
UFC Vegas: Sterling vs. Zalal – wyniki, relacja i najlepsze akcje
Wyniki i relacja na żywo z gali UFC Fight Night: Sterling vs. Zalal, która odbyła się w Las Vegas.
W walce wieczoru zaprawiony w bojach Aljamain Sterling (26-5) zdominował w obszarze zapaśniczo-parterowym chimerycznego i od pewnego momentu płochliwego Youssefa Zalala (18-6-1). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.
Rafa Garcia (19-4) od początku walki polował na hasającego mocno do boków Alexandra Hernandeza (18-9). Meksykanin wywierał metodyczną presję, szukając kontr w odpowiedzi na krótkie zrywy Amerykanina – z pewnymi sukcesami. Garcia dwukrotnie przewrócił też Hernandeza – raz efektownie – broniąc się później przed próbą zapaśniczą rywala.
Przewaga zdyscyplinowanego, konsekwentnego i lepszego boksersko Garcii wzrosła jeszcze w rundzie drugiej. Niczym drapieżnik polujący na zwierzynę nacierał, zamykając miotającego się nerwowo Hernandeza przy siatce. Kontrował jego jaby prawymi overhandami, trafiał prostymi, sierpami. Swoje momenty miał też Hernandez, ale nie było ich wiele. Jego twarz była już mocno porozbijana.
Próbował w trzeciej rundzie odwrócić losy walki Hernandez, ale nie starczyło mu potencjału ogniowego i technicznego. Owszem, ulokował kilka mocnych ciosów na głowie Meksykanina, polował na kopnięcia na głowę, ale Garcia nie pozostał mu dłużny. Wydawało się, że uderzenia Meksykanina ważą więcej.
Sędziowie orzekli jednogłośnie o zwycięstwie Rafy Garcii w stosunku 2 x 29-28, 30-27. Dla Meksykanina była to trzecia wygrana z rzędu i piąta w ostatnich sześciu występach.
Seria czterech zwycięstw Alexandra Hernandeza dobiegła końca.
Davey Grant (15-8) i debiutujący w oktagonie Adrian Luna Martinetti (17-1) w pierwszej rundzie wymieniali się ciosami i kopnięciami. Debiutujący w oktagonie Ekwadorczyk był agresywniejszy, stroniąc od oddawania pola, ale Brytyjczyk dobrze opędzał się od niego różnorodnymi kopnięciami na wszystkich poziomach – głównie lowknigami – oraz krótkimi kombinacjami. Martinetti również odgryzał się własnymi uderzeniami, ale to Grant był skuteczniejszy.
W rundzie drugiej Martinetti jeszcze podkręcił tempo. Zaczął atakować łokciami, polował na doły Granta. Brytyjczyk jednak nadal masakrował mu nogi, będąc skuteczniejszym w ostrych wymianach. Nawet jednak gdy trafiał bombami, Ekwadorczyk nie zwalniał tempa, nacierając jak zombie. Z uwagi na zmasakrowaną nogę musiał jednak walczyć głównie z mańkuta.
Tempo walki nie spadło w rundzie trzeciej. Grant i Martinetti nadal okładali się ciosami, kopnięciami, łokciami i kolanami. Ekwadorczyk był agresywniejszy pod kątem naporu, ale wydawało się, że to Brytyjczyk trafia częściej. Odpalał głównie lowkingi, kolana w klinczu, swoje firmowe kombinacje kończone lewym sierpem, czy lewe krzyżowe z mańkuta. Swoje momenty miał też jednak w wymianach Martinetti, który pracował łokciami, atakował doły rywala, a w pewnym momencie sfinalizował obalenie, szukając duszenia – ale Grant zdołał się wydostać.
Sędziowie wskazali jednogłośnie w stosunku 3 x 29-28 na 40-letniego Daveya Granta.
Montel Jackson (15-4) już w jednej z pierwszych akcji posłał na deski Raoniego Barcelosa (22-5), ponawiając kopnięcie ciosem, niczym Umar Nurmagomedov. Był bliski skończenia Brazylijczyka uderzeniami, ale ten przetrwał. W stójce Jackson zdecydowanie rozdawał karty, mocno rozbijając Barcelosa. Ten jednak broni nie składał, szukając obaleń. W końcówce rundy, mocno już porozbijany, dopiął swego, zachodząc prawie Jacksonowi za plecy, skąd poszukał duszenia. Amerykanin wytrzymał jednak do syreny kończącej pierwsze pięć minut.
W drugiej odsłonie Barcelos nieco podkręcił tempo, przedzierając się przez ciosy Jacksona w klincz, gdzie szukał obaleń. Amerykanin przez kilka pierwszych minut nie dawał się przewracać albo szybko wracał na nogi, kąsając rywala, ale Brazylijczyk w końcu dopiął swego. Gdy ułożył rywal na dole, przedarł się do dosiadu, zrzucił uderzenia, poszukał potem duszenie zza pleców. Ponownie – jak w rundzie pierwszej – Jackson przetrwał do syreny.
Brazylijczyk próbował podkręcić tempo w rundzie trzeciej. Jackson dobrze opędzał się od niego ciosami prostymi. Kilka razy Brazylijczyk zdołał jednak przedrzeć się w klincz, a nawet obalić, ale Jackson wracał na nogi, wykorzystując sprawnie swoje długie ramiona i ogromne dłonie do wykluczania rąk przeciwnika. Swoje momenty w stójce miał też jednak Barcelos, który w końcówce walki zdołał przenieść akcję na dół, zachodząc Jacksonowi za plecy.
Sędziowie wskazali niejednogłośnie na Raoniego Barcelosa w stosunku 2 x 29-28, 28-29. Dla Brazylijczyka była to piąta wygrana z rzędu, dla Amerykanina druga kolejna porażka.
Marcus Buchecha (5-3-1) robił, co mógł, aby w pierwszej rundzie poskręcać Ryana Spanna (24-11), ale miał problemy z przewracaniem Amerykanina, inkasując w międzyczasie sporo uderzeń. W pewnym momencie miał Spanna na plecach, ale nie był w stanie go tam utrzymać, ani zajść mu za plecy, gdy ten się zrywał. Ba! W pewnym momencie to Spann zaatakował gilotyną, kontrując obalenie ze strony Brazylijczyka.
W rundzie drugiej Spann nadal był skuteczniejszy. Powstrzymał niezdarne próby zapaśnicze Buchechy – jedną ponownie skontrował gilotyną, zmuszając Brazylijczyka do rezygnacji z obalenia, by w końcu wystrzelić soczystą kombinację lewego sierpa z prawym krosem, posyłając rywala na deski. Dobitka nie była potrzebna, bo sposób, w jaki Brazylijczyk runął na deski, sprawił, że sędzia przerwał zawody.
Preparen, apunten y a dormir 😴 EXPLOSIVA victoria de Ryan Spann ‼️#UFCVegas116 | Ver en vivo por @PPlusDeportes pic.twitter.com/zcUPhcT92d
— UFC Español (@UFCEspanol) April 26, 2026
Dla Ryana Spanna była to druga wygrana z rzędu i trzecia w ostatnich czterech występach.
Bilans Marcusa Buchechy w UFC wynosi teraz 0-1-2.
Już w pierwszych sekundach wyróżnionej walki karty wstępnej Rodolfo Vieira (11-4) mocno wstrząsnął Erikiem McConico (10-4-1), szukając następnie poddania, ale Amerykanin wybronił się. Walka toczyła się później głównie w klinczu, gdzie Vieira szukał obaleń. McConico nieźle się jednak bronił, nawet wtedy gdy Brazylijczyk zaszedł mu za plecy.
W drugiej odsłonie walka toczona była głównie w stójce, bo Amerykanin dobrze bronił się przed podejściami zapaśniczymi Brazylijczyka. McConico w szermierce na pięści i kopnięcia był wyraźnie skuteczniejszy. Wielokrotnie zdzielił Vierię ciosami, polował też na kopnięcia na głowę, jednym częściowo trafiając.
Także w trzeciej rundzie karty rozdawał Amerykanin, który w stójce trafiał znacznie częściej, nie dając się przewracać w klinczu.
Sędziowie wskazali jednogłośnie w stosunku 3 x 29-28 na Erica McConico, którego bilans w UFC wynosi teraz 2-2.
Dla Rodolfo Vieiry była to druga z rzędu porażka i trzecia w ostatnich czterech potyczkach.
Jackson McVey (7-2) i Sedriques Dumas (10-5) najpierw przez kilkadziesiąt sekund mocowali się w klinczu. Po rozerwaniu agresywniejszy McVey ruszył na Dumasa, trafiając krótkim prawym w kombinacji. Cios nie wydawał się szczególnie mocny, ale Dumas ułożył się na dole, obijany przez McVeya. Ten w końcu zaczaił się na brabo, które zapiąwszy, zmusił Dumasa do odklepania.
Jackson McVey termina la pelea con una sumisión devastadora 🥵#UFCVegas116 | Ver en vivo por @PPlusDeportes pic.twitter.com/PExdIU33jc
— UFC Español (@UFCEspanol) April 25, 2026
Jackson McVey odniósł tym samym pierwsze zwycięstwo w UFC, gdzie jego bilans wynosi 1-2.
Dla Sedriquesa Dumasa była to trzecia przegrana z rzędu i czwarta w ostatnich pięciu występach.
Jafel Filho (17-4) i wchodzący w ostatniej chwili na zastępstwo Cody Durden (17-10-1) mocno kotłowali się w rundzie pierwszej. Celnych uderzeń w stójce było niewiele. W obszarze chwytanym Brazylijczyk kręcił się jak zły, czając się na poddania, ale Amerykanin zachowywał czujność, od czasu do czasu karcąc rywala ciosami.
Cztery pierwsze minuty drugiej odsłony rozgrywały się w stójce, gdzie Durden był nieco skuteczniejszy, głównie pod kątem lowkingów. Jednak potem Filho sfinalizował obalenie, dominując z góry – zagroził rywalowi trójkątem rękami, duszeniem zza pleców, uderzeniami.
Obaj zawodnicy byli mocno zmęczeni w rundzie trzeciej. W okolicznościowych ostrych wymianach obaj trafili, ale kilkadziesiąt ostatnich sekund pojedynku należało do Durdena, który przewrócił, skontrolował i porozbijał Brazylijczyka.
Sędziowie wskazali na Cody’ego Durdena w stosunku 2 x 30-27, 29-28. Amerykanin powrócił w ten sposób na zwycięskie tory po czterech kolejnych porażkach.
Przez całą niemal pierwszą rundę Francis Marshall (10-3) kontrolował i okolicznościowo obijał wijącego się wściekle debiutanta Lucasa Brennana (11-3).
Pierwsza połowa drugiej odsłony toczyła się w stójce, gdzie Marshall zdecydowanie rozdawał karty, traktując Brennana kilkoma mocnymi prawymi. Debiutant zainicjował w rezultacie klincz, szukając obalenia, ale sam został przewrócony. Marshall spokojnie utrzymał się na górze przez kilka minut, od czasu do czasu zrzucając uderzenia.
Marshall powstrzymał kilka nieprzygotowanych prób obaleń Brennana w rundzie trzeciej. Walka toczyła się w niespiesznym tempie. Trafiał niemal wyłącznie wyraźnie sprawniejszy w stójce Marshall, głównie prawicą.
Werdykt był formalnością. Sędziowie wskazali jednogłośnie na Francisa Marshalla w stosunku 3 x 30-27. Tym samym Amerykanin wygrał drugą walkę z rzędu i trzecią z ostatnich czterech.
Nie działo się wiele w pierwszej rundzie walki Maxa Griffina (20-13) z debiutującym w oktagonie Victorem Valenzuelą (14-4). Griffin był odrobinę skuteczniejszy w pierwszych minutach, ale w samej końcówce wyłapał mocne ciosy – być może najmocniejsze w rundzie – po których włączył tryb zapaśniczy.
W drugiej odsłonie zarysowała się przewaga agresywniejszego i aktywniejszego Chilijczyka, który zdzielił Amerykanina kilkoma mocnymi uderzeniami. Griffin okolicznościowo ratował się obaleniami, ale nie był w stanie utrzymać debiutanta na dole.
Valenzuela podkręcił tempo w rundzie trzeciej. Zachował więcej paliwa w baku. Kilka razy potraktował rywala mocnymi prawymi krzyżowymi, wyraźnie nim wstrząsając. W poczynaniach Griffina była widoczna pewnego rodzaju desperacja, choć z uwagi na lichą defensywę Valenzueli – głównie statyczną głowę – od czasu do czasu dosięgał jego szczęki. Próbował też zapasów, ale Valenzuela dobrze je powstrzymywał. Pojedynek zdecydowanie na wysokim poziomie nie stał.
Sędziowie wskazali jednogłośnie w stosunku 3 x 29-28 na Victora Valenzuelę.
Dla 40-letniego już Maxa Griffina była to trzecia porażka z rzędu i czwarta w ostatnich pięciu występach.
Wyniki UFC Vegas: Sterling vs. Zalal
Walka wieczoru
145 lb: Aljamain Sterling (26-5) pok. Youssefa Zalala (18-6-1) jednogłośną decyzją (3 x 49-45)
Co-main event
135 lb: Joselyne Edwards (18-6) pok. Normę Dumont (13-3) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
Karta główna
155 lb: Rafa Garcia (19-4) pok. Alexandra Hernandeza (18-9) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
135 lb: Davey Grant (16-8) pok. Adriana Lunę Martinetti (17-2) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
135 lb: Raoni Barcelos (22-5) pok. Montela Jacksona (15-4) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
265 lb: Ryan Spann (24-11) pok. Marcusa Buchechę (5-3-1) przez KO (lewy sierp / prawy kros), R2, 2:10
Karta wstępna
185 lb: Eric McConico (11-4-1) pok. Rodolfo Vieirę (11-5) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
185 lb: Jackson McVey (7-2) pok. Sedriquesa Dumasa (10-5) przez poddanie (brabo), R1, 2:14
135 lb: Michelle Montague (8-0) pok. Mayrę Bueno Silvę (10-7-1) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
125 lb: Cody Durden (18-10-1) pok. Jafela Filho (17-5) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)
155 lb: Francis Marshall (10-3) pok. Lucasa Brennana (11-3) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
170 lb: Victor Valenzuela (14-4) pok. Maxa Griffina (20-13) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
115 lb: Talita Alencar (8-1-1) pok. Julię Polastri (14-6) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






