Bukmacher MMA

Betting Club, episode 9 – UFC 164

Bukmacherzy na UFC 164 postanowili urządzić fiestę i z pewnością wiele osób może wyjść na spory plus po tej gali. Problem w tym, że wiele osób tez może sporo stracić. Wspólnymi siłami możemy więcej, więc zapraszam wszystkich do podzielenia się swoimi typami i opiniami na temat danych kursów. Najbliższy weekend może należeć do nas, wiec czas pokazać bukmacherom, kto tu rządzi!

***

Team Leader
( Typ Dnia )

Francisco Santos Miranda

Kursy

Bet At Home Betsafe
BWIN Pinnacle
Unibet
2.50 2.60 1.65 2.520 2.50
……………………………………………………………………………………………………………………………………………

Waga ciężka – 265 lbs

……………………………………………………………………………………………………………………………………………
Frank Mir Frank Mir vs Josh Barnett Josh Barnett
34 Wiek 35
191 cm Wzrost 191 cm
201 cm Zasięg 198 cm
16-7 Rekord MMA 32-6
(UD) D. Cormier – P
(TKO) dos Santos – P
(SUB) Rodrigo Nogueira – Z
Ostatnie 3 walki (SUB) N. Guelmino – Z
(UD) D. Cormier – P
(SUB) S. Kharitonov – Z
……………………………………………………………………………………………………………………………………………

Analiza

Francisco Santos Miranda znany lepiej jako Frank Mir wraca po raz 22 do oktagonu, by stawić czoła jednej z najbarwniejszych postaci w światowym MMA, zabójcy o twarzy dziecka – Joshowi Barnettowi. Bukmacherzy faworyzują dość wyraźnie byłego zawodnika Pride, który będzie chciał odnieść pierwsze zwycięstwo w UFC od ponad 11 lat. W poniższej analizie postaram się podważyć opinie bukmacherów, ponieważ osobiście faworyzuję w tej walce Franka Mira i to on przejmuje opaskę kapitana drużyny od Roberta Whittakera i będzie walczył o powrót na zwycięski tor Betting Clubu. Czas na analizę i tradycyjnie rozpoczynam od stójki.

Stójka

Uważam, że lepszym strikerem jest Frank Mir. Szeroki wachlarz kopnięć wyniesiony z treningów Kempo Karate, dobry technicznie boks połączony z nokautującym uderzeniem i dobra praca kolanami w klinczu to zestaw, dzięki któremu Frank Mir znokautował takich zawodników jak Mirko Cro Cop i Antonio Rodrigo Nogueira. Z negatywnych cech przypisuje się Mirowi niepewną szczękę i nieumiejętność przyjęcia mocnego ciosu. W ostatniej walce Mir jednak przyjął wiele mocnych uderzeń i nie złamał się ani fizycznie, ani psychicznie. Biorąc pod uwagę, że Cormier to lepszy zawodnik niż Barnett, są podstawy aby przypuszczać, że Mir nie będzie w tej walce łatwym celem dla swojego rywala. Stójka zabójcy o twarzy dziecka jest o wiele mniej skomplikowana, bardziej rzemieślnicza. Josh trochę poboksuje, trochę pokopie, czasami komuś mocniej przywali, czasami ktoś mu odda i tak to w wielkim skrócie wygląda. Barnett ma nokautujące uderzenie, natomiast wątpię, aby w tej walce je wykorzystał. Oczywiście, to waga ciężka, więc taki scenariusz jest możliwy, jednak myślę, że Frank nie da się ustrzelić i dzięki swojej wszechstronności i treningom z Jonen Jonesem i Travisem Brownem zaprezentuje się lepiej w stójce od swojego rywala.

Grappling

W zapasach przewagę powinien mieć Josh Barnett. Trudno powiedzieć, jak spora będzie to przewaga, natomiast to on wywodzi się z tej dyscypliny i to jego domena. Obstawiam, że to ten aspekt walki skłonił bukmacherów, aby za faworyta tego pojedynku uznać Josha. Pytanie tylko, jakie to ma znaczenie w tej walce? The Warmaster nie jest tak dobrym zawodnikiem w klinczu jak Daniel Cormier i nie sądzę, aby był w stanie walczyć w tej płaszczyźnie tak efektywnie, a Mir nie ma nic przeciwko, aby walczyć z pleców. Obaj mają świetne BJJ, ale to Frank Mir poddawał lepszych zawodników i to on wydaje się być bardziej kreatywnym parterowcem. Trudno mi przewidzieć przebieg walki w tej płaszczyźnie, znając jednak nieprzewidywalność i wielkie umiejętności Franka Mira, mam wrażenie, że możemy spodziewać się absolutnie wszystkiego.

Czynnik X – Doświadczenie z UFC vs. Doświadczenie spoza UFC

Większe doświadczenie w walkach MMA ma Barnett, większe doświadczenie w walkach w UFC ma Frank Mir. Czyje zatem doświadczenie jest bardziej wartościowe? Ja zawsze będę w tym aspekcie stał po stronie zawodników z UFC, bo to tam walczy się z najlepszymi na świecie. Warto sobie również przypomnieć, kogo w ostatnich 5 zwycięstwach pokonywali obaj zawodnicy i w jaki sposób:

Frank Mir Josh Barnett
Rodrigo Nogueira (SUB) Nandor Guelmino (SUB)
Roy Nelson (UD) Sergei Kharitonov (SUB)
Mirko Filipovic (KO) Brett Rogers (SUB)
Cheick Kongo (SUB) Geronimo dos Santos (TKO)
Rodrigo Nogueira (TKO) Siala Mou-Siliga (SUB)

Co na Tobie, Czytelniku, robi większe wrażenie – poddanie Antonio Rodrigo Nogueiry czy Nandora Guelmino? Wygrana przez nokaut z Mirko Filipovicem czy Geronimo dos Santosem? Odpowiedź jest chyba prosta, ale każdy ma prawo do własnej interpretacji.

Podsumowanie

W czarnym scenariuszu Barnett trafi Mira nokautującym ciosem lub skontroluje walkę w klinczu i parterze dzięki swoim zapasom. W realnym scenariuszu jednak tak być nie powinno. Stawiam na Mira bo:

  • to Frank Mir trenuje teraz u Grega Jacksona i szkoli swoje umiejętności z najlepszymi zawodnikami na świecie,
  • to Frank Mir pokonywał w karierze lepszych rywali i śmiało można go nazwać łowcą byłych gwiazd Pride,
  • to Frank Mir ma wszechstronniejszą stójkę,
  • to Frank Mir jest bardziej nieprzewidywalny.

Walka zapowiada się na wyrównaną, jednak stawiam 55%-45% na korzyść Franka, co przy takim kursie jest tłustym kąskiem dla ludzi lubiących zakładać się z bukmacherami.

Substitutes Bench
( Ławka Rezerwowych )

Benson Henderson

Kursy

Bet At Home Betsafe BWIN Pinnacle Unibet
1.75 1.87 1.877 1.78
……………………………………………………………………………………………………………………………………………

Waga lekka – 155 lbs

……………………………………………………………………………………………………………………………………………
Benson Henderson Benson Henderson vs Anthony Pettis Anthony Pettis

Analiza

Czy pierwsza walka Bena Hendersona z Anthonym Pettisem była najlepszą walką w historii MMA? Oczekiwania wobec poziomu widowiskowości walki wieczoru na UFC 164 są ogromne. Czy słusznie? I tak, i nie. Trzeba być świadomym faktu, że nic dwa razy się nie zdarza. Z drugiej strony, jeśli do oktagonu ma wejść dwóch najlepszych lekkich na świecie, to mamy prawo oczekiwać po tej walce więcej niż od innych. Bukmacherzy nie mają swojego faworyta i szanse rozkładają niemalże po równo. Moim faworytem jest Benson Henderson i w poniższej analizie napiszę, dlaczego uważam, że pas mistrzowski federacji UFC nie zmieni właściciela.

Stójka

W stójce Anthony Pettis potrafi po prostu wszystko. Niczym Neo z Matrixa kpi sobie z praw fizyki i dokonuje rzeczy niemal niemożliwych. Perfekcyjna technika idąca w parze z dużą szybkością i jedyną w swoim rodzaju kreatywnością to wizytówka Pettisa. Jeśli mamy na siłę doszukiwać się luk w stójce Anthony’ego, to można szukać dziury w całym i napisać, że jego boks nie jest idealny. To prawda, nie zmienia to jednak faktu, że stójka Pettisa to najwyższy możliwy level, który możemy oglądać w tym sporcie. Ben Henderson bardziej przypomina agenta Smitha, który mimo dużej siły fizycznej i dobrej techniki ma zdecydowanie więcej ograniczeń. The Smooth dysponuje potężnymi kopnięciami i coraz lepszym boksem. Niestety dla niego, posiada dużo więcej luk od swojego rywala w defensywie i często odsłania się w naprawdę głupi sposób. Faworytem walki w stójce jest Pettis i co do tego nie ma raczej wątpliwości. Nie skreślam całkowicie Hendersona, bo to eksplozywna bestia, która potrafi posłać na deski, jednak stójka Anthony’ego to najwyższy możliwy poziom i to walka w tej płaszczyźnie może pozwolić mu zdobyć pas mistrzowski UFC. Benson jednak nie jest mistrzem dlatego, bo jest najlepszym zawodnikiem w stójce. Ben jest mistrzem, ponieważ jest zawodnikiem wszechstronnym w pełnym tego słowa znaczeniu i jeśli w stójce będzie gorąco, to może wtedy użyć swoich zapasów.

Grappling

W walce zapaśniczej stawiam na Bena Hendersona. Aktualny mistrz jest sporo cięższy i silniejszy fizycznie od swojego rywala. Dodatkowo Anthony nie jest tak dobrym defensywnym zapaśnikiem jak Frankie Edgar i nie wydaje mi się, żeby był w stanie tak dobrze bronić prób obaleń jak on. W BJJ trudno wskazać faworyta. Benson wydaje się być lepszym zawodnikiem w technikach chwytanych, ale Pettis nigdy nie przegrał przez poddanie, więc trudno tutaj cokolwiek wyrokować.

Czynnik X – Ben Henderson z WEC 53 vs Ben Henderson z UFC 164

Co Ben Henderson zmienił w swoich walkach, że pomimo przegranej z Pettisem w pierwszej walce jest dla mnie faworytem w rewanżu?

1. Kondycja. W pierwszym starciu Anthony Pettis wyraźnie lepiej zniósł trudy walki i to on wygrał jej decydującą fazę. Podobne problemy kondycyjne można było zauważyć u Bena w pierwszej walce z Donaldem Cerrone, gdzie w rundzie 4 i 5 musiał walczyć o utrzymanie przewagi punktowej, bo nie miał już siły, aby nawiązać równą walkę z Kowbojem. Od czasu WEC 53 Benson walczył w UFC przez 145 minut z najlepszymi zawodnikami na świecie i pokazał, że problemy z kondycją to już dla niego przeszłość. Spodziewam się, że tym razem Henderson będzie zawodnikiem, który przewalczy 25 minut czasu w równym, wysokim tempie.

2. Siła fizyczna. Ben Henderson stał się jednym z największych lekkich na świecie i na UFC 164 będzie ważył kilka kilo więcej niż na WEC 53. Czy Pettis będzie gotowy na walkę zapaśniczą z silniejszą wersją Bena?

3. Stójka. Benson wyraźnie poprawił defensywne i kombinacje w stójce. Co prawda nadal popełnia błędy i nie jest mistrzem tej płaszczyzny, natomiast na pewno wygląda to lepiej niż w 2010 roku. Akurat ten atut w tej walce może nie mieć znaczenia, ale zaszkodzić mistrzowi też nie powinien.

Podsumowanie

Po słabej walce z Guidą i przeciętnej ze Stephenem, Pettis spędził w oktagonie tylko 3 minuty i 56 sekund. Wyglądał w tym czasie bez wątpienia perfekcyjnie. Mimo tego faktu jest to dla mnie zbyt ubogi materiał do analizy, aby był dla mnie głównym wyznacznikiem pod kątem 25 minutowej walki. Uważam, że Henderson to bardziej stabilny zawodnik i postawienia kilku złotych na niego to ciut pewniejsza opcja. Faworyzuję Bena w stosunku 60%-40%, ale ostrzegam, że w tej walce wszystko będzie możliwe.

Gleison Tibau

Kursy

Bet At Home Betsafe BWIN Pinnacle Unibet
1.95 2.10 2.280 2.05
……………………………………………………………………………………………………………………………………………

Waga lekka – 155 lbs

……………………………………………………………………………………………………………………………………………
Gleison Tibau Gleison Tibau vs Jamie Varner Jamier Varner

Analiza

Gleison Tibau wraca do oktagonu, by odnieść jedno z najważniejszych zwycięstw w karierze. Jamie Varner to były mistrz organizacji WEC i zwycięstwo nad nim na pewno mocno przybliży Brazylijczyka do walk z zawodnikami z top 10 tej dywizji. Bukmacherzy nieznacznie faworyzują w tej walce Varnera. Slipmych nieznacznie faworyzuje Gleisona Tibau.

Stójka

Jamie Varner to utalentowany bokser z lukami kondycyjnymi. Gleison Tibau to utalentowany „cepiarz” z lukami kondycyjnymi. Minimalnie stawiam w tej płaszczyźnie na Amerykanina, głównie ze względu na jego przewagę techniki bokserskiej. Uważam jednak, że im dłużej będzie trwać ta walka, tym bardziej będzie nieprzewidywalna. Obaj miewają problemy kondycyjne i kto pierwszy osłabnie, ten częściej może przyjmować mocne ciosy, co może być początkiem końca. Varner znokautował w pierwszej rundzie Edsona Barbozę po to, by w kolejnej walce zostać posłanym na deski przez Joe Lauzona, co jasno pokazuje, że jego defensywna nie należy do najlepszych. Tibau zapewne będzie szarżował z cepami, które częściej będą trafiać w powietrze niż w szczękę rywala, jednak jeśli któryś z tych ciosów dojdzie, to Jamie może znaleźć się w parterze, a Tibau będzie wtedy wniebowzięty.

Grappling

Drogi Czytelniku! Czy wiesz, że wg statystyk podanych na stronie internetowej fightmetric.com Gleison Tibau to najlepszy defensywny zapaśnik w historii UFC?!?!?! Tibau posiada, uwaga, ponad 93% skuteczności obrony obaleń. Wziąłem ten wynik dokładniej pod lupę i okazała się, że na 59 prób przeniesienia walki do parteru, Gleison wybronił aż 55! Tylko 4 razy w 19 walkach w UFC Gleison oddał obalenie. Trzeba przyznać, że to fenomenalny wynik. Skuteczność obaleń Brazylijczyka w ataku wynosi 57%, co jest przyzwoitym wynikiem jak na jego narodowość. Varner posiada 55% skuteczności obaleń i 66% skuteczności obron. Te statystyki chyba nie pozostawiają wątpliwości, że to Brazylijczyk będzie faworytem walki zapaśniczej. Co do BJJ to nie ma się nawet co rozpisywać. Gleison to czarny pas BJJ, a Varner może pochwalić się „piętą achillesową” w tej dyscyplinie. Na 7 przegranych, aż 4 Amerykanin przegrał przez poddanie. Poddawali go kolejno Hermes Franca, Benson Henderson, Shane Roller i Joe Luzon. Czy Gleison Tibau ma szansę być piątym zawodnikiem? Myślę, że jest spora szansa na kolejną wygraną przez gilotynę.

Czynnik X – Gleison Tibau – „lekki” zawodnik wagi lekkiej.

Tibau wnosi do oktagonu ponad 82kg wagi, dzięki czemu uważany jest za największego lekkiego na świecie. Jego siła fizyczna jest ogromna i kto wie, czy to nie będzie decydujące aspekt tej walki. Gleison Tibau to prawdziwy HULK wagi lekkiej!

Podsumowanie

Walka zapowiada się na wyrównaną, jednak Tibau ma więcej atutów po swojej stronie i to jest dla mnie faworytem.

Wysokość kursów bukmacherskich podanych w temacie jest zgodna z kursami podanymi na stronach internetowych bukmacherów z dnia 29.08.2013 r. o godzinie 19.30 czasu polskiego.

Powiązane artykuły

Komentarze: 43

  1. Tibau, 5 godzin temu mial do zbicia jeszcze 17,6 funta.
    Za kilka lat naprawde to sie odbije na jego zdrowiu.

    Slipmych, co powiesz o Poirier vs Koch? Przyznam, ze nie ogladalem duzo walk Erika, ale pamietam, ze wygral pierwsza runde z Lamasem i ogolnie calkiem niezly striker z niego. Poirier lubi zbierac na ryj, wiec tu raczej lepiej zostac przy faworycie bukmacherow?

    I prosze o kilka slow na temat Al’a Iaquinta’y. Co on robil w tym tufie, ze jest tak duzym faworytem?
    Dla mnie kurs na mlodego Couter’a to najwiekszy prezent tej gali.

  2. W skrócie.

    Co do typu dnia, jestem raczej na tak niż na nie, co nie zmienia, że mam mieszane uczucia. Chcesz pokonać Mira – ustaw go plecami do siatki i rób, co chesz (Carwin, Nog, Cormier). Barnett jest w stanie to zrobić, choć kurs, owszem, zawyżony, więc..

    Benson Henderson – nie kupuję tego typu. Tu może się wszystko wydarzyć i kurs to odzwierciedla. Może i większe szanse na papierze ma Benson, ale minimalnie.

    Gleison Tibau – może i kurs zawyżony, ale myślę, że bardzo nieznacznie. Nie zdziwię się, jeśli po pierwszej rundzie Varner zacznie udanie bronić prób sprowadzeń Brazylijczyka i wygra to na punkty albo i nawet przez TKO.

    Ja postawiłem na tą galę:

    Pojedynczy na Mira.
    Pojedynczy na Palalei.
    Podwójny na Vera + Gaudinot.
    Tasiemiec Mendes + Krauss + Varner + Couture.

    Zastanawiam się jeszcze poważnie nad pojedynczym na Guidę.

      1. Dokładnie tak. Mendes raczej go nie skończy, bo nie jest mistrzem poddań, a Guida ma twardą szczękę (nigdy nie był znokautowany). Czy sędziowie to kupią, czy nie kupią, ciężko rzec, ale może za kurs 4.0 warto to zagrać.

  3. Nie zgadzam się co do Mira. Myślę, że w stójce lepszy będzie Barnett, bo ma lepszy boks, ponadto jest silniejszy i może wybrać taktykę al’a Cormier. Ponadto Barnett jest szalenie trudny do znokautowania w stójce i nie wierzę by udało się to Mirowi. No i ma lepszy zasięg i lepsze cardio – to też powinno odegrać znaczenie.

    Co do zapasów to niewątpliwie przewaga jest po stronie Barnetta i ten pojedynek może rozegrać się w parterze. Tutaj lekko faworyzowałbym Franka, ale jeśli Barnett będzie z góry to powinien potrafić utrzymać pozycję – wykorzystać to, że jest ciężki no i wiadomo – świetne umiejętności graplerskie. Według mnie Barnett to wygra, choć jakimś wielkim value nie jest na pewno.

  4. Piszę właśnie zapowiedź gali i zgadzam się, że skończenie Barnetta, a już szczególnie w stójce, to prawie niewykonalne zadanie dla dzisiejszego Mira. Chociaż, patrząc tutaj.. –> http://instagram.com/p/dn6GQVxPc7/ Któż to raczy wiedzieć..

    Zapasy Barnetta nie są dużo lepsze od Mira – jestem sobie w stanie wyobrazić, że z klinczu (byle nie plecami do siatki) Mir jest w stanie jakąś podcinką obalić Warmastera.

    Podsumowując, w Lidze postawię na Barnetta – kupon natomiast na Mira.

  5. Rzadko się zgadzam z propozycjami Slipmycha, mimo, że o tym nie piszę, bo mi się nie chcę, ale w starciu Barnett – Mir także przewiduję wygraną tego drugiego. Na przestrzeni ostatnich kilku lat Josh mierzył się zaledwie jednym zawodnikiem wybijającym się ponad przeciętność w wadze ciężkiej tj. Cormierem, natomiast Mir nie był w tym czasie oszczędzany. Porównując występ zawodników na tle Cormiera należy uznać, że Barnett pokazał się ze znacznie gorszej strony, spełniając rolę ścierki do podłogi. Mir wygrywał i przegrywał z mocnymi nazwiskami, więc dziwi mnie, że mamy do czynienia z tak wysokim kursem. Uważam, że kursy powinny rozkładać się podobnie do tych Rothwell-Vera. TRT, Team Jackson, dobre kopnięcia i fenomenalny parter mogą pozwolić na wygraną nad Joshem. Z drugiej jednak strony żadne zakończenie walki mnie nie zaskoczy. Gala jest trudna do typowania, czuję, że będzie dużo niespodzianek.

  6. Ja też uważam, że warto postawić na Mira. Wiele osób skreśla go z powodu jego domniemanego „wypalenia”.Ale sądzę, że przenosiny do Jacksona i pozwolenie na legalne stosowanie testosteronu, świadczą, że jednak mu zależy. A połączenie treningu z Jonesem i TRT może sprawić, że będzie lepszym zawodnikiem niż był. Także biorąc pod uwagę ich walkę z Cormierem, to wg mnie Mir wypadł lepiej niż Barnett.

  7. Witam wszystkich.

    Na wstępie chce napisać, że jestem zadowolony z tych analiz. W ich treści zamieściłem wiele ważnych aspektów, które powinno się wziąć pod uwagę w tych 3 typach. Wierzę w powodzenie tego epizodu, mimo, że podjąłem się oceny naprawdę trudnych zestawień.

    Moje analizy walk, o które pytaliście.

    Erik Koch vs Dustin Poirier
    Zazdroszczę ludziom, którzy mają pomysł na to co w tej walce może się wydarzyć, ponieważ sam go nie mam. Z jednej strony Erik Koch, młody utalentowany stójkowicz, zdyscyplinowany taktycznie, który mimo sporego jakby się mogło wydawać potencjału nie błyszczy w UFC. Z drugiej strony jego przeciwieństwo. Szalony Dustin Poirier, który nie unika wymian i walczy w żywiołowy sposób, mieszając ze sobą przebłyski dużego talentu i notorycznie popełnianych błędów. Stawiam w tej walce szanse 51%-49% dla Kocha, bo uważam, że jest mądrzejszym zawodnikiem i jego dyscyplina w połączeniu z doświadczeniem wyniesionym ze sparingów z Anthonym Pettisem weźmie górę, ale naprawdę żaden wynik mnie nie zdziwi.

    Brandon Vera vs. Ben Rothwell
    Powiem tak. Do dzisiaj mam koszmary nocne po tym jak Mark Hunt próbował założyć Rothwellowi dźwignie na staw łokciowy. Uważam Big Bena za największe drewno, jakie mamy obecnie w wadze ciężkiej w UFC. Facet jest po prostu beznadziejnie sztywny i walczy w sposób odpychający. Wyciekła jednak na jaw informacja, że będzie na TRT. Brandon Vera najlepsze lata ma za sobą, ale i tak powinien być lepszy od swojego rywala. Pytanie jak to TRT wpłynie na Bena. Jeśli korzystnie, to nie podejmuje się typowania tej walki, bo nie wiem czego się po niej spodziewać.

    Chico Camus vs. Kyung Ho Kang
    Kang nieźle się zaprezentował w debiucie i na niego stawiam w tej walce. Co do kursów bukmacherskich to chyba jednak korzystniejszy jest na Camusa. Ja bym tego nie grał

    Ryan Couture vs. Al Iaquinta
    Stawiam na Iaquinte. Facet pokonał Mylesa Jury’ego, od którego Ryan jest moim zdaniem słabszy. U bukmacherów, też bym grał na Iaquinte, kurs jednak nie jest kuszący.

  8. „Obaj mają świetne BJJ, ale to Frank Mir poddawał lepszych zawodników i to on wydaje się być bardziej kreatywnym parterowcem.”

    Nie chciałbym umniejszać sukcesów Mira, bo oczywiście poddanie Big Noga było wielkim osiągnięciem, ale wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tamtą walkę Minotauro przegrał na własne życzenie.

    Ponadto, pewnie mało kto o tym pamięta, ale Barnett w walce z Nogueirą również był bliski poddania, tyle tylko, że wijacego się z bólu Brazylijczyka uratował gong. Grapplingowo pojedynek ten stał na znacznie wyższym poziomie i daje chyba nieco lepsze rozeznanie w umiejętnościach parterowych obu zawodników niż starcie Mira z Big Nogiem.


    (w mojej ocenie pierwsza walka Warmastera z Minotauro jest jedną z najlepszych parterowych wojen w historii MMA, ale to już tak na marginesie)

    Gdybym miał typować przebieg sobotniego starcia, powiedziałbym, że zarówno Barnett jak i Mir będą dążyć do przeniesienia pojedynku na ziemię. Ich style świetnie ze sobą kontrastują (Barnett lubiący poddania z góry, Mir — z dołu) i mam nadzieję, że z tego względu obejrzymy epicką kulankę.

  9. Hm, według mnie stwierdzenie, że Mir wypadł lepiej, niż Barnett na tle Cormiera jest bzdurą. Osobiście uważam, że to Josh walczył znacznie lepiej i miał swoje momenty, podczas, gdy Frank był totalnie bezradny. Należy jednak wziąć poprawkę na to, że DC ciągle się rozwija. Postawiłem na Barnetta w kombinacji z Mendesem i Tavaresem, ale teraz w sumie żałuję. Nadal faworyzuję Josha, który po swojej stronie ma kondycję, według mnie stójkę i zapasy. Mir za to ma doświadczenie, siłę i szalenie niebezpieczny parter.
    Mam mega oczekiwania co do tej walki, ale pewnie skończy się na 15 minutach klinczu :)

  10. Ja wrzuciłem Mira do swojego tasiemca jeszcze po kursie 2.9 i uważam go za dobry typ – tutaj całkowicie popieram Slipmycha.
    W starciu dwóch dobrych grapplerów decyduje stójka, którą to jednak Mir ma na wyższym poziomie – w dodatku Barnett przez ostatnie swoje lata walczył z co najwyżej drugą ligą wagi ciężkiej, podczas gdy Mir był notorycznie zestawiany ze samym szczytem – Barnett to dla niego jeden z najłatwiejszych rywali ostatnich paru lat.

    Radzę uważać ze stawianiem na młodego Couture’a – ten zawodnik nie walczyłby w Strikeforce i UFC gdyby nie nazwisko. Jedyne co do tej pory zaprezentował to znane w sporcie nazwisko, no i pokazana w biciu od KJ Noonsa wytrzymałość. Al Iaquinta to żaden prospekt, ot solidny wyrobnik, ale to i tak czyni go lepszym zawodnikiem od Couture’a. Pomimo tego, że kurs wydaje się być wysokim, to w praktyce Ryan Couture nie ma takich dużych szans na zwycięstwo.

    Ciekawym typem jest Chico Camus – jest zawodnikiem na mniej więcej tym samym poziomie co jego rywal, a w dodatku pewnie będzie mógł liczyć na przychylność sędziów – kurs bardzo zachęca.

    Nie stawiałbym w walce Very – to zawodnik całkowicie wypalony, bez ambicji. Wszystko się może w tej walce zdarzyć, ale tak kapryśnego konia nie warto brać pod uwagę, tym bardziej że Rothwell może go zdusić fizycznie.

  11. Bukmachersko nie dotykam pojedynku mistrzowskiego, ale zdecydowałem się ostatecznie – poza wymienionymi wyżej 4 zakładami – jeszcze na Guidę również w okolicach 4.00 – oceniam to jako „pewniejsze” niż zwycięstwo Pettisa na punkty.

  12. Tens
    Uważam, że podałeś super kurs. Znając niesamowitą odporność na ciosy Bensona, brak tętnic w szyi i gumowe kości, to właśnie ta opcja wydaje się być najbardziej prawdopodobna w przypadku wygranej Pettisa. KO też wchodzi w grę, jednak nie uwierzę dopóki nie zobaczę.

    Na Guidę bym nie grał. Kurs uważam za minimalnie zawyżony, jednak Mendes prezentuje aktualnie taką formę, że nie wiem za bardzo w jaki sposób ten kudłaty wariat miałby to wygrać.

    Im bliżej gali, tym „pewniejszy” jestem wygranej Bensona. Mam nieodparte wrażenie, że mistrz nie będzie taki głupi jak w pierwszej walce i tym razem Pettis będzie miał mniej swobody w stójce przez ciągłą presję i klincz w wykonaniu Hendersona. Gdyby nie walka Whittakera, to zagrałbym combo za 100pln Henderson + Tibau i grubiej na Mira.

    Swoją drogą ciekawa sytuacja jest z tym Soa Paleleiem, którego wszyscy faworyzują, a moim zdaniem ani on, ani Krylow nic wielkiego nie reprezentują. Dziwi mnie taka pewność co do wygranej Paleleia. Z tego co oglądałem ich walki, to w tym boju wszystko jest możliwe. Kurs raczej korzystny, ale to z analizą nie ma raczej wiele wspólnego, tylko bardziej pazerność na kurs i liczenie na lucky fight bierze tutaj górę. Ciekawe co pokażą te nowe nabytki.

  13. Tens,
    jeśli faktycznie zagrałeś Pettisa na punkty, to wyrazy współczucia.
    Sam Pettis to był pod koniec kurs ponad 2, także jeśli ktoś obstawiał jego wygraną i nie „wydziwiał” to się cieszy :). Podzielam zdanie Slipmycha, ze granie metod skończeń to loteria.
    U mnie kolejna już gala na plus – Couture w dublu z Verą i Benson w singlu nie weszli, za to Mendes w taśmie i single na Poiriera, Camusa i Palelei do przodu

  14. Jestem bardzo zaskoczony wynikiem walki wieczoru. Oczywiście zwycięstwo Pettisa nie jest wielkim zaskoczeniem, ale czy ktoś może uczciwie napisać, że przewidział wygraną przez poddanie? Może to i lepiej, że tak się stało, bo teraz można zestawić masę ciekawych walk. Myślę, że TJ Grant by tanio skóry nie sprzedał i czekam na Jose Aldo w lekkiej.

    Frank Mir fatalna postawa. Uważam, że co do przerwania zrobiono z igły widły, bo widać było, że osunął się po tym kolanie na mate nie do końca świadomy tego co się dzieje, gdyby sędzia to puścił dalej, mielibyśmy brutal KO.

    Tibau nie pierwszy raz oddaje 3 rundę i przez to może przegrać. Ja typowałem remis. Pierwsza runda 10-10, druga Tibau 10-9 i trzecia Varner 10-9. Myślę, że wynik mimo wszystko nie jest krzywdzący dla Varnera i sam sobie jest winien tej przegranej.

    Czas obejrzeć kolejne walki.

    Dobrze, że nie grałem tej gali, bo ładnie bym popłynął :)

  15. Camus i Palelei na singlu weszli, więc jest dobrze. Nic więcej nie stawiałem, jedynie Mir był w kombinacyjnym z początku lipcu.
    Wyszło na moje ze stawianiem na Verę i Couture’a. Miałem jeszcze chęć postawić na Poirera, szkoda że się nie skusiłem – Dustin pokazał się wyśmienicie.

  16. Niestety nie wyrobie się z epizodem na następną gale UFC. Za często są te gale ostatnio, a ja mam za mało czasu. Możemy się umówić, że albo:

    Opcja numer 1 – kursy na następną gale UFC omówimy w tym epizodzie w komentarzach.

    Opcja numer 2 – Naiver zamieści na stronie temat „Betting Club – UFC Fight night 28” i nie będzie to następny epizod, tylko topic, w którym omówimy poszczególne kursy.

    Swoją drogą nadrobiłem kilka walk z gali.

    Chad Mendes fenomenalny występ. Myślę, że alpha male ma zawodnika, który jedzie po pas

    Walki wagi ciężkiej… hmmm. Powiem tak. Ta gala dostarczyła dość mocnych argumentów osobom, które uważają, że dywizja ciężka reprezentuje najniższy poziom. To wstyd, żeby w UFC walczyli tacy zawodnicy jak Krylow i Palelei, mimo, że to tylko waga ciężka i od tych zawodników wymaga się mniej, to poziom tej walki był nie do zaakceptowania. Jak dla mnie obydwoje mogą zostać zwolnieni i płaczu po nich nie będzie.

    Hyun Gyu Lim – Koreańczyk, który wygrał pierwsze dwie walki w UFC przez KO?! No to jest zjawisko. Trzeba przyznać, że jest to zawodnik, który może wygrywać kolejne pojedynki i warto mieć na niego oko. Walka bardzo dobra, oby takich więcej w przyszłości. Uważam, że to był nokaut wieczoru i szkoda, że Lim nie dostał jednego bonusu więcej, zasłużył.

    Dustin Poirier vs Erik Koch
    Szalony pojedynek i cieszy zwycięstwo Poiriera. Moim zdaniem jednak zasłużenie walkę wieczoru dostał Koreańczyk.

Dodaj komentarz

Back to top button