UFC

Grant Dawson początkowo odrzucił walkę z Mateuszem Rębeckim, zaskoczony zgodą Polaka: „Starałem się po prostu okazać szacunek”

Grant Dawson zdradził, że początkowo nie zaakceptował oferty walki z Mateuszem Rębeckim na UFC 328, ale później zdanie zmienił.

Grant Dawson i Mateusz Rębecki – klubowi koledzy z mat American Top Team na Florydzie – na początku maja skrzyżują rękawice w Newark w ramach gali UFC 328.

Okazuje się jednak, że Amerykanin nie miał okazji łapać się na treningu z Polakiem od dawien dawna, o czym opowiedział w najnowszym wywiadzie na kanale Inside Fighting.

– Tak, trenowaliśmy kiedyś razem – powiedział. – To trochę dziwne, bo kiedy się tu przeprowadziłem, trenowaliśmy razem dość często, a potem minęły jakieś dwa, trzy lata, podczas których po prostu nie spotykaliśmy się w ogóle na macie, bo on lubi taki styl treningu, który mi nie do końca odpowiadał. Nie żeby było w tym coś złego. Po prostu to nie było dla mnie.

– A potem zacząłem nawiązywać znajomości z ludźmi, z którymi chciałem więcej trenować. Zatem trenowaliśmy razem, ale minęły już dwa lub trzy lata, może dłużej, może raczej trzy lub cztery lata, odkąd ostatni raz brałem udział w intensywnej sesji treningowej z tym gościem.

Dawson otrzymał propozycję walki z Rębeckim na sześć tygodni przed galą. Przyznał natomiast, że początkowo ją odrzucił, przekonany, że tak samo zachowa się Polak.

– Dostaliśmy tę propozycję, ale istnieje pewna niepisana zasada, że kiedy koledzy z drużyny otrzymują propozycję walki między sobą, obaj ją odrzucają, żeby drugiego nie stawiać w złym świecie – powiedział. – Odpowiedziałem więc, mówiąc: „Nie, to mój kolega z drużyny. Nie chcę z nim walczyć. Nie chcę, żeby to była walka ATT kontra ATT. Rozumiem, przez co musiał przechodzić Chris (Duncan) i po prostu nie chcę przechodzić przez to samo”.

– Tyle że oni odpisali mi i powiedzieli: „Cóż, on już zgodził się na walkę”. A zatem kolejna niepisana zasada mówi, że jeśli ktoś się zgodzi, to ty też musisz się zgodzić. Więc powiedziałem „tak”.

– Nie było tak, że nie chciałem z nim walczyć, bo nie wierzyłem, że go pokonam. Nie chodzi o to, że uważam go za jakąś maszynę do niszczenia. Nie. Chodziło po prostu o szacunek.

– Myślałem, że obaj jesteśmy w podobnej sytuacji, bo wcześniej proponowano nam walkę ze sobą i obaj odmówiliśmy. Myślałem więc, że znowu tak będzie. On jednak tego nie zrobił. Myśli, że może mnie pokonać. I jak najbardziej w porządku! Zamierzam jednak udowodnić mu, że się myli.

Dawson podszedł z rezerwą do słów dziennikarza, który nie wykluczył, że matchmakerzy UFC być może po prostu go wrobili, fałszywie informując go o podpisaniu kontraktu przez Rębeckiego.

– Rozmawialiśmy o tym z Chrisem Duncanem – powiedział. – Gdyby kiedykolwiek zaproponowano nam coś takiego, obaj od razu byśmy odmówili. Tak. A gdyby powiedzieli, że jeden z nas zaakceptował walkę, po prostu skontaktowalibyśmy się ze sobą. Wiem, że Chris Duncan zapytałby: „Hej, zgodziłeś się na to?”. A ja bym odpowiedział: „Nie. Myślałem, że się umówiliśmy”.

– Od niego (Rębeckiego) nie dostałem żadnej wiadomości. Nie dostałem wiadomości typu: „Stary, muszę przyjąć tę walkę, bo inaczej mnie wyrzucą. Muszę, bo kończą mi się pieniądze”. Muszę przyznać, że nie dostałem nic takiego, więc… Wierzę, że on się rzeczywiście zgodził. I w porządku.

– Nie ma tu żadnej niechęci. Starałem się po prostu okazać szacunek i grać jak kolega z drużyny, grać fair. Może nie tyle chodzi o grę, ale raczej o honor. Nie wiem. Myśli, że może mnie pokonać i to jest całkowicie w porządku. Każdy, kto wszedł ze mną do klatki, myślał, że może mnie pokonać – i trzech z nich miało rację.

Świadom umiejętności i rzeźniczego stylu polskiego zawodnika, KGD nie ma wątpliwości, że pojedynek ten spacerkiem dla niego nie będzie.

Dalsza część artykułu poniżej…


Sprawdź też:

Oleksiejczuk z niecodziennym prezentem dla Borralho

Gamrot zapowiada ogolenie Pimbletta na łyso

Benoit Saint-Denis ma już rywala na kolejną walkę?


– To będzie ciężka walka, stary – przyznał Dawson. – Ma bilans 1-3 w ostatnich czterech walkach, ale wszystkie cztery były kandydatami do tytułu walki roku.

– Nie chcę zdradzać zbyt wiele ze swojego planu, ale sposób, w jaki Chris Duncan z nim walczył… Nie zamierzam w ogóle walczyć z nim w ten sposób. Planuję stoczyć bardzo mądrą walkę, ale choć on może to wszystko zniweczyć. Może zniweczyć moją mądrość, dobrą pracę nóg i przewagę w zapasach.

– Jeśli tak się jednak stanie, jestem gotów… Jestem gotów postawić na szali swoje zdrowie, aby wygrać tę walkę.

– Wygram to. Idę po zwycięstwo – dodał, zapytany o prognozę. – Idę po krew. Jak już mówiłem, zamierzam walczyć mądrze, ale jeśli zmusi mnie do porzucenia tego planu, to jestem gotów… Jestem gotów oddać za to swoje życie.

– Jestem gotów oddać część swojej duszy, żeby to wygrać. I naprawdę tak myślę. Wiem, o ile jestem lepszy. Wiem, na co mnie stać. I mam już dość tego, że tego nie pokazuję. Mam dość tego, że mam naprawdę dobre występy, a potem, kiedy liczy się to najbardziej, z jakiegoś powodu wszystko psuję.

Grant przyznał, że zawsze stara się mieć w głowie trzech potencjalnych rywali, rzucając po walce wyzwanie jednemu z nich – w zależności od tego, w jaki sposób wygra. Im efektowniej, tym wyżej mierzy. Nie zdradził kogo konkretnie wziął na celownik teraz, ale przyznał, że liczy na to, że Michael Chandler przegra w Białym Domu z Mauricio Ruffym, a potem wpadnie w jego ręce.

Poniżej zaduma nad sportową przyszłością Mateusza Gamrota.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button