UFC

„Nie powiem tego, bo mój menadżer by mnie zamordował” – Beneil Dariush gotowy na walkę z Mateuszem Gamrotem? Tajemnicza wypowiedź Amerykanina!

Sklasyfikowany na 6. miejscu w dywizji Beneil Dariush opowiedział o swoich sportowych planach oraz podsumował wiktorię Mateusza Gamrota z Armanem Tsarukuyanem.




Niewidziany w akcji od maja zeszłego roku – pokonał wówczas Tony’ego FergusonaBeneil Dariush kilka tygodni temu doszedł już do pełni zdrowia po kontuzji nogi, która wykluczyła go z pojedynku z Islamem Makhachevem.

W najnowszym wywiadzie przeprowadzonym przez Mike’a Bohna z MMAjunkie.com 33-latek zapowiedział pełną gotowość na zawitanie w progi oktagonu w sierpniu lub wrześniu. Marzy mu się powrót do zestawienia z Islamem Makhachevem lub pojedynek z Charlesem Oliveirą, ale ma też opcję rezerwową, którą uważa za najbardziej prawdopodobną – Dustina Poiriera.




– Jeśli ostatecznie zestawią Charlesa i Islama, uważam, że walka z gościem pokroju Dustin Poiriera miałaby pełen sens – powiedział. – Marzyłoby mi się takie zestawienie. Wiem, że Dustin mówił, że chce walczyć w sierpniu. I byłoby świetnie. Sierpień, wrzesień, bez znaczenia. Abu Zabi, mogę też jechać na Florydę, jeśli będą chcieli. Taka walka chodzi mi więc po głowie.

Czy jednak łaknący teraz tylko największych walk i przebąkujący o 170 funtach Poirier byłby zainteresowany konfrontacją z Dariushem? Tego nie wiadomo. Beneil podkreślił, że chce walczyć z najlepszymi w dywizji, choć zdaje sobie sprawę, że nie zawsze jest to możliwe.

– Bycie w Top 5 czy Top 10 ma tę skomplikowaną stronę, że jest niewielu rywali, z którymi można walczyć – powiedział. – Często goście z Top 5 chcą walczyć wyłącznie z gośćmi z Top 5, więc… To trochę podchwytliwa sytuacja. Po prostu wydaje mi się, że takie zestawienia mają dla mnie sens, ale chcę porozmawiać z UFC i usłyszeć, jaki oni mają plan, bo w tej chwili brak z ich strony konkretów.

Zapytany o sobotnią wiktorię Mateusza Gamrota z Armanem Tsarukyanem, Beneil Dariush nie ukrywał zachwytu widowiskiem, jakie dali bohaterowie walki wieczoru UFC Fight Night.



– To było inspirujące – powiedział. – Goście byli niesamowicie mocni. Trzeba zrozumieć, że różnica między nimi polegała na ich planie na walkę. Naprawdę.

– Tsarukyan szukał dystansu pod boks i pod to, aby przygotować kopnięcia. I zrobił to. Nie zrozumcie mnie więc źle – robił swoje. Rzecz w tym, że Gamrot postanowił, że nadal będzie wszystko mieszał.

– Uważam, że o różnicy przesądziło to, że jeden gość wyszedł tam jako pełnokrwisty zawodnik MMA – nadal szukał obaleń, nadal uderzał. A Tsarukyan skupił się tylko na uderzeniach. I to był błąd. Małe zmiany w rytmie walki zmieniły całą walkę.

– Nadal można oczywiście czynić argumenty, że Tsarukyan wygrał. Posłał go na deski w trzeciej albo czwartej rundzie obrotowym backfistem. Nie było więc tak, że to była gra do jednej bramki. Ale, stary, jeśli pytasz mnie, co przesądziło, to były właśnie te drobne elementy.

– Gratulacje dla Gamrota. Dla Tsarukyana zresztą też. Co za walka. Goście byli inspirujący.




Dariush przyznał, że tak bardzo przeżywał polsko-ormiański pojedynek, że aż się spocił – wymachiwał rękami, emocjonował się, a po wszystkim, zainspirowany widowiskiem, jakie obaj dali, wziął się od razu za trening.

– Było to inspirujące zarówno pod kątem nakręcania mnie do jeszcze mocniejszych treningów, jak i chęci walki z tymi gośćmi – powiedział. – Wiem, że wszystko kręci się wokół Top 5, ale zawsze walczyłem z gośćmi, którzy byli za mną w rankingu. Gdy byłem sklasyfikowany, tak było. Było tak od początku mojej kariery. Walczyłem z gośćmi za mną, z gośćmi przede mną. Nigdy nie narzekałem na rywali, jakich mi dawali. I nic się nie zmieniło.

Irański Amerykanin potwierdził na koniec, że w idealnym scenariuszu najbliższą walkę stoczy z jednym z trzech wspomnianych rywali – Makhachevem, Oliveirą lub Poirierem.

– Tak, na sto procent – przytaknął. – Jeśli Charles nie będzie gotowy, wyjdę do walki z Islamem o pas. A jeśli nie, będę walczył z Dustinem Poirierem.

– Kto tam jeszcze jest. Chandler, Gaethje… Tak, jesteśmy przyjaciółmi z Gaethje, ale rozmawialiśmy już o potencjalnej walce o pas. Wydaje mi się też, że on chce walczyć dopiero pod koniec roku, a to dla mnie trochę za późno. Chciałbym walczyć nieco wcześniej.

Na tym jednak Beneil nie skończył. Wyraźnie widać było, że w temacie kolejnej potyczki coś jeszcze chodzi mu po głowie…




– Kurde… – uśmiechnął się szeroko, bijąc się jakby z myślami. – Nie, jednak tego nie powiem, bo mój menadżer by mnie zamordował. Na tym więc skończę.

Zagadkowa ta wypowiedź, w pewien sposób uzupełniająca te poprzednie o gotowości do walki z rywalami spoza Top 5, może – choć oczywiście nie musi – mieć związek ze słowami Dany White’a, który stwierdził w poniedziałek, że najchętniej naprzeciwko Beneila Dariusha zobaczyłby teraz właśnie Mateusza Gamrota. Czy rzeczywiście to właśnie zestawienie przemknęło amerykańskiemu zawodnikowi przez głowę, ale w ostatniej chwili powstrzymał się przed jego uzewnętrznieniem, aby nie psuć menadżerowi wojaży o walkę ze znacznie bardziej medialnym Dustinem Poirierem?

Cały wywiad poniżej.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button