Czy KSW przebije UFC? Na jaki kontrakt może liczyć w UFC Mateusz Gamrot – analiza

Na jakie pieniądze na start może liczyć w UFC Mateusz Gamrot? Ile w pierwszych walkach w oktagonie zarobili Jan Błachowicz i inni polscy zawodnicy?

Sobotnim zwycięstwem jednogłośną decyzją z Marianem Ziółkowskim w walce wieczoru gali KSW 54 Mateusz Gamrot wypełnił kontrakt z polskim gigantem, stając się wolnym zawodnikiem.

We wtorek podwójny mistrz KSW – formalnie nadal nim jest – zaprosił do współpracy największe światowe organizacje MMA: UFC, ONE Championship, ACA, Bellator, PFL oraz KSW.

Pewnikiem jest, że kudowianin otrzyma ofertę nowego kontraktu ze strony dotychczasowego pracodawcy, co zapowiedzieli już Martin Lewandowski i Maciej Kawulski. Na tym nie koniec, bo Lewandowski stwierdził nawet, że KSW mocno powalczy o dalsze usługi Gamera.

Zainteresowanie zakontraktowaniem Mateusza Gamrota wyraziły też organizacje FENna jedną walkę z Mateuszem Rębeckim – oraz Absolute Championship Akhmat (poniżej).

Największe emocje na nadwiślańskiej scenie wzbudza oczywiście potencjalny mariaż Gamera z UFC. Sam zawodnik nigdy nie ukrywał, że amerykański gigant jak najbardziej leży w kręgu jego zainteresowań, właśnie dowodzoną przez Danę White’a organizację wskazując jako najlepszy wybór pod kątem realizacji swoich sportowych ambicji.

Polski zawodnik zapewniał co prawda, że wysłucha wszystkich ofert, a nawet stwierdził, że KSW w wypadku „zaporowej oferty” może mieć pierwszeństwo, ale jednocześnie nie wykluczył, że zaakceptowałby gorszą – na początku! – finansowo ofertę ze strony UFC, wierząc, że w ciągu 2-4 walk w oktagonie, doszlusowałby do swojego aktualnego całościowego – czyli z uwzględnieniem pieniędzy od sponsorów – poziomu zarobków.

Pytanie brzmi zatem – jakie pieniądze Dana White i spółka są w stanie zaproponować Mateuszowi Gamrotowi, jeśli oferta z UFC rzeczywiście się pojawi? Aby spróbować odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzymy się gażom, jakie na start otrzymywali zawodnicy porównywalni w pewnym stopniu – czasami mniejszym, czasami większym z wielu względów – z kudowianinem.

Możemy przyjąć oczywiście mnóstwo kryteriów, selekcjonując zawodników, których zarobki na start w UFC sprawdzimy, aby spróbować ocenić, ile wyłożyć może na Gamrota White, ale w pierwszej kolejności przyjrzyjmy się… Polakom.

Zarobki Polaków w UFC

Gdy w 2013 roku dołączał do UFC, Krzysztof Jotko mógł pochwalić się nieskazitelnym bilansem 13-0, choć jego popularność w Polsce była znacznie niższa niż obecnie Gamera. Tak czy inaczej, pierwsze oficjalne dane dotyczące zarobków Jotki pochodzą z jego dziesiątej walki w oktagonie. Wcześniej wygrał sześć – na pewno podniosły one jego gażę – i przegrał trzy. Za dziesiąte starcie w oktagonie – była to porażka z Bradem Tavaresem – otrzymał $36 tys. Innymi słowy, jego pieniądze na start – przed wspomnianymi sześcioma zwycięstwami i prawdopodobnie przed podpisaniem drugiego kontraktu – najprawdopodobniej nie przekroczyły $18 tys. / $18 tys, a niewykluczone, że były niższe.

Marcin Held – wówczas już zawodnik nieźle rozpoznawalny w Stanach Zjednoczonych z uwagi na występy pod sztandarem Bellatora, gdzie sięgnął nawet po turniejowy pas mistrzowski kategorii lekkiej – dostał kontrakt w UFC opiewający na najprawdopodobniej $20 tys. / $20 tys. Na to przynajmniej wskazuje jego druga walka, w której za porażkę z Joe Lauzonem otrzymał $20 tys.

Oskar Piechota, który dołączał do UFC z nieskazitelnym bilansem 9-0-1 i w glorii świeżo upieczonego mistrza wagi średniej Cage Warriors po dwóch zwycięstwach w oktagonie za trzecią walkę – porażkę z Geraldem Meerschaertem – otrzymał bazowe $14 tys., co wskazuje na to, że za pierwszą walkę zainkasował łącznie $20 tys. – $10 tys. za występ i drugie tyle za zwycięstwo.

Mający za sobą dobre występy w ONE Championship Marcin Prachnio, który wstępował na pokład UFC na fali ośmiu zwycięstw, otrzymał za przegrany debiut więcej niż wymienieni wyżej Polacy, bo $25 tys. Prawdopodobnie tyle samo wynosiła jego stawka za wygraną.

Kategoria ciężka rządzi się oczywiście nieco innymi prawami finansowymi, ale rzućmy i na nią okiem…

Marcin Tybura – wówczas mistrz wagi ciężkiej M1 Global – za trzecią walkę w UFC (wcześniej przegrał debiut i wygrał drugie starcie), w której pokonał Luisa Henrique, wzbogacił się o $72 tys. – po $36 tys. za występ i zwycięstwo. Damian Grabowski, były mistrz M-1 Global dołączający do amerykańskiego giganta z bilansem 20-2, za przegrany debiut w oktagonie z Derrickiem Lewisem zgarnął bazowe $18 tys.




Jakie pieniądze za debiut otrzymał Jan Błachowicz? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jego gaża w trzeciej walce (pierwszą wygrał, drugą przegrał), w której uległ Coreyowi Andersonowi, wyniosła $34 tys. Warto jednak zaznaczyć, że przed tym starciem UFC poprawiło kontrakt Cieszyńskiego Księcia w ramach rekompensaty za odwołanie jego starcia z Anthonym Johnsonem, do którego sam się wcześniej zgłosił.

Warto też przypomnieć, że lata temu UFC zaproponowało doskonale już wówczas znanemu nad Wisłą Mamedowi Khalidovowi kontrakt opiewający na – za Fighters Only – $20 tys. + $20 tys. Ówczesna oferta Strikeforce miała być nieco lepsza – $32 tys. + $32 tys.

Jak natomiast sprawa wygląda z zawodnikami z Europy oraz Rosji, którzy podopisywali kontrakt z UFC? Przyjrzyjmy się wybranym, bo ich historie mogą stanowić pewną przesłankę dotyczącą możliwych zarobków Mateusza…

Zarobki Europejczyków w UFC

Mistrz kategorii muszej ACA Askar Askarov – jego bilans wynosił 10-0, gdy zasilał szeregi UFC – podpisał pierwszy kontrakt z amerykańskim potentatem na $10 tys. + $10 tys. Nieco lepszą umowę miał natomiast mistrz 125 funtów WFCA Magomed Bibulatov – nie wiadomo co prawda, ile zarobił za wygrany debiut, ale wiadomo, że jego podstawa w drugim starciu wyniosła $17 tys.

Prawdopodobnie jeszcze lepszym kontraktem na start mógł się pochwalić obecny mistrz wagi koguciej Petr Yan. Nie wiemy, ile przechodzący do UFC z bilansem 8-1 mistrz ACA otrzymał za dwa pierwsze zwycięstwa w oktagonie, ale wiemy, że trzecie (z Douglasem Andrade) odniósł jeszcze na pierwszym kontrakcie, zarabiając łącznie $52 tys. – po $26 tys. za występ i wiktorię. Można więc przyjąć, że za pierwszy pojedynek otrzymał ok. $20 tys. + $20 tys, może $18 tys. + $18 tys.

Niewykluczone, że jeszcze lepszą gażę na start otrzymał Magomed Ankalaev, który do wagi półciężkiej UFC przenosił się z nieskazitelnym bilansem 9-0 w glorii mistrza WFCA. Nie są znane zarobki Dagestańczyka za cztery pierwsze walki w oktagonie – trzy z nich wygrał, co podniosło jego gażę – ale za piątą (wiktoria z Ionem Cutelabą) – otrzymał łącznie $66 tys. ($33 tys. + $33 tys.).

Od zera przygodę z UFC rozpoczynał natomiast rozdający karty w wadze lekkiej Khabib Nurmagomedov. W szeregi amerykańskiego giganta wstąpił z bilansem 16-0, za czwarte zwycięstwo (z Abelem Trujillo) zarabiając $28 tys. ($14 tys. + $14 tys.). Oznacza to, że jego debiut wart był $16 tys. ($8 tys. + $8 tys.).

Zelim Imadaev, którego z nieskazitelnym bilansem 8-0 do UFC wprowadził niedawno menadżer Ali Abdelaziz, otrzymał na wstępie kontrakt $10 tys. / $10 tys. Podobnie Muslim Salikhov, który dołączał do UFC z bilansem 13-1.

Optymizmem nie napawają też kontrakty zawodników z Wielkiej Brytanii.

Wstępujący w szeregi UFC z nieskażonym porażką bilansem 9-0 ówczesny mistrz wagi lekkiej BAMMA Marc Diakiese w swojej czwartej walce w oktagonie (przegrana z Drakkarem Klose) – trzy pierwsze wygrał – zainkasował tylko $24 tys. bazowej wypłaty. Oznacza to, że jego kontrakt za pierwszy występ był niższy niż $20 tys. / $20 tys.

Podobnie rzecz się miała z mistrzem wagi półśredniej BAMMA Leonem Edwardsem, którego kontrakt w czwartej walce (miał wówczas w UFC bilans 2-1) opiewał na $15 tys. za występ i najprawdopodobniej – tego nie wiemy, bo przegrał wówczas z Kamaru Usmanem – $15 tys. za wiktorię.

Nie inaczej było z Nathanielem Woodem. Efektownie walczący Brytyjczyk, który dołączał do UFC jako mistrz 135 funtów Cage Warriors, otrzymał za drugą walkę $24 tys. ($12 tys. + $12 tys.). Oznacza to, że jego zwycięski debiut wart był zapewne $20 tys. ($10 tys. + $10 tys.).

Szału nie było też w przypadku mistrza wagi średniej Cage Warriors Jacka Hermanssona, który przechodząc do UFC z bilansem 13-2, za siódmą walkę – wcześniej wygrał cztery, które podbiły jego deal – otrzymał ledwie $21 tys. + $21 tys. To oznacza, że jego początkowy kontrakt był najniższym lub jednym z najniższych.

Także Conor McGregor, który dołączał do rodziny amerykańskiego giganta w glorii walczącego bardzo efektownie podwójnego mistrza Cage Warriors, na start dostał ochłapy. Za drugą walkę w UFC – zwycięstwo z Maxem Hollowayem – zainkasował bowiem ledwie $24 tys. ($12 tys. + $12 tys.), co sugeruje, iż w debiucie jego kontrakt opiewał na $10 tys. + $10 tys.

Lepiej wypada na tym tle Mark O. Madsen – srebrny medalista olimpijski w zapasach w stylu klasycznym z 2016 roku. Nie wiadomo, jaką sumę mogący wówczas pochwalić się bilansem 8-0 Duńczyk przytulił za wygrany debiut, ale wiadomo, że za drugie zwycięskie starcie z Austinem Hubbardem zainkasował $66 tys. ($33 tys. + $33 tys.). Niewykluczone zatem, że jego menadżer Ali Abdelaziz wywalczył dla niego początkowy kontrakt na poziomie $30 tys. za występ i drugie tyle za wiktorię.

Ciekawa jest natomiast historia Nikity Krylova, który zaczynał przygodę z UFC w 2013 roku od stawki $8 tys. / $8 tys., by w 2016 roku rozstać się z amerykańskim gigantem przy stawce ok. $28 tys. / $28 tys. Wygrawszy cztery walki pod sztandarem Fight Nights, powrócił na pokład okrętu Dany White’a na znacznie lepszych warunkach. Jego nowy kontrakt opiewał na $80 tys. za występ i drugie tyle za zwycięstwo.

Mistrzowie w amerykańskich organizacjach

O ile analizowanie transferu Eddiego Alvareza z Bellatora do UFC nie ma sensu, bo Król Podziemia miał już wówczas status nieomal legendy, to w kontekście potencjalnego przejścia Mateusza Gamrota pod sztandar amerykańskiego giganta warto rzucić okiem na Willa Brooksa.

Otóż, pogromca Marcina Helda przechodził do UFC jako mistrz wagi lekkiej Bellatora na fali ośmiu kolejnych zwycięstw. Na dzień dobry otrzymał kontrakt warty $50 tys. za występ i $50 tys. za zwycięstwo – i tyle też zainkasował za wygrane starcie z Rossem Pearsonem.

Nieco więcej zarobił w debiucie mistrz wagi koguciej WSoF Marlon Moraes. Jego umowa obejmowała stawki $70 tys. + $70 tys.

Nie znamy niestety oficjalnych zarobków Jacka Shore – bilans 13-0 i mistrz wagi koguciej Cage Warriors, gdy dołączał do UFC – oraz Alexeya Kunchenki – 18-0 i mistrz kategorii półśredniej M-1 Global. Szczególnie informacje nt. gaży Rosjanina mogłyby okazać się przydatne w kontekście potencjalnej migracji Gamera.

Perspektywy

Aktualny klimat nieszczególnie sprzyja negocjacjom z UFC, o czym przekonał się niedawno chociażby Jon Jones – choć oczywiście w jego przypadku mówimy o zupełnie innych stawkach. Nie ulega natomiast wątpliwości, że brak wpływów w bramki nie służy UFC.



Na tym jednak nie koniec, bo uwagi na covidowe szaleństwo w bliższej i dalszej przyszłości nie zanosi się na organizację żadnej gali w Polsce, co mogłoby stanowić jakiś atut Mateusza Gamrota przy potencjalnych rozmowach z amerykańskim gigantem. Ponadto nie jest żadnym sekretem, że kategoria lekka jest w UFC bardzo liczna i bardzo mocna. Co tydzień odbywają się też gale Contender Series, w ramach których do UFC dołączają kolejni zawodnicy, obniżając tym samym szanse na dołączenie – ewentualnie wynegocjowania atrakcyjnych kontraktów – tych spoza organizacji.

Kudowianin posiada oczywiście dobrze sportowo wyrobione nazwisko w Europie oraz w kręgach ATT w Stanach Zjednoczonych, ale medialnie za Wielką Wodą jest to zawodnik nieznany szerszej widowni – nawet tej interesujące się MMA. Nie jest to też zawodnik stójkowy, który efektownie nokautowałby swoich rywali, co również może mieć pewne znaczenie.

Z drugiej zaś strony, jeśli dojdzie do rozmów Polaka z UFC, wiele – by nie rzec: wszystko – zależeć będzie od menadżera, który będzie je prowadził. Przyjmując oczywiście optymistycznie, że do jakichkolwiek negocjacji dojdzie, a nie będzie to propozycja ze strony Amerykanów na zasadzie: „bierzesz albo nie”. Póki co Gamer nie ma natomiast menadżera.

Wydaje się, że wspomniane wyżej przykłady Willa Brooksa ($50 tys. / $50 tys. na start) i Marka O. Madsena (ok. $30 tys. / 30 tys.) mogą stanowić niezły punkt odniesienia. Stawka Amerykanina – mając na uwadze jego rozpoznawalność w Stanach Zjednoczonych – wydaje się poza zasięgiem kudowianina, ale gaża Duńczyka – niekoniecznie. Gamrot nie jest co prawda gigantem w mediach – jak niedawno przyznał, ten odcinek został w jego karierze nieco zaniedbany – ale broni się sportowymi dokonaniami. Nie tylko dwoma pasami czy nieskazitelnym bilansem, ale też dwukrotnym mistrzostwem Europy ADCC – czyli wygraniem europejskich eliminacji.

Potencjalne $30 tys. za występ daje w przeliczeniu na złote wynosi ok. 110 tys. PLN, ale warto oczywiście mieć na uwadze, że trzeba od tego odliczyć podatki czy procent dla menadżera oraz klubu, co kwotę tę mocno uszczupla. Jednak w przypadku zwycięstwa, odliczamy od 220 tys. PLN, co daje już znacznie atrakcyjniejszą kwotę.

Atrakcyjność to oczywiście pojęcie bardzo względne, bo kapitalne znaczenie dla przyszłości Mateusza Gamrota będzie mieć nie tylko oferta z UFC, ale też – a może przede wszystkim? – oferta ze strony KSW. W wywiadzie z Andrzejem Kostyrą przed kilkoma tygodniami Gamer stwierdził, że mocno rozważyłby pozostanie w Polsce, gdyby Maciej Kawulski i Martin Lewandowski zaproponowali mu ofertę „zapierającą dech w piersiach”. To jednak nie wszystko, bo kudowianin pozwolił sobie zdefiniować tę ofertę w charakterze „sześciocyfrowej”. Najniższa 6-cyfrowa stawka to oczywiście 100 tys. PLN, przyjmując rzecz jasna, że mówił o polskich złotych i nie chodziło mu jednak o sześć zer…




Wydaje się, że w Polsce Gamer może liczyć też na atrakcyjniejsze deale sponsorskie – chyba że miałby na tyle sprawnego menadżera, że ten odpowiednio zadbałby o ten element także na amerykańskiej scenie.

Pewnikiem jest natomiast, że dla KSW niespełna 30-letni Gamer jest ważniejszym zawodnikiem – szczególnie w obliczu zbliżających się szybkimi krokami emerytur medialnych lokomotyw w osobach Mariusza Pudzianowskiego i Mameda Khalidova – aniżeli byłby dla UFC. Czy właściciele polskiego giganta będą skorzy do tego, aby na tyle przebić potencjalną ofertę ze strony UFC, aby Mateusz zdecydował się na odstawienie sportowych ambicji na półkę, kierując się chłodną kalkulacja?

Z drugiej zaś strony, wydaje się też, że sukcesy w UFC – chociażby wygranie kilku pojedynków – zaprowadziłoby Mateusza na poziom finansowy nieosiągalny pod sztandarem KSW. Na amerykańskiej ziemi w starciach ze światową elitą 155 funtów ryzyko porażki byłoby jednak znacznie wyższe – i to też trzeba wkalkulować w decyzję.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Na Mateuszu KSW się nie kończy” – Lewandowski i Kawulski po KSW 54 o przyszłości Gamrota

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

5 Comments

  1. grzesiekono

    2 września 2020 at 15:12

    Podobno ufc negocjuje z Michaelem Chandlerem. Ta sama waga. Czy będą chcieli obu zapłacić duże pieniądze?

  2. miedziak

    2 września 2020 at 15:15

    Pisząc z pamięci wydaje mi się, że Jiri Prochazka podpisał kontrakt na 50+50. Co prawda za nim przemawiała kategoria wagowa nie rozpieszczająca w nadmiar wolnych zawodników na przyzwoitym poziomie. Może więc to aktualnie sufit dla zarobków nowych Europejczyków?

  3. miedziak

    2 września 2020 at 19:33

    Na kilku stronach pojawiły się nieoficjalne informacje o takiej kwocie.

    https://www.mmashorties.cz/index.php/2020/07/12/vyplaty-ufc-251/

    Czesi (podkreślając, iż ta informacja nie została oficjalnie potwierdzona przez UFC) twierdzą, że Prochazka dostał 50 000,00 podstawy, 50 000,00 bonusu za zwycięstwo, 50 000,00 bonusu za występ wieczoru i 3500,00 za udział w akcjach medialnych.

    Mając na uwadze drobny detal tj. to, iż dali radę podać dodatkowe wynagrodzenie w postaci 3500 USD może sugerować, że mają informacje od kogoś bliskiego zawodnikowi.

  4. Konewa

    2 września 2020 at 21:06

    W kontekście zbliżających się (trwających) negocjacji z UFC, nie rozumiem decyzji o rozstaniu z Pawłem Kowalikiem. No chyba że ten wynegocjował i doradzał Mateuszowi za mały (w mniemaniu Gamera) kontrakt.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply