UFC

Wielki powrót Oliveiry, emerytura Nunes – wyniki, relacja, najlepsze akcje z UFC 289!

Wyniki i relacja na żywo z gali UFC 289: Nunes vs. Aldana, w co-main evencie której Charles Oliveira zmierzył się z Beneilem Dariushem.

W walce wieczoru Amanda Nunes (23-5) pokonała wystraszoną Irene Aldanę (14-7) jednogłośną decyzją sędziowską w stosunku 2 x 50-44, 50-43. Po wszystkim ogłosiła przejście na sportową emeryturę.

W co-main evencie gali Charles Oliveira (34-9) rozbił w pierwszej rundzie Beneila Dariusha (22-5-1). Pełna relacja z walki – tutaj.

Kapitalnie usposobiony Mike Malott (10-1-1) zdemolował Adama Fugitta (9-4). Kanadyjczyk już pierwszym kopnięciem na korpus naruszył Amerykanina, ale ten przetrwał. W szermierce na pięści i kopnięcia cierpliwy Malott był znacznie skuteczniejszy, wyraźnie górując nad Fugittem pod kątem szybkościowym. Zaliczył też kilka obaleń, choć z góry nie był w stanie zagrozić dobrze kręcącemu się rywalowi.

W drugiej rundzie Malott zmienił ustawienie na odwrotne doskakując z kombinację prawego sierpa z lewym – oba weszły czysto, posyłając Fugitta na deski. Gdy Amerykanin próbował wracać na nogi, Malott zaatakował piekielnie ciasną gilotyną. Gdy przedarł się do dosiadu z wybrną głową Fugitta, ten natychmiast odklepał.

31-latek wyśrubował tym samym swój bilans w UFC do 3-0. Wszystkie zwycięstwa odniósł przed czasem.


Pierwsza runda starcia Dana Ige (17-6) z Natem Landwehrem (17-5) wielkich emocji nie przyniosła. Mieliśmy w oktagonie taktyczny kickboxing z niewielką liczbą wymian. Nieco skuteczniejszy był szybszy Ige, który w samej końcówce posłał nawet Landewehra na deski lewym sierpem.

Druga runda toczyła się także pod dyktando Dana Ige. Był wyraźnie szybszy, lepiej pracował na nogach, mieszał ustawienie klasyczne z odwrotnym, atakował głowę i korpus. W samej końcówce ponownie posłał Landwehra na deski lewym sierpem, rzucając się na naruszonego rywala z bombami. Landweher przetrwał jednak do syreny kończącej drugą odsłonę.

W ostatniej rundzie Landwehr próbował odwrócić losy walki, ale nie był w stanie. Trafił co prawda dobrymi prostymi, ale sam też inkasował sporo uderzeń.

Sędziowie wskazali jednogłośnie na odnoszącego drugie z rzędu zwycięstwo Dana Ige w stosunku 2 x 29-28, 30-27.


W starciu otwierającym kartę główną Eryk Anders (15-7) i Marc-Andre Barriault (15-6) od razu zabrali się do roboty, nie szczędząc sobie razów. Kanadyjczyk posłał Amerykanina na deski kombinacją kopnięcia na korpus z ciosem prostym, ale ten szybko doszedł do siebie. Pojedynek w pierwszej rundzie toczył się głównie w klinczu, gdzie obaj zawodnicy nie szczędzili sobie uprzejmości łokciami, kolanami, podbródkami, krótkimi sierpami. Anders poszukiwał też obaleń, ale Barriault dobrze się bronił. Amerykanin był agresywniejszy, ale wydawało się, że to Kanadyjczyk trafiał częściej – szczególnie w krótkich fragmentach, gdy walka trafiała w dystans, choć i w klinczu gruszek w popiele nie zasypiał.

Druga runda była wyrównana. Anders był przez jej większość agresorem, ale obaj zawodnicy mieli swoje momenty. Amerykanin sfinalizował jedno z obaleń. Wydawało się też, że trafił jednak mocniejszymi ciosami – choć na pewno nie tymi na krocze, bo tu prym wiódł Barriault, który dwoma przypadkowymi potraktował Andersa. Kanadyjczyk polował też nieustannie na kombinację middlekicka z prawym, którą posłał rywala na deski w pierwszej rundzie – i czynił to z pewnymi sukcesami.

Ostatnie pięć minut należało do Kanadyjczyka, który był znacznie skuteczniejszy. Trafiał mocnym jabem, kontrującym lewym sierpem, krosem, kopnięciami na korpus i krótkimi kombinacjami. Anders zademonstrował nie lada szczękę.

Sędziowie wskazali jednogłośnie w stosunku 3 x 30-27 na Marca-Andre Barriaulta, który wygrał tym samym drugą walkę z rzędu i trzecią w ostatnich czterech występach.


Pierwsza runda wyróżnionej walki karty wstępnej pomiędzy Nassourdinem Imavovem (12-4) i Chrisem Curtisem (30-10) należała zdecydowanie do francuskiego Dagestańczyka. Kąsał on Amerykanina kopnięciami na kolano oraz szybkimi kombinacjami, dosięgając go także łokciami w klinczu i notując kilka obaleń. Zaszedł nawet Curtisowi za plecy, szukając duszenia, ale Amerykanin przetrwał.

W drugiej odsłonie Curtis podkręcił tempo, ale Imavov nadal prezentował się lepiej w szermierce na pięści i kopnięcia. Trafiał szybkimi kombinacjami, a gdy sytuacja tego wymagała, przechodził w klincz. W pewnym jednak momencie doszło do przypadkowego zderzenia głowami, które Curtis przypłacił rozciętym łukiem brwiowym. Do walki Amerykanin już nie wrócił, twierdząc, że w prawym oku nie widzi wyraźnie.

Pojedynek został uznany za nieodbyty.


Aiemann Zahabi (10-2) zainkasował kilka mocnych lowkingów od Aoriqilenga (24-10) w pierwszych sekundach walki. Jedno z kopnięć spróbował skontrować, ale nie był nawet bliski trafienia.

W końcu jednak zaczaił się, jak Pan Bóg przykazał. Kopiącego Mongoła zaatakował prawym, lewą ręką podbierając jego nogę. Tym samym szukający ucieczki Aoriqileng zgubił krok, nie będąc w stanie utrzymać bezpiecznego dystansu na wstecznym – i zainkasował potężny lewy na szczękę, po którym padł jak długi. Kanadyjczyk nie chciał dobijać, ale widząc, że sędzia nie przerywa, uczynił to.

Niezachwycający częstotliwością startów Aiemann Zahabi – walczy raz na rok – wygrał tym samym trzeci pojedynek z rzędu.


W starciu otwierającym kartę wstępną Kyle Nelson (14-5-1) pokonał faworyzowanego Blake’a Bildera (8-1-1), zadając Amerykaninowi pierwszą w karierze porażkę.

Początek walki należał co prawda do wyraźnie szybszego Bildera, ale w końcówce pierwszej rundy do głosu doszedł Nelson, naruszając nawet rywala serią uderzeń. W drugiej rundzie także to Kanadyjczyk prezentował się lepiej, dręcząc rywala srogimi lowkingami i frontalami na korpus oraz seriami uderzeń. Powstrzymał też wszystkie zapaśnicze próby Bildera. W trzeciej odsłonie Amerykanin fragmentami spróbował podkręcić tempo, ale miał problem z przedzieraniem się w zasięg. Nie był też w stanie przenieść walki do parteru, a w końcówce uszła z niego wola zwycięstwa – skupiał się na pajacowaniu w oktagonie, inkasując kolejne uderzenia i nie będąc w stanie sfinalizować własnych.

Sędziowie orzekli jednogłośnie o wygranej Kyle’a Nelsona w stosunku 2 x 30-27, 29-28. Kanadyjczyk powrócił tym samym na zwycięskie tory po trzech walkach bez wiktorii – dwóch porażkach i remisie.

Bilans Blake’a Bildera w UFC wynosi obecnie 1-1.


David Dvorak (20-6) i debiutujący w oktagonie Stephen Erceg (10-1), który wziął walkę na osiem dni przed galą, dali dobre widowisko. Pierwsza runda i zdecydowana większość drugiej przebiegały pod dyktando ruchliwego Czecha, który kąsał Australijczyka szybkimi ciosami i lowkingami na wysokości łydki, pozostając dla rywala nieuchwytnym celem. Jednak w drugiej połowie drugiej odsłony Erceg naruszył Dvoraka kombinacją lewego haka na korpus i prawego na głowę, by chwilę później posłać go na deski wysokim kopnięciem. W kotle zaatakował gilotyną, ale Czech przetrwał. Erceg zachował jednak więcej sił na trzecią rundę, będąc aktywniejszym i skuteczniejszym.

Sędziowie wskazali jednogłośnie na Stephene Ercega w stosunku 2 x 29-28, 30-27. Dla Davida Dvoraka była to już trzecia z rzędu przegrana, które może oznaczać kres jego przygody z UFC.


Wyniki UFC 289

Walka wieczoru

135 lb: Amanda Nunes (23-5) pok. Irene Aldanę (14-7) jednogłośną decyzją (2 x 50-44, 50-43)

Co-main event

155 lb: Charles Oliveira (34-9) pok. Beneila Dariusha (22-5-1) przez TKO (GNP), R1, 4:10

Karta główna

170 lb: Mike Malott (10-1-1) pok. Adama Fugitta (9-4) przez poddanie (gilotyna), R2, 1:06
145 lb: Dan Ige (17-6) pok. Nate’a Landwehra (17-5) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
185 lb: Marc-Andre Barriault (16-6) pok. Eryka Andersa (15-8) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)

Karta wstępna

185 lb: Nassourdine Imavov (12-4) vs. Chris Curtis (30-10) – no contest (zderzenie głowami), R2, 3:04
125 lb: Jasmine Jasudavicious (9-2) pok. Mirandę Maverick (11-5) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
135 lb: Aiemann Zahabi (10-2) pok. Aoriqilenga (24-10) przez KO (lewy sierp), R1, 1:04
145 lb: Kyle Nelson (14-5-1) pok. Blake’a Bildera (8-1-1) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)

Karta Fight Pass

125 lb: Stephen Erceg (10-1) pok. Davida Dvoraka (20-6) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
115 lb: Diana Belbita (15-7) pok. Marię Oliveirę (13-7) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie z 3X ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – DO 100, 200 i 300 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button