Analizy UFC 234: Robert Whittaker vs. Kelvin Gastelum


Techniczna analiza pojedynku o pas mistrzowski kategorii średniej pomiędzy Robertem Whittakerem i Kelvinem Gastelumem, do którego dojdzie w daniu głównym gali UFC 234.

W walce wieczoru sobotniej gali UFC 234 w Melbourne w szranki staną zawodnicy, którzy znajdują się prawdopodobnie u szczytu swojej formy – 28-letni mistrz Robert Whittaker i 27-letni pretendent Kelvin Gastelum. Obaj zdecydowanie preferują szermierkę na pięści i kopnięcia w stójce, co zwiastuje emocjonujący pojedynek.

Kto ma w nim po swojej stronie więcej atutów? Przeanalizujmy…




185 lbs: Robert Whittaker (20-4) vs. Kelvin Gastelum (16-3)

Kursy bukmacherskie: Robert Whittaker vs. Kelvin Gastelum 1.37 – 2.90

Zanim spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, kto na papierze ma więcej argumentów, omówmy pokrótce style walki obu zawodników.

Jak walczy Kelvin Gastelum?

Największymi prawdopodobnie atutami pretendenta są bitność, charakter, serce do walki – oraz nieprawdopodobne wręcz opanowanie. Gastelum to kawał charakternego bitnika, który ma ogromne zaufanie do własnych umiejętności, nie panikując nawet w dramatycznych sytuacjach – co jednak ma pewne plusy dodatnie i plusy ujemne.

Zachowując bowiem zimną krew w starciu z Ronaldo Jacare Souzą, gdy brazylijski wirtuoz parteru trafił do jego dosiadu, częstując go bombami z góry, a następne poszukując balachy, Amerykanin zapewnił sobie przetrwanie do końcowej syreny. Z kolei w potyczce z chociażby Chrisem Weidmanem przesadny spokój i luz zaprowadziły go na manowce – zamiast próbować uciekać z parteru, gdzie pieprz rośnie, wyrywać się, ze stoickim spokojem i wymalowanym na twarzy przekonaniem pt. „Spokojnie, wyjdę z tego” został poskręcany.

Z kolei w potyczce z Neilem Magnym spędził w klinczu z plecami na siatce zdecydowanie zbyt dużo czasu, jakby pewien, że prędzej czy później i tak ustrzeli rywala – a nie zdążył, przegrywając na kartach sędziowskich.

Pomimo solidnych zapasów Kelvin najlepiej prezentuje się w obszarze kickbokserskim. Walczy z odwrotnej pozycji, jest piekielnie szybki, mobilny, uderza mocno, dysponując też tytanową szczęką – nie każdy jest w stanie przyjąć największe bomby Ronaldo Jacare Souzy czy Tyrona Woodleya, nie tylko utrzymując się na nogach, ale nie przejawiając nawet większych symptomów naruszenia.

Zawsze świetnie przygotowany kondycyjnie, Gastelum walczy agresywnie, chętnie skracając dystans – a styl ten w pewien sposób wymuszają na nim jego niezachwycające warunki fizyczny. Podobnie jak, powiedzmy, Hector Lombard czy Daniel Cormier, musi przedzierać się do półdystansu, aby tam rozpuszczać ręce, bo na ogół wojuje z większymi rywalami.

Kelvin lubi czarować prawicą, co stanowi w jego oktagonowej grze przygotowanie artyleryjskie pod potężną lewicę – najczęściej w postaci prostego, rzadziej ciasnego sierpa lub podbródka. Poprzedza te ciosy głównie prawym prostym bądź prawym sierpem. Posiada też smykałkę do kontr, którą zaprezentował w starciu z Michaelem Bispingiem, uchylając się przed ciosami Brytyjczyka i dosięgając go soczystą kombinacją prawego i lewego.

Kiedyś obalał i męczył rywali w klinczu często i gęsto, ale od czasu przeprowadzki do wagi średniej mocno ograniczył ten element w swojej grze.

Jak na jego tle przedstawia się mistrz?

Jak walczy Robert Whittaker?

Otóż, Whittaker walczy z klasycznej pozycji, przejawiając delikatne ciągotki karateckie w swoim sposobie poruszania się – tj. doskokach i odskokach. Potrafi błyskawicznie skracać dystans, najczęściej doskakując z szybkim lewym prostym, przy którym chętnie obniża też pozycję, uchylając głowę.

To jednak nie wszystko, bo umiejętność szybkiego doskoku wykorzystuje też na kilka innych sposobów, starając się wyprowadzić rywali w pole. Czasami doskoczy, tylko markując lewego prostego, by następnie błyskawicznie przejść do lewego sierpowego – czyli swojej firmowej broni. Potrafi zaatakować też w drugie tempo – czy to bezpośrednim lewym sierpem czy też poprzedzonym kiwką – uchodząc do boku przed kontrami. Czasami po zejściu odpali też prawicę, będąc w bezpiecznej i dogodnej do ataku pozycji.

Na tym jednak nie koniec, bo w pięściarskim arsenale mistrza znajdują się też oczywiście kombinacje 1-2, 3-2 czy wszelkiego rodzaju podbródki.

Uwagę zwraca mocna defensywa urodzonego w Nowej Zelandii Australijczyka. Nie zostaje w miejscu po ciosach, odchodząc do boku, najczęściej z balansem lub obniżeniem pozycji, aby ustrzec się kontr. Odrobinę przypomina w tym elemencie TJ-a Dillashawa. Nie posiada może tak twardej szczęki jak Kelvin Gastelum, ale jego reakcje w podbramkowych sytuacjach są odpowiednie – próbuje łapać klincz, nie spuszcza wzroku z rywala, sam czasami poszuka kontry, stara się wszelkimi sposobami minimalizować ryzyko zainkasowania kolejnych uderzeń.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o technikach nożnych Whittakera, bo ich wykorzystanie zapewniło mu furę sukcesów w oktagonie UFC. Uwielbia ciosami ustawiać sobie przeciwników pod niesygnalizowane kopnięcie okrężne prawą nogą na głowę lub korpus – często dodatkowo ukrywając je za obniżoną chwilę wcześniej pozycją. W pierwszej walce z Yoelem Romero sterroryzował natomiast Kubańczyka frontalami na korpus, w drugiej – kopnięciami na kolana.

Również – podobnie jak Kelvina Gasteluma – wyróżniającego się świetnym przygotowaniem fizycznym Bobby’ego Knucklesa cechują też spektakularne defensywne zapasy, które pozwalają mu utrzymywać walkę w preferowanej przez siebie płaszczyźnie stójkowej.

Co zatem stanie się, gdy obaj zawodnicy rozpuszczą pięści i kopnięcia?




Konfrontacja

Otóż, Gastelum będzie piekielnie niebezpieczny w swoim koronnym elemencie – czyli w półdystansie. Jego szybkie ręce i twarda jak tytan szczęka będą stanowić jego cenne atuty, jeśli przedrze się w pobliże Whittakera. A nie oszukujmy się – taki będzie jego plan. Gastelum musi bowiem skracać dystans, aby zniwelować lepsze warunki fizyczne mistrza i jego umiejętności kąsania oponentów z dystansu.

Pretendent jest też sprawnym zapaśnikiem, który potrafi odnaleźć się doskonale we wszelkiego rodzaju kotłach zapaśniczych, ale… Nie dość, że od dawna nie sięgnął po swój wrestling – o co zresztą w wadze średniej trudniej, bo staje naprzeciwko silniejszych rywali niż w 170 funtach – to w obszarze defensywy zapaśniczej mistrz stoi na poziomie Jose Aldo, Gleisona Tibau, Tyrona Woodleya, Kamaru Usmana czy Jorge Masvidala. Uniosę brwi wysoko, wysoko, jeśli Gastelum będzie w stanie przewracać Whittakera.

W drugą stronę – tj. Australijczyk obalający Amerykanina – też prawdopodobnie nie będzie to działać. Kelvin mocno poprawił obronę przed obaleniami na okoliczność starcia z Jacare, a i ofensywa zapaśnicza mistrza do elitarnych nie należy.

Innymi słowy, czeka nas walka w stójce.

Jak wspomniałem, nie skreślam Gasteluma, bo w półdystansie będzie piekielnie niebezpieczny. Rzecz jednak w tym, że arsenał kickbokserski Whittakera jest bez porównania bogatszy. Przepaść! Owszem, pretendent jest w swoich poczynaniach piekielnie skuteczny – wszak posyłał na deski sześciu z ostatnich siedmiu rywali – ale też do cna przewidywalny. Nie dość bowiem, że bardzo rzadko kopie, to w obszarze bokserskim polega niemal wyłącznie na swojej lewicy, czy to w formie krosa lub ciasnego sierpa (najczęściej), czy też podbródka (rzadziej). A prawa ręka? Tylko pod kiwki, zmyłki, czarowanie, ustawianie rywala pod lewicę.

W przeciwieństwie do mistrza, pretendent jest w swoich defensywnych poczynaniach bardzo niedbały – zostaje często po ciosach, okazując niebywałe zaufanie do swojej szczęki. Póki co wychodził na tym dobrze, ale… ileż czystych uderzeń zebrał w rundach drugiej i trzeciej od drewnianego w stójkowych tanach, okrutnie już zmęczonego i powolnego Ronaldo Jacare Souzy?! A co będzie, jeśli trafi go nieporównywalnie sprawniejszy boksersko i z całą pewnością mocniej uderzający Australijczyk?

Ba, we wspomnianym starciu z Jacare Gastelum kilka razy zainkasował bezpośredniego lewego sierpa i kopnięcie okrężne na głowę – pomimo pokracznego ich przygotowania przez Brazylijczyka. A te właśnie dwie techniki – tj. lewy sierpowy i dobrze ukryty high kick – to najgroźniejsze działa w arsenale mistrza. Owszem, w tyle głowy trzeba mieć, że w starciu z Souzą Gastelum walczył z nieco opuszczonymi rękami, aby bronić się przed obaleniami, ale jego kontrola dystansu i tak nie zachwycała.

Wreszcie, nawet we wspomnianym półdystansie Kelvin będzie musiał uważać. Whittaker zaprezentował bowiem w rewanżowym boju z Romero piekielnie kreatywne łokcie, którymi kilka razy zdzielił Kubańczyka.

O ile zatem Gastelum w zasadzie od początku swojej kariery w UFC prezentuje ten sam styl – jest agresywny, aktywny, naciera, szuka ulokowania lewicy na szczęce rywala – to Whittaker cały czas się rozwija, dodaje nowe elementy do swojej oktagonowej gry. W ostatnim starciu sprawił furę problemów Żołnierzowi Boga kopnięciami na kolano, które zresztą wyprowadzał z szybkością i precyzją, które mógłby pozazdrościć mu sam Jon Jones!

Innymi słowy, Robert Whittaker ma po swojej stronie czynnik nieprzewidywalności – nie tylko z uwagi na znacznie głębszą grę, ale też z uwagi na uzupełnianie jej o nowe elementy.




Typowanie

Podsumowując, scenariusz, w którym tytuł mistrzowski wagi średniej zmienia właściciela, jest mimo wszystko realny. Gastelum może ustrzelić Whitakera w półdystansie, ale może też po prostu zajechać go na przestrzeni 25 minut – wywierać presję, naciskać, zmuszać Australijczyka do pochłaniającej wiele sił walki ze wstecznego. Kto wie zresztą, jak na formie i zdrowiu mistrza odbiją się dwie wojny stoczone z Romero? W tym kontekście kursy bukmacherskie aż tak wyraźnie faworyzujące Roberta wydają się przesadzone.

Mimo wszystko trudno nie upatrywać jednak faworyta w Whittakerze, który ma na swoim rozkładzie mocniejszych rywali – z kubańskim potworem na czele – oraz doświadczenie z walki z mańkutami. Będzie w stanie spowalniać falowe ataki Amerykanina długimi prostymi, dręczyć go kopnięciami na kolana, korpus i głowę, orbitować do boku. Amerykanin zdecydowanie nie wyróżnia się umiejętnościami zamykania rywali na siatce, zamiast tego najczęściej po prostu ich ganiając – a w walce z Australijczykiem stanowić będzie to problem. Mając na uwadze lichą defensywę stójkową pretendenta, nie wykluczam, że Whittaker będzie pierwszym, który skruszy szczękę Gasteluma, ale za bardziej prawdopodobny scenariusz uznaję jednak jego zwycięstwo na pełnym dystansie.

Zwycięzca: Robert Whittaker przez decyzję

*****

Szanowni Czytelnicy, jeśli przypadła Wam do gustu powyższa analiza i inne treści na Lowking.pl oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, zapraszam Was do objęcia portalu mecenatem na Patronite.pl. Szczegóły w oknie poniżej. Dziękuję!


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

2 Comments

  1. Mecenas

    8 lutego 2019 at 17:41

    Super analiza . Bardzo dobra robota ja stawiam na wygraną mistrza przez TKO 2 runda.

  2. cesellolaroma

    8 lutego 2019 at 17:56

    Zgadzam się z analizą. Ogólnie Robert wydaje się być znacznie bardziej wszestronnym i utalentowanym zawodnikiem i trzymam za niego kciuki. Gra octagonowa Gasteluma nie jest szczególnie skomplikowana, ale trzeba mu oddać, że jest bardzo efektywny i niebezpieczny w tym co robi. Kluczową będzie dyspozycja Whittakera, w swojej optymalnej formie powinien spokojnie wygrać ten pojedynek.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *