„Wyciągnąłem wnioski” – Reyes przerywa ciszę po walce z Błachowiczem, zdradza problemy, z jakimi się borykał

Dwukrotny pretendent do złota wagi półciężkiej UFC Dominick Reyes zabrał głos na temat zeszłorocznej klęski z Janem Błachowiczem.

Do zeszłorocznej walki z Janem Błachowiczem podchodził jako wyraźny bukmacherski faworyt i niekoronowany mistrz kategorii półciężkiej. Niekoronowany, bo formalnie pojedynek z Polakiem odbył się co prawda w czasie bezkrólewia po opuszczeniu tronu przez Jona Jonesa, ale pół roku wcześniej Dewastator dał niezwykle wyrównaną walkę z Bonesem właśnie. Przegrał ją jednogłośną decyzją, ale zdaniem wielu, powinien był wygrać.

Starcia z Janem Błachowiczem, które odbyło się we wrześniu ubiegłego roku w ramach gali UFC 253 w Abu Zabi, Dominick Reyes – bo o nim oczywiście mowa – miło wspominał jednak nie będzie. Amerykanin został zdemolowany przez świetnie usposobionego Polaka, kończąc zawody znokautowany w drugiej rundzie, z połamanym nosem.




Po arabskiej klęsce Dewastator przepadł jak kamień w wodę, nie udzielając przez wiele miesięcy żadnych wywiadów. Poprzestał jedynie na opublikowaniu poniższego wpisu po walce.

Wszystko jednak uległo zmianie w najnowszym materiale opublikowanym przez ESPN.com. Reyes opowiedział w nim o problemach, jakie trapiły go w drodze do starcia z Błachowiczem.

– Przed walką z Janem po prostu nie byłem szczęśliwy – powiedział. – Covid w pełnym natarciu, mój tata ciężko chory. Ma Covid, jest pod tlenem. Wiedziałem, że nie mogę go zobaczyć.




– Jestem więc na obozie i nie mogę zobaczyć ani taty, ani mamy. Nagle straciłem pewność siebie. Zacząłem wątpić w moje umiejętności, w całą pracę, jaką wykonałem. Wątpiłem, czy jestem tym, kim wcześniej udowodniłem, że jestem. Wszystkie te lata w UFC. Czy naprawdę jestem tym kolesiem?

– Podchodząc do tej walki, nie byłem miły do ludzi wokół. Po prostu nie byłem zadowolony z tego, kim jestem.

– Wychodziłem z założenia, że, dobra, jeśli tylko wygram, to wszystko będzie znowu dobrze, wszystko potwierdzę, wszystko będzie grało. I tylko o to walczyłem. O pas. Nie walczyłem dla samego siebie. To było tak słabe… Takie było.

– Walczyłem dla złych celów. Nie walczyłem z miłości dla tego sportu, nie walczyłem dla siebie, dla rodziny. Walczyłem dla innych, których nawet nie znam.



– Wyciągnąłem jednak wnioski. Wróciłem. Wiem, kim jestem, wiem, o co walczę. Powróciłem do cieszenia sią każdym dniem i każdą drobną chwilą. Zdałem sobie sprawę, że nie żyjesz wiecznie. Musisz wykorzystać najlepiej ten czas, który masz.

– I muszę powiedzieć, że to wspaniałe uczucie. Wspaniałe uczucie być ponownie sobą. Czasami po prostu musisz przejść przez ciemność, aby znaleźć światło.




Do akcji Dominick Reyes powróci w sobotę, w walce wieczoru gali UFC Fight Night w Las Vegas krzyżując pięści z mającym za sobą zwycięski debiut w oktagonie – ubił Volkana OezdemiraJirim Prochazką.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

„Jakkolwiek szalenie to nie zabrzmi…” – Masvidal z wielkim uznaniem o Usmanie, marzy o trylogii

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. janek33

    28 kwietnia 2021 at 19:18

    Jedna z najsłabszych wymówek jakie słyszałem.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply