Sierpem #68 – jak Dagestański Orzeł uciszył irlandzkiego gwiazdora?


Prawdopodobnie największa walka w historii UFC zakończyła się dominującym zwycięstwem Khabiba Nurmagomedova, który poddał Conora McGregora – jak do tego doszło?

Mistrz kategorii lekkiej Khabib Nurmagomedov nie dał żadnych szans Conorowi McGregorowi w walce wieczoru – i największym starciu w historii organizacji – gali UFC 229, która odbyła się w sobotę w Las Vegas. Dagestańczyk zdominował zapaśniczo i parterowo trzy z czterech rund, ostatecznie w czwartej zmuszając Irlandczyka do poddania.

Pojedynek ten wziąłem pod lupę w najbardziej prawdopodobnie szczegółowej analizie w historii portalu Lowking.pl – jej ostatnia, czwarta część wraz z typowaniem jest dostępna tutaj – więc grzechem byłoby nie przyjrzeć się temu, jak też przebiegło to starcie giganta zapaśniczo-judockiego z Dagestanu z wirtuozem szermierki na pięści i kopnięcia z Irlandii.

Jakie elementy zadecydowały zatem o wiktorii Dagestańskiego Orła? Przyjrzyjmy się kluczowym akcjom walki…




Początek końca w 15 sekund

Tyle właśnie zajęło Nurmagomedovowi dopadnięcie McGregora. Oddawszy pole agresywnie nastawionemu Irlandczykowi, cofnąwszy się na siatkę i uniknąwszy lewicy i kopnięcie na głowę, Dagestańczyk z bardzo dużej odległości i bardzo nisko – czyli swoim zwyczajem – zanurkował do wykrocznej nogi rywala. I o mało nie przypłacił tego nokautem.

Rzecz bowiem w tym, że Notorious – wzorem Yoela Romero – spróbował skontrować próbę obalenia ze strony mistrza kolanem na głowę. I trafił – ale nie powstrzymało to Dagestańczyka przed dopadnięciem do jego lewej nogi.

Na pierwszym przykładzie Khabib trzyma prawicę w górze – o czym nie zapomina nigdy – odchodząc do swojej lewej strony, czyli od lewicy i lewego kopnięcia Conora. Uwolniwszy się spod presji, rusza nisko do wykrocznej nogi Irlandczyka. Ten cofa ją i instynktownie kontruje krótkim lewym kolanem, trafiając w bok głowy Dagestańczyka. Mistrz dopada jednak do jego nogi, przechodzi następnie wyżej, chwytając ją pod kolanem – i jest w zasadzie po wszystkim, bo wyjście obronną ręką z kotła zapaśniczego z Dagestańskim Orłem to zadanie arcytrudne.

McGregor broni się przez kilkanaście sekund – popełniając pierwszy z licznych w tej walce fauli poprzez trzymanie spodenek przeciwnika lewą ręką – ale Nurmagomedov swoim zwyczajem miesza różne techniki (chain-wrestling), próbując przewrócić rywala i w końcu dopina swego – druga animacja – zejście do jednej nogi zamieniając na double leg.

Jak w sytuacji, gdy Dagestańczyk dopadł jego prawą nogę, mógł zachować się Irlandczyk? Zapraszam do nagrania poniżej:

Co stało się potem? Otóż, Nurmagomedov unieruchomił McGregora pod siatką, tam walcząc o wykluczenie jego nóg. Irlandczyk dobrze jednak wyciągał je spod mistrza, wykorzystując siatkę za swoimi plecami, aby nie zostać położonym na plecach. Trener John Kavanagh w podcaście Joego Rogana podkreślał z pewnego rodzaju dumą, że Notorious był przygotowany na tę technikę Dagestańczyka, dbając cały czas o to, aby jego nogi w momencie wykluczenia nie pozostawały wyprostowane.

W międzyczasie Irlandczyk wyprowadził kilka łokci 12-6 przy biernej postawie sędziego. Dagestańczyk skupiał się z kolei na unieruchomieniu oponenta, próbując utorować sobie drogę do pozycji, z której mógłby rozpuścić ręce – ale w końcu taktykę zmienił i postanowił „odebrać” McGregorowi zza pleców utrzymującą go na górze siatkę, w ten sposób kładąc go na plecach.

Pomny doświadczeń z pierwszej rundy, w drugiej Khabib nie tracił już czasu na torowanie sobie miejsca do rozpuszczenia uderzeń – błyskawicznie po obaleniu rywala ponownie wybrał jego nogi, zszedł do boku, odbierając mu siatkę i kładąc go na plecach. Jak to wyglądało?

Na pierwszym przykładzie z pierwszej rundy Khabib w końcu odnajduje sposób na położenie Conora na plecach. Wybiera jego nogi i nie czekając, aż ten je wyswobodzi, schodzi razem z nimi do boku, odbierając Irlandczykowi punkt oparcia w postaci siatki. Następnie wjeżdża na niego i kładzie go na plecach.

Gdy obalił McGregora na początku rundy drugiej – wcześniej posyłając go na deski, o czym za chwilę – Dagestański Orzeł nie marnował już czasu. Natychmiast przeszedł do tej samej techniki, podbierając nogi Irlandczyka, schodząc do boku i od razu układając go na plecach.

Wracając zaś do wspomnianych 15 sekund, jakie Nurmagomedov potrzebował, aby dopaść McGregora. Pierwsza runda miała absolutnie kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu pojedynku. O ile bowiem Irlandczyk bronił się całkiem nieźle w parterze, nie dając sobie zrobić większej krzywdy, to kosztowało go to masę energii – jak każdego, kto próbuje powstrzymać ofensywne zapędy Dagestańczyka w parterze.

Dlatego właśnie gdy przez pierwsze kilkadziesiąt sekund drugiej rundy i przez większość trzeciej walka toczyła się w stójce, wielu fanów oraz ekspertów większych i mniejszych twierdziło, że „Conor nie był sobą”. Otóż, nie miał prawa „być sobą” po pierwszej rundzie, w której prawie pięć minut mocował się z Khabibem, oraz drugiej, w której otrzymał srogie lanie.

To jednak nie wszystko, bo przebieg pierwszej rundy miał też kluczowe znaczenie dla tego, co wydarzyło się na początku rundy drugiej…

Pierwsze dechy w karierze McGregora

Już w jednej z pierwszych akcji drugiej odsłony obawiający się po rundzie pierwszej przede wszystkim o wylądowanie na dole McGregor został ustrzelony potężnym prawym – świetnie zresztą przygotowanym przez Nurmagomedova.

Co czyni powyżej Nurmagomedov? Otóż, najpierw dynamicznie opuszcza pozycję/głowę, markując zejście do nóg – a konkretnie prawej nogi McGregora – i ten daje się nabrać. Mając nisko opuszczone ręce – obawa o obalenie – instynktownie próbuje cofać prawą nogę, inkasując jednak potężnego prawego sierpa, po którym ląduje na deskach.

Tytanowa szczęka, kocia zwinność i niesamowita świadomość tego, co dzieje się w oktagonie ratują go przed potencjalnym nokautem – widząc bowiem nacierającego z furią rywala, w ostatniej chwili odchyla głowę do boku przed jego latającym kolanem.

Identycznej akcji – opuszczenia głowy z zamarkowaniem obalenia, aby pójść z prawym sierpem – Dagestański Orzeł spróbował też na początku czwartej rundy, ale tym razem przestrzelił – ta akcja poniżej.

Wracając zaś do rundy drugiej… Po knockdownie, którego FightmMetric.com nie zaliczył jako knockdownu z sobie tylko znanych powodów, Dagestańczyk podkręcił tempo, zamykając rywala na siatce i tam wdając się z nim w ostre wymiany, zanim w końcu go powalił.

