KSWPolskie MMA

Marcin Różalski o hejterach: „Mam kilka współrzędnych na kilku takich panów”

Marcin Różalski opowiada o swoim podejściu do tzw. hejterów, zabierając też głos na temat złożenia im potencjalnej wizyty.

Były już – choć jeszcze nieoficjalnie, bo organizacja KSW nie wystosowała póki co żadnego komunikatu w sprawie zwakowanego pasa – mistrz kategorii ciężkiej Marcin Różalski, który podczas gali KSW 39 – Colosseum ekspresowo ubijając Fernando Rodriguesa Juniora, zasiadł na tronie najbardziej prestiżowej dywizji, odpoczywa obecnie po ciężkich przygotowaniach, relaksując się i obcując z przyrodą w swoim Różalowie.

Marcin Różalski ekspresowo usypia Fernando Rodriguesa Jr. – video

Różalski znany jest nie tylko ze swojego bezkompromisowego stylu walki i umiłowania do bójek, ale także do ostrego podejścia do nienawistników czy też tzw. hejterów, na których brak – jako postać mocno już znana na polskiej scenie MMA – narzekać nie może.

Swego czasu media obiegła historia – przywołana zresztą sprzed wielu, wielu miesięcy – wedle której Różalski miał odwiedzić jednego z takowych hejterów, by wyjaśnić mu, co o tym myśli. Nie do końca wiadomo, jak rzeczona wizyta się skończyła, bo panują w tej materii sprzeczne wersje, ale zapytany w rozmowie z portalem MMAnia.pl o kolejne potencjalne odwiedziny u innych hejterów, Różalski podszedł do tematu z pewnym dystansem.

Po tym, jak to wszystko wyszło, dostałem tysiące (wiadomości). „A, przyjedź do mnie, masz tu adres!”. No i co? On myśli, że ja nie mam, co robić, tylko będę jeździł, marnował paliwo, jeździł pół Polski, żeby co? Pojadę, a tam co? A tam na przykład będzie chłopak, który nie ma o niczym pojęcia albo coś takiego. To jest słabe.

– powiedział.

Jeżeli będzie sytuacja taka, że sam mi ktoś wpadnie w ręce albo jak na przykład ktoś godny zaufania, mój przyjaciel powie: „Słuchaj, jest tu taki jeden, wytarmosiłem go za ucho. Chcesz, to przyjedź, to go wytarmosisz po trasie”. To oczywiście, że nie omieszkam. A najśmieszniejsze jest to, że mam kilka już takich współrzędnych na kilku takich panów i to są współrzędne w milionie procent prawdziwe. W milionie procent.

To jest więc kwestia mojej delegacji, czy będę gdzieś w pobliżu takiego, kurwa, ancymonka. Czy na przykład pokłócę się z moją żoną i pojadę w nerwach odreagować. Najśmieszniejsze jest, że wiem dokładnie, gdzie taka jedna małpa z drugą mieszka. Małpa? Nie, przepraszam, bo ubliżam małpom. Taki jeden cymbał z drugim mieszka. Wiem, jak on dokładnie wygląda. Tylko, że to też szkoda czasami nerwów na to i czasu.

Cały wywiad poniżej:

*****

Marcin Różalski: „Nie mówię, że nigdy nie zawalczę, ale…

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button