Robert Whittaker vs. Israel Adesanya – analiza bukmacherska PZBUK przed UFC 243


Techniczna i bukmacherska analiza walki wieczoru gali UFC 243 w Melbourne pomiędzy Robertem Whittakerem i Israelem Adesanyą.

Galę UFC 243, która odbędzie się w sobotę na stadionie Marvel w Melbourne w obecności ponad 50 tys. widzów, uświetni starcie na szczycie kategorii średniej pomiędzy mistrzem Robertem Whittakerem i tymczasowym mistrzem Israelem Adesanyą.




Dla urodzonego w Nowej Zelandii, ale mieszkającego przez całe życie w Australii Reapera będzie to pierwsza walka od czerwca ubiegłego roku, gdy po oktagonowej wojnie wygrał niejednogłośnie rewanżowe starcie z Yoelem Romero. Do akcji miał powrócić w lutym tego roku, ale problemy zdrowotne uniemożliwiły mu pojedynek z Kelvinem Gastelumem.

W czerwcu 2017 roku Bobby Knuckles pokonał Żołnierza Boga po raz pierwszy, tyle że jednogłośną decyzją sędziowską – sięgnął wówczas po tymczasowy pas mistrzowski, zamieniony po zwakowaniu tytułu przez Georgesa Saint-Pierre’a na pas właściwy.

Rywalizujący w UFC od 2012 roku Whittaker pierwsze pięć walk stoczył w 170 funtach, kończąc przygodę z tą dywizją z bilansem 3-2. W kategorii średniej jest natomiast niepokonany, mogąc pochwalić się serią dziewięciu zwycięstw.

Mający za sobą bogatą karierę kickbokserską Israel Adesanya rozpoczął przygodę z MMA – nadal rywalizując w kickboxingu – w 2012 roku, sześć lat później meldując się pod sztandarem UFC.

Pochodzący z Nigerii a mieszkający od lat w Nowej Zelandii zawodnik pięcioma zwycięstwami z rzędu utorował sobie drogę do walki o tymczasowy pas mistrzowski, podczas kwietniowej gali UFC 236 po wojnie na wyniszczenie pokonując jednogłośnie Kelvina Gasteluma. Wcześniej w pokonanym polu zostawiał między innymi Andersona Silvę czy Brada Tavaresa.

Obecnie minimalnym bukmacherskim faworytem pojedynku jest Robert Whittaker. Czy słusznie i czy walka na papierze rzeczywiście jest tak równa, jak sugerują kursy bukmacherskie?

185 lbs: Robert Whittaker (20-4) vs. Israel Adesanya (17-0)

Przyjrzyjmy się pokrótce, jak walczą obaj zawodnicy i jak może wyglądać pojedynek, gdy obaj ruszą na siebie w oktagonie.

Jak walczy Robert Whittaker?

Bobby Knuckles to przede wszystkim walczący z klasycznej pozycji kickbokser, którego wyróżnia niebywała szybkość na nogach – to bodaj jego największy atut w szermierce na pięści i kopnięcia. W chwilami odrobinę karatecki sposób potrafi niezwykle dynamicznie skracać dystans, doskakując do rywali ze swoim firmowym lewym prostym. Jednocześnie obniża też wówczas pozycję, uchylając się przed potencjalną kontrą.

Lotne nogi i umiejętność pokonywania dużego dystansu w milisekundzie Robert wykorzystuje też do masy kiwek, próbując oszukać rywali. Czasami po doskoczeniu do rywala tylko zamarkuje lewego prostego, by wystrzelić zamiast tego lewym sierpem lub krosem. Czasami po prostu doskoczy bez ciosów, czasami zaatakuje w drugie tempo. Tu i ówdzie po zejściu z linii ataku odpali kontrującą prawicę, odchodząc do boku. Świetnie operuje też lewym sierpowym – zarówno w kontrach, jak i przy inicjowaniu akcji. Chętnie poszukuje szczęki rywali kombinacjami lewego i prawego prostych czy lewego sierpa z krosem, nie zapominając też o podbródkach.

Pomimo iż Whittaker prezentuje się świetnie od strony pięściarskiej, jedną z najgroźniejszych broni, jakie zaprzęga w oktagonie, są kopnięcia. Przygotowawszy sobie rywala serią doskoków z ciosami, lubi zakończyć kombinację niesygnalizowanym, wyprowadzanym z nieco obniżonej pozycji – jakby markując obalenie – prawym kopnięciem na głowę. W zaprzęganiu tej techniki do boju jest niezwykle skuteczny – jego oponenci, przyzwyczajeni do jabów czy krótkich kombinacji pięściarskich, na ogół nie spodziewają się szybującego w ich stronę kopnięcia.

Na tym jednak nie koniec, jeśli chodzi o techniki nożne Bobby’ego Knucklesa. W pierwszej walce z Yoelem Romero zaprezentował diablo skuteczne frontale na korpus, które odebrały sporo sił Kubańczykowi, podczas gdy w rewanżu tylko nieludzkiej zwinności i odporności Żołnierz Boga zawdzięcza opuszczenie oktagonu bez pozrywanych więzadeł w kolanach – Robert Whittaker przeokrutnie sterroryzował bowiem jego wykroczną nogę takimi właśnie atakami. Rzekłbym wręcz, że gnębił Kubańczyka kopnięciami na kolano nie gorzej niż Jon Jones. Do dzisiaj zachodzę w głowę, jakim cudem Yoel to przetrwał, bo kilka razy jego przednia noga wyginała się wręcz makabrycznie.


Ataki na kolano Robert Whittaker opanował niemal do perfekcji. Co ciekawe, w pierwszej walce z Yoelem Romero sam przyjął ich masę, doznając nawet kontuzji kolana już w pierwszej rundzie. W rewanżu odpłacił rywalowi pięknym za nadobne.

Stójkowa defensywa Whittakera wygląda solidnie. Nieźle balansuje, po ciosach odchodzi do boku, na wstecznym próbuje dystansować jedną ręką, drugą, najczęściej lewą, poszukując kontry. Dobrze reaguje na uderzenia – w tym sensie, że albo szuka natychmiast klinczu, aby złapać oddech, albo czmycha, gdzie pieprz rośnie. W ten sposób minimalizuje ryzyko zainkasowania kolejnych uderzeń.

Jego defensywa zapaśnicza stoi na elitarnym poziomie. Przewrócenie go graniczy z cudem. Ofensywa? Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana, bo pomimo solidnego doświadczenia zapaśniczego Robert rzadko szuka obaleń.

W swoich poczynaniach w oktagonie jest aktywny, dysponuje solidnym bakiem z paliwem i nie lada sercem do walki.

Jak walczy Israel Adesanya?

Nigeryjczyk to wyróżniający się doskonałymi warunkami fizycznymi wyborny kickbokser, który chętnie walczy z obu ustawień – klasycznego i odwrotnego.

Jest piekielnie zwinny i w swoich poczynaniach niebywale skoordynowany i plastyczny, co pozwala mu kapitalnie wyprowadzać rywali w pole za pomocą niezliczonej ilości kiwek, zmyłek i przyruchów wszelakich – zarówno w obszarze ciosów, jak i kopnięć. Markując ataki, ustawia sobie rywali przede wszystkim pod ciosy proste, krótkie kombinacje czy pojedyncze kopnięcia. To bowiem typ zawodnika, który raczej stroni od dłuższych kombinacji, polegając przede wszystkich na pojedynczych uderzeniach, kapitalnie wcześniej przygotowanych kiwkami.




Wspomniane kiwki mają zresztą w grze Adesanyi nie lada głębię. Nie tylko bowiem markuje ciosy i kopnięcia – frontalne czy okrężne – z obu pozycji, ale też wykorzystuje je do skracania dystansu, w locie zmieniając ustawienie. Dla przykładu – będąc ustawionym klasycznie, zamarkuje okrężne kopnięcie prawą nogą, by przejść do odwrotnej pozycji – a z tej albo kontynuuje kiwki, albo odpala właściwy atak.

Takie podejście do szermierki na pięści i kopnięcia czyni z niego fightera piekielnie trudnego do rozczytania. Nie wiesz, kiedy kiwka zmienia się w faktyczny atak, a kiedy pozostanie tylko kiwką. Nie wiesz, kiedy służy jedynie zmianie pozycji – a w odwrotnej musisz natychmiast przestawić się na inną defensywę, co sztuką bywa nie lada.

Tak czy inaczej, Israel najchętniej odpala jednak ciosy proste z przedniej ręki czy też kombinacje 1-2 lub 1-1-2. Obszernych cepów w jego wykonaniu nie uświadczymy – jeśli odpala sierpy, na ogół są to uderzenia ciasne, nienarażające go na kontry. Sam zresztą potrafi skontrować, najczęściej soczystym prawym prostym po przepuszczeniu ataków rywala – tak właśnie kilka razy wstrząsnął Kelvinem Gastelumem, raz nawet posyłając go na deski w ten sposób.

Długi prawy prosty to jedna z najskuteczniejszych technik zaprzęganych w oktagonie przez Israela Adesanyę – prawie zawsze ustawiony kiwkami, przyruchami.

Uderzenia ciosami przeplata z kopnięciami – a tych ma w arsenale bez liku. Kopie okrężnie na wszystkich wysokościach, nie zapominając oczywiście o łydkingach. Miesza je chętnie z kopnięciami frontalnymi, często obchodząc w ten sposób defensywę przeciwników. Okopawszy ich korpusy, lubi zaatakować swoim firmowym kopnięciem brazylijskim.

Nie jest też bezradny w półdystansie czy w zwarciu, gdzie potrafi robić morderczy użytek ze swoich łokci, podchodząc bardzo kreatywnie do ich wykorzystania. A to unieruchomi rękę rywala, doskakując z łokciem – jak w potyczce z Bradem Tavaresem – a to w środku kombinacji zaatakuje obrotowym łokciem, jak w walce z Kelvinem Gastelumem.

Nigeryjczyk uwielbia jednak przestrzeń, bo w taktycznej szermierce na pięści i kopnięcia dzięki doskonałej technice, rewelacyjnymi kiwkom, przebogatemu arsenałowi, niebywałej precyzji oraz świetnym warunkom fizycznym jest w stanie wypunktować każdego.

Dobrze kontroluje dystans nie tylko pracą na nogach, ale też wyprostowanymi rękami. Na wstecznym na ogół odchodzi do boku, często z balansem. Nie jest może wybitnym kontruderzaczem, ale jeśli ustrzeże się ataku na środku oktagonu, potrafi odpowiedzieć ciosami.

Adesanya bardzo dobrze broni się przed obaleniami. Zrywa uchwyty, dystansuje, odchodzi do boku. Położenie go na plecach jest niezwykle trudnym zadaniem. Udowodnił też, że potrafi być niebezpieczny z pleców.

W dwóch ostatnich 5-rudndowych potyczkach wypadł dobrze od strony kondycyjnej, w tej z Gastelumem demonstrując też nie lada serce do walki i charakter.

Konfrontacja

Umiejętność błyskawicznego skracania dystansu przez Roberta Whittakera będzie prawdopodobnie jego największym atutem w szermierce na pięści i kopnięcia. Nikt inny w 185 funtach nie potrafi w tak krótkim czasie pokonać tak dużego dystansu jak Bobby Knuckles. Mając zaś na uwadze, że Israel Adesanya zainkasował naprawdę sporo ciosów prostych od znacznie mniejszego od Australijczyka i nie tak szybkiego mimo wszystko Kelvina Gasteluma, można wyobrazić sobie, że z szybkimi doskokami rywala Nigeryjczyk może mieć gigantyczny problem.

Z drugiej zaś strony, warto odnotować jednak, że Amerykanin walczył z odwrotnej pozycji. Niby zadawanie jaba klasycznie ustawionemu wówczas rywalowi – a tak w głównej mierze walczył Nigeryjczyk – do najłatwiejszych zadań nie należy, ale… Adesanya rzadko trzyma gardę wysoko. Ataki rywali stara się powstrzymywać pracą na nogach – kontrolą dystansu – oraz odchyleniami, jak na wysokiego zawodnika przystało. W starciu z Gastelumem często zresztą mocno pochylał się do przodu, ufając swojemu refleksowi. Spodziewam się, że w potyczce z Whittakerem będzie jednak inaczej. Grzechem byłoby nie wspomnieć też, że Nigeryjczyk będzie miał po swojej stronie aż 16 centymetrów przewagi zasięgu – w pewnym stopniu może to zneutralizować szybkość, z jaką Whittaker skraca dystans.


Tego rodzaju akcji w walce Adsanyi z Gastelumem nie brakowało. Nigeryjczyk stawał naprzeciwko Amerykanina z nisko opuszczonymi rękami, nieco się pochylając tylko po to, by chwilę potem nie być w stanie wystarczająco szybko się odchylić przed szybkim prawym rywala.

Piekielnie groźną bronią w arsenale australijskiego Nowozelandczyka mogą okazać się wspomniane kopnięcia na kolano – szczególnie, że Adesanya lubi od czasu do czasu mocno oprzeć ciężar ciała na wykrocznej nodze. Czy natomiast ma tak giętkie więzadła jak Romero? Wątpię. A jak wspominałem, Bobby Reaper potrafi robić morderczy użytek z tej właśnie techniki – i to bez względu na to, czy jego przeciwnik jest ustawiony klasycznie, czy też odwrotnie!

Sporo powodzenia Kelvinowi Gastelumowi przyniosły w starciu z Israelem Adesanyą uderzenia na korpus – to dobre miejsce do ataku w przypadku walk z zawodnikami, którzy chętnie pracują na odchyleniach. Nie zdziwię się, jeśli Whittaker właśnie schaby rywala weźmie sobie na celownik – także kopnięciami frontalnymi, które tak polubił.

Pomimo tego, iż generalnie Nigeryjczyk nieźle pracuje po łuku, dodatkowo dystansując wyprostowaną ręką czy przedramieniem, to jednak nie raz, nie dwa bywał już zapędzany na siatkę, gdzie gubił się, inkasując ciosy – nawet leciwy i powolny Anderson Silva był w stanie napsuć mu sporo krwi w ten sposób. Kto wie, czy będzie zatem potrafił opędzić się od ataków Whittakera, gdy ten podkręci tempo, starając się wykastrować Nigeryjczyka z czasu i miejsca na wyprowadzanie kopnięć?




Nie będę jednocześnie ukrywał, że to nie Roberta faworyzuję w szermierce na pięści i kopnięcia. Na pewno jest w stanie dosięgnąć rywala krótkimi szarżami, zdzielić kopnięciami. Jednak niezwykle bogaty arsenał kickbokserski Israela w połączeniu z jego oktagonowym kamuflażem w postaci miliona kiwek i najróżniejszych ich sekwencji oraz doskonałymi warunkami fizycznymi czynią z niego mocniejszego na papierze uderzacza. Przy dużej uwadze w defensywie powinien być w stanie utrzymywać Whittakera na dystans długimi prostymi i kopnięciami.

Israel Adesanya chętnie łączy kopnięcia z ciosami, tymi pierwszymi torując sobie drogę do tych drugich – powyżej atakuje prawym kopnięciem na głowę, potem dosięgając Kelvina Gasteluma szybkim prawym.

Rzecz jednak w tym, że piekielnie ważnym czynnikiem mogą okazać się… zapasy Australijczyka! Ma on za sobą bogate doświadczenie zapaśnicze, a na australijskiej scenie osiągał nawet pewne sukcesy w tej dyscyplinie. Ostatnimi czasy mocno pracował nad poprawieniem tej właśnie płaszczyzny.

Jeśli Reaper raz czy dwa zdoła położyć Nigeryjczyka na plecach, może mocno ograniczyć stójkową aktywność rywala – szczególnie jeśli będzie w sanie zadać mu jakieś obrażenia z góry. Problem jednak w tym, że umiejętności zapaśnicze Whittakera w realiach MMA owiane są mgłą tajemnicy. Owszem, tu i ówdzie zdarzało mu się obalać czy kontrolować i obijać z góry, ale czy zdoła przewrócić solidnego w obszarze defensywy zapaśniczej – i nadal poprawiającego się w tych aspektach – Adesanyę?

I tu dochodzimy do prawie półtorarocznego rozbratu Whittakera z oktagonem spowodowanego poważnymi problemami zdrowotnymi. Z jednej bowiem strony może oznaczać to okrycie się oktagonową rdzą w postaci gorszego niż zazwyczaj wyczucia czasu i dystansu – a to może zwiastować dramat, bo to jeden z najważniejszych oktagonowych atutów Reapera.

Z drugiej zaś strony, mimo wszystko Australijczyk miał naprawdę sporo czasu na to, aby uzupełnić swój arsenał o nowe narzędzia – w każdym elemencie swojej oktagonowej gry. Od stójki przez zapasy po parter. Ma w końcu dopiero 28 lat. Rozwój z walki na walkę jest jak najbardziej możliwy. Przypominam, że w pierwszej walce z Żołnierzem Boga zaprezentował świetne frontale i kopnięcia smagające na korpus, a w drugiej mordercze kopnięcia – w zasadzie: stompy – na kolana. Co nowego zaprezentuje teraz?

Typowanie

Jestem tak daleki od skreślania Whittakera, jak to tylko możliwe. Ba, to właśnie jego minimalnie faworyzowałem przez długie tygodnie po ogłoszeniu pojedynku. Wierzę, że naprawdę pokaże nowe narzędzia w swojej grze, zaskakując Adesanyę. To twardy, charakterny zawodnik. Jego blitze mogą sprawić Nigeryjczykowi furę problemów. Jedno dobre kopnięcie na kolano może przesądzić o walce. Zapasy Australijczyka mogą okrutnie utrudnić życie zawodnikowi z Nigerii. Ba! Nie spadnie mi szczęka na podłogę, jeśli Robert powracającego po morderczej walce z Gastelumem oponenta ustrzeli jakimś soczystym lewym sierpem lub prawym kopnięciem na głowę na zakończenie kombinacji! To realne scenariusze.

Mając jednak na uwadze 50 minut, jakie Bobby Knuckles spędził w klatce z Żołnierzem Boga, jego długą przerwę, bardzo poważne problemy zdrowotne, z jakimi się borykał… Mając na uwadze maestrię stójkową poruszającego się chwilami jak postać z kreskówek Nigeryjczyka oraz jego poprawiające się z walki na walkę defensywne zapasy… Mając na uwadze, że także i on nadal poprawia swoje umiejętności, najlepsze lata kariery mając najprawdopodobniej ciągle przed sobą, to jego minimalnie faworyzuję.

Whittaker uderza mocno, Adesanya jest błyskotliwy i precyzyjny. Nokautu nie sposób zatem wykluczyć z żadnej strony. Za odrobinę bardziej realny uważam jednak scenariusz, w którym pojedynek toczy się przede wszystkim w płaszczyźnie kickbokserskiej, gdzie to bardziej zaawansowany kickboksersko Adesanya trafiał będzie częściej, broniąc się przed okolicznościowymi zapaśniczo-parterowymi zapędami Whittakera.




Pojedynek obstawić można u naszego partnera PZBUK.pl w linku poniżej:

Zwycięzca: Israel Adesanya przez decyzję

Kto wygra?
Głosuj

*****

Szanowni Czytelnicy, jeśli przypadła Wam do gustu powyższa analiza i inne treści na Lowking.pl oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, zapraszam Was do objęcia portalu mecenatem na Patronite.pl. Szczegóły w oknie poniżej. Dziękuję!


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. aliendeg

    4 października 2019 at 11:43

    troche nie wierze w to zalozenie ze Whittaker sie bardzo rozwija gdzie wiekszosc czasu leczy kontuzje

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply