Detronizacja francuskiego króla – czyli jak Torres zaszokował świat?

Salahdine Parnasse stracił w sobotę koronę kategorii piórkowej, padając pod ciosami Daniela Torresa na KSW 58 – jak do tego doszło?

W starciu wieńczącym sobotnią galę KSW 58, która odbyła się w Łodzi, mistrz kategorii piórkowej i gigantyczny bukmacherski faworyt Salahdine Parnasse sensacyjnie padł już w pierwszej rundzie – po ledwie 109 sekundach zawodów – pod ciosami gremialnie skreślanego Daniela Torresa.

Co przesądziło o takim a nie innym wyniku? Jak przebiegała walka? Przyjrzyjmy się…

Parnasse prawie jak… McGregor?

Otóż, od początku pojedynku walczący z odwrotnego ustawienia Francuz bardzo aktywnie pracował przednią – prawą – ręką. Chwytał przednią – lewą – rękę walczącego z klasycznej pozycji Brazylijczyka, zbijał ją, korzystał z kiwek i przyruchów. Wszystko po to, aby sprowokować pretendenta do ataku i poszukać kontry, ewentualnie ukryć swojego krzyżowego.




Bliźniaczo podobnie często walczył Conor McGregor. Irlandczyk w swojej dawnej wersji również nieustannie gnębił rywali wyprostowaną prawicą, osaczając ich i wywierając presję, którą można było zdjąć tylko poprzez atak, najczęściej krzyżowym czy prawym sierpem – bo lewa ręka ofiary była okupowana przez prawicę Notoriousa. Jednak na to właśnie – tj. atak rywala – czekał Irlandczyk. Gdy gagatek ruszał z krzyżowym czy prawym sierpowym, Conor odchylał się, dostrajał ustawienie i kontrował firmowym lewym.


Młodziutki Francuz również nierzadko odwołuje się do bliźniaczo podobnej kontry lewym, choć – jeśli porównać go z Irlandczykiem za najlepszych lat – to jego praca na nogach czasami jeszcze w tego rodzaju kontrach nie do końca domaga. McGregor łączył bowiem unik ze zmianą ustawienia na dominujące, jednocześnie wyprowadzając kontrę – Francuz czasami zostaje w miejscu.

Prawy sierp w kontrze

Tym niemniej, Parnasse ma coś, czego McGregor nigdy nie miał – potrafi też kontrować prawym sierpowym. Chodzi mianowicie o tego rodzaju akcję jak poniżej – z walki z Ivanem Buchingerem.

Zagoniony pod siatkę, Słowak próbuje złapać oddech, złapać dystans – odrobinę zachodzi wykroczną nogę Francuza i rusza z kombinacją prawego prostego na korpus i lewego sierpowego na głowę. Jego zamiary rozczytuje jednak Parnasse.

Francuz odchyla się do swojej lewej, ściągając głowę ze środka, a jednocześnie szykuje już prawego sierpowego – i czysto trafia nacierającego Buchingera, jednocześnie unikając jego lewego sierpowego, który pruje powietrze za jego głową.

Wracając natomiast do walki Parnasse’a z Torresem… Francuz w końcu sprowokował rywala do podobnego ataku – tyle że prawym sierpowym, bo i Brazylijczyk ponad proste przedkłada na ogół właśnie ciosy sierpowe. Przyjrzyjmy się tej akcji…

Na powyższych zdjęciach widzimy Torresa, który zachodzi wykroczną nogę Parnasse’a i rusza z obszernym prawym sierpowym, podczas gdy Francuz odrobinę dostosowuje ustawienie, cofając prawą nogę.

Mistrz odchyla się do swojej lewej przepuszczając sierpowy Brazylijczyka – i częstuje wpadającego w niego rywala prawym sierpowym, który trafia go w okolicę brody lub szyi.

Zwracam uwagę, że w wyniku tej akcji na chwilę doszło do klinczu. Parnasse – ponownie w przeciwieństwie do McGregora, że pozwolę sobie raz jeszcze nawiązać do Irlandczyka – nie jest typem zawodnika, który za wszelką cenę kontrolowałby dystans. Szukając kontr, często nie oddaje pola, co kończy się właśnie krótszymi czy dłuższymi fragmentami klinczerskimi.

Podobnie rzecz się miała kilkadziesiąt sekund później – po fragmentach, w których Parnasse trafił Torresa ładnym middlekickiem, później szukając też zblokowanego ostatecznie wysokiego kopnięcia. Otóż, na kilka sekund przed końcem pojedynku Brazylijczyk poszukał bezpośredniego lewego sierpowego, depcząc wykroczną nogę i tak zresztą czającego się na kontrę (ostatecznie niewyprowadzoną) Francuza – w rezultacie ponownie doszło do klinczu.

Na jego rozerwanie Torres poszukał prawego sierpa, ale z nagrania wynika, że uderzenie zostało zblokowane. Poniżej cała sekwencja – od lewego sierpa inicjującego atak Torresa do prawego sierpa rozrywającego klincz – już bez omówienia.

Pierwsze firmowe kombo 1-2

Chwilę potem doszło do ostatniej akcji w walce, po której młodzian padł na deski, ale… Nie możemy pominąć jeszcze jednego fragmentu – a mianowicie akcji, do której doszło na 3:31 przed końcem pojedynku. Otóż, wtedy właśnie Salahdine po raz pierwszy wyprowadził kombinację 1-2 – swoją firmową, do której odwołuje się zdecydowanie najczęściej w rywalizacji z praworęcznymi przeciwnikami.

Torres ma wyprostowaną lewicę, podczas gdy Parnasse zachodzi wykroczną nogę Brazylijczyka, ruszając z kombinację prawego i lewego prostych.

Pretendent świetnie odczytuje jednak intencje mistrza i odchyla się przed długim lewym, przepuszczając uderzenie.



Zanim przejdziemy do finalnej akcji, przyjrzyjmy się kilku bliźniaczo podobnym do powyższej – jak bowiem wspomniałem, rywalizując z klasycznie ustawionymi oponentami, Francuz uwielbia się do niej odwoływać.

Poniżej pięć 2-obrazkowych przykładów, które są bardzo podobne – Salahdine stara się zająć dominującą pozycję (prawa noga na zewnątrz lewej Słowaka), jednocześnie wyprowadzając prawego, by sfinalizować akcję długim lewym krzyżowym.

Rzecz jednak w tym, że na każdym z powyższych przykładów Ivan Buchinger nie szuka kontry. Odchodzi, starając się odchylać do tyłu lub do swojej prawej. Gdy natomiast stara się zniwelować dominujące ustawienie Parnasse’a, który zaszedł jego wykroczną nogę, widzimy wyciągniętego jak struna Francuza, który i tak stara się dosięgnąć go długim lewym – podobnie jak przywołaby tu kilka razy Notorious, gdy jego rywale odchodzili do swojej lewej.

Zwracam też jeszcze uwagę na głowę francuskiego 23-latka na powyższych przykładach. Otóż, w momencie wyprowadzania lewego jest nieco zadarta do góry…

Gwóźdź do trumny

Wracając zaś do starcia z Danielem Torresem… Zamknąwszy Brazylijczyka na siatce, Salahdine Parnasse poszukał bliźniaczo podobnej akcji – próbując zajść wykroczną nogę rywala, zaatakował prawym i lewym, to drugie uderzenie w locie zmieniając na sierpa – a to z uwagi na odchodzącego do swojej lewej i odchylającego się w tym samym kierunku Brazylijczyka.

Przyjrzyjmy się tej wieńczącej pojedynek akcji bliżej…

Parnasse dostawia prawą nogę na zewnątrz lewej Torresa, jednocześnie wyprowadzając prawego prostego. Brazylijczyk prostuje lewicę, ocierając ucho/policzek Francuza (wrócimy do tego później), podczas gdy prawy prosty młodziana wchodzi czysto na jego szczękę.

Co bardzo ważne, na drugim obrazku widzimy też, że Daniel zaczyna dostosowywać swoje ustawienie – tj. podrywa lewą nogę, którą wcześniej zaszedł mu Salahdine. Za chwilę sam będzie miał ją na zewnątrz…

Na pierwszy zdjęciu widzimy, że nie dość, iż Brazylijczyk ma teraz swoją przednią stopę na zewnątrz przedniej Francuza – pozycja ta daje mu więcej opcji w ofensywie, obniżając też ryzyko zainkasowania uderzenia – to jednocześnie odchyla się też mocno do swojej lewej strony. Przy tym oczywiście już szykuje do odpalenia prawego sierpowego – nieomal z bioder!

Francuz dostraja odrobinę swoją lewicę, prostego starając się zmienić na sierpa, aby dosięgnąć odchylającego się Torresa – jest jednak w niedogodnej do tego pozycji, będąc zmuszonym mocno skręcić biodra.

Lewy Francuza dochodzi, ale niezbyt czysto – w okolice szyi – a dodatkowo Brazylijczyk amortyzuje go odchyleniem. Tymczasem prawica Torresa zmierza już w kierunku głowy Parnasse’a… Francuz próbuje reagować, starając się odrobinę ją obniżyć.

Z uwagi na bliski dystans prawy Daniela – bicepsem/przegubem/dolnym fragmentem łokcia – trafia w czubek głowy Francuza, a następnie zawija się aż na lewy bok Brazylijczyka (ostatnie zdjęcie). Mistrz leci tymczasem na deski.

Innymi słowy, w przeciwieństwie do Buchingera, który od kontr stronił, Torres takowej poszukał. Był zresztą w pewien sposób do tego zmuszony, bo i za plecami nie miał wiele miejsca z uwagi na bliskie sąsiedztwo ogrodzenia.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Niewykluczone, że omawiana wcześniej kombinacja 1-2 Francuza, w odpowiedzi na którą Brazylijczyk odchylił się, przepuszczając cios, nieco młodziana rozochociła. Nie poczuł bowiem wtedy zagrożenia kontrą, a jego lewy nie doszedł celu. Być może dlatego w ostatniej akcji wpadł tak mocno w Torresa?

Zresztą, o czym wspominałem wcześniej, Francuz nie jest takim arcymistrzem w kontrolowaniu dystansu, jakim za najlepszych lat był Conor McGregor. Postawiłbym nawet tezę, iż przypomina odrobinę wczesną wersję Irlandczyka, który atakując, czasami wpadał w swoich rywali, narażając się na kontry. Jeśli przyjrzymy się walkom Parnasse’a – nie tylko tej z Torresem – to również znajdziemy tam sporo ataków czy kontr Francuza, które kończą się dłuższymi lub krótszymi fragmentami klinczu. Notorious z potyczek z Eddiem Alvarezem czy rewanżu z Natem Diazem prezentował się w tym aspekcie – tj. kontroli dystansu przy własnych atakach i kontrach – znacznie lepiej.

Czuły czubek głowy

Co zaś tyczy się nokautującego uderzenia Torresa, nie jest żadną tajemnicą, że uderzenia, które tylko ześlizgują się po czubku głowy, bywają zabójcze – podobnie jak te w szczękę czy w okolice ucha. Bliźniaczo podobne nokauty – tj. uderzeniami w czubek głowy – widzieliśmy chociażby w starciach Derricka Lewisa z Travisem Browne, Conora McGregora z Dustinem Poirierem czy Louisa Taylora z Abusem Magomedovem.

Nie brakuje też oczywiście kopnięć na czubek głowy, które posyłają pechowców na deski czy okrutnie ich naruszają – vide nokauty Mirko Filipovicia, obrotówka Edsona Barbozy z Kevinem Lee czy niedawne kopnięcie Anthony’ego Pettisa w czubek głowy Alexa Morono.

Lewy prosty Torresa początkiem końca?

Po walce Parnasse’a z Torresem pojawiło się natomiast wiele głosów wskazujących na lewy prosty Brazylijczyka, który miał jakoby mniej lub bardziej naruszyć nacierającego Francuza. Otóż, jak tam było naprawdę, to wie tylko Francuz – albo i nie wie, bo i tego wykluczyć nie sposób.

Natomiast muszę przyznać, że nie znajduję przesłanek, które wskazywałyby na to, że tenże lewy jakkolwiek zachwiał Parnassem. Przyjrzyjmy się kilku zdjęciom z tejże finalnej akcji…

Powyżej widzimy screeny z tego, co wydarzyło się kilka klatek po rzeczonym lewym. Prawy Torresa ześlizguje się z głowy Parnasse’a – a w zasadzie powyżej mamy moment tuż przed zetknięciem (pierwszy obrazek) i samo zetknięcie (drugi). Zwracam natomast uwagę na prawą rękę Francuza, zgiętą w łokciu.

Na pierwszym zdjęciu milisekunda po kolizji prawego bicepsa/łokcia/przedramienia z czubkiem głowy Francuza – prawa ręka młodziana nadal zgięta w łokciu, ale… dosłownie chwilę później – drugie zdjęcie – opada już bezwładnie. Odczytuję to jako moment utraty przytomności czy też bardzo mocnego zamroczenia Parnasse’a.

Powyżej dalsza część akcji – prawica Francuza zwisa, lewą nogę ciągnie odruchowo, ale tylko do czasu – za chwilę upadnie na deski.

Ponadto chciałbym zwrócić też uwagę, że wspomniana lewa Torresa była już prawie wyprostowana, gdy doskoczył do niego Parnasse. Wiadomo oczywiście, że czasami uderzenia, które z perspektywy kamery wydają się ważyć niewiele, w klatce posyłają nieszczęśników na deski, ale… Ruch lewej Brazylijczyk był niewielki – w zasadzie nie wygląda to nawet jak cios, a raczej jak próba zdystansowania, czy też wyuczony schemat poprzedzenia prawego sierpa instynktownym lewym – pod warunkiem, że przyjmiemy, iż było to uderzenie.

W tej chwili – ręka Torresa już prawie wyprostowana – nie doszło jeszcze do kontaktu jego lewicy z twarzą Parnasse’a.

Tutaj natomiast widzimy rozwarte palce Brazylijczyka tuż przed dosięgnięciem twarzy rywala – przesłanka wskazująca na to, że chciał raczej dystansować, a nie uderzać/kontrować. Prawdopodobnie – oceniając po powtórkach – zdążył złożyć cztery palce poza kciukiem, którym zahaczył Francuza.




Rzekomy upadek Parnasse’a, który miał być następstwem tegoż lewego, zainicjowany jakoby jeszcze przed prawym bicepsem… Otóż, zwrócę uwagę na bardzo wyraźny ruch obniżenia głowy Francuza – doszło do niego chwilę po tym, jak został zahaczony lewym i chwilę przed tym, gdy został ścięty prawym. Odczytuję to jako próbę uchylenia się przed nadlatującym prawym sierpowym, którego dostrzegł w ostatniej chwili.

Poniżej nagranie z powtórkami z kilku ujęć. Zwracam też uwagę na ostatnią, na której widzimy twarz Francuza po zainkasowaniu lewego – głównie kciukiem. Instynktownie tuż przed ciosem zamyka oczy, by tuż po nim ponownie je otworzyć – a przynajmniej tak to odczytuję, bo obraz nie jest wyraźny. Może to być kolejna przesłanka, która sugeruje, że nie stracił wtedy przytomności, ani nie został zamroczony.

Casus GSP i Soldicia?

Nie będę ukrywał, że przebieg i wynik tego starcia traktuję w charakterze wypadku przy pracy/em> Francuza i w potencjalnym rewanżu to jego widzę w roli faworyta. Parnasse tym razem zapłacił wysoką cenę za nawyk, który towarzyszy mu od dawna – tj. wpadanie w zasięg rażenia rywala przy własnych atakach, czyli niedostatecznie efektywną kontrolę dystansu. Spodziewam się, że wyciągnie wnioski z tej lekcji, podchodząc do kolejnych bojów w bardziej wyrachowany sposób.

Oddać trzeba natomiast oczywiście Danielowi Torresowi, że wykorzystał błąd rywala. Zszedł z linii ciosu, zdobył dominującą pozycję, odchylił się i skontrował prawym. Czego chcieć więcej?

Być może w jakimś stopniu Francuz uwierzył we własną nietykalność – i stąd ostra szarża, za którą zapłacił wysoką cenę. Z której bowiem strony nie spojrzeć, to – na papierze! – Daniel Torres wydawał się być rywalem skrojonym na miarę dla Salahdine’a Parnasse’a. Nigdy nie słynął bowiem z ciężkich pięści, jego ulubioną formą ataku są obszerne sierpowe, a głowę często trzyma zadartą do góry – teoretycznie więc idealnie pod Francuza, ale… Teoria teorią, a praktyka praktyką.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Tak czy inaczej, widzę tutaj podobieństwo po porażek Georgesa Saint-Pierre’a, Roberto Soldicia czy Gegarda Mousasiego z Mattem Serrą, Dricusem Du Plessisem i Uriahem Hallem – i spodziewam się, że w brazylijsko-francuskim rewanżu to Salahdine Parnasse będzie górą.

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply