Polskie MMAUFC

Marcin Tybura przegrał na punkty z Fabricio Werdumem w Sydney

Niespodzianki nie było – Marcin Tybura podjął rękawicę, ale ostatecznie przegrał na punkty z Fabricio Werdumem podczas gali UFC Fight Night 121 w Sydney.

Marcin Tybura (16-3) przegrał jednogłośną decyzją sędziowską z byłym mistrzem i jednym z najlepszych ciężkich w historii Fabricio Werdumem (23-7-1) w walce wieczoru gali UFC Fight Night 121 w Sydney.




Tym razem Fabricio nie rozpoczął od latającego kopnięcia, a Polak od razu potraktował go kopnięciem na kolano. Brazylijczyk odpowiedział lowkingiem, ale przy kolejnym zainkasował kontrę. Werdum spróbował dwóch kopnięć na głowę, ale nasz zawodnik je zblokował. Marcin regularnie zmieniał pozycję z klasycznej na odwrotną i z powrotem. Brazylijczyk trafił srogim middlekickiem. Chwilę potem dołożył kolejnego, ponownie wtedy, gdy Polak zmieniał pozycję na odwrotną. Tybura zdzielił rywala dwoma lowkingami. Fabrycy ruszył z serią prostych, kończąc kolanem – i część uderzeń doszła celu. Minęła połowa rundy. Tybura na rozerwanie klinczu trafił mocnym prawym. Obaj wymienili się niskimi kopnięciami, a Polak dołożył potem dobrego lewego. Tybura zaczął atakować frontalem, ale Brazylijczyk próbował go przechwycić. Nasz zawodnik dobrze unikał przyszpilenie do siatki, ale tylko do czasu – na nieco ponad minutę przed końcem pierwszej rundy Werdum serią ciosów rzucił go na siatkę, tam szukając obalenia z klinczu. Polak dobrze się bronił, ale zainkasował kilka kolan. W pewnej chwili Brazylijczyk znalazł jednak drogę za plecy uniejowianina, ale ten zareagował błyskawicznie, strząsając go z pleców, zanim ten wpiął nogi.

Werdum drugą rundę rozpoczął od dobrego prawego na zakończenie kombinacji oraz soczystego kopnięcia okrężnego na korpus, gdy Polak odwrócił pozycję. Nasz zawodnik spróbował kopnięcia na głowę, ale przestrzelił – potem podobnie powietrze przeciął latającym kolanem Brazylijczyk. Uniejowianin trafił niepierwszym już lowkingiem na wysokości łydki, a potem dołożył srogie kopnięcie na głowę, po którym Brazylijczyk na chwilę się zachwiał. Werdum szybko jednak doszedł do siebie, ale po kilkudziesięciu sekundach ponownie noga Tybury o mało nie urwała mu głowy. Nasz zawodnik zaczął atakować frontalami na korpus, ale Werdum odpowiedział snap-kickiem. Dwie minuty do końca rundy. Polak dwa razy okrutnie zdzielił kolana rywala, na co ten spróbował odpowiedzieć tą samą techniką – ale bez powodzenia. Werdum ruszył z ciosami – Tybura poszukał kontry lewym, ale jej nie znalazł. Były mistrz spróbował klinczu, ale uniejowianin szybko go zerwał z uderzeniami. Ponownie trafił serią kopnięć na kolano, które wyraźnie „nie leżały” Vai Cavalo. W samej końcówce Werdum podkręcił jednak nieco tempo, kilkoma ciosami dosięgając naszego zawodnika.

Na początku trzeciej rundy Polak ponownie zaatakował lowkingami na wysokości łydki, ale potem zainkasował serię ciosów. Walka toczyła się w spokojnym tempie. Tybura co i rusz mieszał pozycje. Trafił srogim kopnięciem na kolano, wykrzywiając nogę Brazylijczyka. Ten odwzajemnił mu się kolanem na głowę, potem dokładając też wysokie kopnięcie. To ostatnie odwzajemnił mu jednak Tybura, choć nie trafił czysto. Werdum zaczął polować na tajski klincz, tam poszukując kolan na głowę. Marcin starał się zrywać klamrę, odpowiadając krótkimi ciosami. Połowa rundy. Fabricio zamarkował zejście do nóg, ruszając z latającym kolanem, ale Polak był czujny. Brazylijczyk był aktywniejszy i agresywniejszy, zmuszając Marcina do krążenia przy siatce. Seria ciosów doszła szczęki Polaka, który został zamknięty na siatce, tam inkasując kolana z tajskiej klamry. Na pół minuty przed końcem uwolnił się i walka wróciła na środek oktagonu. Fabricio trafił okrężnie na korpus, Marcin odpowiedział okrężnie na głowę.

W przerwie Mike Winkeljohn zachęcał Polaka, aby za wszelką cenę szedł do przodu, bo wtedy jego uderzenia dochodzą.

Obaj od początku czwartej rundy zaczęli wymieniać się kopnięciami. W szermierce na pięści to proste Werduma były skuteczniejsze. Polak nieustannie kąsał go kopnięciami na kolano, irytując Brazylijczyka, który w końcu odpowiedział potężnym lowkingiem. Werdum poszukał zejścia do jednej nogi, ale Tybura wybronił się, później jednak na siatce przyjmując mocne kolano na korpus. Gdy walka przeniosła się na środek oktagonu, Marcin trafił ładnym prostym, potem ponownie dzieląc rywala oblique kickiem. W połowie rundy Fabricio zdołał w końcu przenieść walkę do parteru z klinczu, trafiając do półgardy. Z tej pozycji zaatakował łokciami, próbując utorować sobie drogę do dosiadu – na minutę przed końcem przedarł się do pozycji bocznej, ale gdy szukał poddania, Tybura wykorzystał odrobinę czasu i przestrzeni, wracając na nogi. W ostatnich sekundach to Polak poszedł po sprowadzenie, ale wpakował się w gilotynę – dobrze się jednak wybronił, choć Brazylijczyk przytrzymał odrobinę dłużej niż powinien – poza syrenę.

Początek ostatniej rundy zdecydowanie należał do Marcina, który krążąc wokół Werduma, kąsał go ciosami, a potem trafił potężnym kopnięciem na głowę. Brazylijczyk na chwilę zachwiał się, próbując złapać równowagę – i złapał, bo Tybura nie zaatakował, cofając się. Masz zawodnik zaczął świetnie operować snap kickami i ciosami, które raz za razem dochodził szczęki rywala. Chwilę potem znów naruszył go niesygnalizowanym kopnięciem na głowę. Brazylijczyk wyraźnie zwolnił, ale i Tybura nie miał już sił na wyprowadzanie uderzeń z pełną mocą. Próbował zaczarować Brazylijczyka i utorować sobie drogę do kopnięcia na głowę, ale Werdum pozostawał czujny. Vai Cavalo trafił kolanem na głowę z klinczu, potem dokładając serię ciosów. Minuta do końca. Werdum znów ostro zaatakował, trafiając kilkoma uderzeniami, ale Polak złapał dystans. Odpowiedział kopnięciem na głowę, ale nie trafił czysto.

Ostatecznie sędziowie wypunktowali pojedynek jednogłośnie dla Brazylijczyka – 2 x 50-45 i 49-46.

*****

UFC Fight Night 121 – wyniki i relacja

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button