UFC

„Na tobie spoczywa presja, koleś” – Nate Diaz z przesłaniem do Khamzata Chimaeva, zdziwiony, że jest tak dużym underdogiem

W obszernej zapowiedzi walki z Khamzatem Chimaevem Nate Diaz opowiedział o okolicznościach, w jakich ją zestawiono, wyrażając też zdziwieniem kursami bukamcherskimi.




Sobotnią galę UFC 279 w Las Vegas zwieńczy pojedynek toczącego ostatnią w kontrakcie z amerykańskim gigantem walkę Nate’a Diaza z idącym jak burza i niepokonanym Khamzatem Chimaevem.

W materiale Countdown zapowiadającym pojedynek stocktończyk opowiedział między innymi o swoich początkach w zawodowym MMA, które sięgają 2004 roku.




– Gdy miałem szesnaście lat, Jake (Shields), Nick (Diaz) i Gilbert (Melendez) rozdawali już karty w tej grze – powiedział. – Zacząłem ciężko trenować razem z nimi. To było najfajniejsze.

– Największą korzyścią było to, że rozumiałem, jak robią to mistrzowie. A potem zacząłem walczyć. Biłem się co dwa, cztery, sześć miesięcy. Całe życie rywalizacja. I nadal tak jest.

– Gdybyśmy byli tylko ulicznikami, jakim cudem utrzymałbym się w UFC dłużej niż cała reszta? Teraz jestem już świadomy, że nikt nie bił się tak często jak ja i mój brat. Byliśmy otoczeni walkami. Życie pełne walki. I będę tutaj do końca.



Ogłoszenie walki Chimaeva z Diazem wywołało lawinę krytycznych komentarzy, wśród których przebijały się te o rzuceniu Amerykanina Czeczenowi na pożarcie. Z perspektywy Nate’a wyglądał to jednak nieco inaczej.

– Dopytywałem o walki z pięcioma, sześcioma, siedmioma zawodnikami z czołówki, ale żadnego mi nie dali – powiedział. – A potem chcieli mi dać gościa, który niczego jeszcze nie zrobił i na nic jeszcze nie zasługuje? Powiedziałem, żeby dali mu Burnsa. Niech się bije z Burnsem i jeśli go pokona, wyjdę do niego. Rozumiecie? I jesteśmy, gdzie jesteśmy. Zrobił swoje, więc teraz mam robotę do wykonania.




Powracający po wspomnianym zwycięstwie z Gilbertem Burnsem Khamzat Chimaev jest gigantycznym bukmacherskim faworytem w starciu z Natem Diazem. Amerykanin podchodzi jednak do tego z rezerwą, odnotowując, że może stanowić to dla Czeczena dodatkowy ciężar do udźwignięcia.

– Jeśli o mnie chodzi, to po prostu kolejna walka – stwierdził Nate. – Jest faworytem i wszystkim wydaje się, że wygra. Ale na jakiej podstawie? Mając na uwadze kursy, lepiej, żeby mnie tam szybko sprzątnął. Na tobie spoczywa presja, koleś.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button