„Z nim byłoby tak samo” – Jan Błachowicz o swoim największym atucie w potencjalnej walce z Israelem Adesanyą

Rozdający karty w wadze półciężkiej UFC Jan Błachowicz zabrał głos na temat potencjalnej walki z królem 185 funtów Israelem Adesanyą.

Nie ustaje medialne zainteresowanie świeżo upieczonym mistrzem kategorii półciężkiej UFC Janem Błachowiczem, który w ramach gali UFC 253 zdemolował Dominicka Reyesa.

Tematem przewodnim jest oczywiście teraz sportowa przyszłość cieszynianina. Udzielając wywiadu dziennikarzowi Jamesowy Lynchowi, polski zawodnik wskazał swojego zeszłorocznego pogromcę Thiago Santosa jako najbardziej prawdopodobnego rywala na pierwszą obronę pasa – oczywiście pod warunkiem, że Marreta pokona w najbliższym starciu Glovera Teixeirę.

– Myślę, że będzie moim kolejnym przeciwnikiem – powiedział Błachowicz. – Pokażę mu, że tym razem wynik będzie zupełnie inny. Tym razem to ja będę zwycięzcą.

– Mamy też jednak Jonesa. Nigdy nie wiadomo. Może UFC z nim porozmawia i dostanę Jona Jonesa? I jest też Adesanya.

Ba! Zapytany o przenoszącego się do wagi ciężkiej Jona Jonesa, Jan Błachowicz pokusił się o delikatny przytyk pod adresem wieloletniego kingpina 205 funtów, z któryum już nie raz, nie dwa toczył medialne boje…

– Podjął naprawdę dobrą decyzję, przenosząc się do kategorii ciężkiej – powiedział Polak. – Bo nie chce przegrać ze mną. Dlatego przeszedł do wagi ciężkiej. Ale wierzę, że w przyszłości go dopadnę. Gdziekolwiek. Znajdę sposób na to, żeby doprowadzić do tej walki.




Potencjalnym rywalem Jana Błachowicza jest też wspomniany przez Polaka Israel Adesanya, który od dłuższego czasu przebąkuje o migracji do kategorii półciężkiej. W ostatnich dniach opromieniony dewastacją na Paulo Coście Nigeryjczyk otwarcie wyraził gotowość na pójście w oktagonowe tany z Cieszyńskim Księciem.

– Mówiłem już przed tą walką, że ją wygra – powiedział Jan o ostatniej wiktorii Israela. – Sądziłem tylko, że będzie decyzja, a skończył walkę wcześniej. Nie jestem jednak zaskoczony. Był w naprawdę dobrej formie.

Póki co jednak na starcie Błachowicza z Adesanyą się nie zanosi. Co prawda istnieją poszlaki wskazujące na to, że matchmakerzy UFC byli doprowadzeniem do polsko-nigeryjskiej konfrontacji jeszcze w tym roku, ale cieszynianin jak mantrę powtarza, że do akcji chce powrócić w marcu przyszłego roku. Teraz bowiem skupia się na swojej narzeczonej Dorocie Jurkowskiej, która w grudniu urodzi im syna.

Gdyby natomiast doszło do walki z Nigeryjczykiem, jak widziałby ją Polak?



– Myślę, że mój styl walki… – zaczął Błachowicz. – Powtarzam przed każdą walką, że ludziom wydaje się, że mnie znają, że wiedzą o mnie wszystko. Jednak w trakcie walki nie spodziewają się, jak silny jestem, jak dobry jestem. Jestem zupełnie innym zawodnikiem niż na treningach czy w innych walkach. Nie spodziewają się tego.

– Z Adesanyą byłoby tak samo. Wydaje mu się, że wie o mnie wszystko, ale w klatce doświadczy zupełnie innego stylu walki.

Cały wywiad poniżej:

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Jesteś teraz królem, więc…” – Daniel Cormier odpowiedział na wyzwanie Jana Błachowicza

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply