Typowanie UFC Auckland: Felder vs. Hooker

Analizy i typowanie walk karty głównej gali UFC on ESPN+ 26: Felder vs. Hooker, która odbędzie się w Auckland.

Gala rozpocznie się dziś o godzinie 22:00 czasu polskiego w aplikacji UFC Fight Pass. Transmisja z karty głównej od godzin 1:00 na kanale Polsat Sport.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

[table id=3 /]

145 lbs: Zubaira Tukhugov (18-4-1) vs. Kevin Aguilar (17-2)

Bartłomiej Stachura: Trudny do wytypowania pojedynek. Kevin Aguilar jest sprawniejszym technicznie uderzaczem oraz solidnym zapaśnikiem w defensywie. Będzie też prawdopodobnie miał po swojej stronie przewagę kondycyjną.

Zubaira Tukhugov bywa w stójce chaotyczny i nadmiernie agresywny, ale jego lewy sierpowy i prawy cep szczególnie w pierwszej rundzie mogą stanowić gigantyczne zagrożenie dla Amerykanina. Niebezpieczną stójkę Czeczen uzupełnia o solidne zapasy, potrafiąc gnębić rywali w klinczu i w parterze.

Na korzyść Tukhugova może działać też fakt, że Aguilar chętnie oddaje pole, rzadko będąc agresorem. Z drugiej zaś strony, nie jest to przypadkowe – Aguilar to bowiem przede wszystkim kontruderzacz.

Amerykanin będzie miał po swojej stronie gigantyczną przewagę zasięgu – aż dwanaście centymetrów, co w wadze piórkowej stanowi rzadkość.

Absolutnie nie wykluczam ani scenariusza, w którym Tukhugov ubija w pierwszej rundzie niesłynącego ze stójkowej defensywy rywala, ani takiego, w którym wygrywa on decyzją, po pierwszej rundzie zaprzęgając do działania zapasy.

Mimo wszystko uważam jednak, że zasięg, czystszy boks, doskonały zasięg, dobra defensywa zapaśnicza i przyzwoita kondycja zapewnią Aguilarowi zwycięstwo na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Kevin Aguilar przez decyzję

155 lbs: Brad Riddell (7-1) vs. Magomed Mustafaev (14-3)

Bartłomiej Stachura: Walka zapowiada się na absolutne fajerwerki. Obaj zawodnicy wnoszą bowiem do oktagonu mordercze żądze, preferując szermierkę na pięści i kopnięcia.

Trenujący na co dzień z Israelem Adesanyą Brad Riddell to świetnie technicznie poukładany kickbokser, który ma zresztą spore doświadczenie na tym polu. Nowozelandczyk błyszczy przede wszystkim w obszarze pięściarskim – posiada niebywałą smykałkę do kontr. Doskonale balansem przepuszcza ciosy, odpowiadając sierpowymi czy też krótkimi kombinacjami. Uwielbia ostrzeliwać też korpus rywali srogim lewym hakiem, wszystko to łącząc chętnie w kombinacje kończone niskim kopnięciem. Od czasu do czasu smaga rywali potężnymi lowkingami na wysokości łydki. Widać w jego poczynaniach kickbokserski luz i doświadczenie.

Nie mam wątpliwości, że od strony technicznej Nowozelandczyk to lepszy stójkowicz od Magomeda Mustafaeva. Rzecz jednak w tym, że Dagestańczyk najprawdopodobniej będzie miał po swojej stronie przewagę szybkości i dynamiki, szczególnie w pierwszej rundzie. Znacznie chętniej od Riddella zaprzęga też do działania kopnięcia, dysponując bardzo bogatym ich arsenałem – także tych obrotowych. Jest trudny do rozczytania, kreatywny, niebezpieczne w każdej sekundzie.

Jak zawodnik parający się MMA znacznie dłużej, Mustafaev będzie miał przewagę w klinczu, zapasach i parterze – o ile zdoła przewrócić Nowozelandczyka, o co wcale nie musi być łatwo. Riddell posiada bowiem solidną defensywę zapaśniczą, podczas gdy Dagestańczyk wirtuozem w tej akurat dziedzinie nie jest.

Na korzyść Riddella na pewno działać będzie miejsce gali – walczy u siebie.

Nawet nie drgnie mi brew, jeśli Nowozelandczyk wyjdzie z tej walki obronną ręką – najpewniej będąc w stanie przetrwać pierwszą huraganową w wykonaniu Mustafaeva pierwszą rundę i przeważając w kolejnych dwóch, chociaż wcale bym się też nie zdziwił, gdyby ustrzelił Dagestańczyka jakąś srogą kontrą bokserską, być może nawet na schaby – ale… Podobnego scenariusza spodziewałem się w walce Magomeda Mustafaeva z Rafaelem Fizievem – również technicznie lepszym od Dagestańczyka kickbokserem. Jak się skończyło, wszyscy pamiętamy.

Będąc zatem dalekim od skreślania Riddella, za najbardziej prawdopodobny scenariusz uważam ten, w którym Dagestańczyk wygra pierwszą rundę agresją, drugą klinczem i zapasami, a trzecią po prostu przetrwa. Jak jednak powtarzam, nokaut z jednej bądź drugiej strony absolutnie mnie tu nie zdziwi.

Zwycięzca: Magomed Mustafaev przez decyzję

265 lbs: Marcos Rogerio de Lima (16-6-1) vs. Ben Sosoli (7-2)

Bartłomiej Stachura: Ben Sosoli to twardy, charakterny i jednopłaszczyznowy do szpiku kości zawodnik, który niemal całą swoją grę opiera na ciosach, głównie lewicą. Na papierze Marcos Rogerio de Lima powinien mieć przewagę w każdym elemencie walki – od stójki przez zapasy po parter – ale Brazylijczyk to zawodnik-chimera. Nieobliczalny, potrafiący przegrać wygrane pojedynki, niezachwycający pod względem serca do walki.




Zresztą od strony czysto bokserskiej Australijczyk może mieć delikatną przewagę, więc jeśli reprezentant Kraju Kawy zapomni się w jakimś ataku, może przypłacić to soczystą lewicą na swojej szczęce.

Nie skreślam walczącego nieomal u siebie Sosoliego, bo de Lima nie jest w swoich poczynaniach powtarzalny, ale… Brazylijczyk będzie mieszał stójkę – kopnięcia! – z klinczem i okolicznościowymi obaleniami, zwyciężając na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Marcos Rogerio de Lima przez decyzję

115 lbs: Karolina Kowalkiewicz (12-5) vs. Xiaonan Yan (11-1)

Bartłomiej Stachura: Nie mają dla Karoliny Kowalkiewicz litości matchmakerzy po trzech z rzędu porażkach. Xiaonan Yan wygrała cztery pojedynki z rzędu w UFC, pukając do czołowej piętnastki dywizji.

Chinka to ruchliwa i aktywna uderzaczka, która lubi wywierać mocne tempo. Karolina będzie miała po swojej stronie niewielką przewagę zasięgu, ale przewaga szybkości ze strony Yan prawdopodobnie zneutralizuje ten atut Polki. Spodziewam się zatem, że w stójce to Chinka rozdawać będzie karty, będąc zawodniczką mobilniejszą, posiadając szybsze ręce i szybsze kopnięcia.

Yan nie jest szczególnie zaawansowana w parterze – choć nadal bardzo twarda! – wobec czego prawdopodobnie właśnie w walce na chwyty Karolina powinna mieć nad nią przewagę, ale rzecz w tym, że o przewrócenie Chinki nie będzie łatwo. Także klinczerskie boje, z których kiedyś Kowalkiewicz słynęła, tutaj mogą się nie zdać na wiele – Xiaonan jest bowiem bardzo silna i sprawna w zwarciu.

Obie zawodniczki są na zupełnie innym etapie swoich karier. Kowalkiewicz od dłuższego czasu przebąkuje o emeryturze, kończąc na tarczy trzy ostatnie walki, w których wyglądała fatalnie, podczas gdy Yan wchodzi w najlepszy etap swojej kariery. Nie wykluczam, iż Polka nadal będzie miała po swojej stronie delikatną przewagę kondycji, ale pozostałe atrybuty fizyczne – szybkość, dynamika, siła, odporność – należeć będą do Chinki. Będzie w stójce przedzierać się przez nieistniejącą defensywę łodzianki, utrzymując walkę na nogach. Wygra jednogłośną decyzją.

Zwycięzca: Xiaonan Yan przez decyzję

205 lbs: Michał Oleksiejczuk (14-3) vs. Jimmy Crute (10-1)

Bartłomiej Stachura: Do szczegółowej analizy i typowania walki zapraszam – tutaj.

Zwycięzca: Michał Oleksiejczuk przez decyzję

155 lbs: Paul Felder (17-4) vs. Daniel Hooker (19-8)

Bartłomiej Stachura: Nie będę ukrywał, że mam spory problem ze wskazaniem faworyta tego pojedynku. Z jednej bowiem strony zasięg, poprawiona gra bokserska – także w kontrze! – oraz miejsce gali przemawiają na korzyść Daniela Hookera, natomiast charakter, odporność, kopnięcia – szczególnie na wysokości łydki – i klinczerska gra sugerują wiktorię Paula Feldera.

Nowozelandczyk walczy jak na wysokiego zawodnika przystało – tj. trzyma dystans, korzysta z długich prostych, czając się na kontry sierpami i podbródkami, lubi zaatakować kolanem na głowę w kontrze czy kopnąć lowkinga. W kontrze na obalenie szuka gilotyn.

Nie ulega wątpliwości, że Hangman mocno poprawił swoją stójkową grę w porównani z czasami, gdy rywalizował w kategorii piórkowej. Wtedy jego kickbokserskimi poczynaniami rządził totalny chaos.

Rzecz jednak w tym, że od strony technicznej to nadal Amerykanin prezentuje się od Nowozelandczyka lepiej – choć oczywiście w jakimś stopniu ten ostatni nadrabia gabarytami. Jednocześnie jednak korzystanie z odchyleń jako głównego narzędzia defensywnego stanowić może w tej walce dla Hookera problem. Felder od dawna nie jest już zawodnikiem, który wahałby się nad wyprowadzaniem kopnięć. Atakuje ostro, agresywnie, skraca dystans, wpada w półdystans, gnębi w klinczu. Także w dystansie ma jednak sporo do zaoferowania – przede wszystkim w obszarze kopnięć na wysokości łydki, a jak poszła Nowozelandczykowi wojna na lowkingi z Edsonem Barbozą, wszyscy pamiętamy.



Nie ukrywam zresztą, że jeśli zaprzęgnąć do działania MMAtematykę, to starcie Paula Feldera z Edsonem Barbozą w kontraście do walki Daniela Hookera z Brazylijczykiem uważam za bardziej reprezentatywny niż konfrontację obu z Jamesem Vickiem. Hooker jak najbardziej może być rozstrzelany z dystansu – a Amerykanin to niewiele gorszy kopacz od Brazylijczyka.

Nie zdziwi mnie tutaj żaden wynik. Przesądzą jednak charakter, odporność oraz kondycja Feldera. Pomimo 35 lat na karku to nadal zawodnik, który jest piekielnie trudny do złamania – zarówno mentalnego, jak i fizycznego. Przetrwa najlepsze uderzenia Hookera, z czasem przejmując stery walki w swoje ręce – być może też w klinczu, gdzie rozpuści łokcie, wykorzystując swoją przewagę siłową. Skończy Nowozelandczyka w rundach mistrzowskich.

Zwycięzca: Paul Felder przez (T)KO




PODSUMOWANIE

[table id=344 /]

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz darmowy zakład 50 PLN

*****

Błachowicz czy Reyes? „Nie wiem, jak można gościowi odmówić” – Jones zabiera głos!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply