
„Nikogo o titleshot nie błagam” – Dricus Du Plessis wskazał niemistrzowską walkę, którą wziąłby bez zastanowienia
Rozdający swego czasu karty w wadze średniej Dricus Du Plessis podsumował sobotnią wiktorię nad Kamaru Usmanem na UFC Oklahoma, stawiając sprawę jasno w temacie rozgrywki o pas.
Po rocznej prawie przerwie i utracie pasa na rzecz byłego już mistrza Khamzata Chimaeva na zwycięskie tory powrócił Dricus Du Plessis, który w walce wieczoru gali UFC Fight Night w Oklahomie stanął w szranki z Kamaru Usmanem.
Pojedynek rozegrał się na pełnym dystansie, ale długimi jego fragmentami Afrykaner zdecydowanie rozdawał karty, rozbijając niemiłosiernie twardego jak skała i charakternego Nigeryjczyka. Ostatecznie wygrał na kartach punktowych jednogłośną decyzją.
– Czułem się świetnie – powiedział Dricus podczas konferencji prasowej po gali. – Sądziłem, że wygrałem każdą rundę. Cieszę się, że mogłem pokazać swoją defensywę zapaśniczą. Cieszę się też, że zostałem raz przewrócony i mogłem pokazać, że nawet jeśli mnie przewracasz, to nie utrzymasz mnie na dole. Plan zagrał idealnie. Pracowaliśmy nad nim z trenerami. To był perfekcyjny plan.
– Nie wydaje mi się, aby dało się odnieść lepsze zwycięstwo. Oczywiście jest kwestia skończenia, ale chodziło też o to, aby pokazać rozwój. Mówiłem, że to Stillknocks 2.0. Po części chodziło też w tym wszystkim o pokazanie opanowania. Ograniczenie szaleństwa. Za każdym razem, gdy go naruszałem, mogłem iść szaleńczo po skończenie. No ale tak czy siak w zasadzie to zanotowałem dzisiaj ze cztery czy pięć skończeń.
Du Plessis nie poskąpił jednak Usmanowi komplementów, zwracając uwagę na jego ogromne serce do walki.
– Na ogół gdy wychodzę do czwartej rundy, widzę, że goście zaczynają się łamać, nawet Adesanya i Strickland – powiedział. – Widzę oczywiście, że nie chcą się poddać, ale podświadomie już to zrobili. A dzisiaj nic takiego nie widziałem. W rundach czwartej i piątej poczułem aurę Kamaru Usmana.
W drodze do gali Afrykaner zapowiadał, że nie tylko pokona Nigeryjski Koszmar, ale uczyni to w taki sposób, że nikt nie będzie miał wątpliwości, iż zasługuje na titleshot. Zapytany podczas konferencji prasowej, czy cel ten osiągnął, nie zawahał się.
– Zdecydowanie – wypalił bez zastanowienia.
Dokładnie tak samo zareagował na pytanie o potencjalny rewanż z Khamzatem Chimaevem – jest na drugie starcie w pełni gotowy, jeśli nie dostanie teraz titleshota z Seanem Stricklandem.
– Wiedziałem, że muszę dokonać dzisiaj czegoś wyjątkowego – powiedział z kolei w studio Paramount. – Obejrzę tę walkę na spokojnie i mam nadzieję, że zrobiłem wystarczająco dużo, aby dostać titleshot.
– Po pierwsze, Strickland nie obronił pasa. Po drugie, pokonał Paulo Costę, który był wtedy 10. i dostał od razu titleshot. A zatem… No ale nie błagam nikogo o titleshot. Nigdy tego nie robiłem. Zapracuję na swoją szansę i tego się trzymam.
Na wypowiedzi te Dricusa Du Plessisa szybko zareagował nieukrywający mistrzowskich aspiracji Nassourdine Imavov.
– Wyluzuj – napisał na platformie X francuski Dagestańczyk.
Poniżej podsumowanie KSW 120.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






