UFC

W wieku 45 lat zmarł Stephan Bonnar – podano prawdopodobną przyczynę śmierci

Nie żyje Stephan Bonnar, weteran UFC i jedna z kluczowych postaci w rozwoju organizacji.




W wieku ledwie 45 lat zmarł Stephan Bonnar, finalista TUF 1 i członek Galerii Sław UFC. O odejściu byłego zawodnika poinformowała oficjalnie organizacja UFC.




Bonnar rozpoczął zawodową karierę w 2001 roku. Głośno zrobiło się o nim cztery lata później, gdy wziął udział w realisty show The Ultimate Fighter 1. Awansował do finału turnieju, w którym stoczył szaloną bijatykę z Forrestem Griffinem. Walkę co prawda przegrał na punkty, ale i tak otrzymał kontrakt z UFC. Pojedynek ten jest powszechnie uważany za piwotalny w rozwoju amerykańskiego giganta, który wcześniej borykał się z poważnymi problemami finansowymi.

– Stephan Bonnar był jednym z najważniejszych zawodników, jacy walczyli w oktagonie – powiedział w wydanym przez organizację oświadczeniu jej sternik Dana White. – Jego walka z Forrestem Griffinem zmieniła ten sport na zawsze. Nigdy nie zostanie zapomniany. Fani go uwielbiali, utożsamiali się z nim, a on zawsze dawał z siebie wszystko. Będzie go nam brakowało.

Pod banderą UFC American Psycho stoczył 15 walk, zyskując bilans 8-7. Z organizacją rozstał się w 2013 roku po porażce z Andersonem Silvą. Trafił też wtedy do Galerii Sław UFC.



Ostatni zawodowy występ w formule MMA stoczył jednak w 2014 roku, już pod sztandarem Bellatora. Przegrał wtedy w rewanżu z Tito Ortizem. Później Bonnar przez jakiś czas występował na regionalnej scenie wrestlingu. Poważne kontuzje pleców z czasem zmusiły go do wycofania się z wrestlingu.

Nie wiadomo póki co, jaka była przyczyna śmierci Bonnara, ale w informacji przekazanej przez UFC widnieje sformułowanie o „prawdopodobnych komplikacjach z sercem”. Jak z kolei doniósł portal MMAFighting.com American Psycho zmarł 22 grudnia.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button