UFC

UFC Perth: Della Maddalena vs. Prates – wyniki i relacja na żywo z gali z Robertem Bryczkiem od 10:00

Wyniki i relacja na żywo z gali UFC Fight Pass: Della Maddalena vs. Prates, która odbyła się w Perth z udziałem Roberta Bryczka.

Poniżej podsumowanie UFC Perth.

Carlos Prates (24-7) w walce wieczoru zdemolował i w trzeciej rundzie skończył Jacka Dellę Maddalenę (18-4). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.

W co-main evencie gali Quillan Salkilld (12-1) zaliczył co prawda deski, ale ostatecznie znokautował Beneila Dariusha (23-8-1). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.


Elektrycznie walczący Tim Elliott (21-14-1) miał swoje dobre momenty w pierwszej rundzie walki ze Steve Ercegiem (14-4), ale później zaczęła coraz wyraźniej zarysowywać się przewaga znacznie lepiej poukładanego technicznie – głównie w obszarze bokserskim – Australijczyka.

Amerykanin co prawda nadal chaotycznie bujał się na lewo i prawo, szukając swoich szans ale ciosy proste Ercega co i rusz lądowały na jego głowie. Australijczyk dobrze bronił się przed próbami zapaśniczymi Elliotta, natychmiast zrywając się na nogi, nawet jeśli lądował na dole.

Erceg do końca pojedynku rozbijał twardego ale wyraźnie już zmęczonego Elliotta, nierzadko w kontrach.

Sędziowie zgodnie wskazali na Steve Ercega w stosunku 3 x 29-28.


Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!



Marwan Rahiki (9-0) nie miał problemów z pokonaniem wchodzącego w ostatniej chwili na zastępstwo debiutanta Ollie Schmida (4-3). Ten spróbował kilku akcji, ale niewiele z nich wynikało. Przewaga szybkości i techniki Rahikiego była wyraźna.

Marokańczyk naruszył Schida prawym overhandem, a chwilę później lewym szpadlowym na koniec kombinacji posłał go na deski, dzieła zniszczenia dopełniając uderzeniami z góry.

Bilans Marwana Rahikiego w oktagonie amerykańskiego giganta wynosi teraz 2-0.


Brando Pericić (7-1) po wyniszczającej batalii znokautował twardego jak skała Shamila Gazieva (14-3). Pełna relacja z walki i nagranie nokautu – tutaj.


W starciu otwierającym kartę główną Tai Tuivasa (14-10) powstrzymał kilka zapaśniczo-parterowych zapędów Louiego Sutherlanda (11-4), trafiając srogim łokciem na rozerwanie klinczu. Jednak później sam zainkasował obrotowy łokieć i potężne kolano na głowę. Ustał jednak te uderzenia, dobrze broniąc się następnie przed kolejnym obaleniem. Trafił na górę, zrzucając kilka bomb, ale został przetoczony. Brytyjczyk na moment trafił do dosiadu, ale Tuivasa zepchnął go do półgardy. Sutherland utrzymał się przez kilka minut na górze, tu i ówdzie karcąc Tuivasę uderzeniami.

Całą niemal drugą odsłonę Brytyjczyk spędził na górze, męcząc Tuivasę. Australijczyk próbował wracać na nogi, ale nie miał na to pomysłu. Sutherland dobrze go kontrolował, choć sam wielkich obrażeń nie zadawał.

Bam Bam wybronił się przed pierwszym podejściem zapaśniczym rywala w rundzie trzeciej, ale Brytyjczyk szybko ponowił z haczeniem i z łatwością przewrócił Australijczyka. Męczył go z góry przez kilka minut, niewiele robiąc. Gdy rozpuścił ręce, sędzia dał szansę Tuivasie, podnosząc pojedynek. Wielkie cielska szybko jednak splotły się w lepkich uściskach. Tuivasa trafił na górę, spróbował uderzeń, potem nieprzepisowego kolana, został przetoczony i marne to widowisko dobiegło końca.

Sędziowie wskazali na Louiego Sutherlanda (3 x 30-26), który wygrał pierwszą walkę w UFC, gdzie jego bilans wynosi 1-2.

Dla Taia Tuivasy była to siódma porażka z rzędu.


W walce wieńczącej kartę wstępną Cam Rowston (15-3) zdominował i rozbił Roberta Bryczka (18-7). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.


Junior Tafa (7-5) od początku próbował sierpami urwać głowę Kevina Christiana (9-4), tu i ówdzie trafiając. Jednak dwoma lowkingami Brazylijczyk praktycznie wyłączył mu nogę. Australijczyk zaczął walczyć z mańkuta, wyraźnie mając problemy z poruszaniem się. Broni jednak nie złożył, podkręcając tempo, rozpuszczając ręce. W końcu dopadł Brazylijczyka, zdzielił go bombami i dobił srogimi łokciami z półgardy.

Australijczyk powrócił w ten sposób na zwycięskie tory po dwóch porażkach. Jego bilans w UFC wynosi teraz 3-5. W przypadku Kevina Christiana jest to 0-2.


Jacob Malkoun (10-3) trafił Geralda Meerschaerta (37-22) kilkoma ciosami na otwarcie walki, ale zainkasował też mocny sierp w kontrze. Spróbował obalenia, co skończyło się dla niego fatalnie, bo Meerschaeart gilotyną zmusił go do ułożenia się na plecach. Amerykanin do końca rundy kontrolował Australijczyka z góry, niespiesznie pracując.

Tempo walki w drugiej rundzie było przeraźliwie wolne. Malkoun kąsał Meerschaerta prostymi i okolicznościowymi krosami, podczas gdy Amerykanin od wielkiego dzwona odpowiadał lewym sierpem. Australijczyk był aktywniejszy, choć wydawało się, że i tak wiele ataków mógł ponowić.

Trzecia runda też toczona była w ślamazarnym tempie. W stójce obaj zawodnicy tu i ówdzie trafiali – Malkoun prostymi, Meerschaert sierpami. Australijczyk wydawał się odrobię skuteczniejszy. Jednak w końcówce bronił się przed próbą duszenia ze strony Amerykanina.

Sędziowie wskazali jednogłośnie w stosunku 3 x 29-28 Jacoba Malkouna. Dla Australijczyka była to trzecia wygrana z rzędu, Amerykanin doznał piątej kolejnej porażki.


Colby Thicknesse (9-1) wił się jak zły w parterze w pierwszej rundzie walki z Vincem Moralesem (16-11), będąc o włos od poddania Amerykanina trójkątem nogami oraz balachą. Morales znanym tylko sobie sposobem przetrwał, ale w kulankach parterowych był cały niemal czas w defensywie, chwilami głębokiej.

Druga odsłona była znacznie bardziej wyrównana, toczona wyłącznie w stójce, bo Morales wybronił się przed obaleniem Thicknesse. Na nogach obaj zawodnicy mieli swoje momenty. Amerykanin ulokował kilka prawic na głowie Australijczyka, ten odpowiadał dobrymi middlekickami.

W trzeciej rundzie Morales był skuteczniejszy, kilka razy naruszając Thicknesse w stójce. Ba! W pewnym momencie tak mocno nim wstrząsnął, że Australijczyk przez kilkanaście sekund walczył jak zły z błędnikiem, aby nie runąć na deski. Amerykanin jednak zamiast wracać do stójki po wybronionym desperackim obaleniu ze strony Australijczyka, szukał skończenia w parterze. Nie odnalazł go i walka dobiegła końca.

Sędziowie orzekli jednogłośnie w stosunku 3 x 29-28 dla Colby’ego Thicknesse, który odniósł tym samym drugie zwycięstwo z rzędu.

Vince Morales doznał czwartej kolejnej porażki.


Pierwsza runda walki Wesa Schultza (8-3) z debiutującym w oktagonie Benem Johnstonem (5-1) należała do tego ostatniego. Powstrzymał on zapaśnicze zapędy rywala, długimi fragmentami kontrolując go z góry i okolicznościowo okładając uderzeniami. W pewnym momencie trafił w klinczu kolanem na korpus, po którym Schultz ułożył się na plecach.

Początek drugiej odsłony należał do Amerykanina, który posłał w klinczu Australijczyka na deski soczystym kolanem na szczękę. Spróbował duszenia, ale Johnston przetrwał i wydostał się. Walka toczona była niemal wyłącznie w płaszczyźnie parterowej, gdzie Schultz szukał poddań, podczas gdy Johnston neutralizował je z góry, tu i ówdzie zrzucając krótkie uderzenia.

W trzeciej rundzie Schultz kontrował próby obalenia ze strony Johnstona gilotynami. Przy pierwszym podejściu był bliski uduszenia Australijczyka, ale ten przetrwał – choć na nogi wrócił wyraźnie osłabiony. Obaj zresztą byli już wyczerpani, chaotyczni. Schultz po raz kolejny zaatakował gilotyną i tym razem zmusił Johnstona do poddania walki.

Wes Schultz odniósł w ten sposób pierwsze zwycięstwo w UFC. Jego bilans tamże wynosi 1-1.


Początek walki Jonathana Micallefa (10-1) z Thembą Gorimbo (14-7) należał do tego ostatniego. Pochodzący z Zimbabwe obywatel świata walczył ze wstecznego, ale rąbał mocnymi wewnętrznymi lowkingami, tu i ówdzie trafiając też prawym overhandem. Walka długimi fragmentami toczyła się w klinczu. Tam na półtorej minuty przed końcem rundy pierwszej Micallef przewrócił Gorimbo, traktując go kilkoma dobrymi uderzeniami z góry. Dopiero w samej końcówce Gorimbo zdołał wrócić na nogi.

Gorimbo dobrze wszedł w rundę drugą, atakując kombinacją ciosów. Micallef poszukał obalenia, ale sam skończył na dole. Gorimbo przez kilka minut utrzymywał się na górze, neutralizując próby poddań ze strony Australijczyka. Tu i ówdzie zrzucał krótkie uderzenia. Gorimbo zaszedł następnie rywalowi za plecy, stamtąd trafiając kilkoma łokciami. Na 20 sekund przed końcem Micallef odwrócił pozycję, zrzucając kilka uderzeń z góry.

Australijczyk zachował więcej sił na rundę trzecią. Powstrzymał kilka zapaśniczych prób Gorimbo, a w stójce był wyraźnie aktywniejszy i skuteczniejszy. Dobrze pracował prawym jabem z mańkuta, regularnie kopał na głowę, kilka razy zasypał rywala ciosami na ogrodzeniu. Gorimbo próbował się odgryzać, od czasu do czasu trafiając, ale był wyraźnie zmęczony, nieporadny w swoich atakach.

Sędziowie wskazali niejednogłośnie na Jonathana Micaleffa w stosunku 2 x 29-28, 28-29. Australijczyk wyśrubował w ten sposób swój bilans w UFC do 3-0, podczas gdy Themba Gorimbo doznał trzeciej z rzędu porażki.


W pojedynku otwierającym galę Kody Steele (8-1) szybko przewrócił mocnym zejściem do nóg Dom Mar Fana (9-3). Z góry rozdawał karty, czając się na trójkąt rękami, kimurę. Jednak gdy przedarł się do dosiadu, został przetoczony. Nie pogodził się jednak z niedogodną pozycją, kręcąc się jak zły. Zawodnicy wybierali sobie nogi, próbowali ustabilizować pozycję na górze, tu i ówdzie razili się uderzeniami.

W kotle Steele kapitalnie skręcił się do nogi Fana, następnie atakując ciasną skrętówką, a przy okazji wyginając też mocno kolano Australijczykowi. Ten natychmiast poddał walkę!

Amerykanin odniósł w ten sposób swoje pierwsze zwycięstwo w UFC, gdzie jego bilans wynosi teraz 1-1. Taki sam posiada też w oktagonie amerykańskiego giganta Dom Mar Fan.


Wyniki UFC Perth: Della Maddalena vs. Prates

Walka wieczoru

170 lb: Carlos Prates (24-7) pok. Jacka Dellę Maddalenę (18-4) przez TKO (kopnięcia, kolana, ciosy i łokcie), R3, 3:17

Co-main event

155 lb: Quillan Salkilld (12-1) pok. Beneila Dariusha (23-8-1) przez KO (ciosy), R1, 3:29

Karta główna

125 lb: Steve Erceg (14-4) pok. Tima Elliotta (21-14-1) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
145 lb: Marwan Rahiki (9-0) pok. Ollie Schmida (4-3) przez TKO (lewy sierp i uderzenia), R1, 2:47
265 lb: Brando Pericić (7-1) pok. Shamila Gazieva (14-3) przez KO (prawy szpadlowy), R2, 3:44
265 lb: Louie Sutherland (11-5) pok. Taia Tuivasę (14-10) jednogłośną decyzją (3 x 30-26)

Karta wstępna

185 lb: Cam Rowston (15-3) pok. Roberta Bryczka (18-7) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
205 lb: Junior Tafa (7-5) pok. Kevina Christiana (9-4) przez KO (ciosy i łokcie w parterze), R1, 2:42
185 lb: Jacob Malkoun (10-3) pok. Geralda Meerschaerta (37-22) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
135 lb: Colby Thicknesse (9-1) pok. Vince’a Moralesa (16-11) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
185 lb: Wes Schultz (9-3) pok. Bena Johnstona (5-2) przez poddanie (gilotyna), R3, 1:50
170 lb: Jonathan Micallef (10-1) pok. Thembę Gorimbo (14-7) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
155 lb: Kody Steele (8-1) pok. Dom Mar Fana (9-3) przez poddanie (skrętówka), R1, 3:56

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button