„Prosto do ścieków” – Colby Covington ostro o Tyronie Woodleyu

Colby Covington nie zostawił suchej nitki na Tyronie Woodleyu i wskazał rywala, z którym chciałby zmierzyć się w kolejnej walce.

Zeszłotygodniowa klęska Tyrona Woodleya, którego w walce wieczoru gali UFC Apex rozbił na pełnym dystansie Gilbert Burns, zdecydowanie nie zasmuciła Colby’ego Covingtona.

O swoich wrażeniach po drugiej z rzędu porażce byłego mistrza, do walki z którym sam od dawna się garnął, Chaos opowiedział w rozmowie z Submission Radio.

– Zacznijmy od minuty ciszy nad karierą Woodleya – powiedział Colby. – Poczekajcie sekundę… Teraz chwila ciszy.

W tym momencie Covington wziął kubek z wodą – a może piwem? – wylewając go symbolicznie na podłogę.

– To kariera Woodleya, która właśnie trafia do ścieków – powiedział. – Jak mówiłem, jest skończony. Nie chce już walczyć. To TMZ Woodley. Rapuje o mnie, doprowadzając ludzi do krwawienia z uszu.




– Kto to wszystko przewidział? Powtarzałem, że jest już zdezelowany. Mówiłem, że ma 40 lat na karku. 40-letnia dziewica. Nie chce już walczyć. Wyszedł tam tylko po wypłatę, więc pomyślałem, żeby uszanować to minutą ciszy, wylewając piwo za jego karierę. Prosto do ścieków.

Jednocześnie jednak Covington przyznał, że odrobinę żal mu medialnego zgiełku, jaki robił wokół walki z Woodleyem. Teraz bowiem, gdy T-Wood przegrał drugie starcie z rzędu, Chaos nie sądzi, aby ich pojedynek miał większy sens.

– Budowałem tę walke od 3-4 lat – powiedział. – Błagałem, żeby wyjść do gościa na pięć dni przed galą, bo wiedziałem, że jest skończony. Nigdy nie chciał walki. Po prostu. Nawet gdy był mistrzem, a ja miałem tymczasowy tytuł, żebrał o walki z zawodnikami z wagi lekkiej, żebrał o walkę z kimkolwiek innym, byle nie ze mną.

– Rzecz w tym, że teraz koleś jest szczęśliwy. Dwie porażki, dwie wypłaty. Ale najważniejsze dla niego, że to nie ja zadałem mu porażki, po których odchodzi w siną dal. Cieszy się, że nie musi korzystać z pomocy psychiatry – a tak byłoby, gdyby miał do czynienia ze mną. Jest więc wdzięczny i szczęśliwy. Uniknął kuli.



Co zaś tyczy się kolejnej walki, to niewidziany w akcji od grudnia ubiegłego roku – przegrał wówczas przez techniczny nokaut w piątej rundzie z mistrzem wagi półśredniej Kamaru Usmanem – Colby Covington celuje w konfrontację z Jorge Masvidalem.

– Mam w głębokim poważaniu, czy Burns dostanie teraz walkę o pas – powiedział były od niedawna członek ATT. – Nikt gościa nie zna. Niech walczą. To tylko oznacza, że otworzyły się drzwi do największej walki w wadze półśredniej – ja kontra Uliczny Judasz Masvidal.




– Wszyscy wiedzą, że konflikt jest prawdziwy, więc trzeba to wyjaśnić. Judaszu Masvidalu, nie masz już dokąd uciekać. Wiemy, że uciekł przed Martym Fake Newsmanem, ale teraz nie ma już innych walk do wyboru. Największą walką, jaką można teraz zestawić, jest walka pomiędzy mężczyzną – mną – i przegrywem, Ulicznym Judaszem Masvidalem.

Jeśli natomiast z jakiegoś powodu starcie z Gamebredem nie było możliwe, Colby Covington chętnie skrzyżowałbt w oktagonie rękawice z… Dustinem Poirierem.

Cały wywiad poniżej:

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Reyes vs. Jan o pas mistrzowski” – Jon Jones poinformował o zwakowaniu tytułu mistrzowskiego

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply