UFCZapowiedzi gal UFC

Typowanie UFC 265: Lewis vs. Gane

Analizy najciekawszych walk sobotniej gali UFC 265, którą zwieńczy starcie o tymczasowy pas wagi ciężkiej pomiędzy Derrickiem Lewisem i Cirylem Gane.

Gala rozpocznie się w nocy z soboty na niedzielę o godzinie 00:00 czasu polskiego w aplikacji UFC Fight Pass oraz na eFortuna.pl. Transmisja z karty wstępnej od 02:00 na Polsat Sport, UFC Fight Pass i eFortuna.pl. Karta główna od 04:00 na Polsat Sport i eFortuna.pl.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

115 lb: Karolina Kowalkiewicz (12-6) vs. Jessica Penne (13-5)

Kursy bukmacherskie: Karolina Kowalkiewicz vs. Jessica Penne 1.75 – 2.08

Bartłomiej Stachura: Karolina Kowalkiewicz wraca do akcji po półtorarocznej przerwie i poważnych problemach zdrowotnych. Przegrała cztery ostatnie pojedynki – wszystkie po słabych występach. Z kolei Jessica Penne ma już na karku 38 lat, a ostatnio powróciwszy do oktagonu po czterech latach przerwy, z trudem – zdaniem wielu: kontrowersyjnie – pokonała niejednogłośnie Lupitę Godinez.

Innymi słowy, obie zawodniczki mają najlepsze lata zdecydowanie za sobą.

Na papierze Polka powinna rozdawać karty w płaszczyźnie stójkowej, podczas gdy Penne powinna przeważać w parterze. Rzecz jednak w tym, że wokół formy obu zawodniczek kłębi się mnóstwo znaków zapytania. Karolina nie jest tak aktywna na nogach jak onegdaj, wydaje się wolniejsza, nie tak mocna kondycyjnie i nie tak odporna. Obie zawodniczki nie brylują też pod kątem defensywy stójkowej.

Piekielnie trudno wskazać tutaj faworytkę, ale minimalnie skłaniam się w stronę Kowalkiewicz. Utrzyma walkę na środku oktagonu odpowiednio długo – zrywając klincz, unikając parteru – aby zyskać uznanie w oczach sędziów punktowych.

Zwycięzca: Karolina Kowalkiewicz przez decyzję

135 lb: Yadong Song (16-5-1) vs. Casey Kenney (16-3-1)

Kursy bukmacherskie: Yadong Song vs. Casey Kenney 2.01 – 1.80

Bartłomiej Stachura: Niezwykle trudne do wytypowania starcie! Obaj zawodnicy mają tutaj argumenty, aby zwyciężyć. Song uderza mocniej, powinien mieć przewagę siłową i być może szybkościową – szczególnie w pierwszej rundzie zawodów.

Natomiast walczący z odwrotnego ustawienia Casey Kenney to zawodnik wszechstronniejszy, prawdopodobnie lepszy zapaśniczo i posiadający talent do kontruderzeń oraz atomowych middlekicków. Chętnie rąbie też lowkingami na wysokości łydki, choć te nie są też obce Chińczykowi.

Nie zdziwi mnie tutaj żaden wynik. Minimalnie więcej szans daję jednak Amerykaninowi, który szermierkę na pięści i kopnięcia może przeplatać z próbami zapaśniczymi. Spodziewam się też, że Kenney może mieć niewielką przewagę kondycyjną, szczególnie jeśli wcześniej dosięgnie Songa kilkoma kopnięciami na korpus.

Zwycięzca: Casey Kenney przez decyzję

170 lb: Vicente Luque (20-7-1) vs. Michael Chiesa (17-4)

Kursy bukmacherskie: Vicente Luque vs. Michael Chiesa 1.76 – 2.06

Bartłomiej Stachura: Dynamika tej walki nie jest szczególnie skomplikowana, choć wytypowanie jej zwycięzcy nastręcza znacznie więcej trudności. Otóż, mamy tutaj klasyczną konfrontację stójkowicza w osobie Vicente Luque z grapplerem w osobie Michaela Chiesy.

To MMA, więc cud może się wydarzyć – Luque może jakimś brabo poddać naruszonego Chiesę, a Chiesa może jakimś kolanem ustrzelić Luque, ale… Zejdźmy na ziemię. W dystansie przewaga Brazylijczyka powinna być gigantyczna. Luque dobrze korzysta z ciosów prostych i sierpowych, posiada smykałkę do kontruderzeń. Jego cennym atutem mogą okazać się tutaj atomowe lowkingi na wysokości łydki. Defensywa stójkowa Amerykanina leży bowiem i kwiczy.

Jeśli jednak walka trafi do parteru – najpewniej z Chiesą na górze – Brazylijczyk znajdzie się w poważnych tarapatach. Nie sądzę co prawda, aby Amerykanin był w stanie go poskręcać czy ubić, ale solidnie skontrolować? Jak najbardziej!

Luque musi w tej walce wystrzegać się klinczu jak ognia. Jego defensywa przed obaleniami do elitarnych nie należy, a dysponujący fantastycznymi warunkami fizycznymi Maverick jest w zwarciu oraz kotłach zapaśniczych i kulankach parterowych niezwykle kreatywny i skuteczny. A już jedno obalenie może wystarczyć mu do wygrania rundy.

Nie będę ukrywał, że mam tutaj poważną zagwozdkę przy wytypowaniu zwycięzcy. W stójce Luque jak najbardziej może rozbić Chiesę w pył, ale… Amerykanin udowodnił w kilku ostatnich walkach, że jest w pełni świadom swoich luk kickbokserskich, szermierkę na pięści i kopnięcia ograniczając do niezbędnego minimum – nawet jeśli oznacza to wbiegnięcie w rywala. Nawet mi zatem brew nie drgnie, jeśli Maverick zdoła zaprząc do działania grappling, w ten sposób torując sobie drogę do zwycięstwa. Jednak duży oktagon, w którym rozegrają się zawody, będzie korzystny dla Luque, ułatwiając mu unikanie przyszpilenia do siatki, utrzymywanie walki w centrum. Tym samym…

Zwycięzca: Vicente Luque przez (T)KO

135 lb: Jose Aldo (29-7) vs. Pedro Munhoz (19-5)

Kursy bukmacherskie: Jose Aldo vs. Pedro Munhoz 1.80 – 2.01

Bartłomiej Stachura: fantastycznie zapowiadające się starcie, które zwiastuje nie lada fajerwerki w oktagonie! To już kolejny pojedynek, w którym nie jest łatwo wskazać faworyta…

Pedro Munhoz posiada kilka niezwykle cennych atutów, które mogą okrutnie uprzykrzyć życie Jose Aldo. Jest piekielnie agresywny. Wywiera morderczą presję, ustanawiając bardzo wysokie tempo walki – a przecież Aldo tytanem kondycji nigdy nie był. Munhoz potrafi przewalczyć pięć rund w naprawdę mocnym tempie. Trenujący w ATT Brazylijczyk posiada też bardzo ciężkie pięści, atomowe lowkingi na wysokości łydki, niebezpieczną gilotynę oraz twardą szczękę i mentalność bitnika.

Rzecz jednak w tym, że Jose Aldo nadal ma to coś – a konkretnie szybkość i bajeczną technikę. Munhoz posiada liczne zalety, ale jedną z nich na pewno nie jest szybkość. Przewaga Jose powinna być w tym aspekcie bardzo, bardzo wyraźna, szczególnie w pierwszej rundzie. Na tym nie koniec, bo Scarface będzie miał też po swojej stronie zdecydowaną przewagę zasięgu – aż 13 centymetrów! Szybkość, technika (ciosy proste i smykałka do kontr wespół z doskonałą pracą na nogach) i gabaryty będą tutaj cennymi narzędziami Aldo, szczególnie że Munhoz tytanem defensywy nigdy nie był.

Wspomniane niskie kopnięcie Pedro mogą mieć kapitalne znaczenie, ale… Aldo udowodnił już nie raz, nie dwa, że potrafi się przed nimi dobrze bronić, a i sam od czasu do czasu odpali własne.

Jestem jednak bardzo daleki od skreślania Munhoza. W trzeciej rundzie wymęczony już prawdopodobnie Jose może przeżyć gehennę – nie spodziewam się bowiem, aby presja ze strony Munhoza zelżała. Jednak za najbardziej prawdopodobny scenariusz uważam ten, w którym były mistrz wygrywa na kartach sędziowskich dwie pierwsze rundy, a w trzeciej nie daje się skończyć.

Zwycięzca: Jose Aldo przez decyzję

265 lb: Derrick Lewis (25-7) vs. Ciryl Gane (9-0)

Kursy bukmacherskie: Derrick Lewis vs. Ciryl Gane 3.96 – 1.25

Bartłomiej Stachura: choćby człowiek silił się jak zły, Ameryki w temacie tej walki odkryć nie sposób. Jej dynamika jest prosta jak konstrukcja cepa – albo Gane obtańcuje, rozstrzela i być może w mistrzowskich rundach skończy, albo też Lewis w końcu trafi i ustrzeli. Inaczej się nie da! Pytanie brzmi oczywiście – jakie Amerykanin ma szanse na znalezienie luki w defensywie Francuza?

Otóż, jeśli nawet wziąć czynnik, który jest daleki od doskonałości przy prognozowaniu walk – tj. porównanie pojedynków zainteresowanych stron z tymi samymi rywalami – wszystko przemawia za Francuzem. Bon Gamin pewnie po profesorsku rozbił na pełnym dystansie Alexandra Volkova i skończył w drugiej rundzie uderzeniami Juniora dos Santosa, podczas gdy Derrick Lewis padł pod uderzeniami Brazylijczyka w drugiej odsłonie, a od Rosjanina dostawał lanie przez prawie 15 minut rywalizacji, aż ściął go swoją firmową bombą.

Jeśli zagłębić się w szczegóły techniczne, również nie wygląda to dobrze dla Czarnej Bestii. Francuz to zawodnik znacznie szybszy, który będzie miał też po swojej stronie sporą przewagę warunków fizycznych – aż 11 centymetrów zasięgu i 2 centymetry wzrostu. Oczywiście siłowo sporo cięższy Lewis może rozdawać karty, ale… Amerykanin nie jest ani zapaśnikiem, ani klinczerem, gdzie rzeczona siła najbardziej by mu się przydała.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Gane potrafi walczyć z obu pozycji, zmieniając je czasami w locie. Doskonale pracuje na nogach, poruszając się nieomal jak zawodnik kategorii średniej. Innymi słowy, jego kontrola dystansu stoi na piekielnie wysokim poziomie. Z tegoż dystansu Ciryl ma do zaoferowania naprawdę wiele – kapitalnie korzysta z ciosów prostych, głównie jaba, z obu ustawień. Stosuje mnóstwo kiwek, zmyłek, przyruchów. Ciosy proste między gardę przeplata z ciasnymi sierpami za gardę, we wszystko wplatając różnorodne kopnięcia – z naciskiem na te frontalne na korpus i głowę. Nie zostaje w miejscu po uderzeniach. Często atakuje z bocznych kątów, na co pozwala mu wspomniany footwork.

Jak w stójce może przeciwstawić mu się Derrick Lewis? Otóż, Amerykanin od lat walczy w podobny sposób, czając się na prawy zamachowy – rzadziej lewy – lub podbródek. Oddać mu trzeba, że z biegiem lat uderza odrobinę ciaśniej, a tu i ówdzie przemyci nawet jakiś ciosy prosty, jeśli akurat się zapomni. Ma też swoje latające kopnięcia po przekroku. Jednak jego stójkowa defensywa chwilami woła o pomstę do nieba. Dziurawa garda, nieruchoma głowa, cofanie się prosto na siatkę, ustawianie się bokiem pod presją.

Przypomnę, że poza wspomnianymi Alexandrem Volkovem i Juniorem dos Santosem Derricka Lewisa jak uczniaka rozbijał ostatnio zapaśnik Curtis Blaydes. Kto wie, czy gdyby nie dał się w drugiej rundzie ponieść instynktom zapaśniczym, nie rozbiłby Czarnej Bestii w pył? Ciryl Gane jest natomiast znacznie sprawniejszym kickbokserem od wspomnianej trójki – i to pod każdym względem: arsenału, techniki, szybkości, kondycji, defensywy. Różnica klasy lub dwóch!

Nie spodziewam się, aby zapasy odegrały w tej walce większą rolę, choć… To może być najkrótsza droga do zwycięstwa Lewisa. Amerykanin posiada srogie gnp, a o parterze Francuza z pleców niewiele wiemy. Czy jednak Derrick posiada wystarczająco mocne zapasy, aby przewrócić Ciryla? Szczerze wątpię! Ba! Jeśli ktoś tutaj ma wylądować na plecach, to prawdopodobnie zdecydowanie niesłynący z defensywy zapaśniczej Amerykanin.

Spodziewam się jednak, że walka ta będzie toczyła się niemal wyłącznie w stójce. Niezwykle wyrachowany w szermierce na pięści i kopnięcia Bon Gamin nie popełni błędów niektórych z ofiar Amerykanina – nie pójdzie po nieprzygotowane obalenie jak Blaydes, nie zostanie w miejscu po rozerwaniu klinczu jak Tybura, nie pokusi się o kolano na głowę w najgorszym możliwym momencie jak Volkov. Szczególnie groźne dla zawodnika z Houston mogą okazać się smagające kopnięcia na korpus, w których gustuje Gane. Podobnie jak proste na schaby.

Owszem, warto odnotować, że dla Francuza jest to powrót do akcji ledwie półtora miesiąca po 5-rundowej walce z Drago, ale… To zawodnik, który pod kątem kondycyjnym prezentuje się rewelacyjnie – pomimo iż nieustannie hasa na nogach do lewej i prawej. Jego poczynania cechują też spokój i opanowanie, mocno kontrastujące z jego niewielkim przecież doświadczeniem w MMA. Jego szczęka wydaje się niezła, choć oczywiście bomby Lewisa to inna kategoria uderzeń niż te, które miał okazję dotychczas przyjmować. Gane walczy z odrobiną uniesioną szczęką – nie ściąga prawie nigdy brody – ale jego praca na nogach w charakterze defensywy jest doskonała.

Innymi słowy, Lewis posiada tutaj standardowe puncher’s chance – i nic poza tym. Znacznie szybszy, dysponujący przebogatym wachlarzem technik i niezwykle odpowiedzialny w defensywie Gane obtańcuje go, porozbija doły, nogi i skończy zawody w rundach mistrzowskich – w dużym oktagonie przestrzeni mu nie zabraknie!

Zwycięzca: Ciryl Gane przez (T)KO

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.
Lewis - Gane
3.96 - 1.25

Gane
Aldo - Munhoz
1.80 - 2.01

Aldo
Song - Kenney
2.01 - 1.80

Kenney
Torres - Hill
1.75 - 2.08

Hill
Luque - Chiesa
1.76 - 2.06

Luque
Rodriguez - Morales
1.80 - 2.01

Rodriguez
Fiziev - Green
1.31 - 3.46

Fiziev
Kowalkiewicz - Penne
1.75 - 2.08

Kowalkiewicz
Herman - Menifield
3.05 - 1.38

Menifield
Munoz Jr. - Simmons
1.35 - 3.21

Munoz Jr.
Leonardo - Gatto
2.01 - 1.80

Gatto
Johns - dos Santos
1.45 - 2.76

Johns
Kape - Osbourne
1.42 - 2.87

Kape
Ostatnia gala3-6
Łącznie2151-1204
Poprawne64,11 %

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button