Sierpem #75: Khabib vs. Gaethje

Analiza techniczna i typowanie mistrzowskiego starcia Khabiba Nurmagomedova z Justinem Gaethje, które zwieńczy galę UFC 254.

W pasjonująco zapowiadającej się walce wieczoru gali UFC 254 w Abu Zabi niepokonany dominator 155 funtów Khabib Nurmagomedov i zachwycający ostatnio formą Justin Gaethje zakończą dwukrólewie w wadze lekkiej.

Bukmacherzy nie mają wątpliwości, widząc zdecydowanego faworyta w osobie Dagestańczyka. Czy rzeczywiście wszystko przemawia za Khabibem? Przenalizujmy…

155 lbs: Khabib Nurmagomedov (28-0) vs. Justin Gaethje (22-2)

Styl walki Dagestańskiego Orła miałem już okazję rozkładać na Lowking.pl na części pierwsze przy wielu okazjach – chociażby przed jego pojedynkami z Conorem McGregorem (tutaj) czy Dustinem Poirierem (tutaj).

Zainteresowanych technicznymi szczegółami odsyłam przede wszystkim do pierwszej z przytoczonych powyżej analiz, w której omawiałem unikalną kombinację zapasów, Judo i Sambo, które Khabib łączy w oktagonie w niepowtarzalną całość.

W niniejszej analizie nie będę zatem brał pod lupę całej maestrii klinczersko-zapaśniczo-parterowej Dagestańczyka, skupiając się przede wszystkim na kluczowych elementach walki, które mogą przesądzić o jej przebiegu i wyniku.

Fenomen zapaśniczy Khabiba

Jak najprościej określić artyzm zapaśniczo-parterowy Khabiba Nurmagomedova? Zadanie to nie jest łatwe, bo nie ukrywam, że warto byłoby pokazać i wziąć pod lupę masę fantastycznych akcji, jakie prezentował w oktagonie, ale… Spróbujmy w telegraficznym skrócie!

Otóż, w zgodnej opinii dotychczasowych rywali Dagestańczyka, nie wyróżnia się on jakąś nadludzką siłą. Owszem, zapaśniczej krzepy czy piekielnie mocnej klamry odmówić mu nie sposób, ale to nie fizyczność Khabiba decyduje o jego gigantycznych sukcesach w obszarze grapplerskim. Decyduje o nich technika.

Chociażby Dustin Poirier podkreślał, że nigdy nie mierzył się z rywalem obdarzonym porównywalnymi do Dagestańczyka umiejętnościami utrzymywania własnej równowagi i wytrącania z tejże rywali. Na to składa się oczywiście masa technicznych detali – ułożenie ciała, głowy, wykluczanie rąk, zastawianie nóg, podchwyty, nachwyty, presja.

Nurmagomedova wyróżnia też chain-wrestling – tj. energooszczędne przechodzenie od jednej techniki zapaśniczej do kolejnej. I następnej… Nie traci sił, próbując za wszelką cenę sfinalizować obalenie jedną techniką. Czując, że opór ze strony przeciwnika przekracza pewien poziom, Dagestańczyk przechodzi do kolejnej, umiejętnie łącząc te przejścia w całość.

Minimum wysiłku, maksimum efektu

Przyjrzyjmy się dwóm akcjom zapaśniczym Dagestańskiego Orła, które dobrze – moim zdaniem: najlepiej! – oddają jego styl.

Starsi Czytelnicy Lowkinga, którzy mieli już okazję czytać analizy poświęcone Khabibowi, zaskoczeni nie będą… Akcja Dagestańczyka z trzeciej rundy walki z Rafaelem dos Anjosem – na pozór nieskomplikowana, ale w swojej prostocie bajeczna – idealnie obrazuje jego maestrię.

Pierwsza zaprezentowana powyżej akcja jest właśnie tą, o której mówię… Rzadki widok – Khabib wbity plecami w siatkę! Sytuacja 50/50 – Dagestańczyk ma podchwyt z lewej strony, Brazylijczyk – z prawej. Sytuacja dla Khabiba niekorzystna, bo wbity plecami w ogrodzenie. Co robi? Otóż, po pierwsze, spogląda za plecami Brazylijczyka na ułożenie jego nóg i… Już wie dokładnie, jak wyprowadzić go w pole! Otóż, uderza swoją prawą nogą w tył lewej nogi RDA, sugerując haczenie. Aby wyglądało to jeszcze bardziej realistycznie, zapina klamrą i mocno spycha rywala do tyłu, tj. w tym właśnie kierunku, w którym chce go wywrócić haczeniem. Wniosek dos Anjosa? „Chce mnie przewrócić haczeniem!”. A zatem stawia bardzo mocny opór, napierając w przeciwnym kierunku – tj. do przodu.

Na to jednak właśnie czeka Khabib… Czując, opór Brazylijczyka, który obawia się haczenia, lekkim ruchem, jakby od niechcenia, „odkręca” go, pozwalając mu ponieść się jego własnej sile! Kończy w dogodnej pozycji – i teraz sam ma przeciwnika na siatce.

Na drugiej animacji widzimy na pozór zupełnie inną akcję, ale… Zasada jest dokładnie taka sama! Wykorzystać opór rywala, aby wyprowadzić go na manowce. Co tutaj mamy?

Otóż, Nurmagomedov wbił Barbozę w siatkę. Podchwyt z prawej, nachwyt w lewej, czyli niby pozycja 50-50, ale oczywiście nie z Khabibem. Dagestańczyk ściąga Brazylijczyka mocno do lewej, sugerując, że chce nim cisnąć o deski, być może przez zastawienie. Brazylijczyk stawia oczywiście opór, odchylając się mocno w przeciwną stronę – czyli w zasadzie do tyłu. Dagestańczyk na to właśnie liczył, w międzyczasie już ustawiając prawą nogę w dogodnej pozycji pod haczenie Ouchi Gari. W pewnym momencie przestaje ściągać Edsona do swojej lewej, pozwalając, aby ten podążył za swoim ruchem oporowym, jednocześnie ułatwiając mu to wewnętrznym haczeniem.

Innymi słowy… Judo w pełnej krasie! Minimum wysiłku, maksimum efektu. Khabib ma czarny pas Judo i nigdy nie ukrywał, że niezwykle ceni sobie ten styl walki – nawet bardziej niż zapasy. To widać w jego grze – i to mniejszym lub większym stopniu w każdej prawie akcji! Dagestańczyk uwielbia pozorować różnorodne akcje zapaśnicze czy judockie, aby wywołać opór ze strony oponentów. Tenże opór wykorzystuje następnie przeciwko nim.

Ostatnimi natomiast czasy Khabib upodobał sobie szczególnie dwie techniki obaleń…

Ulubione obalenia

Nurmagomedov potrafi oczywiście przenosić walkę do parteru na wiele, wiele sposobów – w jego arsenale znajdziemy wszelkiego rodzaju rzuty, haczenia, zejścia do jednej czy dwóch nóg, obalenia z klamry, wyniesienia i wiele, wiele innych – ale w ostatnich pojedynkach gustował przede wszystkim w dwóch technikach.

Po pierwsze, przyszpiliwszy oponenta do siatki, poluje na zejście do jego lewej nogi. Następnie wynosi nieboraka, hacząc ostatni bastion jego obrony – tj. kontaktu z podłożem – czyli prawą nogę. Efekt? Parter!

Jak wygląda to w praktyce?

Na pierwszej animacji Iaquinta prawą ręką walczy z lewą Nurmagomedova, który próbuje przełożyć ją za jego biodrami, by tam zapiąć klamrę. Jednocześnie jednak nachwyt Amerykanina z lewej strony nie jest szczególnie mocny – Dagestańczyk wobec czego wojuje lewicą z prawicą wbitego w siatkę rywala, jednocześnie jednak niepostrzeżenie prawą ręką (tam, gdzie Iaquinta ma nachwyt) schodząc coraz niżej i niżej… Gdy jest już odpowiednio nisko, błyskawicznie rezygnuje z walki o przełożenie lewicy za biodrami przeciwnika, zamiast tego zapinając klamrę na jego nodze. A potem? Wejście między nogi Iaquinty, wyniesienie, haczenie, gleba.

Na drugim przykładzie sytuacja jest podobna. Dagestańczyk lewą ręką przyszpilił prawą Amerykanina w przegubie. Ten jednak zaprzągł lewą, aby chwycić lewą Khabiba, próbując ją unieruchomić. Tego rodzaju uchwyt z góry jest jednak bardzo łatwy do rozerwania – i tak też czyni Nurmagomedov, następnie łącząc lewicę z czekającą już przy kroczu Iaquinty prawicą. Ragin Al próbuje jeszcze w akcie desperacji duszenia ninja, ale jest już za późno – Khabib wchodzi z prawą nogą, wynosi nieszczęśnika, wybierając jego lewą nogę na zewnątrz i z dziecinną łatwością haczy go, przenosząc walkę na dół.

Natomiast drugą akcję, którą szczególnie ostatnio upodobał sobie Khabib Nurmagomedov, jest zewnętrzne haczenie. Zapiąwszy klamrę w pasie, ściąga oponentów do swojej lewej – i albo lądują oni na kolanach, co jest oczywiście początkiem ich końca, albo też, czując opór, Dagestańczyk haczy ich w przeciwnym kierunku, wykorzystując tenże właśnie opór.

Obie akcje są bliźniaczo podobne – Khabib posiada podchwyt z prawej i nachwyt z lewej. Ponownie ściąga najpierw Barbozą i Iaquintę do swojej lewej, wymuszając na nich opór i oparcie ciężaru ciała na lewej nodze, aby uchronili się przed lotem. Czując tenże opór błyskawicznie zagarnia ich lewą nogę pod siebie, kompletnie burząc ich bazę i tym samym kładąc na plecach.

Oczywiście kilka zaprezentowanych powyżej akcji tylko w niewielkim stopniu oddaje maestrię grapplerską Khabiba Nurmagomedova, ale… Daje o niej pewne wyobrażenie.

Co natomiast stanowić będzie najgroźniejszy oręż Justina Gaethje? Otóż, stójka. Sekretu tutaj nie ma. Rozpocznijmy od…

Boks Gaethje 2.0

Grzechem byłoby nie odnotować, że Justin Gaethje, jakiego oglądaliśmy w ostatnich czterech walkach – wszystkich wygranych przez nokauty – jest zupełnie innym zawodnikiem niż ten, którego widzieliśmy w jego trzech pierwszych występach pod sztandarem UFC oraz jeszcze za czasów rywalizacji w WSoF.

Dawny Gaethje to Gaethje podchodzący z rezerwą do defensywy, nastawiony na destrukcję totalną. Niekalkulujący, nieoddający pola. Wściekle agresywny i uparty.

W swojej niezmąconej wyrachowaniem wersji Highlight ochoczo korzystał z podwójnej gardy, zza niej rąbiąc prawym sierpem, krótką kombinacją albo lowkingiem.

Na pierwszym przykładzie z walki z Eddiem Alvarezem Justin Gaethje wchodzi w półdystans, unosi gardę – ale dwa pierwsze ciosy Króla Podziemia wchodzą czysto pomimo balansu byłego mistrza WSoF. Niewiele sobie jednak z tego robiąc, Gaethje przerywa następną akcję pozostającego w miejscu Alvareza potężnym prawym, który jednak nie trafia czysto. Na koniec inkasuje lewego prostego, ale chwilę potem tym samym odpowiada rywalowi.

Na drugiej animacji Gaethje wpada w półdystans z lewym prostym, następnie standardowo unosząc gardę i balansując, aby uniknąć/zblokować uderzenia Alvareza. Ten umiejętnie omija jednak gardę Justina, precyzyjnym podbródkiem z prawej między jego rękami i sierpem z lewej za jego rękami dosięgając Justina. Pomimo tego Gaethje ponownie odpala srogą prawicę – tym razem trafia, ale cios ześlizguje się po szczęce Eddiego, który przytomnie oddala się.




Dzisiaj jednak Justin Gaethje walczy zupełnie inaczej. Przegrawszy dwie pierwsze walki w karierze – z Eddiem Alvarezem i Dustinem Poirierem – Arizończyk kompletnie przemodelował swój styl, wplatając do niego o wiele więcej techniki, taktyki, wyrachowania i odpowiedzialności w defensywie.

Na pierwszej animacji widzimy nową wersją Justina Gaethje, choć rzekłbym, że było to jeszcze wówczas 1.5. Jest znacznie bardziej świadomy tego, co dzieje się w ostrych wymianach. Nie wbija już wzroku w deski, tracąc rywala z pola widzenia, gdy znajduje się za gardą – a tak było wcześniej, co wykorzystywali Alvarez czy Poirier. Pracuje na odchyleniach, na balansie, cały czas mając na oku przeciwnika.

