„To właśnie doceniam i podziwiam!” – legendarny Teddy Atlas z wielkim uznaniem o Janie Błachowiczu

Uznany trener bokserski Teddy Atlas przeanalizował walkę Jana Błachowicza z Dominickiem Reyeem, nie szczędząc pochwał Polakowi.

W sobotę Jan Błachowicz zakończył bezkrólewie w kategorii półciężkiej, w co-main evencie gali UFC 253 w Abu Zabi rozbijając i w drugiej rundzie nokautując faworyzowanego Dominicka Reyesa.

Fizycznym, technicznym i mentalnym aspektom pojedynku przyjrzał się w swoim najnowszym podcaście legendarny trener boksu Teddy Atlas, który swego czasu doprowadził do mistrzostwa świata wagi ciężkiej Michaela Moorera.

W obszernym podsumowaniu amerykański trener nie szczędził Cieszyńskiemu Księciu pochwał…

– Z miejsca zauważyłem, że Reyes był o wiele mniejszy – zaczął opowieść Atlas. – To pierwsza rzecz, jaką zauważyłem.

– Ciekawe jest to, że było inaczej niż w walce wieczoru, gdzie większy gość, (Paulo) Costa, tak naprawdę nie wyszedł z żadnym planem – poza tym, żeby być większym.

– Tutaj natomiast większy gość, Błachowicz, miał konkretny plan. Nie chodziło tylko o to, aby być tym dużym – był też mądry. To właśnie uwielbiam w tych gościach z UFC.




– Wszystko zawsze sprowadza się do nauki. Nie ma znaczenia, jak twardy jesteś, jak silny jesteś – i tak musisz być mądry. Wiecie, jak ich określam? Mądre bestie. Musisz być tam mądry.

– Jeśli jesteś tylko potworem, a trafisz na mądrego potwora, to zostaniesz pokonany. Bo zrobi kiwkę z jednej, a zaatakuje z drugiej. Wykorzysta swoją siłę oraz mądrość, która da mu przewagę. Nauka nadal ma zastosowanie w tego rodzaju walkach.

– To była więc pierwsza rzecz, która mnie uderzyła: Reyes jest mały! Mój Boże! Dużo mniejszy! Wiem, co ma robić – musi dużo się poruszać i pokazał to. Musi trzymać Bła… zapiszę to sobie: Błachowicz.

– Przewaga gabarytów nie zawsze jest twoim atutem. Możesz stać się nieporadny. Stoi za tym nauka. Mam też po dziurki w nosie ludzi, którzy zachwycają się wielkimi gośćmi: jaki on wielki! Zmiażdży go! Ma przewagę!

– Ale skąd wiesz, że ma przewagę? Ten drugi gość jest szybszy! Może być mądrzejszy, lepszy technicznie. Skąd więc wiesz? To o czymś świadczy.

– To była interesująca walka, choć jednostronna, właśnie z tego powodu, o którym mówię. Mamy mniejszego gościa, Reyesa, który wie, że musi się poruszać, nie może stać naprzeciwko większego gościa. Próbuje więc złapać go na jakimś wykroku, znaleźć swoje momenty, żeby bezpiecznie zaatakować.

– Zawsze powtarzam, że to jak z dozorcą. Ma wielki brelok i 10 tys. kluczy na nim. Klucz do każdego pomieszczenia w budynku. Reyes był więc jak taki dozorca, który szukał odpowiedniego klucza, aby wejść do środka. Nie mógł go odnaleźć. Za duży brelok z kluczami. Nigdy nie znalazł tego odpowiedniego.

– Wiedział, co ma zrobić. „Jestem mniejszym gościem. Jestem pchłą na imprezie szerszeni. Muszę się rozejrzeć, znaleźć odpowiednie miejsce, aby dostać się do środka.”

– Gdy jednak to robił, to większy gość nie zachowywał się tylko jak większy gość. Mówił: „Wiem dokładnie, co ten drugi powinien zrobić, będzie łapał mnie bez balansu i próbował zestrzelić jak snajper, więc wiecie, co zrobię? Odbiorę mu nogi. Odbiorę mu nogi!”. I wtedy zaczął rąbać mu nogi.

– To ciekawe, bo to samo było w walce wieczoru, ale co robisz w boksie, jeśli masz przed sobą szybszego gościa? Uderzasz na ciało. Jak lubię powtarzać, zalewamy doły i spuszczamy powietrze z opon, żeby gość nie mógł się ruszać. I wtedy widzisz, że gość już z tobą „współpracuje”, stoi przed tobą – a nie powinien. I dokładnie to się wydarzyło.



– Błachowiczowi trzeba oddać, że zabrał mu koła, zabrał mu powietrze, rąbiąc na nogi. I w następnej chwili ma Reyesa, który robi to, czego Błachowicz chce. Stoi przed nim. Reyes nie chciał przed nim stać, ale mógł nie mieć wyboru. Fizycznie.

– Ale tak się właśnie stało, stoi przed Błachowiczem! I jeszcze trochę nauki i uznania dla Błachowicza za to, jak zakończył tę walkę. I nie chodzi o to, że był większym gościem. Wiem, że ludzie powiedzą: „Teddy, widziałeś, jak trafił dziesięć razy tym lewym sierpem?” Tak, widziałem.

– Ale czy widzieliście, jak trafił? W odpowiednim momencie. Zaprosił Reyesa do wymiany. A potem w trakcie wymiany Reyes wyprowadził zbyt wiele ciosów. Musisz mieć wyczucie, ile ciosów jesteś w stanie wyprowadzić. Dwa i zjeżdżasz? A może masz czas na pięć? Ale rzucasz pięć i nagle… Bach! Trafia cię w połowie czwartego. I to jest właśnie nauka.

– Reyes rzucił więc kombinację i przez chwilę wydawało się, że jest dobrze, a tu… Bach! Złapał go w odpowiednim momencie w środku kombinacji. Piękne! To właśnie cenię, to doceniam, to podziwiam. To chcę wam wszystkim przekazać. To nie był po prostu jakiś potężny lewy sierp od większego gościa – to był lewy sierp wyprowadzony w odpowiednim momencie przez większego gościa. I było po walce.




– Uważam, że to było wspaniałe. Świetnie wykonana robota. Wiem, że walka była jednostronna, ale była taka z tych właśnie powodów. Nie tylko dlatego, że był większy. Znalazł sposób na to, aby swoje gabaryty wykorzystać jako przewagę. Zmusić mniejszego gościa do współpracy. I wykorzystał to.

Na Lowking.pl szczegółową analizę przebiegu walki i kluczowych elementów, które przesądziły o wiktorii Cieszyńskiego Księcia, przedstawiliśmy tutaj.

Poniżej natomiast cały podcast Teddy’ego Atlasa o UFC 253.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Zapłacisz za to pasem” – Khamzat Chimaev odpowiedział na słowa Israela Adesanyi o „szczurzej wardze”

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply