Technika MMATypy UFCUFC
Trending

Czy Gilbert Burns wykolei Khamzata Chimaeva? Analiza walki i typ!

Analiza i typowanie intrygująco zapowiadające się walki Khamzata Chimaeva z Gilbertem Burnsem na UFC 273.

Przypominamy, że dla Czytelników Lowking.pl, którzy nie są jeszcze graczami FORTUNY, przygotowaliśmy też Zakład Bez Ryzyka do 600 PLN. Szczegóły – tutaj.




Pomimo iż galę UFC 273 w Jacksonville uświetnią dwie walki mistrzowskie, największe zainteresowanie towarzyszy pojedynkowi, która je poprzedzi – pomiędzy idącym jak burza Khamzatem Chimaevem i byłym pretendentem do złota wagi półśredniej Gilbertem Burnsem.

Pomimo ledwie czterech walk pod sztandarem UFC Czeczen jest gigantycznym bukmacherskim faworytem zawodów. Czy słusznie? Czy rzeczywiście Brazylijczyk został tutaj rzucony Wilkowi na pożarcie?

170 lb: Khamzat Chimaev (10-0) vs. Gilbert Burns (20-4)

Kursy bukmacherskie: Khamzat Chimaev vs. Gilbert Burns 1.16 – 5.25

Czeczeński hype train

Od czasów Conora McGregora nie było w UFC zawodnika, który w tak zawrotnym tempie – a nie zapominajmy, że z powodu problemów zdrowotnych pauzował przez rok! – zyskałby tak wielką popularność i rozbudził tak wielkie oczekiwania fanów z jednej strony, oraz nienawistników z drugiej jak właśnie Khamzat Chimaev. Czeczen przebojem wdarł się do UFC, nie tylko prezentując się fantastycznie w oktagonie, ale też, co równie ważne, nie pozostawiając fanów obojętnymi względem swojej osoby w mediach.




Przyznam natomiast uczciwie, że przekonywałem się do talentu Czeczena powoli. W pierwszych dwóch walka poturbował zawodników nieprzystających poziomem do UFC, choć… Uczynił to tak, jak uczynić powinien to zawodnik z nie lada potencjałem – w dominującym stylu. Zdecydowanie najważniejszy wniosek – pozytywny! – jaki wyciągnąłem ze zwycięstw Wilka z Johnem Phillipsem i Rhysem McKee, był następujący: chłop wie, po co do klatki wchodzi. Wie, jakie są jego najmocniejsze strony. Nie próbuje niczego nikomu udowadniać w stójce, choć prawdopodobnie tych dwóch nieboraków byłby w stanie rozstrzelać nawet tam. Tak czy inaczej, świadomość swoich mocnych stron i umiejętność ich wykorzystywania z jednoczesnym odrzuceniem pokusy poszukania innych, być może bardziej efektownych – ale też bardziej ryzykownych! – rozwiązań to piekielnie cenny atut.

W trzeciej potyczce w oktagonie, jaką stoczył z Geraldem Meerschaertem, reprezentant Allstars potwierdził to, czego przebłyski widzieliśmy, zanim podpisał kontrakt z UFC – że posiada bardzo ciężkie ręce. Przypomnę, że w 2019 roku podczas gali Brave potężnym podbródkiem brutalnie znokautował mocnego Ikrama Aliskerova, wcześniej posyłając też Dagestańczyka na deski lewym prostym.

Soczysty prawy – poprzedzony kiwką – jakim ściął Geralda Meerschaerta, stanowił zatem stempel potwierdzający, że mamy do czynienia z zawodnikiem, który nie tylko potrafi poniewierać rywali w parterze, ale też potrafi usypiać ich w stójce.

17-sekundowe zwycięstwo z GM3 nie odpowiedziało jednak oczywiście na wiele innych pytań kłębiących się wokół potencjału Chimaeva. Tutaj w sukurs przyszła jednak zeszłoroczna masakra, jaką zgotował w oktagonie Jingliangowi Li. Chińczyk nie jest może zawodnikiem elitarnym, a i jego defensywa zapaśnicza pozostawia wiele do życzenia – pokazał to kiedyś Jake Matthews, ale należy jednak do szerokiej czołówki wagi półśredniej. Nikt wcześniej nie zdeklasował go natomiast w taki sposób, jak uczynił to czeczeński Wilk.

Starcie to ponownie pokazało, że Chimaev to zawodnik, który nie daje się w oktagonie ponosić emocjom – robi to, w czym jest najlepszy. Chińczyka obalił już w pierwszej akcji walki.

Grzechem byłoby nie wspomnieć też oczywiście o piekielnie ważnym atrybucie, który wyróżnia Khamzata – chodzi mianowicie o pewność siebie. Widać, że ma gigantyczne zaufanie do własnych umiejętności, że uwielbia się bić. Oktagon to jego naturalne środowisko. Ze świecą szukać w jego poczynaniach jakiejkolwiek nerwowości. Działa metodycznie, jednocześnie pozwalając sobie na uśmieszki czy rozmowy z Daną Whitem, vide akcja poniżej.

Innymi słowy, wydaje się, że mentalność Khamzata Chimaeve to jeden z jego największych atutów – jeśli nie największy. Jak bowiem głosi stara prawda sportów walki, sukces w klatce w 90% zależy od głowy, a pozostałe 10% to… Mentalność.

Mając ten przydługawy wstęp za sobą, przejdźmy do konkretnych aspektów potyczki Khamzata Chimaeva z Gilbertem Burnsem. Przyjrzyjmy się najważniejszym płaszczyznom walki, krótko omawiając też styl, jaki obaj prezentują.

Stójka

Nie oszukujmy się – kickbokserskie szlify Khamzata Chimaeva są niesprawdzone. Wiemy jedynie, że posiada ciężkie ręce, jest zwinny i lubi korzystać z ciosów prostych. Defensywa? Któż to wie! Nawet walki Chimaeva sprzed UFC niewiele tutaj powiedzą, bo Czeczen w każdej w zasadzie szedł ostro w zapasy.

Natomiast trzeba odnotować dwie przesłanki, które mogą sugerować, że jednak tytanem w szermierce na pięści i kopnięcia Chimaev nie jest. Otóż, gdy w starciu ze wspomnianym Aliskerovem nie był w stanie przenieść akcji do parteru, tracąc na to sporo sił, jego stójka nie wyglądała już tak dobrze. Widać było pewnego rodzaju zmęczenie, szukanie nokautu, obniżenie szybkości. Odnotował to chociażby Israel Adesanya w najnowszym nagraniu na YT. Oczywiście chwilę potem Czeczen brutalnym podbródkiem znokautował Dagestańczyka, ale…



Po drugie – migawki z bokserskich sparingów Wilka z Magomedem Ismailovem w Tajlandii mogą sugerować, że Czeczen ma jeszcze wiele pracy przed sobą, jeśli chodzi o pięściarskie rzemiosło. Cięższy ale ruchliwszy Maga tańcował wokół statycznego choć agresywnego Chimaeva, przepuszczając wiele z jego ciosów i trafiając kontrami.

Czy z przytoczonych powyżej fragmentów można wyciągać jakieś głębsze wnioski na temat stójkowych umiejętności Khamzata? Z całą pewnością nie – ale pracujemy na tym, co mamy, a że mamy niewiele…

Zupełnie inaczej rzecz ma się w przypadku Gilberta Burnsa. O jego stójce wiemy w zasadzie wszystko, co wiedzieć powinniśmy. A zatem…

Brazylijczyk chętnie korzysta z różnorodnych kiwek, przyruchów, jest bardzo energetyczny w swoich poczynaniach. Uwielbia atakować bezpośrednim lewym sierpowym z mocnym doskokiem, czasami dokładając też soczysty krzyżowy.

Walcząc z klasycznego ustawienia – tylko okolicznościowo zmienia na odwrotne – Durinho lubuje się w masakrowaniu wykrocznej nogi rywal srogimi lowkingami. Chętnie atakuje krótkimi kombinacjami lowkinga z lewym sierpowym. Ten ostatni cios chętnie poprzedza też middlekickiem po przekroku. Nie stroni też od kopnięć na głowę po przekroku.

Posiada smykałkę do kontr, choć bywa w swoich poczynaniach… narwany. Często wkłada w uderzenia maksymalną moc, szukając urwania głowy rywalowi. To oczywiście naraża go na kontry, na wypadnięcie z pozycji walki.

Największą być może luką w jego kickbokserskiej grze wydaje się natomiast jego nieruchoma głowa, co brutalnie obnażył ostatnio Kamaru Usman, terroryzując Brazylijczyka prostymi. Owszem, na początku swoich pojedynków Gilbert ma jeszcze w głowie założenia taktyczne, fundamenty techniczne – także w defensywie – ale, jak wspomniałem, szybko daje się ponieść emocjom, zapominając się w ataku czy kompletnie rozszczelniając defensywę.

Zapasy, klincz, parter

Co najbardziej imponuje mi w zapasach Wilka? Otóż, dynamika, z jaką schodzi do nóg rywalom, zejścia te poprzedzając jakąś kiwką rękami czy nawet kopnięciem. Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że tak wysoki zawodnik jest tak niebywale zwinny, szybki i gibki pod kątem zapaśniczym.

Spójrzcie zresztą na trzy podejścia zapaśnicze Czeczena na początku poniższego nagrania. Niebywała dynamika!

Nie wróży to najlepiej Gilbertowi Burnsowi, który nigdy tytanem pod kątem defensywy zapaśniczej nie był. Jej skuteczność w jego przypadku wynosi ledwie 50%. Jest to oczywiście w pewnym sensie uzasadnione, bo Brazylijczyk to wyborny specjalista od BJJ, który nie boi się walczyć z pleców, ale… Dwa razy obalał go 42-letni Demian Maia, wymęczył go zapaśniczo Michel Prazeres, przewracał go Rashid Magomedov.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Koniecznie wspomnieć trzeba też tutaj o klinczu, bo w tym obszarze Burns gigantem nie jest. Na ogrodzeniu dobre momenty mieli w starciach z nim nie tylko leciwy Tyron Woodley, ale też chociażby Gunnar Nelson. Reprezentant Kraju Kawy nie zawsze walczy o podchwyty, jak Pan Bóg przykazał, nie kontroluje rywali głową, nie wyklucza ich nadgarstków. A w tym właśnie elemencie specjalizuje się Czeczen.

Warto oczywiście odnotować, że Gilbert ściągnął na obóz przygotowawczy dwóch rosyjskich zapaśników – nazwisk nie ujawnił – którzy mieli dla niego imitować styl Chimaeva, ale… Czy w 2-3 miesiące nadrobi luki w obszarze klinczersko-zapaśniczym na tyle, aby nie tyle zagrozić, co chociażby przeciwstawić się tam zawodnikowi, który na tych elementach zjadł zęby?

Na pewno ciekawie może prezentować się walka w parterze, bo Burns to rewelacyjny grappler. Dość powiedzieć, że uciekł spod topora wspomnianemu Mai. Gilbert jest groźny z pleców, kręci się, szuka przetoczeń, poddań. Unieruchomienie go w niedogodnej pozycji będzie zadaniem piekielnie trudnym. Podobnie jak samo skontrolowanie go. Czeczen jeszcze nigdy w zawodowej karierze nie stawał naprzeciwko zawodnika o takich umiejętnościach parterowych, jakimi dysponuje reprezentant Sanford MMA.




Natomiast oddać trzeba Chimaevowi, że jego praca z góry, kontrola tamże, wykorzystywanie długich kończyn do wykluczania rąk i nóg przeciwników, zdolności do czynienia ich tamże kompletnie bezbronnymi są niebywałe. Wilk rewelacyjnie łączy ciasną kontrolę z przechodzeniem do coraz bardziej dominujących pozycji przy jednoczesnym ostrzale z góry i nieustannym czajeniu się na poddania.

Powtórzę jednak – bo to ważne! – że Burns to zupełnie inna klasa grapplingu aniżeli Li, o McKee czy Phillipsie nie wspominając.

Przyjrzyjmy się jeszcze innym około-oktagonowym elementom tej walki, które również mogą mieć wpływ na jej przebieg i rezultat…

Kondycja Chimaeva

Czeczen nigdy w karierze nie widział trzeciej rundy. Jego najdłuższy zawodowy pojedynek trwał nieco ponad sześć minut. W potyczce ze wspomnianym Ikramem Aliskerovem po nieudanych próbach sprowadzeń złapał delikatną zadyszkę – jeszcze w pierwszej rundzie. W zapaśniczym boju z Jackiem Hermanssonem również odrobinę zwolnił w późniejszej fazie zawodów.

Innymi słowy, jego kondycja stanowi pewną zagadkę.

Z drugiej natomiast strony, próbka jest tak mała, że piekielnie trudno ocenić cardio Czeczena. Nie jest żadną tajemnicą, że na sali treningowej haruje jak zły. Jego kondycję wychwalali nie tylko jego trenerzy czy Darren Till, ale też zawodnicy, którzy nie mają żadnego interesu w tym, aby pompować Wilka – by wymienić chociażby Jiriego Prochazkę czy Seana Stricklanda. Wskazywali oni wręcz, że to właśnie kondycja – obok zapasów – jest najmocniejszą stroną Czeczena.

Jak natomiast pod kątem cardio prezentuje się Burns? Otóż, jest przyzwoity. Nie nazwałbym go tytanem kondycji, ale nawet na mocnym zmęczeniu – czy wręcz w trybie zombie, gdy czasami brał walki w zastępstwie – prezentuje się przyzwoicie.

Na paski ze zmęczeniem obu zawodników wpływ może natomiast mieć jeszcze jeden element…

Siła

Khamzat Chimaev to ogromny półśredni, który z powodzeniem rywalizował w wadze średniej, a na sparingach rzekomo rozstawiał też półciężkich. Gilbert Burns przez wiele lat występował w wadze lekkiej, przenosząc się później do półśredniej. Spodziewam się zatem tutaj sporej przewagi siłowej po stronie Chimaeva – a ta może odbić się na kondycji obu, oczywiście na korzyść Czeczena.




Z drugiej zaś strony, nie jest też tajemnicą, że Wilk katorżniczo zbija wiele kilogramów do limitu kategorii półśredniej – a to także może odbić się na jego kondycji – ale negatywnie.

Znaki zapytania wokół Chimaeva

Pomimo iż istnieje mnóstwo przesłanek wskazujących na to, że Chimaev to real deal, trzeba mieć w pamięci, że nadal kłębi się też wokół niego masa znaków zapytania. Jak odporna jest jego szczęka? Jak znosi lowkingi na wysokości łydki, które uwielbia Burns? A może ma nogi jak Sean O’Malley? Jakie ma serce do walki? Jak radzi sobie z przeciwnościami losu w oktagonie? A może jest podatny na uderzenia na korpus z racji swojej postury?

Z drugiej zaś strony, jeśli Chimaev pozostanie konsekwentny w swoim stylu walki, nieprędko uzyskamy odpowiedzi na te pytania – bo po prostu szybko szedł będzie w zapasy, stroniąc od wymiany uderzeń na nogach.

Typowanie

Bilans 35-letniego już – może mieć znaczenie! – Gilberta Burnsa w wadze półśredniej wynosi 6-1. Jedynej porażki doznał w starciu z Kamaru Usmanem. Pokonywani przezeń rywale mieli już jednak w większości najlepsze lata kariery dawno za sobą – by wspomnieć Demiana Maię, Tyrona Woodleya czy Stephena Thompsona. Z drugiej zaś strony, pod kątem klasy dotychczasowych rywali Burns stoi i tak o dwie klasy wyżej od Chimaeva, choć oczywiście styl, w jakim Czeczen się z nimi rozprawiał, robił wrażenie.

Uważam, że pojedynek ten nie da odpowiedzi na pytania dotyczące kickbokserskich umiejętności Chimaeva – ani w ofensywie, ani w defensywie – a to dlatego oczywiście, że Czeczen pójdzie tutaj od razu w zapasy. Defensywa przed obaleniami Burnsa do zachwycających natomiast nie należy, podobnie jak jego klincz – a więc dwa obszary, w których wyróżnia się Czeczen.

Co prawda kołacze mi się po głowie myśl, że Meerschaerta – solidnego grapplera – Chimaev jednak nie obalał, ale… Burns na nogach będzie groźniejszy od Amerykanina. Jest znacznie szybszy, uderza mocniej, rąbie lowkingami. A zatem – Khamzat pójdzie w zapasy.




Co stanie się, gdy Chimaev przewróci Burnsa? Nie sądzę, aby był w stanie zdominować Brazylijczyka z góry tak, jak czynił to z poprzednimi oponentami. Jednak korzystając z bazy zapaśniczej, przewagi siłowej, gabarytów, długich kończyn, będzie w stanie co najmniej zneutralizować ofensywne próby Durinho, okolicznościowo częstując go jakimiś uderzeniami z góry.

Zwrócę uwagę na ciekawą statystykę – otóż, w kategorii półśredniej UFC Burns nie poddał jeszcze ani jednego przeciwnika! Ani jednego. A przewracał chociażby Thompsona, Kunchenkę. I nic! Skoro nie poddał tej dwójki, czy podda Chimaeva?

Innymi słowy, mam wrażenie, że Burns może po prostu odpowiadać Czeczenowi. Jest już leciwy, wyraźnie mniejszy, słabszy fizycznie, nie dysponuje dobrymi zapasami. Będzie oczywiście groźny w parterze, ale kapitalna technika zapaśnicza Chimaeva wespół z jego przewagą siły i gabarytów pozwolą mu powstrzymać ofensywne zapędy Brazylijczyka. Spodziewam się, że fragmentami walka ta może wyglądać jak potyczka Burnsa z Prazeresem sprzed lat – z większą jednak przewagą Chimaeva.

Uważam jednocześnie, że walka ta odpowie na kilka pytań odnośnie kondycji Wilka. Poddaję bowiem w wątpliwość, czy będzie w stanie skończyć charakternego Burnsa, szczególnie jeśli – a tak prognozuję – oprze swój plan na walkę na zapasach i pracy z góry.

Zwycięzca: Khamzat Chimaev przez decyzję

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

  1. Kiepsko to się zapowiada dla Burnsa. Za mały, za słaby fizycznie, kondycja taka se, szczęka taka se. Zapasy/ klincz tu będzie mocno odstawał.

    Jego szans upatrywałbym, głównie w stójce. Może wejdzie mu jakaś dzika akcja z sierpem :P Szczególnie jeśli Khamzat chciałby trochę popykać w stójce.

    Z drugiej strony w tejże stójce sam może zostać skończony, tytanu w szczęce nie ma, ma gorszy zasięg i atakując często mocno ryzykuje.

Dodaj komentarz

Back to top button