Druga akcja jest podobna. Gaethje doskakuje do Barbozy z kombinację prawego na dół i lewego na głowę. Przytrzymuje jego głowę lewą ręką, dokładając prawy podbródek i prawy sierp (lubi takie akcje!). Brazylijczyk włącza wsteczny, cofając się na siatkę. Amerykanin rusza za nim, ale nie jest to furiacki atak, od jakich nie stronił wcześniej. Nic z tych rzeczy! Nie spuszczając z rywala wzroku, skraca dystans i inteligentnie przepuszcza na odchyleniu potężnego prawego sierpa Edsona, doskakując następnie z własnymi sierpami.

Highlighta w wersji 2.0 widzieliśmy natomiast w ostatniej konfrontacji z Tonym Fergusonem. Tam też objawiła się pełna gama jego nowo nabytych umiejętności.

Obecnie ulubioną przezeń kombinacją jest prawy sierpowy – często w kontrze! – z rotacją i przejściem do lewego sierpa, często już z odwrotnej pozycji. Lubi też inicjować akcję prawym sierpem – czasami tylko zamarkowanym – by następnie grzmotnąć potężnym lewym. Poniżej masa tego rodzaju akcji z jego potyczki ze wspomnianym El Cucuyem.

Ponadto Highlight znacznie chętniej korzysta teraz z lewego prostego, nie szukając już za wszelką cenę półdystansu – jak to było wcześniej.

Zdecydowanie największą innowacją w stylu walki Amerykanina jest jednak coś zupełnie innego…

Mobilność Gaethje

Gaethje stał się absolutnym gigantem footworku! Oddać mu co prawda trzeba, że pod względem zamykania rywali na ogrodzeniu – tj. kastrowania ich z przestrzeni do ucieczki – wyróżniał się zawsze, ale teraz pracę na nogach wyniósł na zupełnie nowy poziom.

W pojedynku z Donaldem Cerrone Justin Gaethje hasał do lewej i prawej, aby utrudnić rywalowi kopnięcia. W starciu z Khabibem Nurmagomedovem spróbuje w ten – między innymi! – sposób utrudnić Dagestańczykowi próby zapaśnicze.

Dzisiejszy Justin Gaethje jest mistrzem kontroli dystansu – niczym lata temu Conor McGregor. Pozostaje też nieustannie w ruchu, będąc celem piekielnie trudnym do uchwycenia. Nie cofa się w linii prostej na siatkę, porusza się niezwykle lekko – prawie jak jego klubowa koleżanka Rose Namajunas.

Teraz to Gaethje decyduje o tym, kiedy dochodzi do zwarcia i na jakich warunkach.

W starciu z Khabibem Nurmagomedovem rzeczona praca na nogach może okazać się kluczowa. Aby bowiem Dagestańczyk zaprzągł do działania zapasy, musi najpierw skrócić dystans, a Justin Gaethje w wersji 2.0 kontroluje tenże lepiej niż jakikolwiek rywal, z jakim mierzył się kiedykolwiek Dagestański Orzeł.

Amerykanin wielokrotnie w drodze do tego pojedynku powtarzał, że nie może za nic w świecie cofać się na siatkę – bo tam o wybronienie zapaśniczych prób Khabiba będzie znacznie trudniej. I tutaj odnotować trzeba, że jeszcze za czasów, gdy do klatki wnosił berserkerski szał, Highlight łatwy do zamknięcia na ogrodzeniu nie był! Eddie Alvarez próbował kilka razy tam właśnie go ustawić, ale nie był w stanie tego dokonać. Justina cechowała bowiem doskonała świadomość tego, w którym miejscu oktagonu się znajduje.

Nie muszę chyba dodawać, że dzisiejszy Gaethje jest w tym obszarze jeszcze lepszy. Nie miejmy wątpliwości – El Cucuy chciał przenieść ich majową walkę do parteru, ale z uwagi na fantastyczną pracę na nogach Justina nie był nawet w stanie skrócić dystansu!

Stojące przed Dagestańczykiem zadanie nie będzie zatem łatwe. I nie chodzi tylko o świetną pracę na nogach Gaethje, ale też o… pracę na nogach Nurmagomedova! Dagestańczyk nie jest bowiem typem zawodnika, który w szczególnie inteligentny sposób zamykałby przeciwników na ogrodzeniu. Na ogół szarżuje po prostu w linii prostej, po ciosach przechodząc do próby zapaśniczej. A tutaj będzie miał do czynienia z zawodnikiem mającym smykałkę do kontr.

Co prawda w potyczce z Dustinem Poirierem praca na nogach Dagestańczyka wyglądała lepiej – tj. potrafił presją i ciosami ustawiać sobie rywala w bliskim sąsiedztwie siatki, potem ostro schodząc mu do nóg – ale… Diament dawał się tam zamykać z dziecinną chwilami łatwością, kompletnie zapominając o trzymaniu pojedynku na środku oktagonu – za wszelką cenę! Także za cenę przyjęcia ciosy czy oddania obalenia.

Trzecim najważniejszym elementem w oktagonowej grze Justina – po mobilności i boksie – mogą okazać się…

Lowkingi Gaethje

Powiedzmy sobie jasno, Khabib Nurmagomedov mierzył się już z Edsonem Barbozą, który z kolei wygrał wojnę na lowkingi z Justinem Gaethje – po walce przyznał to sam Amerykanin. A jednak Dagestańczyk nie dał sobie zrobić większej krzywdy, deklasując Brazylijczyka na pełnym dystansie.

Rzecz jednak w tym, że… To może nie mieć żadnego znaczenia! Różnic między Barbozą i Gaethje jest bowiem fura!

Przede wszystkim w walce z Khabibem Edson kopał wyłącznie wewnętrzne lowkingi – bezpieczniejsze i trudniejsze do przechwycenia, ale jednocześnie słabsze – na udo. Justin od kilku już walk rąbie natomiast wyłącznie na łydkę – i to zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Kopnięcia na łydkę są nie tylko bardziej destrukcyjne, ale też trudniejsze do przechwycenia i szybsze. Ponadto można wyprowadzać je z większego dystansu, a dystans w tej walce będzie kluczem. Gaethje zapowiedział też niedawno, że już nigdy kopał na udo nie będzie, bo kopnięcie to – w porównaniu z tym na łydkę – sensu nie ma. A z takowymi Khabib jeszcze się nie mierzył.

Nurmagomedov podszedł też do Barbozy bez najmniejszego respektu w obszarze bokserskim – wręcz biegał za chaotycznie szukającym dystansu Brazylijczykiem. W potyczce z Gaethje nie będzie mógł sobie na to pozwolić. Nieuważna szarża może oznaczać dla niego utratę tytułu i nieskazitelnego bilansu. Oczywiście z uwagi na smykałkę Amerykanina do kontr.

Wreszcie Gaethje – w przeciwieństwie do Barbozy – potrafi rąbać niskimi kopnięciami zarówno z dystansu kickbokserskiego, jak i z półdystansu czy nawet klinczu. Oczywiście w konfrontacji z Nurmagomedovem będzie to ryzykowne z uwagi na zapasy Dagestańczyka. Tak czy inaczej, lowkingami Justin może siec z każdego dystansu – a już kilka takowych może zmienić przebieg pojedynku. I nie chodzi nawet o to, że ból w nodze Nurmagomedova będzie nie do zniesienia. Chodzi o to, że straci kontrolę nad nogą/stopą – jak kiedyś Henry Cejudo, Michael Chandler czy Sean O’Malley. A bez kontroli nad lewą nogą – wykroczną – Khabib z łowcy stanie się zwierzyną.

Powyższy scenariusz jest tym bardziej prawdopodobny, że Dagestański Orzeł w zasadzie niskich kopnięć nie blokuje. Brak mu tego nawyku. Nie jest zresztą o niego łatwo, skoro jest typem agresora, który często opiera ciężar ciała na wykrocznej nodze.

Jeśli natomiast zawiedzie kontrola dystansu Justina Gaethje – jego najważniejsza broń przed zapasami Khabib Nurmagomedova – a Dagestańczyk przedrze się przez jego ciosy i kopnięcia… Co stanie się wtedy?

Defensywa zapaśnicza i kotły Gaethje

Otóż, Bóg jeden raczy wiedzieć, co się stanie. Na palcach jednej ręki – no, może dwóch – policzyć możemy bowiem defensywne akcje zapaśnicze Justina Gaethje w UFC. Co natomiast da się zauważyć? Cztery elementy.

Po pierwsze – Highlight posiada mocny, ciężki sprawl. Umiejętnie odrzuca biodra, czasami też nogi, w odpowiedzi na podejście zapaśnicze rywali, w ten sposób szybko je neutralizując i łapiąc dystans.

Po drugie – Justin dobrze walczy o podchwyty, potrafiąc też wykorzystać nachwyt do orbitowania i bronienie się przed obaleniami czy też zapięciem klamry przez rywala lub zejściem rękami niżej.

Po trzecie – gdy jednak ląduje na dole, Gaethje natychmiast wije się jak zły, robi kocioł zapaśniczy, nie dając się ustabilizować. W żadnej sekundzie nie jest pogodzony z pozostaniem na dole. Robi przewroty, szuka instynktownie przetoczenia, zaprzęga do działania wszystkie kończyny, aby na dole zapanował chaos. Tenże chaos – tj. brak stabilizacji ze strony rywala – wykorzystuje do powrotu na nogi.

Po czwarte wreszcie – Justin notorycznie oddaje plecy. Ma w sobie gen zapaśniczy, który nie pozwala mu ułożyć się na plecach – prędzej je odda, wracając na nogi czy kolana, niż zostanie przyszpilony do desek oktagonu.

Jak koliduje to z ofensywnymi zapasami Khabiba Nurmagomedova?

Gaethje – drugi Trujillo?

Otóż, pamiętamy wszyscy starcie Dagestańczyka z Abelem Trujillo, który miał identyczne podejście do obrony przed obaleniami. Lądując na dole, natychmiast robił przewroty, kotły, przetaczał, kręcił się jak zły. Rezultat? Khabib miał gigantyczne problemy z ustabilizowaniem go, a nawet zdarzyło mu się, że sam skończył na plecach! Co prawda zaatakował wówczas ciasnym poddaniem, ale jednak.

Zresztą nieprzypadkowo w tejże właśnie walce Khabib zanotował aż 21 obaleń – gdyby był w stanie ustabilizować Amerykanina, liczba ta byłaby o wiele niższa. Ale nie był!

Z drugiej zaś strony… Walka z Trujillo odbyła się siedem lat temu! Kontrola z góry w wykonaniu Nurmagomedova wygląda dzisiaj zupełnie inaczej. Nie wspominając już o tym, że aż pięć razy przygotowywał się on pod zawodnika, który nie tylko bliźniaczo podobnie co Gaethje reaguje na obalenia, ale też jest bez porównania groźniejszy w walce na chwyty – czyli pod Fergusona. El Cucuy również bowiem uwielbia wszelkiego rodzaju kotły zapaśnicze, czując się w nich jak ryba w wodzie.

Piekielnie groźny może dla Gaethje okazać się wspomniany nawyk oddawania przezeń pleców. Nurmagomedov jest bowiem wtedy szczególnie niebezpieczny, wykorzystując okazję do wpięcia się za plecy rywala czy też skontrolowania go klamrą w pasie. W ten sposób zmusza nieboraka do utrzymywania swojego ciężaru, drenując jego energię.

Aspekty mentalne

Dla Khabiba Nurmagomedova będzie to pierwszy pojedynek od lipcowej śmierci ojca. Po raz pierwszy w karierze przygotowywał się do walki bez niego. Jak i czy w ogóle wpłynie to na przebieg pojedynku? Wydaje się, że może dodać mu determinacji, chociaż takowej Dagestańczykowi nie brakowało nigdy, więc…

Dla Justina Gaethje będzie to natomiast najważniejsze starcie w sportowej karierze. Highlight udowodnił już jednak wielokrotnie, że na robocie nie wymięka. Nie spodziewam się zatem, aby wcielił się tutaj w rolę Paulo Costy z walki z Israelem Adesanyą. Będzie gryzł oktagon, aby wygrać to starcie.

Typowanie

Umiejętności Justina Gaethje oraz udoskonalenia, jakie wprowadził do swojej gry w ostatnich dwóch latach, czynią go – przynajmniej na papierze – najgroźniejszym z dotychczasowym rywali Khabiba Nurmagomedova.

Amerykanin kapitalnie kontroluje dystans i szczerze wierzę, że będzie pierwszym zawodnikiem, którego naprawdę trudno będzie Dagestańczykowi ustawić na siatce – a tam przecież na ogół obala. Prędzej Gaethje przyjmie bombę na głowę na środku oktagonu albo tam odda obalenie, niż cofnie się plecami na siatkę. A to piekielnie ważne w konfrontacji z rywalem o charakterystyce Dagestańskiego Orła. Mocno utrudni mu finalizowanie sprowadzeń.

W powyższym kontekście przypomnę, że chociażby Conor McGregor czy Al Iaquinta notowali naprawdę sporo sukcesów w bronieniu się przed podejściami zapaśniczym Khabiba Nurmagomedova na środku oktagonu. A wiele wskazuje na to, że pod kątem defensywy zapaśniczej Justin Gaethje jest od tej dwójki mocniejszy!



Gaethje dysponuje też niezwykle ciężkimi i szybkimi pięściami, stanowiąc duże zagrożenie w kontrach. Rąbie lowkingami jak zły, celując w łydkę – a z takim zagrożeniem Nurmagomedov jeszcze się nie mierzył. Ba, nie spadłbym z krzesła, gdyby Amerykanin zamarkował obalenie, by następnie wystrzelić podbródkiem czy sierpem – pokazywał już takie akcje w WSoF czy nawet w UFC.

Warto dodać też, że Justin Gaethje miał możliwość sparingów z Kamaru Usmanem, który na pewno mógł dać mu pewne wyobrażenie o zapasach Dagestańczyka. Atutem Highlighta jest też jego trener Trevor Wittman, którego niezwykle sobie zresztą ceni sam Khabib Nurmagomedov.

Nie sposób też odmówić Justinowi charakteru. Szczerze zdziwię się, jeśli w tej walce pęknie, tj. ograniczy mocno aktywność, przestraszy się obaleń rywala czy nie podejmie ryzyka, jeśli sytuacja będzie tego wymagała.

Innymi słowy, grzechem byłoby tutaj skreślanie Justina Gaethje. W tym kontekście tak wysoki kurs bukmacherski na jego wiktorię uważam za przesadzony.

Rzecz jednak w tym, że… po głowie cały czas chodzi mi poniższa walka, jaką Highlight w grudniu 2016 roku stoczył z Luizem Firmino – a więc rywalem podobnym do Khabiba Nurmagomedova pod kątem nastawienia zapaśniczo-parterowego.

Otóż, Firmino nieustannie poszukiwał w tej konfrontacji obaleń, kilka z nich finalizując. Był w stanie utrzymać na dole tracącego z każdą minutą dużo energii Gaethje.

Oczywiście, starcie to odbyło się prawie cztery lata temu, a dzisiaj defensywa zapaśnicza Highlighta została uzupełniona o piekielnie ważny składnik – tj. kontrolę dystansu – ale pojedynek ten świetnie obrazuje to, czego sam Justin Gaethje nigdy nie ukrywał – nie robi w oktagonie zapasów, bo kosztuje go to zbyt wiele energii!

I trudno się z tym nie zgodzić, przyglądając się tym defensywnym akcjom zapaśniczym Amerykanina w UFC. W każdej niemal dochodzi do dużego wydatku energii. Mocne spięcie, próba przetoczenia, natychmiastowego powrotu na nogi. Nawet zapowiedź walki, w której umieszczono poniższe migawki z treningów zapaśniczych Justina Gaethje, dowodzi, że w ten właśnie sposób spróbuje on bronić się przed obaleniami Dagestańczyka – a więc doprowadzając do kotłów, przetoczeń, chaosu.

Mam jednak poważne wątpliwości, czy takie właśnie podejście do gry zapaśniczej Khabiba – tj. duży wydatek energii celem natychmiastowego powrotu na nogi – jest uzasadnione. Bliżej mi, szczerze mówiąc, do taktyki Conora McGregora. Obalony, Irlandczyk skupiał się na tym, aby przetrwać, nie dając się porozbijać. Nie szamotał się wściekle, wiedząc, że jeśli nawet wróci wówczas na nogi, okupi to wówczas wydrenowaniem cennego baku z paliwem.

A bak z paliwem w tej walce okaże się kluczowy, jeśli wyjdzie ona za drugą rundę. W tym kontekście prawie 5-rundowa konfrontacja Justina Gaethje z Tonym Fergusonem nie ma większego znaczenia. Nie było tam bowiem w ogóle zapasów. Tutaj będą – choćby i na środku oktagonu.

Warto przypomnieć ostatnią potyczkę Khabiba Nurmagomedova z Dustinem Poirierem. Luizjańczyk to przecież zawodnik, który wyróżnia się rewelacyjną kondycją. Wyborną wręcz. Jak wieść gminna niesie, najlepszą w całym American Top Team.

Natomiast już po pierwszej rundzie walki z Dagestańczykiem Amerykanin nie był sobą. W trzeciej natomiast rąbał cepami jak spod budki, zmęczony, porozbijany. To najlepiej obrazuje, jak presja zapaśnicza Dagestańskiego Orła – nie tyle siłowa co techniczna – drenuje energię jego przeciwników.

Nawet jeśli kilka pierwszych prób zapaśniczych Khabiba spełznie na niczym, nie mam wątpliwości, że podejmie kolejne – jak chociażby w potyczce z Barbozą, w której kilka razy został wręcz ośmieszony, czy to wpadając twarzą na siatkę, czy też ryjąc nią o deski oktagonu po ucieczce Brazylijczyka. Nie zdeprymuje go to. Pod tym względem Dagestański Orzeł przypomina zdecydowanie bardziej Caina Velasqueza niż Daniela Cormiera.

Nieudane próby zapaśnicze w najmniejszym stopniu nie wpływają na dalszą gotowość do ich podejmowania przez Khabiba Nurmagomedova.

Szczególnie jednak w pierwszej rundzie Khabib Nurmagomedov będzie musiał mieć się na baczności. Świeży, szybki Justin Gaethje będzie nieprawdopodobnie groźny. Prawdopodobnie wybroni kilka pierwszych prób zapaśniczych Dagestańczyka, co zapewni mu bezcenny czas w stójce. Ba! Nie spadnie mi szczęka na podłogę, jeśli Amerykanin będzie pierwszym zawodnikiem, który pokona Dagestańczyka.

Z drugiej zaś strony, Khabib udowodnił już, że szczękę ma nie od parady. Jego boks jest może nieco chaotyczny – ale bardzo skuteczny. Jest go niezwykle trudno czysto trafić, co przyznawali Poirier i Iaquinta. Przekonał się o tym też przecież McGregor. Nurmagomedov lubi korzystać z jaba i choć w starciu z Gaethje będzie to stanowiło pewne ryzyko – Amerykanin chętnie kontruje wtedy prawym overhandem – to jednak scenariusz, w którym Dagestańczyk wcale nie odstaje w stójce, także oczywiście z uwagi na zagrożenie zapaśnicze, nie jest nierealny.




Podsumowując, spodziewam się najtrudniejszej przeprawy w karierze Dagestańskiego Orła. Prawdopodobnie będzie krwawił. Jego charakter – tj. zdolność do przezwyciężania trudności – zostanie sprawdzony. Jednak po raz kolejny drenująca kondycję jego rywali mieszanka zapasów i judo, którą wnosi do oktagonu, okaże się kluczem do jego wiktorii. Ubije wymęczonego Gaethje w mistrzowskich rundach.

Pojedynek obstawić można u naszego partnera PZBUK.pl w linku poniżej:

Khabib Nurmagomedov vs. Justin Gaethje 1.25 – 3.50 – z cashbackiem 200 PLN

Zwycięzca: Khabib Nurmagomedov przez (T)KO

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

7 Comments

  1. bulizzor

    22 października 2020 at 20:48

    TKO? Bardziej skłaniałbym się do SUB na wymęczonym rywalu.

    • borys2016

      23 października 2020 at 07:09

      A ja również nie zdziwię się jeżeli Khabib ubije Justina. Zwycięstwo przez gnp realne w mojej opinii.

      • janek33

        23 października 2020 at 07:18

        zależy od charakteru Justina, albo odklepie duszenie zza pleców, albo będzie musiał go Khabib ubić.

  2. orest

    23 października 2020 at 19:04

    A ja stawiam, że Khabib jutro wyłapie pierwsza porażkę. Nigdy go nie widziałem tak niestabilnego emocjonalnie. Mam wrażenie że facet ma drzazgi z psychiki po stracie ojca.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply