UFC

Edson Barboza: „Nigdy wcześniej nie wyprowadziłem latającego kolana w UFC”

Edson Barboza opowiada o zwycięstwie z Beneilem Dariushem na UFC Fight Night 106, okolicznościach, w jakich ustrzelił rywala oraz swoich dalszych planach.

Edson Barboza miał pewne problemy z Beneilem Dariushem, szczególnie w pierwszej rundzie ich walki podczas gali UFC Fight Night 106 w Fortalezie, ale ostatecznie wyszedł z niej obronną ręką, odnosząc swoje trzecie z rzędu zwycięstwo w oktagonie amerykańskiego giganta.

Nie było zaskoczenia. Powtarzałem, że ta walka to będzie wielka wojna. I widzieliście, że tak było. Napierał ostro, kopał bardzo mocno, ja mu oddawałem. Muszę usiąść i obejrzeć tę walkę, bo nie jestem szczególnie zadowolony ze swojego występu. Muszę najpierw to obejrzeć, ale to była wojna.

– powiedział Brazylijczyk w rozmowie z dziennikarzami po gali.

Nie czułem dystansu, szczególnie na początku walki. Trenowałem bardzo dużo kombinacji, a w samej walce tego nie robiłem, szczególnie na początku (pierwszej) rundy. Nie wiem, dlaczego… Nie czułem dystansu. Muszę usiąść z trenerami, żeby to przeanalizować.

Szedł bardzo ostro. Wszystko, co rzucał, rzucał na sto procent, żeby urwać mi głowę. To była krótka walka, a mam sporo obrażeń na twarzy, boli mnie trochę ręka, boli mnie noga. To twardy gość, zdecydowanie jeden z najlepszych na świecie.

Sklasyfikowany obecnie na piątym miejscu w rankingu kategorii lekkiej Junior – w najnowszym notowaniu najpewniej wyprzedzi czwartego Rafaela dos Anjosa – zdaje sobie doskonale sprawę, że sytuacja w jego dywizji jest mocno zagmatwana – a to z uwagi na bokserskie plany Conora McGregora oraz niedoszłą walkę pomiędzy Tonym Fergusonem i Khabibem Nurmagomedovem.

Nie wiem, co się wydarzy, ale uważam, że zasługuję na walkę o pas. Jestem w UFC od dawna, powracam po naprawdę dobrym zwycięstwie, wygrałem trzy walki. Jestem gotowy na pięć rund. Nie mogę się doczekać, jestem bardzo podekscytowany perspektywą walki przez pięć rund. Mam nadzieję, że UFC da mi szansę.

– stwierdził Brazylijczyk, zapowiadając jednocześnie, że nie ma zamiary czekać i chce walczyć.

Mam nadzieję pozostać aktywnym. Uwielbiam to, chcę się bić – nie z powodu pieniędzy. Po prostu to kocham. Moja ostatnia walka miała miejsce w lipcu i od tamtego czasu nie walczyłem. Długo czasu, to było bardzo trudne. Szczególnie, że nie miałem żadnej kontuzji, byłem w stu procentach gotowy. Chcę pracować. Mam nadzieję, że dostanę szansę na walkę o pas od UFC już niebawem. Jestem gotowy.

Podobnie jak przed walką z Dariushem, tak i po niej Barboza wyraża duże zainteresowanie rewanżową konfrontacją ze wspomnianym Tonym Fergusonem, z którym przegrał w grudniu 2015 roku.

Ta walka ma dla mnie sens. Rewanż. Przed ostatnią walką trenowałem tylko przez cztery tygodnie w zastępstwie. To nie umiejętności wygrały tę walkę. Widzieliście sami. Przez prawie dwie rundy była wielka wojna. A wyobraźcie sobie mnie i Fergusona przez pięć rund – to byłaby szalona wojna. Proszę, UFC, dajcie mi szansę.




Spektakularne latające kolano w kontrze, jakim Brazylijczyk ubił Dariusha, to już teraz mocny kandydat do nokautu roku. Dla Juniora nie jest to jednak specjalna nowość, bo w swojej kolekcji ma jeszcze efektowniejsze skończenie – obrotowym kopnięciem na głowę, którym w 2012 roku znokautował Terry’ego Etima. Zapytany o to, na którym miejscu znajduje się nokaut z Dariushem w jego osobistym rankingu, stwierdził:

Myślę, że to numer dwa. Zgadza się? Tak… Tamta obrotówka ma specjalne miejsce w moim sercu. Ale to też było ładne.

Barboza ujawnił też ciekawy fakt odnośnie latającego kolana, jakim uśpił Dariusha.

To zabawne, bo wydaje mi się, że nigdy wcześniej nie wyprowadziłem latającego kolana w UFC. Mój trener muay thai powtarzał: „Stary, dlaczego nigdy nie próbujesz latającego kolana? Posiadasz wyczucie czasu, dynamikę, jesteś silny. Spróbuj!”. Mówię: „OK”. I zadziałało. Przez kilka tygodni pracowałem nad wyczuciem czasu. Słyszałem, jak krzyczy z narożnika: „Junior, kolana, kolana!”. I wtedy widzę, jak skraca dystans… Ok, mam to. Dzięki Bogu, kolejne zwycięstwo.

– powiedział Brazylijczyk, wyjaśniając następnie, w jaki sposób doszło do nokautu.

To mańkut. Widziałem, że za każdym razem, gdy rzucał jaba, skracał dystans. Skracał dystans, opuszczał głowę i rzucał potem bardzo mocną lewą rękę, overhand. Wiedziałem, że jak rzuca jaba, to jego głowa tam jest. Obejrzałem wiele jego ostatnich walk i widziałem, że jego głowa jest tam cały czas. Musiałem znaleźć odpowiedni moment i odpowiedzieć kolanem.

*****

UFC Fight Night 106 – wyniki i relacja

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button