Khabib rusza z prawym cepem, ale nie trafia – także i kontra lewym Conora pruje powietrze. Szybki lewy Dagestańczyka dochodzi celu – Irlandczyk spróbował firmowego odchylenia do zewnątrz z kontrą, ale impet uderzenia wytrącił go z równowagi. Obaj ruszają z podbródkami, ale obaj nie trafiają. Ostra wymiana – zwracam uwagę, że pomimo dziwacznego stylu bokserskiego głowa Khabiba nie zostaje w miejscu, podczas gdy Conora – owszem. Prawy prosty na koniec wymiany dochodzi czoła Irlandczyka. Ten jest już ustawiony na siatce – i o to Dagestańczykowi chodziło. Nurkuje pod lewym podbródkiem, wynosi rywala, haczeniem kładzie go na plecach, wybiera jego nogi, schodzi do boku, odbierając mu siatkę i kładzie go na plecach.

I zaczęło się prawdziwe piekło dla McGregora… Zainkasował masę bomb z góry i tylko cierpliwości i wyrozumiałości najgorszego aktora tego widowiska, czyli sędziego Herba Deana, zawdzięcza, że pojedynek nie został przerwany w rundzie drugiej.

McGregor próbuje dystansować nogami, ale Nurmagomedov niewiele sobie z tego robi, dosięgając go srogimi bombami z góry. Nie każde uderzenia trafia czysto, ale kilka z nich wstrząsa Irlandczykiem.

Wszystko to Dagestański Orzeł urozmaica sobie upokarzaniem słynącego z marnowania okazji do zachowania ciszy Irlandczyka – i zaprasza go do konwersacji.

Były podwójny mistrz chwyta się natomiast każdego środka, aby wydostać się z fatalnej pozycji.

Conor rąbie Khabiba nielegalnym kolanem w głowę, gdy ten próbuje wyciągać kimurę, a następnie ostentacyjnie wbija palce u stóp w siatkę – wobec kuriozalnej postawy sędziego Deana, który najpierw delikatnie dotyka jego stopy, by następnie kompletnie zignorować fakt, że Irlandczyk ponownie wsadził ją w ogrodzenie – ostatecznie z czasem torując sobie drogę na górę.

Po dwóch rundach spędzonych pod Dagestańczykiem – pierwszej, którą spędził na (skutecznym, ale męczącym) bronieniu się przed jego ofensywą, i drugą, którą spędził stłamszony na plecach, inkasując bombę za bombą, będąc też gnębionym werbalnie i faulując na lewo i prawo – Irlandczyk nie miał prawa odwrócić losów walki. W swojej dziesięcioletniej już karierze Notorious nokautował bowiem rywali wyłącznie w rundach pierwszej lub drugiej – nigdy w trzeciej czy później.




Runda trzecia – defensywa Khabiba, inicjowanie ataków Conora

Nie ulega wątpliwości, że runda trzecia była zdecydowanie najlepszą w wykonaniu McGregora – ale jednocześnie daleko jej było od dominującej. Nie dość, że jej dwie minuty spędził z plecami na siatce, to Irlandczyk ani razu nie był w stanie naruszyć Dagestańczyka, ani nawet wprowadzić drobnego popłochu w jego defensywne poczynania, co przecież tak ochoczo zapowiadał przed walką, określając rywala mianem flinchera panicznie reagującego na ciosy. Dlaczego?

Otóż, potwierdziły się słowa między innymi Ala Iaquinty, Michaela Johnsona i Darrella Horchera, którzy podkreślali, że pomimo dziwacznego stylu walki Dagestańczyka – nieco mechanicznego – jest on piekielnie trudny do trafiania. I tak rzeczywiście było – McGregor miał poważne problemy z dosięgnięciem go czystymi ciosami.

Powodem takiego spraw obrotu było oczywiście też nastawienie Dagestańskiego Orła, który liczbę ostrych szarży ograniczył do minimum. Nie jest natomiast żadnym sekretem, że Irlandczyk bryluje przede wszystkim w obszarze kontr – a takowych okazji Nurmagomedov nie dał mu wiele.

Notorious spróbował co prawda ostrzelać korpus Dagestańskiego Orła, wykorzystując jego nawyk do odchylania głowę w obronie przed atakiem – i nawet kilka razy dosięgnął jego schabów, ale nie zrobiło to na mistrzu wrażenia.

Na każdej z powyższych akcji McGregor inicjuje ataki, ale nie jest w stanie dosięgnąć lewicą odchylającego się Nurmagomedova – pomimo iż ten trzyma szczękę wysoko. Irlandczyk nie dość jednak, że jest już okrutnie zmęczony, to nie chce wpaść w półdystans, gdzie naraziłby się na klincz z Dagestańczykiem – po wyprowadzeniu ciosów pozostaje na miejscu.

Nie znaczy to jednak, że Irlandczyk nie zanotował kilku czystych i soczystych uderzeń – owszem, dwa razy prześlicznie, w swoim stylu skontrował zapominającego się w ataku Dagestańczyka.

Powyżej dwie prześliczne firmowe kontry lewym w wykonaniu McGregora. Wyprostowawszy prawicę w charakterze systemu wczesnego ostrzegania – rozpisywałem się o tym w analizach przed walką – Irlandczyk uchodzi przed kombinacjami 1-2 Dagestańczyka, częstując go soczystymi kontrami. Szczególnie na drugim przykładzie trafia czysto w brodę Nurmagomedova.

Powyżej dwa podobne przykłady kontr lewicą z odchyleniem do prawej w wykonaniu Conora McGregora – jego ofiarą powyżej jest Nate Diaz.

Rzecz jednak w tym, że nie dość, iż Notorious na tym etapie walki był już okrutnie zmęczony, to i Dagestański Orzeł potwierdził, że szczękę ma nie od parady. Po żadnym z tych ciosów nie zachwiał się nawet na milisekundę.

Ba, w ostrych wymianach w ogóle nie oddawał pola Irlandczykowi, będąc w stanie kilka razy dosięgnąć go własnymi ciosami, także w kontrze.

Na pierwszej animacji Conor znajduje się już w głębokiej defensywie, zamykany umiejętnie na siatce przez Khabiba. Inkasuje mocnego prawego sierpa, próbuje kontrolować poczynania Dagestańczyka lewicą, ale sił w nogach już nie starcza i zostaje ustawiony tuż przy siatce – i wtedy mistrz, potraktowawszy go jeszcze prawym, wpada w klincz.

Na drugim przykładzie Khabib robi to, czego kategorycznie zakazywał mu narożnik – wdaje się w ostrą szermierkę na pięści z Conorem. Po dwóch rundach może sobie jednak na to pozwolić, podobnie jak mógł pozwolić sobie na to w starciu z Iaquintą.

McGregor próbuje kontrolować dystans wyprostowaną prawicą, ale Nurmagomedov kręci lewą bączki, dosięgając rywala szybkim jabem. Chwilę potem dosięga Irlandczyka prawym sierpem, natychmiast dokładając kolejnego jaba, który również dochodzi celu. Irlandczyk nurkuje pod kombinacją 1-2 mistrza, odpowiada hakiem na korpus, a potem mocnym lewym na szczękę – ale Dagestańczyk amortyzuje uderzenie, bo jest już na wstecznym, odchylony. Odpowiada szybkim lewym prostym, na co Irlandczyk reaguje kombinacją prawego sierpa – pruje powietrze – i lewego prostego – dosięga na końcu głowy Dagestańczyka. Na koniec Khabib gestem prawicy pokazuje rywalowi, że nie robi to na nim wrażenia.

Ba, w pewnej chwili pewnie czujący się w szermierce na pięści i (nieliczne) kopnięcia Dagestańczyk pokusił się nawet o… stocktońskiego liścia – podobnie jak na pewnym etapie walki z Alem Iaquintą.

Conor mierzy rywala wyprostowaną prawicą, częstując go następnie krótkim jabem – ale inkasuje kontrę lewym sierpem. Następnie Khabib rusza do kombinacji dwóch liści – lewego i prawego – podczas gdy Conor szuka kontry lewym. Pierwszy liść Dagestańczyka pruje powietrze, ale drugi dochodzi, o czym mistrz nie zapomniał ostentacyjnie poinformować Irlandczyka.

Innymi słowy, McGregor trafiał przez trzy minuty – bo tak długo utrzymał walkę na środku oktagonu – trzeciej rundy częściej, ale nie był w stanie naruszyć ostrożnego przez większość czasu w ofensywnych poczynaniach, cały czas odchylającego się i prezentującego się bardzo pewnie w wymianach bokserskich Dagestańczyka.

Conor wybronił wszystkie trzy próby obaleń ze strony Khabiba w rundzie trzeciej – w tej na środku oktagonu pomagając sobie trzymaniem rywala za spodenki.

Ostatnie sekundy rundy – pomimo iż ostatecznie wypunktowanej przez wszystkich sędziów w stosunku 10-9 dla Irlandczyka – nie pozostawiły wątpliwości, kto schodził do narożnika z mentalną przewagą.

McGregor dopuszcza się kolejnego faulu, wsadzając prawą rękę pod rękawicę Nurmagomedova – i trzyma ją przez ponad dziesięć sekund, niewiele sobie z tego robiąc. Dagestańczyk zgłasza faul sędziemu, ale ten – swoim zwyczajem – ma to w głębokim poważaniu i każe mu skupić się na walce. Na drugiej animacji koniec rundy trzeciej. Conor wypowiada słynne już poddańcze „It’s only business”, odwracając głowę i odchodzi, podczas gdy bojowo nastawiony Dagestańczyk krzyczy do niego: „Let’s talk!”, odsuwany przez sędziego.




Powtórka z rozrywki

W czwartej rundzie obserwowaliśmy już tylko rezultaty wszystkiego tego, co wydarzyło się w pierwszych piętnastu minutach.

Po minucie stójkowych bojów, w których nie wydarzyło się wiele, Khabib zapędził wyczerpanego już i mentalnie złamanego rywala w okolice siatki – akcja bliźniaczo podobna do tej, po której zdesperowany Irlandczyk w pierwszej walce z Natem Diazem poszukał obalenia.

Na pierwszym przykładzie cofający się Conor czai się na prawy podbródek z odchyleniem do prawej, ale inkasuje szybkiego lewego od nacierającego Khabiba i w rezultacie nie wyprowadza kontry. Cofa się w okolice dwóch czarnych linii, a kolejnym atakiem 1-2 Dagestańczyk ustawia go jeszcze bliżej ogrodzenia, następnie nurkując do jego nóg. Irlandczyk nie jest w stanie złapać podchwytu z lewej strony, jego lewa noga zostaje wybrana, a następnie Nurmagomedov haczeniem usadza go pod siatką.

Drugi obrazek to już znęcanie się nad umęczonym rywalem – z takiej pozycji Khabibowi nie ucieka nikt. Jest w stanie zamęczać tak rywali długimi minutami. Przykłady poniżej.

Ostatnia akcja walki wyglądała nieco podobnie do zakończenie pierwszego starcia dublińczyka ze stocktończykim – przynajmniej w ostatnim fragmencie, gdy Irlandczyk nie chcąc inkasować uderzeń z dosiadu, oddaje plecy.

Dagestański Orzeł próbuje zachodzić Notoriousowi za plecy, ten chwyta się siatki, ale i tak zostaje przewrócony. Początkowo uniemożliwia co prawda Nurmagomedovowi wpięcie prawej nogi, ale z czasem mistrz dokonuje tego, prawą ręką przytrzymuje próbującego wstawać Irlandczyka na dole i trafia do dosiadu. Tam próbuje jeszcze trójkąta rękami (nie widać na nagraniu), ale McGregor dobrze się broni.

Irlandczyk inkasuje jednak kilka uderzeń i w rezultacie próbuje się następnie skręcać, uciekać (druga animacja), ale mistrz spokojnie podpiera się rękami, utrzymuje się na górze i pozwala pretendentowi na oddanie pleców. Zapina ciasny uścisk i choć nie jest on pod brodą, to presja, jaką wywiera na szczękę, okazuje się nieakceptowalna dla Conora, który klepie po raz czwarty w karierze.




Podsumowanie

Z której strony by nie spojrzeć, było to starcie jednostronne. Irlandczyk miał swoje pojedyncze momenty w defensywie parterowej w pierwszej rundzie – ale nie był w stanie się uwolnić – oraz defensywie zapaśniczej w rundzie trzeciej – ale nie był w stanie zagrozić Dagestańczykowi na nogach. Ba, to Dagestańczyk trafił najmocniejszym ciosem na przestrzeni całej walki, chwilami wręcz lekceważąco podchodząc do stójkowych wymian z wirtuozem szermierki na pięści i kopnięcia w osobie Irlandczyka. I trudno się temu dziwić, skoro przez dwie rundy męczył go z góry, kastrując pretendenta z dynamiki, zrywności, energii, wyczucia czasu i dystansu.

Poza wspomnianą przyzwoitą defensywą parterową McGregora na początku walki oraz przyzwoita w jego wykonaniu trzecią rundą z nielicznymi ładnymi kontrami trudno doszukać się w jego występie jakichkolwiek pozytywów – a i te są nieznaczne. Grzechem byłoby nie odnotować, że w tychże bojach klinczersko-zapaśniczo-parterowych Irlandczyk czerpał pełnymi garściami z pomroczności jasnej, jaka spadła tego wieczoru na sędziego Herba Deana, który rękami i nogami – a jak trzeba było, to i ślepotą – bronił się przed dostrzeżeniem faulów pretendenta.

Dagestańczyk potwierdził natomiast, że po rundzie czy dwóch terroru parterowego może mierzyć się w stójce z każdym rywalem. Jego lewy prosty spisywał się bardzo dobrze – pomimo odwrotnego ustawienia Irlandczyka. Kilka razy sam błysnął kontrami.

Wyraźnej poprawie uległo natomiast łączenie uderzeń z obaleniami przez Khabiba Nurmagomedova – czyli element jego oktagonowej gry, który najbardziej krytykował Kevin Lee. W poprzednich walkach bywało bowiem, że Orzeł po prostu wpadał w rywali bez ładu i składu, chwilami niemalże ich ganiając. W starciu z McGregorem był znacznie bardziej wyrachowany, najpierw ciosami ustawiając go sobie w pobliżu siatki, następnie zejście do jego nóg również poprzedzając atakiem na górę.

Dagestańczyk na okoliczność tej walki kompletnie zrezygnował z piekielnie ryzykownych – a tak lubianych przez siebie w poprzednich potyczkach – latających kolan na skracanie dystansu czy lewych podbródków przy inicjowaniu akcji.

Wreszcie Nurmagomedov pomimo pewnych trudności na początku walki szybko znalazł sposób na rozłożenie rywala pod siatką, podbierając jego nogi i odbierając mu oparcie w postaci siatki. W drugiej rundzie uczynił to już niemalże bez wysiłku, fundując oponentowi prawdziwy terror. W czwartej McGregor ratował się przed tą techniką oddaniem pleców.

Czy potencjalny rewanż ma sens? Kasowo – absolutnie. Sportowo – żadnego.

*****

Szanowni Czytelnicy, jeśli przypadła Wam do gustu powyższa analiza i inne treści na Lowking.pl oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, zapraszam Was do objęcia portalu mecenatem na Patronite.pl. Szczegóły w oknie poniżej. Dziękuję!


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply