„Jakkolwiek szalenie to nie zabrzmi…” – Masvidal z wielkim uznaniem o Usmanie, marzy o trylogii

Jorge Masvidal udzielił obszernego wywiadu po sobotniej porażce z Kamaru Usmanem w ramach gali UFC 261.

Nie schował głowy w piasek Jorge Masvidal po sobotniej klęsce z mistrzem kategorii półśredniej Kamaru Usmanem, który w starciu wieńczącym galę UFC 261 w Jacksonville brutalnie znokautował go w drugiej rundzie.

Już w krótkim wywiadzie po walce Ulicznik z Miami wyraził się z dużym uznaniem o Nigeryjczyku. W poniedziałek udzielił natomiast wywiadu ESPN.com, opowiadając o pojedynku i swoich dalszych planach sportowych.




– Idealnie trafił w wyłącznik i dobił – powiedział Jorge o nokaucie. – Wydaje mi się, że zanim runąłem na deski, byłem już porobiony. Porobiony w tym znaczeniu, że ranny – tak mocno, że straciłem nogi. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, więc… Doceniam ten nokaut.

– Idealny timing, zmyłka. Myślałem, że idzie po nogi, a gdy zdałem sobie sprawę, że tak nie jest, było już za późno. Rzuciłem kontrujący lewy sierp, ale było już za późno. Źle odczytałem informacje, które pięknie mi sprzedał i dlatego tak się skończyło.




– W tamtym momencie byłem fanem, bo bardzo kocham ten sport, a to była piękna technika.

– Jestem fanem tego konkretnego momentu. Jeśli będzie tak dalej robił, to stanę się jego fanem, bo po prostu kocham przemoc. Kocham ten sport i piękną matematykę, która jest potrzebna do czynienia przemocy. Mogę przysiąc, że moja pierwsza myśl wtedy była taka, że idzie po nogi. Ale nie, zmienił to i poszedł prawy prosty. Dlatego tak bardzo kochamy ten sport. Jest urzekający. Wszystko się może zdarzyć w dowolnym momencie.

Masvidal stwierdził, że nie tyle nie docenił mocy w uderzeniach Usmana – bo wierzy, że każdy kto ma dwie ręce jest groźny – co po prostu wysnuł błędne wnioski z pierwszej walki, w której nie otrzymał żadnych mocnych uderzeń. Nie docenił zagrożenia i zdolności Nigeryjczyka do zmiany nastawienia na stójkowe koszem zapaśniczego i wygenerowania takiej mocny w uderzeniach.

Podkreślił też, że był nastawiony przede wszystkim na aspekty zapaśnicze, spodziewając się, że Nigeryjczyk podejdzie do rewanżu podobnie jak do pierwszej walki.

– Czapki z głów przed nim – powiedział. – Idealnie to zrobił.

Gamebred czuł się bardzo dobrze po pierwszej rundzie. Przyznał, że zainkasował kilka mocnych uderzeń, ale nie na tyle mocnych, aby podejść z szacunkiem do pięści mistrza. Był zadowolony z tego, w jaki sposób wrócił na nogi po obaleniu, a później na środek oktagonu po rozerwaniu klinczu – przede wszystkim dlatego, że nie stracił na te akcje wielu sił.



– Byłem gotowy na pięć rund zapasów – stwierdził, opowiadając o wyjściu do drugiej rundy. – Powinienem jednak był w tym właśnie momencie dokonać zmian. Trzymać wysoko ręce. Sądziłem, że jego najważniejszym celem będą zapasy, a było zupełnie inaczej.

– I nie było tak, że nagle zmienił swoją taktykę, bo już w pierwszej rundzie wysłał mi sygnały – trafił mnie dwa albo trzy razy. Nie zmieniłem jednak podejścia, nie nastawiłem się na stójkową walkę. Nie zacząłem trzymać rąk wysoko, poruszać głową. Czapki z głów przed nim za te zmiany.

– Nie wiem, czy zaczął dokonywać tych zmian zaraz po naszej pierwszej walce, czy może cztery tygodnie temu. Tak czy inaczej czapki z głów za jego przygotowania, obóz, trenerów i wszystkich odpowiedzialnych za to, co zrobił.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Gamebred stwierdził, że sam radzi sobie z porażką nieźle. Stara się, aby negatywne uczucia przekuć w coś pozytywnego, choć nie jest to łatwe. Taki jednak jest ten sport. Natomiast najbardziej boli go rozczarowanie, smutek i zawód rodziny oraz trenerów.

Jorge zdradził, że na chwilę zadumał się nawet nad swoją dalszą karierą, w odrobinę zawoalowany sposób dając do zrozumienia, że naszły go myśli o zawieszeniu rękawic na kołku. Jak jednak zaznaczy, trwało to bardzo krótko i szybko po rozmowie z zaufanymi ludźmi powrócił do bojowego nastawienia.

– Gdy wrócę, będę aktywny – zapowiedział. – Chcę zrobić dużo walk. Wygrywać i robić to, co kocham, czyli rywalizować w MMA. I jeśli Bóg da mi szansę, aby powalczyć jeszcze raz o pas, dam z siebie wszystko, aby w końcu zdobyć ten cholerny pas i spać spokojnie.




– Z całą pewnością chcę wrócić do klatki, stoczyć tyle walk, ile będzie trzeba, żeby… Nawet nie powinienem wymieniać teraz jego nazwiska, bo gość mnie zlał, ale… Jakkolwiek szalenie to nie zabrzmi, z całą pewnością chciałbym w którymś momencie ponownie zmierzyć się z Usmanem. Oczywiście nie w jakieś bliskiej przyszłości, bo muszę zrobić inne walki, stoczyć ich tyle, ile będzie potrzeba.

Teraz Masvidal zamierza zrobić dłuższą przerwę, aby zregenerować się po ciężkim nokaucie. Do akcji z całą pewnością wróci jednak jeszcze w tym roku. Wyraził pełną gotowość na potencjalne starcie ze sposobiącym się do powrotu Nickiem Diazem, ale tylko wtedy, jeśli stocktończyk na niego poczeka.

– Jestem gotowy na to, co przyniesie przyszłość – powiedział. – Mam 36 lat. Nadal czuję się dobrze. Nadal potrafię harować na treningach i nie daję się stłamsić młodym gościom. Dlaczego więc nie podjąć kolejnej próby?

Cały wywiad poniżej:

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Kursy bukmacherskie na walkę Pudzian vs. Juras ujawnione!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. cesellolaroma

    27 kwietnia 2021 at 13:18

    No i trochę teraz Masvidal zejdzie na ziemię, z korzyścią dla widza.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply