UFC

„Wybacz, brachu, to nie byłoby mądre” – do walki z tym czołowym ciężkim Ciryl Gane się nie garnie!

Ciryl Gane zabrał głos na temat swoich dalszych planów sportowych po sobotnim zwycięstwie z Taiem Tuivasą.




W walce wieczoru sobotniej gali UFC Fight Night w Paryżu – pierwszej w historii amerykańskiego giganta zorganizowanej we Francji – kapitalnie dysponowany Ciryl Gane znokautował w trzeciej rundzie Taia Tuivasę.

Przez zdecydowaną większość pojedynku Francuz wyraźnie rozdawał karty, pozostając dla Australijczyka nieuchwytnym celem, ale w drugiej rundzie został poddany mocnej próbie – zaliczył bowiem deski, będąc zmuszonym bronić się przed skończeniem. Obrona ta zakończyła się sukcesem.




– Tak, na 100 procent Tai był najmocniej bijącym rywalem – powiedział Bon Gamin podczas konferencji prasowej po gali. – Ngannou nie dotknął mnie w trakcie walki, więc nie mogę tego porównać. Dzisiaj jednak Tai Tuivasa zdecydowanie mnie dotknął. Francis Ngannou oczywiście też potrafi przyłożyć. Nie ma wątpliwości. Jednak dzisiaj Tai był pierwszym, który usadził mnie na tyłku.

– Nic nie myślałem w tamtym momencie. Nie miałem czasu na zadawanie sobie takich pytań. Po prostu reagowałem. Niczego konkretnego nie czułem. Po prostu poczułem rękami deski, a potem zobaczyłem jego nogi, więc go za nie złapałem. Tyle. Tak to wyglądało. Po kilku sekundach byłem z powrotem w grze.

Ciryl Gane zapewnił co prawda, że jest gotowy na walkę z kimkolwiek, kiedykolwiek, ale jednocześnie przyznał, że jego celem jest starcie o tytuł mistrzowski – może być tymczasowy – i gdyby od niego to zależało, miałby pewne preferencje w kwestii rywala.



– Nie wiem, czy będzie walka o tymczasowy pas – powiedział. – Nie wiem, kiedy Ngannou wraca do dywizji. Nie wiem, kiedy chce walczyć. Jak zawsze powtarzam, wyjdę do każdego, ale celuję w walkę o pas.

– Rozumiem, że UFC musi jakoś rozwiązać tę sytuację. Ngannou ma poważną kontuzję, przeszedł poważną operację, więc rozumiem, że potrzebuje sporo czasu. Nie mam więc problemów z walką o tymczasowy pas. To dałoby mi pierwszeństwo do walki o tytuł.

– Nie wiem, co dokładnie się wydarzy. Ludzie opowiadają, że może być walka Stipego z Jonesem, ale jestem tutaj. Nie mam dobrej odpowiedzi na to, kto będzie dla mnie następny, ale może Jon Jones? Dla rozgłosu, dla pieniędzy. Może Stipe albo Jones.




Zapytany natomiast w studio ESPN po gali o potencjalne starcie z również nieukrywającym mistrzowskich aspiracji Curtisem Blaydesem, który zresztą po paryskiej gali wyraził zainteresowanie takim zestawieniem, Francuz postawił sprawę jasno.

– Wybacz, brachu, ale jeśli miałbym wybór, to nie byłby to Blaydes – powiedział. – To nie byłoby mądre.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button