UFC

Mark Hunt: „Jeśli zginę, walcząc – w porządku. Byle w uczciwej walce”

Mark Hunt zabiera głos na temat swojego zdrowia, historii walk z oszustami oraz swoich planów podboju kategorii ciężkiej UFC.

Sklasyfikowany na 5. miejscu w rankingu kategorii ciężkiej Mark Hunt to prawdopodobnie najbardziej bezkompromisowo podchodzący do kwestii dopingu zawodnik w UFC.

W przeszłości nie zostawił w mediach suchej nitki na UFC i Amerykańskiej Agencji Antydopingowej w związku z wpadką dopingową Brocka Lesnara, z którym zmierzył się podczas gali UFC 200. To jednak nie wszystko, bo za słowami poszły czyny i Samoańczyk zaciągnął swojego pracodawcę do sądu, domagając się zadośćuczynienia za dopuszczenie do walki z Lesnarem.

Prawdopodobnie stracę w walce życie.

– napisał Hunt na łamach Playersvoice.com.au.

Biję się od czasów, gdy byłem dzieckiem. Biłem się, żeby poprawić swój los. Zarabiałem $300 tygodniowo, mając problemy żeby włożyć coś do garnka, ale stałem się jednym z najlepiej opłacanych zawodników na świecie. Czuję, że takie było moje przeznaczenie. To jest mi pisane i jeśli zginę, walcząc – w porządku. Mam tylko nadzieję, że jeśli do tego dojdzie, będzie to w uczciwej i równej walce.

43-latek, który walczy w MMA zawodowo od 2004 roku – przygodę z kickboxingiem rozpoczął jeszcze wcześniej – nie ukrywa, że stan jego zdrowia zdecydowanie nie należy już do najlepszych.

Moje ciało jest już rozpierdolone, ale głowa nadal jest na miejscu. Nadal wszystko rozumiem i wiem, co jest dobre, a co jest złe – a to najważniejsze.

– napisał.

Czasami nie śpię dobrze. Czasami zaczynam seplenić, jąkać się. Moja pamięć nie jest już taka dobra. Zapominam o czymś, co zrobiłem wczoraj, a pamiętam jakieś gówno sprzed lat. Taką płacę za to cenę – za bycie fighterem. Biłem się jednak z wieloma oszustami i przyjąłem od nich wiele obrażeń – a to nie jest w porządku.

Gdyby nie oszuści, byłbym już mistrzem. Prawdopodobnie byłbym na emeryturze, siedząc wygodnie w domu i grając w gry wideo, jednocześnie objadając się KFC. Ci goście nie daliby mi rady, gdyby nie oszukiwali.

Spośród pięciu ostatnich rywali Samoańczyka w UFC czterech ma za sobą historie z wpadkami dopingowymi – poza wspomnianym Brockiem Lesnarem są to Alistair Overeem, Frank Mir i Antonio Silva.

Ponadto w przeszłości Hunt rywalizował też z Joshem Barnettem, Benem Rothwellem czy Juniorem dos Santosem, a więc kolejnymi zawodnikami, którzy borykali bądź nadal borykają się z problemami dopingowymi.

Straciłem miliony dolarów na sponsorach. Wkurza mnie to, gdy o tym myślę.

– stwierdził Hunt.

Lesnar to wielkie nazwisko. Wielka gwiazda. To była moja szansa, aby zbliżyć się do tytułu – to byłoby moje trzecie zwycięstwo z rzędu. Zamiast tego ludzie mnie nienawidzą. Mówią: „Jesteś marudą, dlaczego chcesz dostać jego pieniądze?”. To nie są jego pieniądze. Nic nie powinien dostać.

Wiedział, czym faszeruje swoje ciało. To był napad dokonany z premedytacją. Gdybym wtedy zmarł…

Gdyby usunąć moje wszystkie walki z oszustami, to zniknęłaby połowa mojego rekordu. Przypłaciłem drogę na szczyt potem i krwią, a ci goście musieli się wspomagać, żeby tu dotrzeć.

Wszyscy powtarzają, że pierwsza walka z BigFootem była jedną z najlepszych w historii wagi ciężkiej – ale nie dla mnie. Jest splamiona. Ten gość wszystko zrujnował. Odbierasz mu sok i staje się nikim. W pierwszej walce prawie się pozabijaliśmy. W drugiej, gdy był już czysty, nie przetrwał nawet rundy. Nie był tą samą osobą, która wcześniej prawie mnie zabiła.

Złamałem rękę w pierwszej walce. Złamałem rękę, lejąc oszusta, a potem wypadłem z tego powodu na prawie rok. Nie miałem pracy, żadnego dochodu. To ma na ciebie i na twoje życie ogromny wpływ.

Do oktagonu Samoańczyk powróci 19 listopada, w walce wieczoru gali UFC Fight Night 121 w Sydney mierząc się z Marcinem Tyburą. I nie ukrywa, że nadal mierzy w sam szczyt.

Gdy zaczynam coś robić, zawsze staram się to skończyć. Zostały mi trzy walki w kontrakcie. Chcę zostać mistrzem świata.

– zapowiedział.

Moim marzeniem jest zostanie mistrzem świata MMA. Byłem najlepszym zawodnikiem w kickboxingu – tego mi nie odbiorą – ale gdy zacząłem MMA, zdałem sobie sprawę, jak wspaniały jest to sport. To ostateczna postać sportów walki i chcę być w tym najlepszy na świecie.

*****

Daniel Cormier ponownie mistrzem kategorii półciężkiej: „Biorę ten pas”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button