KSWPolskie MMA

„Człowiek sukcesu nie siedzi i nie wylewa swoich żali na innych” – Marian szczerze o tym, co nadal najbardziej „wkurza” go w internetowym hejcie

Rozdający karty w wadze lekkiej KSW Marian Ziółkowski opowiedział o radzeniu sobie z internetową krytyką – tą nieszczególnie wyszukaną.




W wywiadzie, jaki niedawno Filip Lewandowski przeprowadził z mistrzem kategorii lekkiej KSW Marianem Ziółkowskim, poruszono nie tylko tematy sportowe – ze zbliżającym się wielkimi krokami choć jeszcze nieogłoszonym starciem z Salahdinem Parnasse na czele – ale także około-sportowe czy też ze sportem niezwiązane.

Warszawiak opowiedział między innymi o czasach, gdy stał na bramce w jednym z warszawskich klubów ze striptizem i jego gościach, którzy nie zawsze szanowali Golden Boya jako ochroniarza. W rozmowie pojawił się też wątek szeroko rozumianej krytyki – przede wszystkim tej nieszczególnie wyszukanej – z którą w Internecie radzić muszą sobie osoby publiczne czy też po prostu rozpoznawalne – a do takowych Marian Ziółkowski w środowisku sportów walki (i nie tylko) już się zalicza.




– Czy wchodzi mi do głowy? – powiedział Marian, zapytany o nieprzychylna komentarze pod swoim adresem. – Kurczę, zależy, jak na to patrzeć. Właśnie ostatnio tak sobie filozofowałem na ten temat z dziewczyną.

– Ogólnie jak byłem młodszy i widziałem jakieś komentarze, to mnie wkurzało to tak personalnie, osobiście, gdzieś tam się tym przejmowałem. Teraz, jak jestem starszy i wiem, że ludzie zawsze będą gadać, zawsze tak będzie, to biorę na to poprawkę. I jak przeczytam te komentarze, to… Też nie jest tak, że siedzę i czytam, ale nieraz gdzieś tam wejdę. Ciężko nie zobaczyć tych komentarzy. Muszę wejść na ten Instagram, żeby coś tam sprawdzić, czy dodać jakieś zdjęcie. I gdzieś się to zawsze przewija. Jeśli się wchodzi w Internet, nie da się praktycznie nie trafić na komentarze.

– Jestem już gdzieś przyzwyczajony, że to zawsze tak będzie. Nie da się, żeby wszyscy mnie lubili. Nawet to, jak się wypowiadam, jak wyglądam, różne małe rzeczy mogą sprawić, że komuś nie przypasuję.

– Ale właśnie rozmawiałem o tym z dziewczyną i to już nawet nie chodzi o to, że ja to przeczytam i mnie to gdzieś zaboli, ale w jakimś sensie wkurzające jest to, że czytają to inni ludzie. Przeczyta to, nie wiem, ktoś z mojej rodziny, mój wujek, przeczyta to tata mojej dziewczyny, moi sąsiedzi. I to jest takie nieprzyjemne, że tata mojej dziewczyny czyta o mnie, że, nie wiem, jestem słaby albo jakieś inne teksty. Na przykład dzisiaj przeczytałem, że „obsrałem zbroję”. I czyta takie teksty.



– Wiadomo, ktoś powie, że jeśli ktoś mi uczciwie życzy, ma dobre intencje wobec mnie, to spojrzy na ten komentarz i go wyśmieje. Ale nie wszyscy są tacy. Nawet głupia rzecz – sąsiad to przeczyta i już może na mnie troszeczkę inaczej patrzeć.

– Ktoś powie – po co to czytasz, nie przejmuj się. I do pewnego stopnia się tym nie przejmuję, ale nieprzyjemne jest to, że inni ludzie na to trafiają, czytają. I jest to takie szerzenie takiego fermentu. Nie wiem, jak to nazwać. Jest to coś nieprzyjemnego.

– Każdy z nas wie, że za tymi komentarzami stoją ludzie… No powiedzmy sobie szczerze, żaden człowiek szczęśliwy, człowiek sukcesu nie będzie siedział i wylewał swoich żali, pisał na kogoś. Po prostu nie chce mu się. Po co? Ma dobre życie, szczęśliwe i po co to robić?




– Wiemy więc, że za dużą część tych negatywnych komentarzy odpowiada jakaś mała grupka, mały procent sfrustrowanych ludzi, którzy lepiej się poczują, jak po kimś pojadą. Ale jednak to się gdzieś przewija i jest to dosyć nieprzyjemne.

– Ludzie zawsze będą gadać, zawsze tak było i zawsze tak będzie – powiedział. – Nie powiem, że ludzie dzielą się na dwie grupy, nie chcę tak tego zamknąć, ale ludzie się dzielą na różne grupy, ale są ci, którzy gadają i ci, o których będą gadać. Cieszę się, że jestem osobą, która może wzbudzać jakieś zainteresowanie, nawet jeśli jest negatywne – ale wolałbym tego negatywnego nie wzbudzać.

Cały wywiad poniżej.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button