BellatorUFC

Paul Daley kwestionuje serce do walki Rory’ego MacDonalda: „Przewrócił się jak tchórz”

Przed szlagierowo zapowiadającą się walką z Rorym MacDonaldem na gali Bellator 179 Paul Daley poddaje w wątpliwość wojowniczą naturę Kanadyjczyka.

Już w piątek kowadłoręki Paul Daley w walce wieczoru gali Bellator 179 w Londynie powita w okrągłej klatce drugiej organizacji świata byłego pretendenta do pasa mistrzowskiego kategorii półśredniej UFC, Rory’ego MacDonalda.

Kanadyjczyk nadal pamiętany jest przede wszystkim z wojny, jaką stoczył w drugiej walce z Robbiem Lawlerem, którą przegrał ostatecznie przez techniczny nokaut w piątej rundzie – choć prowadził na kartach sędziowskich.

W ocenie wielu tamten bój był prawdziwym pokazem waleczności i charakteru obu zawodników, ale Semtex w odniesieniu do MacDonalda widzi to zupełnie inaczej.

Ma reputację wojownika, gościa z mentalnością wojownika, ale sposób, w jaki poddał się w tamtej walce, mówi mi o nim o wiele więcej niż wszystkie jego zwycięstwa, wszystkie jego sukcesy, wszystko, co osiągnął.

– powiedział Daley w rozmowie z MMAJunkie.com.

Ta sytuacja, gdy złapał się za nos i jak tchórz przewrócił się na deski, mówi o nim wiele.

34-letni Brytyjczyk wygrał pięć z sześciu pojedynków, jakie dotychczas stoczył pod banderą Bellatora. Zwycięstwo z MacDonaldem stanowić będzie dla niego przepustkę do walki o pas mistrzowski kategorii półśredniej, którego losy rozstrzygną się 24 czerwca podczas nowojorskiej gali Bellator 180 – wtedy bowiem zasiadający na tronie 170 funtów Douglas Lima skrzyżuje rękawice z debiutującym w organizacji Lorenzem Larkinem.

Daley nie ma wątpliwości, że to on po piątkowej gali będzie następny w kolejce do walki o złoto.

Będę sobą, będę Semtexem.

– zapowiedział, zapytany o swoje przewidywania odnośnie walki z MacDonaldem.

Wyjdę tam, będę się dobrze bawił i go znokautuję.

*****

Joanna Jędrzejczyk: „Nie boję się śmierci – wiem, że Bóg jest cały czas ze mną”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button