„W tych dwóch elementach miałbym przewagę” – Aleksandar Rakic o potencjalnej walce z Jonem Jonesem


Aleksandar Rakic podsumował najokazalsze i prawdopodobnie najefektowniejsze zwycięstwo w sportowej karierze, jakie odniósł w Sztokholmie w starciu z Jimim Manuwą.

W co-main evencie gali UFC on ESPN+ 11 w Sztokholmie Aleksandar Rakic odniósł najcenniejsze zwycięstwo w karierze, spektakularnym nokautem – jednym z najpiękniejszych i jednocześnie najbrutalniejszych w historii amerykańskiego giganta – kończąc wieczór doświadczonego Jimiego Manuwy.

Zobacz także: Marcin Różalski wyjaśnia, dlaczego polskie gwiazdy przegrywają w KSW

Mający serbskie korzenie Austriak potrzebował ledwie 47 sekund, aby wysokim kopnięciem ustrzelić Brytyjczyka.

Trenowałem z Jimim kilka lat temu, ale tylko przez kilka dni tutaj w Sztokholmie w Allstars.

– powiedział podczas konferencji prasowej po gali Rakic.

Byłem wtedy tylko dzieciakiem. W te cztery lata bardzo się rozwinąłem. Stawałem się lepszy i lepszy. Za każdym razem, gdy kładę się spać, myślę o tej walce – o każdej walce – i wszystkich kombinacjach, jakie wyprowadzę. Wizualizuję je sobie. A to była jedna z moich ulubionych kombinacji. Zamarkowane obalenie pod prawego podbródka i lewe kopnięcie. To dla mnie nic nowego. Zrobiłem to kilka razy. Teraz będę musiał wymyślić nową kombinację, aby zaskoczyć kolejnych rywali.

Dla Aleksandara zwycięstwo ze sklasyfikowanym na 11. miejscu w rankingu Manuwą jest już czwartym z rzędu pod banderą UFC. Niemal pewnikiem wydaje się, że w ten sposób Austriak utorował sobie drogę do czołowej piętnastki kategorii półciężkiej.

Pokonałem Jimiego, więc zajmę jego miejsce w rankingu.

– powiedział Rakic.

Przede mną będzie tylko kilku gości. Nie chcę nikogo wyzywać do walki, ale skupiam się na czołówce. Goście mnie rozpoznają i wiedzą, że prędzej czy później nasze drogi się skrzyżują. Nie dbam o to, z kim będę teraz walczył. Musi to być tylko ktoś nade mną w rankingu, abym mógł wspinać się na szczyt.

We wrześniu UFC zorganizuje pierwszą w historii galę w Danii, ale Aleksandar nie przewiduje występu w Kopenhadze. Chce odpocząć w trakcie wakacji, spędzając je z brzemienną żoną. We wrześniu spodziewają się bowiem pierwszego dziecka.

Podobnie zresztą jak choćby Johnny Walker, tak i Aleksandar Rakic nie spieszy się do mistrzowskiego boju, nie ukrywając, że chciałby wcześniej nabrać jeszcze doświadczenia.

Myślę, że przed starciem o pas potrzebuję jeszcze kilku walk.

– powiedział.

Muszę poprawić wszystkie umiejętności, bo żeby wziąć walkę z Jonem Jonesem czy kimkolwiek innym, musisz być przygotowany w stu procentach. W dwustu procentach. Mam 27 lat, nie chcę się spieszyć. Mam wiele czasu, a widzicie, że z każdym zwycięstwem staję się lepszy i lepszy.




Nie znaczy to jednak, że mieszkający w Wiedniu zawodnik nie widzi pewnych elementów, w których już teraz miałby przewagę nad rozdającym karty w dywizji Jonem Jonesem.

Podobnie jak on, tak i ja jestem wszechstronnym zawodnikiem, więc to byłoby świetne starcie.

– stwierdził Rakic.

Oglądam Jona Jonesa od dawna i mogę teraz powiedzieć, że przewagę nad nim miałbym w aspektach pracy na nogach oraz szybkości ciosów. Myślę, że jestem od niego o wiele szybszy i mam więcej mocy, aby skończyć walkę jednym uderzeniem. Do tego praca na nogach.

*****

Szwedzki emeryt, Manuwa (prawie) jak Fedor, cierpliwy Rakic – cztery wnioski po UFC Sztokholm


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply