„Gdyby do mnie wyszedł z takim nastawieniem…” – Alex Volkanovski ocenia walkę Holloway vs. Edgar

Alexander Volkanovski nie ma wątpliwości, że zawiesiłby Maxowi Hollowayowi poprzeczkę wyżej niż Frankie Edgar podczas sobotniej gali UFC 240.

Rozpędzony serią siedmiu zwycięstw – każdym lepszym od poprzedniego – Alexander Volkanovski ostatnie kilka dni spędził w Edmonton, gdzie zawitał w charakterze rezerwowego na wypadek, gdyby jeden z bohaterów walki wieczoru gali UFC 240, Max Holloway lub Frankie Edgar, nie był w stanie wejść do oktagonu.

Zobacz także: Jan Błachowicz dzielił szatnię z Jonem Jonesem podczas gali UFC 239

Nic takiego nie miało jednak miejsca i Australijczyk ostatecznie obejrzał walkę z trybun. Błogosławiony na pełnym dystansie pokonał Edgara w stosunku 50-45, 49-46 i 48-47.

Sądziłem, że walka była naprawdę bliska.

– powiedział w rozmowie z MMAFighting.com Volkanovski.

Siedząc przy oktagonie, sądziłem, że była o wiele bliższa niż 50-45. Wydawało mi się, że Frankie mógł wygrać jakieś rundy. Na pewno walka była wyrównana.

Wiele rzeczy wyglądało tak, jak się spodziewałem. Wiedziałem, że Frankie da radę utrzymać tempo Maxa, gdy ten je podkręci. Frankie cały czas miał w głowie obalenie, w ten sposób spowalniając Maxa i zmuszając go do zastanowienia. Max naprawdę dobrze pracował jabem i nadal świetnie walczył w dystansie. Dobra walka. Podobała mi się.

Australijski Hobbit od dawna przekonywał, że stanowi koszmarne zestawienie dla Błogosławionego i zdania w tym temacie nie zmienia. Jest pewien, że w pewnych elementach prezentuje się lepiej od Edgara, co stanowiłoby jego atut w starciu z Hollowayem.

Tak naprawdę czuję się też komfortowo w dystansie.

– powiedział.

Lubię starannie wybierać, kiedy skrócić dystans z uderzeniami. Bardzo dobrze czuję się też w półdystansie. Max bardzo lubi ostro nacierać, siedzieć na tobie, wręcz dusić cię klaustrofobiczną presją, ale Frankie tak naprawdę nie pękł – a wiem, że ja też jestem sobie w stanie z tym poradzić. Mam też dużo mocy w uderzeniach.

Jeśli więc chciałbyś wyjść do mnie z takim planem, czuję, że moja eksplozywność i moc stanowiłby odpowiedź. Myślę, że jestem w stanie wyrządzić znacznie więcej obrażeń. Mam też zapasy. Max to prawdziwy mistrz. Lubię oglądać jego walki. Chcę jednak tego pojedynku.

Alex Volkanovski marzy, aby do starcia z Maxem Hollowayem doszło już za dwa miesiące podczas październikowej gali UFC 243, która odbędzie się w Melbourne. Chciałby wystąpić u boku swojego przyjaciela Israela Adesanyi, który w walce wieczoru tejże gali skrzyżuje rękawice z Robertem Whittakerem.

Hawajczyk zdążył już zabrać głos w temacie, twierdząc, że przed podjęciem decyzji musi poddać się badaniom medycznym. Zaznaczył, że w ostatnich siedmiu miesiącach stoczył trzy mistrzowskie pojedynki, nie ukrywając też zainteresowania występem podczas listopadowej gali w Nowym Jorku czy grudniowej w Las Vegas.




Zapytany natomiast, w jakich elementach miałby przewagę nad mistrzem, gdy już dojdzie do walki, Volkanovski długo się nie zastanawiał.

Nokautujące uderzenie. Dobrze czuję się też w dystansie.

– stwierdził.

Frankie bardzo lubi skracać dystans i walczyć w półdystansie, ale dostał kilka lewych prostych. Ja natomiast nie mam problemów z tym, żeby walczyć w dystansie, torować sobie drogę do półdystansu, walczyć tam, atakować z kątów, szukać obaleń. Ogólnie, zmuszać go do zgadywania.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply