KSWPolskie MMA

Artur Szpilka był pod wrażeniem „spustoszenia”, jakie zrobiły kopnięcia Piotra Kuberskiego: „Mówię, cholera, przecież to nawet nie jest kickbokser”

Pojedynek Piotra Kuberskiego z Michałem Materlą uświadomił Arturowi Szpilce niebezpieczeństwa, jakie grożą mu na KSW 94 ze strony Arkadiusza Wrzoska.




Artur Szpilka przyznał, że przegrane przez Michała Materlę starcie z Piotrem Kuberskim w ramach zeszłotygodniowej gali KSW 92 w Gorzowie Wielkopolskim dało mu do myślenia w kontekście zbliżającej się walki z Arkadiuszem Wrzoskiem.

Szpilka i Wrzosek skrzyżują rękawice podczas majowej gali KSW 94 w Gdańsku. Będzie to trzecie podejście do zestawienia zawodników – poprzednie spełzły na niczym z powodu problemów zdrowotnych Szpili. Były bokser podkreślił jednak w najnowszym wywiadzie, jakiego udzielił Arturowi Mazurowi w magazynie Klatka po Klatce, że w końcu doszedł do pełni zdrowia i naprawdę może czerpać radość z treningów. Wcześniej cały czas doskwierały mu bóle większe i mniejsze, utrudniając pełne zaangażowanie.




Walka odbędzie się oczywiście w formule MMA, na którą kilka lat temu przestawili się obaj zawodnicy, ale na papierze przynajmniej zapowiada się na konfrontację boksera z kickbokserem. Wedle bukmacherów, wyraźnym faworytem zawodów jest warszawski kickbokser. Artur podchodzi jednak do tego z rezerwą.

– Zawsze wolę być underdogiem – powiedział. – To jest tylko i wyłącznie opinia ludzi.

Szpilka zdaje sobie sprawę, że najgroźniejszą – przynajmniej w teorii – bronią Wrzoska będą jego mordercze kopnięcia. Jak przyznał, z jeszcze większą mocą uświadomił to sobie w minioną sobotę w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie z bliska oglądał pojedynek swojego przyjaciela Michała Materli z Piotrem Kuberskim.

Poznaniak okrutnie okopał nogę szczecinianinowi – w zasadzie ją wykluczając – czym utorował sobie drogę do nokautu ciosami.

Zapytany, czy podobny scenariusz może powtórzyć się w jego walce z Wrzoskiem, Szpilka nie zawahał się.

– Żeby było jasne: jest tak opcja – powiedział Artur. – Nie mówię, że nie. Nie możemy tego wykluczyć.

– Wręcz powiem tak. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że byłem na miejscu… Zawsze będę z Michałem. Ale byłem na gali w Gorzowie, gdzie widziałem, jakie spustoszenie zrobiła ta noga Kuberskiego.



– Wyeliminowała Michałowi poruszanie się. Mówię, cholera, przecież to nawet nie jest kickbokser. W sensie coś tam sobie kopie, ale… A tutaj ja staję (naprzeciwko kickboksera), więc dodatkowa mobilizacja. Wiem, czego muszę unikać. Wiem, przed czym się bronić.

– Ale… Zostawię dla siebie. Cieszę się bardzo. Oczywiście jest to wyzwanie. Tak to traktuję, tak do tego podchodzę. A w sumie kto na mnie stawia, nie stawia? Stawiają, nie stawiają, a wszyscy będą się jarać przed telewizorem i na żywo.

– Jedno mogę powiedzieć na pewno. Przestałem zapowiadać huczne rzeczy i nie będę tak zapowiadał, ale jedno mogę wam powiedzieć: albo mnie tak okopie, że nie będę mógł chodzić, albo mnie udusi, bo nie ma szans, żeby inaczej się to skończyło. Albo ja wygram.

– Nie ma takiej możliwości. Albo mnie znokautuje, albo udusi, bo nie ma szans, żebym ja to odpuścił. Te dwie, trzy rzeczy. I nie ma innej możliwości.

Artur Szpilka podkreślił, że nie narzuca sobie niczego, a MMA traktuje cały czas jako przygodę. Kilka lat temu powrócił z mentalnego dna i głosami krytyki już się nie przejmuje. Zna swoje życiowe priorytety.




– Robię, co robię – powiedział. – Kocham swoją kobitę, swoje pieski, sporty walki. I to jest takie moje główne zainteresowanie, mój cel, moje życie.

– Ale sama walka? Sam wynik tej walki? Oczywiście nie odpuszczę. Jak mówię, wspomnicie moje słowa: albo nokaut, albo ja i nie ma innej możliwości. Jak ktoś sobie myśli, że to będzie jakieś tam kopnięcie… Może tak się wydarzyć, że kopnie, trafi… Przecież kopnięcie jest dużo cięższe niż ręka. Ale pamiętajcie, że to działa wszystko w dwie strony. Wiem, co drzemie w tych rękach i tak samo wiem, co drzemie w nogach. A pewnie skończy się w parterze.

Cała rozmowa poniżej.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z 3X ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – KAŻDY DO 100 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

  1. Gdyby nie medialne nazwisko to w ogóle pewnie nie byłoby żadnej konkretnej analizy tego pojedynku.
    Myślę, że KSW stoi w miejscu od kilku lat, gdy inni się rozwijają. Jednak freak fighty duży wpływ mają na obecną polską scenę MMA.

Dodaj komentarz

Back to top button