Skandal podczas gali ACB 90 – zawodnik uderzony po gongu, interwencja oddziału specjalnego na trybunach (VIDEO)


Na brak emocji – przede wszystkim tych pozasportowych – w pojedynku Georgiego Karakhanyana z Timurem Nagibinem podczas gali ACB 90 nie można było narzekać.

Już podczas staredownu przed galą ACB 90 w Moskwie doszło do spięcia pomiędzy Georgim Karakhanyanem (29-8) i Timurem Nagibinem (14-4).

W trakcie walki złe emocje jednak odeszły, a gdy Karakhanyan zaszedł rywalowi za plecy, obaj wdali się nawet w przyjacielską – sądząc po ich minach – pogawędkę. Nic nie zapowiadało katastrofy…

Jednak w ostatnich sekundach walki Karakhanyan złapał Nagibina w gilotynę, która jednak nie wydawała się zagrażać temu ostatniemu. Urodzony w Moskwie zawodnik zaczął jednak przekonywać stojącego obok sędziego Herba Deana, że jego rywal odklepał. Amerykanin nie zdzierżył i wkroczył do akcji, dopytując jeszcze, Bóg jeden raczy widzieć, po co: „Klepiesz?”. Gdy tylko to zrobił, Karakhanyan puścił, a Nagibin natychmiast zaczął przekonywać, że wcale nie klepał – co potwierdziły później powtórki telewizyjne. Dean tymczasem jął przekonywać Karakhanyana, krzycząc: „Nie klepał! Nie widziałem, żeby klepał!”. Nagibin tymczasem… zaatakował Karakhanyana soczystym lewym!

Sędzia od razu rzucił się na agresora, powstrzymując go przed wyprowadzeniem kolejnych uderzeń. W klatce zapanował chaos.

Karakhanyan ułożył się pod siatką, trzymając się za głowę, a następnie z furią zaatakował – w odruchu aktorskim lub nie – jednego z trenerów ze swojego narożnika, jakoby nie będąc świadomym, co też się wyprawia.




Ostatecznie uznano, że Nagibin dopuścił się faulu – czyli uderzenia po gongu – w następstwie którego nadal przecież ledwie żywy Karakhanyan pojedynku kontynuować nie mógł. Orzeczono zatem zwycięstwo tego ostatniego przez dyskwalifikację.

Na tym jednak emocje związane z tą walką się nie skończyły. Zespół Timura Nagibina – złożony między innymi z Alexandra Shlemenki, Alexandra Sarnavskiy’ego i Andreya Koreskhova został bowiem zaatakowany w drodze do szatni przez rozjuszonych fanów Georgiego Karakhanyana. Doszło do przepychanek, ale na miejscu bardzo szybko pojawił się oddział specjalny OMON (Czarne Berety), zażegnując eskalację konfliktu.

Cała akcja od 1:20 na poniższym nagraniu.

Po walce Nagibin przekonywał, że nie słyszał gongu kończącego pierwszą rundę i był przekonany, że Dean nakazał kontynuowanie walki, gdy zdał sobie sprawę, że nie było klepania.

*****

Technika MMA – tańcz, jak ci zagram!


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *