UFC

Trójka wspaniałych po UFC 193

Czyje występy zapamiętamy najdłużej na gali UFC 193, która odbyła się na stadionie w australijskim Melbourne?

Australijskie wydarzenie miało swoje mocne i słabe momenty, choć może raczej powinienem napisać – spektakularne i pożałowania godne. Grzebiąc w odmętach pamięci te ostatnie, skupmy się na tych najlepszych i przyjrzyjmy się trójce największych bohaterów UFC 193.

#3 – Jake Matthews (10-1)

Pokonał: Akbarha Arreolę (23-10-1) przez TKO (przerwanie lekarza), R2, 5:00

Zgoda, 21-letni Jake Matthews był bardzo wyraźnym faworytem w starciu z Akbarhem Arreolą, ale w żadnej mierze nie przeszkadza mi to w wyróżnieniu młodziana. Owszem, jego defensywa chwilami mocno zawodziła, co doprowadziło go do dramatycznej walki o przetrwanie, ale z drugiej strony, ileż kolorytu swoim powrotem z długiej podróży dodał australijskiej gali? Ileż ochów i achów wzbudził?

Australijczyk przetrwał chwile grozy po przyjęciu kopnięcia na głowę i następujących po nim ciosów, które powaliły go na deski, prezentując ogromną determinację i wielkie serce do walki. Już końcówka pierwszej rundy, gdy odwrócił pozycję i zasypał rywala gradem ciosów z góry, przekonała, że trudne momenty ani odrobinę nie zachwiały jego pewnością siebie. W drugiej rundzie natomiast… cóż, rzadko kiedy mamy przyjemność oglądać tak mordercze, a zarazem przemyślane i precyzyjne ground and pound z gardy, jakie po raz kolejny – bo błysnął w tym aspekcie już w swoim debiucie w oktagonie – zademonstrował Matthews.

https://twitter.com/johnfrias15/status/665725325540786176

Nie będę ukrywał, jaka walka stawała mi przed oczami, gdy oglądałem, jak Australijczyk terroryzuje z góry Meksykanina. Może nie ten poziom, może to okropne nadużycie, ale… tak, tak – Fedora Emelianenko z Antonio Rodrigo Nogueira.

W przerwie między drugą a trzecią rundą lekarz zdecydował się przerwać pojedynek, uznając, że obrażenia, jakie Arreoli zafundował soczystymi ciosami i łokciami z góry Matthews, uniemożliwiają mu kontynuowanie walki.

Będący wielką nadzieją australijskiego MMA Matthews tym sposobem udowodnił, że nie jest zawodnikiem, który ugina się pod przeciwnościami losu w klatce. A tego nie sposób nauczyć. To trzeba mieć. I on to ma.

Kto następny dla Jake’a Matthewsa?

Australijczyk nie mierzył się dotychczas z mocnymi zawodnikami. Pora więc delikatnie podnieść poprzeczkę. W kategorii lekkiej kandydatów nie brakuje, ale nie miałbym nic przeciwko, aby obejrzeć młodziana przeciwko Nickowi Heinowi, który w UFC pochwalić może się identycznym rekordem jak Matthews, czyli 3-1.

Jake Matthews vs. Nick Hein

#2 – Kyle Noke (22-7-1)

Pokonał: Petera Sobottę (15-5-1) przez TKO (kopnięcie na korpus i uderzenia), R1, 2:01

Efektowne zwycięstwo weterana Kyle’a Noke’a wprawiło w zawód wielu nadwiślańskich fanów. I trudno się dziwić. Peter Sobotta uchodził za faworyta, ale gremialnie skreślany przed walką Australijczyk zaprezentował się wybornie, od samego początku dyktując warunki w oktagonie.

Noke walczył agresywnie, raz po raz racząc zabrzanina potężnymi kopnięciami na każdej wysokości i z dziecinną łatwością stopując jego zapaśnicze zapędy ofensywne. Ostatecznie skończył naszego zawodnika jednym z najbardziej brutalnych – jeśli nie najbrutalniejszym – frontalnym kopnięciem na korpus w historii UFC.

Przeraźliwy krzyk Sobotty, który rozniósł się po całym stadionie, oraz grymas potwornego bólu na jego twarzy wzbudziły grozę wśród zebranych widzów – a także uznanie dla umiejętności Noke’a.

Wisienką na torcie dla 35-letniego reprezentanta Australii, którym tym samym zaliczył pierwszą od prawie 5 lat serię zwycięstw w UFC, był 50-tysięczny bonus, jaki otrzymał za występ wieczoru.

Kto następny dla Kyle’a Noke’a?

W takiej formie Noke może śmiało pukać do drzwi czołowej piętnastki kategorii półśredniej. Ma już jednak swoje lata i nie czas na powolne wspinanie się po szczeblach rankingu. Konfrontacja z Alexem Garcią mogłaby stanowić szansę na przebicie się na przedpola Top 15.

Kyle Noke vs. Alex Garcia

#1 – Holly Holm (10-0)

Pokonała: Rondę Rousey (12-1) przez KO (wysokie kopnięcie), R1, 0:59

Powszechnie skreślana Holly Holm wstrząsnęła fundamentami postępowego świata MMA, kompletnie deklasując niepokonaną mistrzynię, najgroźniejszą kobietę na ziemi i najlepszego sportowca w historii, Rondę Rousey.

Pretendentka zaprezentowała wyborną pracę na nogach, permanentnie kąsając napierającą mistrzynię soczystymi ciosami prostymi, pozostając zupełnie nieuchwytną. Również w chwilach zagrożenia w klinczu i w parterze zachowała się bardzo dobrze, świetnie broniąc się przed rozjuszoną Rowdy. Ostatecznie porozbijaną, zakrwawioną i mentalnie złamaną Rousey skończyła swoim firmowym kopnięciem na głowę, po którym była już mistrzyni i ikona światowego MMA padła nieprzytomna na deski.

To bez wątpienia największy sportowy sukces podopiecznej Mike’a Winkeljohna oraz Grega Jacksona i jedna z największych sensacji w historii UFC, która stanowiła lodowaty prysznic dla wszystkich fanów i dziennikarzy, którzy wcześniej rozpływali się w zachwytach nad umiejętnościami Rousey. Holly Holm obnażyła stójkowe braki Rondy, upokarzając dumną podopieczną Edmonda Tarverdyana na oczach całego świata, podczas największej gali w historii UFC.

Kto następny dla Holly Holm?

Nie miałbym nic przeciwko, aby Holly Holm zmierzyła się teraz z Mieshą Tate, ale… ok, powiedzmy sobie szczerze, że Rousey zasłużyła swoimi poprzednimi dokonaniami na natychmiastowy rewanż. Choć jeśli miałoby do niego dojść dopiero na UFC 200, co oznaczałoby 8-miesięczną przerwę nowej mistrzyni w występach, wolałbym wówczas, aby Holm powróciła wcześniej. Jeśli jednak do rewanżu miałoby dojść najpóźniej w marcu lub kwietniu – biorę to.

Holly Holm vs. Ronda Rousey II

Wyróżnienia

Ben Nguyen – za błyskotliwą stójkę i nie gorszy parter
Joanna Jędrzejczyk – za przezwyciężenie początkowych trudności i walkę z kontuzjowaną ręką
Robert Whittaker – za precyzyjną pracę, dobre kontry i świetną pracę na nogach
James Moontasri – za efektowny nokaut

*****

A Wy kogo wyróżnilibyście szczególnie?

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button