Volkan Oezdemir vs. Aleksandar Rakic – analiza bukmacherska PZBUK przed UFC Busan


Techniczna analiza i typowanie co-main eventu gali UFC on ESPN+ 23 w Busan pomiędzy Volkanem Oezdemirem i Aleksandarem Rakiciem.

W co-main evencie sobotniej gali UFC one ESPN+ 23 w Busan dojdzie do ważnego dla układu sił w kategorii półciężkiej pojedynku pomiędzy byłym pretendentem do pasa mistrzowskiego Volkanem Oezdemirem i kroczącym od zwycięstwa do zwycięstwa Aleksandarem Rakiciem.




Niewielkim bukmacherskim faworytem walki jest serbski Austriak. Czy słusznie?

205 lbs: Volkan Oezdemir (16-4) vs. Aleksandar Rakic (12-1)

Obaj zawodnicy najchętniej rozwiązują oktagonowe konflikty w stójce, choć to Rakic jest wszechstronniejszy w tym obszarze, częściej poszukując też gry zapaśniczej i parterowej.

Jak walczy Volkan Oezdemir?

Turecki Szwajcar to bombardier. Agresywne nastawienie, duża presja, ciężkie ręce i umiłowanie do ciosów sierpowych. Walczący z klasycznej pozycji – okolicznościowo zmienia ustawienie na odwrotne, choć czyni to sporadycznie – Volkan od czasu do czasu odpali jakiegoś lewego czy prawego prostego, ale to rzadkość. Solą jego gry jest półdystans i sierpowe z prawej i lewej.

No Time nie ma specjalnych ciągotek do kontr, ale warto odnotować, że potrafi przepuścić atak rywala, uchylając się do wewnątrz i odpalając prawy overhand w odpowiedzi. Kilka razy skarcił w ten sposób Dominicka Reyesa. O jego przyzwoitych kontrach przekonał się też w pierwszej rundzie Daniel Cormier.

Szwajcar bardzo chętnie zaprzęga natomiast do działania podwójnego prawego sierpa – szczególnie wtedy, gdy jego oponent szuka ucieczki spod presji do swojej lewej strony. Od wielkiego dzwona zmieni też pozycję na odwrotną, serią jabów próbując ustawić sobie rywala pod lewego sierpowego.

W ogólnym rozrachunku bokserskim Oezdemir to zawodnik, który najchętniej inicjuje akcje, za cel obierając sobie głowę przeciwników. Wyjątek uczynił jednak dla Ilira Latifiego, którego okrutnie obił hakami. Z uwagi na nastawienia na ofensywę i poszukiwanie półdystansu jego defensywa nie należy do najbardziej szczelnych, ale nadrabia to odporną szczęką.

Jeśli chodzi o kopnięcia, Volkan nie jest szczególnie zaawansowanym zawodnikiem. Ot, smagnie czasami okrężnie na głowę zakroczną nogą, ale najczęściej odpala niskie kopnięcia. I wyprowadza je naprawdę mocno, o czym przekonywali się ostatnio Anthony Smith i wspomniany Ilir Latifi.

Warto wreszcie odnotować, że Oezdemir lubi skracać dystans z latającym kolanem, a i od strony zapaśniczej prezentuje się całkiem przyzwoicie – szczególnie w ofensywie. Umiejętnie schodzi pod ciosami rywali, kładąc ich na plecach haczeniem. Potrafi też lowkingi ze strony przeciwnika zamienić na obalenie. W parterze z góry jest w miarę przyzwoity, natomiast z pleców nie ma do zaoferowania wiele, by nie rzec: nic.

Jak na jego tle prezentuje się Aleksandar Rakic?

Jak walczy Aleksandar Rakic?

Otóż, Austriak walczy zupełnie inaczej, preferując dystans kickbokserski. W przeciwieństwie do opierającego ciężar ciała na wykrocznej nodze Szwajcara – jak na agresora przystało – Rakic walczy w szerokim ustawieniu, chętnie mieszając pozycję klasyczną z odwrotną. Lubi utrzymywać rywali na końcach swoich pięści i kopnięć.

Zamiast sierpowych preferowanych przez Oezdemira, Rakic gustuje w ciosach prostych – z kombinacją 1-2 na czele. Porusza się lekko na nogach, na ogół nieźle unikając przyszpilenia do siatki, czyli umiejętnie kontrolując dystans.




Poza wspomnianym długim krosem lubi w kontrze wyprowadzić lewego sierpowego. Gdy się cofa, prostuje lewicę, która stanowi pierwszą barierę do pokonania dla przeciwnika. Ochoczo korzysta z jaba, mieszając go z ciasnym lewym sierpem – dobrze w ten sposób wyprowadzał w pole między innymi Justina Ledeta. Kiwkę lewym prostym wykorzystuje też do odpalenia prawego podbródka.

W znacznie większym stopniu niż Volkan Oezdemir Aleksandar Rakic opiera swoją grę na technikach nożnych – ze srogimi lowkingami na wysokości łydki na czele. Niskimi kopnięciami smaga oponentów zarówno z klasycznej pozycji, jak i z odwrotnej – z obu nóg, tj. wewnętrznymi i zewnętrznymi.

27-latek chętnie też kopie na głowę, czasami na zakończenie kombinacji, o czym boleśnie przekonał się niedawno Jimi Manuwa.

Z kolei w potyczce ze wspomnianym już Justinem Ledetem Aleksandar Rakic zaprzęgnął do działania zapasy – z doskonałym skutkiem. W każdej z trzech rund przenosił haczeniami walkę do parteru, terroryzując kompletnie nieodnajdującego się w walce na chwyty Amerykanina uderzeniami z góry.

Konfrontacja

Ogólny obraz walki wydaje się łatwy do przewidzenia. Opowiadał zresztą o nim szczerze Rakic, nie ukrywając, że postara się utrzymywać Oezdemira na dystans, korzystając z ciosów prostych, kopnięć i dużej mobilności. Jako zawodnik wszechstronniejszy powalczy też pewnie o jakieś obalenia, zdając sobie doskonale sprawę, że z góry miałby wyraźną przewagę.

Walka o preferowany dystans okaże się oczywiście kluczowa dla wyniku pojedynku. Oezdemir nie dysponuje bowiem długodystansowymi narzędziami, którymi mógłby zagrozić rywalowi. Musi przedrzeć się do półdystansu i tam poszukać sierpów, ewentualnie spróbować w tempo skontrować Austriaka.

Volkanowi oddać trzeba, że nie jest typem zawodnika, który bezmyślnie gania swoich rywali. Nic z tych rzeczy. Nabrawszy w ostatnich walkach mocnej oktagonowej ogłady – co ciekawe, po opuszczeniu trenera Henriego Hoofta – która objawia się przede wszystkim większą cierpliwością, umiejętnie zamyka oponentów na ogrodzeniu, odcinając im drogę ucieczki sierpami i kopnięciami na głowę.

Pytanie jednak, czy będzie w stanie ustawiać sobie Rakicia? Ten bowiem porusza się bardzo sprawnie i umiejętnie. Przyszpilenie go do ogrodzenia jest trudną sztuką.

Najgroźniejszą bronią Austriaka będą w stójce niskie kopnięcia – szczególnie, że Szwajcar tytanem w ich bronieniu nie jest. Nie pomaga mu oczywiście mocne osadzenie ciężaru ciała na wykrocznej nodze – pochodna jego agresji – co utrudnia jej szybkie poderwanie celem uniknięcia ataku rywala czy jego zblokowania.

W obszarze klinczerskim to Oezdemir prezentuje się lepiej i wydaje się, że nie będzie stronił od prób przygwożdżenia rywala do ogrodzenia. W zwarciu No Time dobrze kontroluje rywali podchwytem, głową i swoim ustawieniem, karcąc ich krótkimi ciosami i kolanami.

W parterze zawodnik, który znajdzie się na górze, powinien rozdawać karty. Niby Volkana Oezdemira obalał Anthony Smith, który tytanem zapaśniczym nie jest, ale oddać mu trzeba, że w konfrontacji z Ilirem Latifim zaprezentował się w tym obszarze bardzo dobrze. Wylądował co prawda raz na dole, ale albański Szwed nie był w stanie go tam utrzymać, co nie wróży też najłatwiejszego zadania Aleksandarowi Rakiciowi.




Nie zdziwię się, jeśli obaj zawodnicy spróbują na pewnym etapie walki sprowadzenia przeciwnika do parteru. Oezdemir szczególnie w starciu z Reyesem udowodnił, że potrafi umiejętnie schodzić do obaleń pod ciosami czy w odpowiedzi na niskie kopnięcia, więc Rakic będzie musiał mieć się na baczności.

Typowanie

Aleksandar Rakic to zawodnik nie do końca jeszcze sprawdzony, dla którego Volkan Oezdemir stanowić będzie – przynajmniej na papierze – zdecydowanie największe wyzwanie w sportowej karierze. Tego samego nie można powiedzieć o tureckim Szwajcarze, który mierzył się ze wspomnianymi Danielem Cormierem czy Dominickiem Reyesem. To doświadczony zawodnik.

Ba, zaryzykuję tezę, że wyrównana walka – zdaniem niektórych: wygrana – jaką No Time stoczył z Dewastatorem oraz jego demolka na Latifim znaczą o wiele więcej niż wszystko, czego w UFC dokonał do tej pory Rakic. Jimi Manuwa był już na ostatniej prostej, okrutnie rozbity. Justin Ledet debiutował w wadze półciężkiej, prezentując zerowe umiejętności parterowe i liche zapaśnicze. Devin Clark to średniak. Francimar Barroso podobnie.

Z drugiej zaś strony, nie ulega wątpliwości, że Austriak nadal się rozwija. Ma dopiero 27 lat. Najlepsze lata prawdopodobnie nadal przed sobą.

Jak będzie przebiegał pojedynek? Otóż, Oezdemir wywrze metodyczną presję, zmuszając Rakicia do mniej lub bardziej nerwowego hasania do boku. I tutaj pojawia się kluczowe pytanie – jak mocno zaatakuje Szwajcar?

Rzecz bowiem w tym, że w ostatnich dwóch potyczkach – z Latifim i Reyesem – zaprezentował znacznie bardziej wyrachowaną grę niż w poprzednich starciach. Nie wkładał w każdy cios maksymalnej mocy, nie był jeźdźcem często bez głowy, lepiej konserwował energię, potrafił rozłożyć dobrze siły. Czy jednak takie podejście nie doprowadzi do tego, że da Rakiciowi wystarczająco dużo czasu i miejsca na srogie lowkingi na łydkę? A już 3-4 takowe mogą kompletnie zmienić obraz pojedynku! Z drugiej zaś strony, ostre ataki mogą Volkana narazić na kontry zapaśnicze.

Mając jednak na uwadze, że Szwajcar lubi kontrować lowkingi ciosami lub obaleniami, spodziewam się, że Austriak nie będzie miał łatwej przeprawy w tym elemencie. Szczególnie, że Oezdemir również potrafi kopać na łydki, o czym dotkliwie przekonał się ostatnio Latifi.

Nie ukrywam, że jednym z kluczowych elementów pojedynku może okazać się odporność na uderzenia. W tym aspekcie nie sposób Oezdemirowi zarzucić niczego – zainkasował kilka czystych bomb ze strony Latifiego i Reyesa, niewiele sobie z nich robiąc. Ba! Nawet ruszał po nich do jeszcze mocniejszych ataków!

Zupełnie inaczej ma się sprawa z Rakiciem, który został posłany na deski po lewym sierpowym Clarka, próbując uniknąć przyszpilenia do siatki – a akurat sierpowe to skuteczne narzędzie w arsenale Oezdemira.

Podsumowując, Rakic to groźny, wszechstronny i ciągle rozwijający się zawodnik. Może zdemoluje wykroczną nogę rywala lowkingami? Może sfinalizuje obalenie, które odmieni losy walki, drenując zasoby kondycyjne Oezdemira? Może zdoła kontrolować dystans, gnębiąc Szwajcara prostymi i kopnięciami? Może wreszcie ustrzeli go tak lubianym przez siebie obrotowym backfistem po przestrzeleniu lowkinga? Nie sposób tego wykluczyć.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK z bonusem 500 PLN na start

O ile na początku Oezdemir może mieć problemy z mobilnością Rakicia, to jednak z czasem jego presja – inteligentna presja, bo jak wspomniałem, nie gania on rywali, zamykając im zamiast tego drogę odejścia – stanie się dla niepokonanego w UFC Austriaka poważnym problemem. Różnice w mocy w uderzeniach i odporności szczęki będą miał kluczowe znaczenie dla przebiegu walki i nastawienia obu zawodników.

Walczący ze wstecznego i wykastrowany z miejsca i czasu na zadawanie kopnięć – przynajmniej do pewnego stopnia – Aleksandar tracił będzie siły szybciej niż Volkan. Nie wykluczam, że przetrwa, przegrywając na kartach sędziowskich, ale za minimalnie bardziej prawdopodobny scenariusz uznaję ten, w którym Oezdemir nokautuje go w drugiej lub trzeciej rundzie.




Pojedynek obstawić można u naszego partnera PZBUK.pl w linku poniżej:

Zwycięzca: Volkan Oezdemir przez (T)KO

Kto wygra
Głosuj

*****

Kursy bukmacherskie na walkę McGregor vs. Cerrone ujawnione


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply