Khamzat Chimaev wyjaśnił, dlaczego walka z Neilem Magnym nie ma sensu, uważa, że Gilbert Burns to „łatwy” rywal

Ociekający medialnym zgiełkiem Khamzat Chimaev opowiedział o potencjalnych starciach z Neilem Magnym i Gilbertem Burnsem.




Jedynym bodaj zawodnikiem z szerokiej czołówki kategorii półśredniej, który od dawna wyrażał pełną gotowość do walki z Khamzatem Chimaevem – tj. jeszcze nawet przed zwycięstwem Czeczena w trzecim występie w oktagonie UFC z Geraldem Meerschaertem – jest Neil Magny. Do walki tej nigdy jednak nie doszło.




Dziś opromieniony czterema dominującym zwycięstwami Wilk pozostaje co prawda otwarty na starcie z Amerykaninem, ale… Poddaje w wątpliwość jego sens. Opowiedział o tym w podcaście Hustle MMA.

– Dobra, weźmy pod uwagę Neila Magny’ego – powiedział Khamzat. – Gość miał decyzję z tym Chińczykiem (Jinglingiem Li). A co ja mu zrobiłem? Pożarłem go żywcem.

– Neil Magny sam nie jest pewien, czego chce. Niedawno w wywiadzie powiedział, że zaciągnie mnie na głęboką wodę i mnie udusi. Jaką głęboką wodę? To ring. Nie rozumiem. Sam nie jest pewien, o co mu chodzi. Walka nie została zestawiona, nic się nie dzieje.

– Gdyby mnie o nią zapytali, zgodziłbym się i powiedział: pożrę go żywcem. Bo jestem pewny siebie.

– W 99% swoich walk nie był w stanie znokautować rywala. 99% jego walk to decyzje. Nie pamiętam nawet, kiedy kogokolwiek znokautował.



W ostatnich tygodniach najwięcej mówi się natomiast o potencjalnym starciu Khamzata Chimaeva z byłym pretendentem do pasa mistrzowskiego Gilbertem Burnsem. Czeczen uważa jednak, że jego były menadżer Ali Abdelaziz, który reprezentuje interesy Durinho, odradza Brazylijczykowi to zestawienie, oceniając, że rankingowo nie ma ono sensu – Wilk jest bowiem sklasyfikowany na 11. miejscu w rankingu, a reprezentant Kraju Kawy na 2.

– Nie wiem, czy dojdzie do tej walki, ale chętnie będę się z nim bił – powiedział. – Nie sądzę, aby odmawiał, ale to menadżer (Ali Abdelaziz) decyduje. Ali rozumie, kim jestem i co reprezentuję.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

A gdyby jednak doszło do walki? Jak Chimaev widziałby swoje szanse w starciu z wyróżniającym się w parterze Burnsem?

– Łatwy rywal, jest malutki, wyboksuję go – powiedział. – Nie ma opcji, żeby mnie przewrócił. Nie zrobi tego gość od jiu-jitsu. Nie sądzę, aby mnie obalił. Kiedy ostatnio był w stanie to zrobić?

– Walka to walka, a jiu-jitsu to coś innego. Musisz najpierw przenieść walkę do parteru. Jiu-jitsu jest przydatne w parterze. Szanuję wszystkich zawodników. Mój trener to 10-krotny mistrz jiu-jitsu. Gdyby nie on, nie byłbym w stanie łączyć tych wszystkich parterowych technik w całość.




– Natomiast w MMA zapasy odgrywają bardzo ważną rolę, bo pozwalają ci decydować o tym, gdzie toczy się walka. Możesz gościa obalać albo bić się z nim w stójce.

Sternik UFC Dana White zapowiedział kilka dni temu, że być może jeszcze w tym tygodniu uda się zestawić Czeczenowi kolejny pojedynek. Z kim? Póki co nie wiadomo.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply