Analizy UFC 239: Jan Błachowicz vs. Luke Rockhold


Analiza techniczna i typowanie walki Jana Błachowicza z Luke’iem Rockholdem, która odbędzie się podczas gali UFC 239 w Las Vegas.

W drugiej walce karty głównej gali UFC 239 w Las Vegas, około godziny 4:30 czasu polskiego w nocy z soboty na niedzielę, Jan Błachowicz pójdzie w oktagonowe tany z byłym mistrzem wagi średniej UFC i Strikeforce Luke’iem Rockholdem.

Czy polski zawodnik wyjdzie z tej konfrontacji obronną ręką? Przeanalizujmy…




205 lbs: Luke Rockhold (16-4) vs. Jan Błachowicz (23-8)

Kursy bukmacherskie: Luke Rockhold vs. Jan Błachowicz 1.44 – 3.05

Pojedynek z Luke’iem Rockholdem będzie miał kapitalne znaczenie dla przyszłości Jana Błachowicza, bo cieszący się rozpoznawalnym nazwiskiem i uznaną renomą sportową Amerykanin już teraz – jeszcze przed galą! – przymierzany jest do walki o pas mistrzowski 205 funtów, o czym głośno mówią wszyscy: fani, media, sam Luke Rockhold, a także rozdający karty w dywizji Jon Jones.

Cieszyński Książę staje więc przed szansą pokrzyżowania planów całej machinie medialnej UFC – odrobinę podobnie, z zachowaniem odpowiednich proporcji, jak lata temu biorący walkę w zastępstwie z Conorem McGregorem Nate Diaz, który zniweczył wówczas plany doprowadzeni do starcia Irlandczyka z obecnym wówczas w hali Georgesem Saint-Pierrem.

Czy jednak polski zawodnik posiada niezbędne narzędzia, aby utrzeć nosa tryskającemu pewnością siebie byłemu mistrzowi wagi średniej UFC i Strikeforce? Otóż, sprawa jest mocno skomplikowana i niepewna…

Znaki zapytania

O ile reprezentant Berkutu WCA Fight Team pomimo lutowej porażki z Thiago Santosem prezentuje ostatnimi czasy równą formę, to wokół tej Luke’a Rockholda krąży mnóstwo znaków zapytania. Sama zmiana kategorii wagowych każe postawić wiele pytań na temat jego formy fizycznej – od tych dotyczących odporności szczęki przez te związane z aspektami kondycyjnymi po te uwzględniające elementy siłowe.

Jakby tego było mało, Luke powraca do akcji po prawie półtorarocznej przerwie! Czy tak długi rozbrat z oktagonem pozwolił mu rozwinąć nowe umiejętności, łatając dziury w defensywie, czy może doprowadził do tego, że wyjdzie do walki okryty solidnym płaszczem oktagonowej rdzy? Pytań jest wiele…

Dystans bokserski

Jeśli natomiast zagłębimy się mocniej w elementy techniczne, to wydaje się, że dla polskiego zawodnika najkorzystniejszy powinien być dystans bokserski, ewentualnie parter – ale wyłącznie z góry. Być może bowiem z takiej pozycji cieszynianin będzie w stanie wykorzystać swoją siłę, utrzymując rywala na dole i unikając jego prób poddań czy przetoczeń – choć niewątpliwie będzie musiał piekielnie uważać, bo Rockhold jest niebezpieczny nawet z dołu.

Dystans bokserski może być natomiast o tyle korzystny dla naszego fightera, że w stójce w tym właśnie obszarze Rockhold miewa od dawna najwięcej problemów. W oktagonowej grze Amerykanina razi bowiem jedna wielka luka w defensywie pięściarskiej, którą przypłacił już kilka porażek i masę niepotrzebnie przyjętych ciosów. O co chodzi?

Oczywiście o nawyk okrutny, niebu obrzydły cofania się odwrotnie ustawionego Rockholda w linii prostej. To jednak nie wszystko, bo taki błąd jeszcze byłby do wybaczenia – rzecz jednak w tym, że Amerykanin czyni to z nisko opuszczoną prawą (przednią) ręką, starając zasłaniać barkiem szczękę – a jednocześnie jest wówczas ustawiony w zasadzie bokiem (niemalże tyłem!) do przeciwnika, czasami tracąc go nawet z pola widzenia! W ten właśnie sposób lata temu ubił go Michael Bisping, w ten sposób naruszył David Branch i wreszcie w ten sposób ustrzelił ostatnio Yoel Romero.

Fatalna ten nawyk Amerykanina wychodzi też wówczas, gdy sam próbuje ze wstecznego ustrzelić rywali uwielbianym przez siebie prawym sierpowym. Jeśli przestrzeli – jak w wyżej przytoczonych pojedynkach – znajduje się w horrendalnym położeniu, które pogarsza z każdym desperackim niemalże krokiem wstecz.

Luke Rockhold właśnie przestrzelił prawym sierpowym, trafiając do takiego właśnie fatalnego położenia – w starciu z Michaelem Bispingiem czynił to notorycznie.

Wszystko oczywiście dlatego, iż Amerykanin wyprowadza wspomnianą prawicę z morderczymi intencjami, a gdy pudłuje, leci za ciosem, gubiąc nogi, tracąc pozycję.

Zdarza mu się to zresztą nie tylko, gdy cofając się przed szarżą, postanowi zatrzymać się, próbując kontry prawym sierpem, ale także na środku oktagonu – sprowokowany kilka razy przez Brancha czy Romero, również spróbował odpowiedzieć prawym sierpem, odchylając do boku głowę i zostawiając prawicę po przestrzeleniu bardzo nisko.

Przepuszczenie kontrującego prawego Rockholda – czyli ustawienie go sobie w bezbronnej pozycji – idealnie nadaje się pod jakiegoś lewego overhanda, jakim potraktował go Bisping, lewego prostego, jakim ustrzelił go Romero, uprzedzając obszerną kontrującą prawicę Amerykanina, czy nawet kopnięcie na głowę z prawej nogi.

Yoel Romero wyprowadza podwójnego jaba, Luke Rockhold szuka swojej firmowej kontry prawym sierpem, ale Kubańczyk uprzedza rywala, soczystym krosem posyłając go na deski.




Nie jest oczywiście tak, że lubiany przez Luke’a Rockholda prawy sierp w kontrze nie działa nigdy – powyżej trafia w ten sposób Costasa Philippou oraz Michaela Bispinga, a i dwa razy wstrząsnął tą techniką Davidem Branchem.

Grzechem byłoby nie zaznaczyć, że szczególnie w potyczce z Kubańczykiem Luke nieco poprawił swoją bokserską grę – przede wszystkim w obszarze pracy na nogach i wykorzystania prawego prostego, czyli w jego przypadku jaba. Owszem, zdarzyło mu się kilka razy, że panicznie cofnął się pod presją na siatkę, inkasując nawet jakieś ciosy, a i w końcu został przecież w trzeciej rundzie ustrzelony z uwagi na wspomniany fatalny nawyk, ale… Wiele razy był jednak w stanie utrzymać pojedynek na środku oktagonu, odchodząc do boku – często z aktywną prawicą.

W konfrontacji z Żołnierzem Boga uwagę zwracał też wspomniany bardzo aktywny prawy prosty Amerykanina – czasami go podwajał, czasami nawet potrajał, kilka razy doskonale ustawiając sobie rywala pod ślicznego, szybkiego krosa. Kiwki prawicą wykorzystywał też w charakterze zmyłki przed wyprowadzeniem kopnięć na wszystkich wysokościach. Generalnie – znacznie częściej niż w jakimkolwiek poprzednim występie zaprzęgał do działania ciosy proste i ich krótkie kombinacje – jednocześnie nie wpadając na rywala i zamiast tego trzymając pozycję. A to bardzo ważne, bo pozwala Rockholdowi wykorzystać długie kończyna i zachować dystans – a zatem obniżyć ryzyko, iż niespodziewana szarża rywala sprawi, że ponownie padnie ofiarą swojego opłakanego często w skutach nawyku. Być może zatem powoli owoce przynoszą treningi z Henrim Hooftem? Kto wie!

Jeśli natomiast jesteśmy w obszarze bokserskim, to warto wspomnieć oczywiście o świetnym lewym prostym naszego zawodnika. Pytanie jednak, jak jab ten sprawował będzie się w starciu z odwrotnie ustawionym Rockholdem? Czy cieszynianin sam zmieni ustawienie na odwrotne, szukając prawego prostego? A może klasycznie ustawi się Amerykanin, co chętnie czynił w konfrontacji z Romero.

Problemem dla naszego zawodnika może okazać się… jego styl walki! Cieszynianin nie jest bowiem typem agresywnie nastawionego rębajły, który rozpuszcza ręce, idąc ostro do ataku – a wtedy, przypominam, istnieje największa szansa na to, że Rockhold popełni błąd. Owszem, tu i ówdzie Janek ruszy z jakąś kombinacją dwóch czy trzech ciosów, kończąc je czasami kopnięciem, ale nie jest tak zrywny, tak szybki jak Yoel Romero czy nawet David Branch, który najwięcej sukcesów zanotował, nieszczególnie kalkulując i zamiast tego nacierając jak zły.

Janek jest natomiast zawodnikiem, który nie narzuca dużego tempa, czuje się dobrze w metodycznej szermierce na pięści i kopnięcia. A takowa w starciu z Rockholdem może okazać się ryzykowna z uwagi na przewagę szybkościową Amerykanina oraz jego szeroki wachlarz kopnięć, ostatnimi czasy dobrze kamuflowanych.

Błachowicz posiada w swoim arsenale ładnego lewego sierpowego, na którego narażony jest z uwagi na opuszczoną często prawicę Rockhold, ale… Cieszynianin zaprzęga go do działania głównie w kontrze – Amerykanin nie jest natomiast typem zawodnika, który rozpuszcza mocno ręce, wpadając w przeciwników. Jest w swoich poczynaniach bardziej wyrachowany, metodyczny, co szczególnie pokazało starcie z Romero.

Zaznaczam zatem, że dystans bokserski na papierze powinien faworyzować Jana Błachowicza, ale Bóg jeden raczy wiedzieć, czy Luke Rockhold nie dokonał w tym elemencie solidnych poprawek – a na to wskazywać może jego ostatnia potyczka.




Dystans kickbokserski

Jak natomiast może wyglądać walka w dystansie kickbokserskim? Otóż, mam tutaj spore obawy. Luke to bowiem oczywiście przede wszystkim świetny specjalista od kopnięć wszelakich – z obu pozycji, z obu nóg, na wszystkich wysokościach. Okrężnych, frontalnych, oszukanych (brazylijskie kopnięcie).

W konfrontacji z Żołnierzem Boga dało się zauważyć tendencję Luke’a Rockholda do atakowania niskimi kopnięciami na łydkę z klasycznej pozycji oraz okrężnie na korpus z odwrotnej. Może to jednak okazać się złudne, bo z obu ustawień atakował też innymi technikami nożnymi, chętnie polując na kopnięcia na głowę z obu nóg. Dobrze też dystansował Kubańczyka frontalnymi kopnięciami na korpus.

Poza firmowymi middlekickami cieszynianin będzie musiał bardzo uważać na łydkingi – kilka takowych może bowiem okrutnie utrudnić mu poruszanie się, a Polak nie jest jednak szczególnie lotnym w stójce zawodnikiem, który potrafiłby błyskawicznie cofać nogę czy też rzeczone kopnięcia blokować.

Z drugiej zaś strony… Właśnie niskie kopnięcia mogą okazać się decydującą bronią polskiego zawodnika. Ewentualnie – blokowanie tych wyprowadzanych przez Amerykanina. Rzecz bowiem w tym, że Luke Rockhold boryka się od dawna z problemem piszczela lewej nogi – chodzi o to, że często otwiera mu się tam rana, czy to w wyniku trafienia własnym lowkingiem, czy też trafienia przez rywala. Dobry blok i lewa noga Amerykanina może zalać się krwią, dając mu do myślenia przy wyprowadzaniu kolejnych kopnięć – tak, jak stało się to w starciu z Yoelem Romero.

Jednocześnie jednak oddać trzeba też Rockholdowi, że całkiem nieźle radzi sobie z unikaniem niskich kopnięć ze strony rywali – przede wszystkim poprzez szybkie cofnięcie nogi.

Podsumowując aspekty kickbokserskie, nie twierdzę że Błachowicz nie ma czego szukać w szermierce na długodystansowe bronie z Rockholdem. Jednak przewaga szybkości, jaką będzie najprawdopodobniej miał po swojej stronie Amerykanin, oraz jego bogatszy arsenał kopnięć wespół z poprawioną pracą na nogach – celem unikania dystansu bokserskiego – oraz lepszą techniką (kopnięcia z luzu, często niesygnalizowane, dobrze ustawiane pracą prawicy) stanowić mogą dla naszego zawodnika poważny problem.

Klincz i parter

Trudno ocenić, jak walka będzie wyglądała w klinczu. Być może Błachowicz będzie miał po swojej stronie wystarczającą przewagę siłową, aby nie tylko powstrzymać ewentualne próby obaleń ze strony Rockholda, ale też obalić go. Nie wykluczam takiego scenariusza. W pozycji dominującej cieszynianin powinien natomiast być względnie – względnie! – bezpieczny.

Mam jednak nieodparte wrażenie, że pomimo tego, iż Amerykanin nie jest wybornym zapaśnikiem to mieszanie przez niego różnych prób zapaśniczych pod siatką – vide walka z Davidem Branchem – może okazać się problematyczne dla Polaka. Jan poprawił co prawda ostatnimi czasy defensywę zapaśniczą, ale nie jestem pewien, czy w klinczu będzie w stanie uchronić się przed sprowadzeniami ze strony mającego za sobą lata szlifów wrestlerskich w American Kickboxing Academy rywala.

Najbardziej niebezpiecznie zrobi się oczywiście wtedy, gdy – odpukać – Rockhold przewróci Błachowicza. Janek nie jest oczywiście lebiegą parterowym, potrafiąc zagrozić oponentom nawet z pleców, ale… Luke to inna półka. Najbardziej niszczycielski zawodnik z góry w całym UFC. Potwór. Sam Khabib Nurmagomedov przyznał, że wiele nauczył się od Amerykanina właśnie w tej płaszczyźnie. Idealna, ciasna kontrola, wykluczania rąk, mocne poddania i dewastujące ground and pound. Powiem tak – z góry Luke Rockhold byłby w stanie ubić samego Jona Jonesa, więc…




Typowanie

Nie zdziwi mnie zwycięstwo żadnego zawodnika – i w tym kontekście kurs bukmacherski wyraźnie faworyzujący Amerykanina daje do myślenia.

Pod względem stylów walki – na papierze – nie jest to jednak korzystne zestawienie dla polskiego zawodnika. Nie jest on bowiem zawodnikiem agresywnym, wywierającym presję, kastrującym kopacza z czasu i przestrzeni do wyprowadzania kopnięć, osaczającym go. Chętnie przystaje na walkę w dystansie kickbokserskim, a ten faworyzuje Rockholda – podobnie jak klincz i parter.

Oznacza to, że swoich szans cieszynianin prawdopodobnie zmuszony będzie szukać w obszarze bokserskim. Tutaj jak najbardziej może ustrzelić Rockholda, choć mam nieodparte wrażenie, że szczęka Amerykanina nabierze jednak odporności z uwagi na brak katorżniczego ścinania wagi. Polak natomiast nigdy nie słynął ze szczególnie ciężkich rąk.

Powtarzam jednak, że istnieje dużo zmiennych, które trudno przewidzieć – przede wszystkim w odniesieniu do debiutującego w 205 funtach Luke’a, który wraca na dodatek po długiej przerwie. Dotychczas jednak zawodnicy wojujący wcześniej w wadze średniej – a konkretnie Thiago Santos i Anthony Smith – złapali w nowej kategorii drugi oddech i jak najbardziej może tak być w przypadku Luke’a Rockholda, który od strony technicznej zjada ich obu na śniadanie.

Zresztą pomimo równej ostatnimi czasy formy Jana Błachowicza nie wiemy też, jak zareaguje na pierwszą w karierze porażkę przez nokaut, jakiej doświadczył kilka miesięcy temu. Czy nie będzie w swoich poczynaniach ostrożniejszy, mniej skory do wyprowadzania uderzeń?

Luke Rockhold przed trzecią rundą pojedynku z Yoelem Romero wyglądał dobrze – na jej początku nadal żwawo hasał, tańcząc i ostrzeliwując Kubańczyka. Zakładam, że pomimo dodatkowej masy mięśniowej nie ucierpi więc jego cardio – wszak teraz nie katował organizmu tak dużym ścinaniem wagi.

Jak wspomniałem, jestem daleki od skreślania Cieszyńskiego Księcia i chętnie się pomylę, ale… Luke Rockhold skończy walkę z góry w drugiej lub trzeciej rundzie.

Zwycięzca: Luke Rockhold przez (T)KO

Kto wygra?
Głosuj

*****


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

4 Comments

  1. Konewa

    5 lipca 2019 at 20:41

    Całym sercem za Jankiem, ale rozum mówi „małe szanse”. Widzę tylko jedną możliwość , aby Jano to wygrał: musi to być powtórka z Bispinga.

  2. cesellolaroma

    5 lipca 2019 at 21:05

    Wielokrotnie dumałem nad tym pojedynkiem, i nic nowego tu się nie wymyśli. Teoretycznie szansa jest, że Janek boksersko dociśnie Luke’a i gdzieś tam ustrzeli. Cała reszta przemawia za Rockholdem. Plus niewiadomą jest nowa kategoria wagowa Rockholda.

    • Konewa

      6 lipca 2019 at 11:14

      Obawiam się że zmiana kategori wagowej, będzie działała na kożyść Luka (przykłady Smitha i Santosa).

  3. Janusz

    6 lipca 2019 at 12:40

    to jest Vegas, a w Vegas wszystko na jedną kartę: ostro do przodu jak Bisping, który też nie miał nokautującego ciosu

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *