„Tego nie naprawi w trzy lata i nie kupi za żadne pieniądze” – Al Iaquinta wyjaśnia, dlaczego rewanż Conora z Khabibem nie ma sensu

Al Iaquinta opowiedział o pojedynku Khabiba Nurmagomedova z Conorem McGregorem, wyjaśniając, dlaczego rewanż nie ma sportowo żadnego sensu.

Przed starciem Khabiba Nurmagomedova z Conorem McGregorem podczas gali UFC 229 w Las Vegas Al Iaquinta – a więc poprzednia ofiara Dagestańskiego Orła – nie ukrywał, że trzyma kciuki za mistrza, licząc na to, że ten rozbije Irlandczyka w pył.

Nie miał bowiem wątpliwości, że dominujące zwycięstwo Nurmagomedova potwierdzi jego własną, Iaquinty, klasę. Wszak przetrwał on z Dagestańczykiem pełne pięć rund.

Jak zatem ocenia wynik i przebieg starcia z perspektywy dwóch tygodni?

Conor walczył naprawdę dobrze.

– stwierdził Amerykanin w programie Ariel Helwani’s MMA Show.

Walczył świetnie do końcówki trzeciej rundy. Myślę, że w tym tkwi różnica. Wypuścili audio z końcówki trzeciej rundy i powiedział wtedy: „To tylko biznes, to tylko biznes”. Wszystkie bzdury, który wygadywał, wszystkie te pierdoły to tylko biznes. Brzmiało to po prostu, jakby miał dość, jakby chciał kończyć. Machał białą flagą. Zapomniał o całej tej gadce, tych wszystkich nonsensach.

W końcówce trzeciej rundy naszej walki znaleźliśmy się w tej samej pozycji i odepchnąłem go. Coś na zasadzie: „Spierdalaj mi z drogi”. Pamiętam, że przeszło mi wtedy przez głowę, że, o, kurwa, trochę niesportowo to zrobiłem, no ale jest, jak jest, takie już mam podejście. Nie ma we mnie gotowości do poddania się.

Szczególnie po tym całym pierdoleniu musisz walczyć do końca, bronić się przed duszeniem. Ja się wybroniłem.

Generalnie jednak wykonał dużo dobrej pracy, wstawał z dołu, ale… Gdzie podziała się ta cała gadka? Co z nią?

Nasza walka (z Khabibem) mogłaby natomiast toczyć się nadal. W tej chwili. Nikt nikogo nie skończył. Nie mówię w żadnym razie, że zasługuję na natychmiastowy rewanż, ale jeśli ktokolwiek zasługuje na rewanż z Khabibem, to nie jest to Conor. Cała ta gadka o klanie McGregorów, co to zdobyli wszystkie wioski… Tę wojnę przegrał. Jeśli ktokolwiek zasługuje na rewanż, to na pewno nie Conor po takim występie. Miał czas na przygotowania, wiedział, co go czeka. Trochę szybko to odklepał.




Al Iaquinta nie ukrywa, że spiżowe już stwierdzenie Conora McGregora, który po trzeciej rundzie – zmęczony i rozbity – wydukał do Khabiba Nurmagomedova: „To tylko biznes”, postawiło kropkę nad „i”. Stracił wobec Irlandczyka szacunek.

Absolutnie. Absolutnie.

– potwierdził.

To mówi wszystko. Taki po prostu jest. Wyglądasz błyskotliwie, świetnie, ale gdy przestaje się układać, gdy zaczynasz czuć zmęczenie, po prostu wymiękasz.

W drodze do walki z Dagestańskim Orłem Notorious budował atmosferę, jak się da – nie tylko obrażał na wszystkie możliwe sposoby Nurmagomedova, ale kilka razy pozwolił sobie też na przytyki właśnie pod adresem Iaquinty – że słaby, że agent nieruchomości a nie zawodnik, że nisko sklasyfikowany.

Czy Ragin Al ma mu za złe tego rodzaju uprzejmości?

Domyślam się, że „to tylko biznes”, prawda?

– odparł ze śmiechem Iaquinta.

Nie wiem. Dostał za swoje. Zaszedł wszystkim za skórę tą swoją gadką, ale zbudował świetną walkę. Walczył dobrze, na pewno ma wiele umiejętności, ale w rewanżu nic nie może zmienić. Możesz trenować obronę przed obaleniami, trenować wstawanie, możesz trenować milion rzeczy, ale nie wytrenujesz serca, gdy robi się gównianie, gdy czujesz, że prawie umierasz. Tego się nie naprawi w pół roku, w rok, w trzy lata. To nadal tam będzie. Nic się tu nie zmieni. Nie pomogą mu w tym koledzy, nie kupi tego za wszystkie te pieniądze, które posiada.

Może więc gadać, co zechce – że jestem agentem nieruchomości, że robię to, robię tamto, że jestem marny, że jestem na 11. miejscu w rankingu, ale koniec końców, po prostu gość na pewno nie jest twardszy ode mnie.

Do akcji Al Iaquinta powróci 15 grudnia w Milwaukee, gdzie w walce wieczoru ostatniej gali w telewizji FOX, UFC on FOX 31, podejmie po raz kolejny Kevina Lee, którego pokonał niespełna pięć lat temu.

Ragin Al nie lekceważy Lee, zdaje sobie doskonale sprawę, że jest on teraz innym typem zawodnika i w tym kontekście nie przywiązuje większej wagi do pierwszego pojedynku. Z drugiej zaś strony, uważa, że rewanż może wyglądać podobne – tj. będzie przeważał w stójce, broniąc się przed próbami zapaśniczymi Lee.

*****

Sierpem #68 – jak Dagestański Orzeł uciszył irlandzkiego gwiazdora?

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply