
UFC Londyn: Evloev vs. Murphy – wyniki i relacja z gali z Iwo Baraniewskim
Wyniki i relacja na żywo z gali UFC Fight Night: Evloev vs. Murphy, która odbyła się w Londynie z udziałem Iwo Baraniewskiego.
W walce wieczoru stroniący od zapasów Movsar Evloev (20-0) pokonał większościowo Lerone’a Murphy’ego (17-1-1). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.
Luke Riley (13-0) wypunktował Michaela Aswella (11-4) w co-main evencie gali. Pełna relacja – tutaj.
Wiało nudą w pierwszej rundzie walki Michaela Page’a (24-4) z Samem Pattersonem (14-3-1). Page nacierał z nisko opuszczonymi rękami, ale nie wyprowadzał uderzeń. To samo tyczyło się orbitującego po łuku Pattersona, który obawiał się szybkości przeciwnika. Łącznie na przestrzeni pięciu minut Page trafił 5 uderzeniami, Patterson – 3.
W drugiej odsłonie Venom odrobinę podkręcił aktywność, kilka razy trafiając mocno – także w kontrach – bojaźliwego Pattersona. Ten spróbował dwa razy klinczu, ale nic z tego nie wyszło. W dystansie ustępował szybkościowo Page’owi, nerwowo reagując na zmyłki i przyruchy rywala.
Także w trzeciej odsłonie wiało z oktagonu nudą. Zawodnicy długimi fragmentami mocowali się w klinczu, do którego dążył Patterson. W dystansie Page był skuteczniejszy, kilka razy będąc w stanie wymanewrować Pattersona.
Sędziowie wskazali jednogłośnie na Michaela Page’a w stosunku 2 x 29-28,30-27. Venom wygrywa w ten sposób trzecią walkę z rzędu, szlifując swój bilans w oktagonie do 4-1.
Seria czterech zwycięstw Sama Pattersona dobiegła końca.
Iwo Baraniewski (8-0) w niespełna pół minuty piękną kombinacją ciosów znokautował Austena Lane’a (13-8). Pełna relacja z walki i nagranie nokautu – tutaj.
Przez kilka pierwszych minut walki z Christianem Leroyem Duncanem (14-2) Roman Dolidze (15-5) próbował obalić rywala przy siatce, ale ten bardzo dobrze się wybronił. Gdy jednak ruszył później do ataków, został posłany na deski obrotowym backfistem. Natychmiast zerwał się jednak na nogi, dosięgając tam rywala uderzeniami. Dolidze położył się, szukając nogi Dolidze, ale ten wydostał się. Walka wróciła na górę, gdzie Gruzin zainkasował obrotówkę na głowę, potem znów pod naporem rywala kładąc się na plecach i próbując wybrać nogę Brytyjczyka. Bez powodzenia. Został okopany po nogach i wrócił na górę. Runda pierwsza dobiegła końca.
W drugiej odsłonie karty rozdawał Brytyjczyk. W dystansie kąsał rywala różnorodnymi kopnięciami, raz nawet ciosami mocno go naruszając. Dolidze szukał klinczu i obaleń, ale nie był w stanie przenosić walki do parteru. Gdy znajdował się pod presją, ratował się padaniem na deski.
Po kilku wymianach w rundzie trzeciej Dolidze sfinalizował obalenie, zachodząc Duncanowi za plecy. Utrzymał się w tej pozycji do końca walk, traktując okolicznościowo Brytyjczyka uderzeniami.
Sędziowie orzekli jednogłośnie o wiktorii Christiana Leroya Duncana w stosunku 3 x 29-28. Brytyjczyk odniósł w ten sposób czwarte zwycięstwo z rzędu.
W pojedynku otwierającym kartę główną Danny Silva (11-2) znokautował faworyzowanego debiutanta Kurtisa Campbella (8-1). Pełna relacja z walki i nagranie nokautu – tutaj.
Mason Jones (18-2) po wojnie na wyniszczenie pokonał Axela Solę (11-1-1) w starciu wieńczącym kartę wstępną gali. Pełna relacja z pojedynku – tutaj.
Nathaniel Wood (23-6) wykoleił debiutującego w oktagonie Losene Keitę (16-2), wygrywając na pełnym dystansie. Pełna relacja z walki – tutaj.
Mario Pinto (12-0) i debiutujący w oktagonie oraz wchodzący na zastępstwo Felipe Franco (10-2) rozpoczęli walkę uważnie. Franco, wyraźnie mniejszy, czaił się na krótkie, ostrze szarże, podczas gdy Pinto kąsał go prostymi z dystansu. Kilkoma trafił czysto. Brazylijczyk zdzielił go sierpem w kombinacji. Klincz. Rozerwanie.
Portugalczyk popracował prostymi. Spróbował mocnej prawicy, ale przestrzelił. W klinczu uderzył kilkoma krótkimi uderzeniami na doły Brazylijczyka. Dystans. Tempo walki było niespieszne. Ładny prawy Pinto. Klincz, rozerwanie. Pinto wywierał delikatną presję, ale czekał na ataki Franco – ten jednak nie palił się do nich. Prosty Portugalczyka, middlekick Brazylijczyka. Pinto spróbował kolejnego obalenia, ale nie był w stanie przewrócić Franco. Zawodnicy wymienili się kolanami w klinczu. Na rozerwanie Pinto uderzył łokciami i runda pierwsza dobiegła końca.
Po kilku wymianach na otwarcie drugiej odsłony Mario poszedł w zapasy, ale w klinczu nie potrafił przewrócić debiutanta. Kolana poszły w ruch. Franco prawie wyciął Pinto. Dystans.
Ostra szarża Brazylijczyka, ale Portugalczyk wymanewrował go. Trafił jabem. Tempa jednak zdecydowanie nie forsował. Spróbował kolejnego obalenia i znów nic z tego nie wyszło. Klincz. Wymiana kolan na doły. Tempo walki ślamazarne. Dystans.
Franco przestrzelił, Pinto przestrzelił. W wymianie w końcu obaj trafili. Pinto znów jednak spróbował obalenia, po raz kolejny nie będąc w stanie przenieść walki do parteru. Do czasu jednak – po krótkiej szamotaninie na moment przewrócił Brazylijczyka, ale ten szybko wrócił na nogi. Klincz, rozerwanie, dystans.
Pinto wyprowadził w końcu prawicę i trafił, ale poszedł znów w klincz. Dobry podbródek i runda druga dobiegła końca.
Franco trafił ciosami na otwarcie rundy trzeciej, ale Pinto przeniósł walkę do parteru. Łokieć. Dystans. Pinto w końcu zdołał przewrócić Brazylijczyka, nurkując pod jego uderzeniami. Jednak Franco broni nie złożył i zdołał zerwać się na nogi. Pinto znów poszedł w klincz. Tam wiele się nie działo. Portugalczyk wbijał rywala w ogrodzenie, od czasu do czasu atakując krótkimi uderzeniami. Próbował też przewracać, ale nic z tego nie wychodziło. Zaczął okładać pięściami uda Franco, na co ten rozłożył ręce. Portugalczyk wykorzystywał swoją przewagę gabarytów, masy i siły. W końcu jednak Brazylijczyk zerwał się – ale Pinto znów pchał się w zapasy, ustawiając ponownie rywala na siatce.
W samej końcówce zawodnicy wdali się w wymiany w bliskim dystansie, lokując kilka uderzeń na swoich głowach. Walka dobiegła końca.
Sędziowie wskazali na szlifującego swój bilans w UFC do 3-0 Mario Pinto w stosunku 3 x 29-28.
Debiutujący w oktagonie Mantas Kondratavicius (9-1) od razu odpalił bomby w starciu z Antonio Trocolim (12-7), ale ten zepchnął go na siatkę, szukając obalenia z klinczu. Zawodnicy przez dłuższy czas mocowali się w klinczu. Wymienili się kolanami, łokciami i Litwin zdołał w końcu się wydostać.
W dystansie Kondratavicius nie kalkulował, rozpuszczając krótkie kombinacje z morderczymi intencjami. Kilkoma ciosami trafił, kilkoma przeszył powietrze. Trocoli znów poszukał klinczu, odnajdując go. Został jednak ustawiony na ogrodzeniu, gdzie Kondratavicius popracował kolanami, łokciami.
W dystansie Mantas trafił ciosami, później w klinczu poprawiając kolanami na korpus, łokciem, krótkimi uderzeniami. Na rozerwanie klinczu rozpuścił ponownie ręce, dosięgając Trocoliego serią uderzeń. Na miękkich nogach schodził Brazylijczyk do narożnika po zakończeniu pierwszej rundy.
Od srogich uderzeń w kontrze na szarżującego rywala rozpoczął drugą odsłonę Kondratavicius. Trocoli spróbował znów klinczu, ale tam został posłany na deski krótkim łokciem. Zdołał jednak wrócić na nogi pod ostrzałem Litwina. W klinczu Mantas kontrolował rywala, trafiając kilkoma krótkimi uderzeniami. W końcu wyrwał się i walka trafiła w dystans.
bro how did he survive that elbow? #UFCLondon pic.twitter.com/QBlkVE91JL
— Dovy🔌 (@DovySimuMMA) March 21, 2026
Szybko jednak pojedynek znów trafił w klincz. Tam Litwin trafił kolanem w krocze rywala i walkę na kilkadziesiąt sekund przerwano.
Po jej wznowieniu Kondrataticius rozpuścił ponownie ręce, ale bez większych sukcesów. Wyraźnie stawiał na moc kosztem precyzji. Trocoli nawet odpowiedział, potem poszukując obalenia. Nic z tego nie wyszło i walka trafiła w klincz. Tam jej tempo spadło. Litwin od czasu do czasu atakował krótkimi ciosami czy łokciami. Mantas unieruchomił Antonio przy siatce na kolanach. Tam zasypał go gradem krótkich uderzeń. Co prawda Trocoli przekonywał sędziego, że nic się nie dzieje, ale sędzia apelował, aby ten poprawił swoją pozycję. W końcówce rundy Kondratavicius spróbował duszenia zza pleców, ale Trocoli wytrzymał.
Mocno w trzecią odsłonę wszedł Brazylijczyk, który kilkoma uderzeniami zmusił rywala do oddania pola. Spróbował obalenia przy ogrodzeniu, ale Kondratavicius dobrze się bronił. Do czasu jednak. Po kilkudziesięciu sekundach Trocoli w końcu przewrócił Litwina, będąc następnie bliskim do przedarcia się do dosiadu. Mantas broni jednak nie złożył, wrócił na nogi i w klinczu zaszedł za plecy wymęczonemu rywalowi. Trocoli złapał dystans, a potem ruszył z nieprzygotowanym obaleniem. Klincz. Sędzia nawoływał o więcej akcji. W końcu rozdzielił zawodników, wznawiając akcję na środku.
Brazylijczyk szybko poszukał obalenia, ale nie był w stanie przewrócić Kondrataviciusa przy siatce. Obaj zawodnicy byli wycieńczeni. Brazylijczyk trafił kolanem w krocze rywala i walkę na moment przerwano.
Po wznowieniu Mantas próbował zachęcić Antonio do wymian na środku, ale ten poszukał obalenia, kończąc na plecach. Popracował kopnięciami z dołu, wrócił na nogi i walka dobiegła końca.
Sędziowie wątpliwości nie mieli, wskazując na zwycięsko debiutującego w UFC Mantasa Kondrativiciusa w stosunku 2 x 29-27, 30-27.
Bilans Antonio Trocoliego w oktagonie wynosi teraz 0-4.
Brando Pericić (6-1) zdemolował Louiego Sutherlanda (10-6) kolanami i podbródkami w pierwszej rundzie. Pełna relacja z walki – tutaj.
Abdul-Kareem Al-Selwady (16-4) rozpoczął walkę z Shem Rockiem (12-3-1) nieco lepiej, dosięgając Brytyjczyka kilkoma zamachowymi oraz lowkingami. Rock wywierał jednak presję, zmuszając rywala do oddawania terenu. Spróbował obalenia, ale było ono kompletnie nieprzygotowane. Zainkasował kolejny wewnętrzny lowking. Odpowiedział jednak ładnym jabem, potem w wymianach naruszając Al Sewaldy’ego. Trafił kopnięciem na głowę, ale rozochocił się i wyłapał kontrę sierpem, po której na moment zaliczył deski. Szybko zerwał się na nogi.
W dystansie Palestyńczyk był aktywniejszy. Trafił frontalem na głowę, dołożył kilka lowkingów. W wymianach był skuteczniejszy. Brytyjczyk walczył bez przekonania, nieco bojaźliwie. W końcówce rundy Al Selwady popełnił błąd, szukając obalania, po którym skończył na plecach. Obaj zawodnicy zaatakowali uderzeniami – Palestyńczyk z dołu, Brytyjczyk z góry. Runda pierwsza dobiegła końca.
Początek drugiej odsłony należał wyraźnie do Al Selwady’ego, który był aktywniejszy, skuteczniejszy, bardziej ruchliwy. Trafiał kopnięciami, ciosami. Rock spróbował obalenia z klinczu, ale wyłapał tylko masę krótkich uderzeń i walka trafiła z powrotem w dystans.
Z czasem jednak Brytyjczyk nieco się otworzył, trafiają chociażby dobrym kopnięciem frontalnym na twarz Palestyńczyka. Ten odpowiedział jednak dobrymi sierpami w półdystansie. Inicjatywę z czasem znów przejął Al Selwady, ponownie aktywniejszy. Rock tu i ówdzie odpalał kopnięcia, ale było tego jak na lekarstwo. W samej końcówce potraktował rywala ciosami, ale swoje też wyłapał i runda druga dobiegła końca.
Także w trzecią odsłoną Rock wszedł lepiej, trafiając kilkoma ciosami, powstrzymując próbę obalenia ze strony Rocka. Brytyjczyk odpowiedział kopnięciami. Dostał prawym prostym. Kolejnym, tym razem w kontrze na niskie kopnięcie. Nadal aktywność Brytyjczyka była bardzo niska – pomimo iż prawdopodobnie przegrywał na kartach punktowych.
W pewnym momencie Rock naruszył rywala mocnym sierpem, ale szybko wyłapał podobny. Rozpuścił jednak z powodzeniem kopnięcia, dosięgając głowy i korpusu rywala. Ten jednak pozostał w grze. Rąbnął niskim kopnięciem. Z czasem Palestyńczyk potraktował statycznego rywala ładnym prawym na głowę. Twarz Brytyjczyka była już zakrwawiona.
W wymianie Rock trafił, a potem przewrócił Al Selwady’ego. Próbował zajść rywalowi za plecy, ale spadł z nich jak biały pas. Zainkasował jeszcze kilka uderzeń z góry. W końcówce walki zawodnicy wymienili się jeszcze uderzeniami. Po zakończeniu walki Rock chciał przybić piątkę Al Selwady’emu, ale ten odmówił. Brytyjczyk uderzył go liściem w twarz, w odpowiedzi na co ten rzucił się na niego z uderzeniami – ale wkroczyli oficjele i powstrzymali eskalację.
Volaron los golpes tras acabar la pelea, luego se disculpó Shem Rock pero todo mal#UFCLondonpic.twitter.com/EFb3DYOHVh
— Pelunaton (@pelunaton) March 21, 2026
Werdykt był formalnością. Sędziowie wskazali jednogłośnie na odnoszącego premierowe zwycięstwo w UFC Abdula Kareema Al Selwady’ego w stosunku 3 x 30-27.
Bilans Shem Rocka w UFC wynosi teraz 0-2.
Wyniki UFC Londyn: Evloev vs. Murphy
Walka wieczoru
145 lb: Movsar Evloev (20-0) pok. Lerone’a Murphy’ego (17-1-1) większościową decyzją (2 x 48-46, 47-47)
Co-main event
145 lb: Luke Riley (13-0) pok. Michaela Aswella (11-4) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
Karta główna
170 lb: Michael Page (25-3) pok. Sama Pattersona (14-3-1) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
205 lb: Iwo Baraniewski (8-0) pok. Austena Lane’a (13-8) przez KO (ciosy), R1, 0:28
185 lb: Christian Leroy Duncan (14-2) pok. Romana Dolidze (15-5) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
145 lb: Danny Silva (11-2) pok. Kurtisa Campbella (8-1) przez TKO (ciosy), R2, 0:31
Karta wstępna
155 lb: Mason Jones (18-2) pok. Axela Solę (11-1-1) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
145 lb: Nathaniel Wood (23-6) pok. Losene Keitę (16-2) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
265 lb: Mario Pinto (12-0) pok. Felipe Franco (10-2) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
185 lb: Mantas Kondratavicius (9-1) pok. Antonio Trocoliego (12-7) jednogłośną decyzją (2 x 29-27, 30-27)
265 lb: Brando Pericić (6-1) pok. Louiego Sutherlanda (10-6) przez TKO (kolana i podbródki), R1, 1:48
155 lb: Abdul-Kareem Al-Selwady (16-4) pok. Shem Rocka (12-3-1) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
115 lb: Shanelle Dyer (7-1) pok. Ravenę Oliveirę (7-4-1) przez TKO (kolana i ciosy), R2, 1:17
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






