Bez kategoriiKSWPolskie MMA

„Chyba to jednak będzie Sebastian” – jednak nie dla Salahdine’a Parnasse’a walka o drugi pas?

Rozdający karty w wadze lekkiej KSW Marian Ziółkowski najprawdopodobniej jednak w kolejnym starciu zmierzy się z Sebastianem Rajewskim.

Sytuacja w rajdzie po bitewne usługi mistrza kategorii lekkiej KSW Mariana Ziółkowskiego zmienia się jak w kalejdoskopie – przynajmniej w narracji warszawiaka.

Obroniwszy w styczniu po raz drugi tron – w walce wieczoru szczecińskiej gali KSW 66 wypunktował Borysa MańkowskiegoGolden Boy wskazał rozpędzonego serią trzech zwycięstw Sebastiana Rajewskiego jako kandydata numer jeden do swojej kolejnej mistrzowskiej walki.

Z czasem jednak reprezentant WCA zdanie zmienił, na celownik biorąc dziarsko harcującego w mediach mistrza kategorii piórkowej Salahdine’a Parnasse’a, co zresztą płocczaninowi zdecydowanie do gustu nie przypadło.

Tymczasem okazuje się, że na mieście inne są już treście, o czym Marian Ziółkowski opowiedział w wywiadzie udzielonym Tomaszowi Majewskiemu z FightSport.pl.

– Po samej walce (z Borysem) myślałem, że logicznie najbardziej zasługuje Sebastian Rajewski – powiedział Marian. – Gdzieś tydzień po walce zacząłem myśleć, że najlepszą walką, najciekawszą, taką naprawdę największą byłaby walka z Parnassem. Tym bardziej że ten Parnasse cały czas o mnie gada i gdzieś mnie wyzywa do walki, więc wchodzi gdzieś tam na moją ambicję i chcę mu pokazać, żeby tak nie kozaczył.

– Ale teraz już po czasie myślę – biorąc pod uwagę pewne zakulisowe rzeczy, o których wiem – że chyba to jednak będzie Sebastian Rajewski. Choć nie dążyłem do walki z Sebastianem Rajewskim.

O co może chodzić? Nie do końca wiadomo. Wiadomo natomiast, że umowa Francuza z KSW dobiega niebawem końca, a Martin Lewandowski zdążył już zapowiedzieć, że jeśli młodzian jej nie przedłuży, wówczas szansy na sięgnięcie po drugi tytuł mistrzowski nie otrzyma.

– Nie miałem ciśnienia na walki z Rajewskimi – kontynuował Marian. – Znam ich od tylu lat i naprawdę ich lubię.

– Nie dążyłem nigdy do walki z nimi, nie za bardzo jej chciałem, bo lubię ich. Nie czułem żadnej agresji i chęci sprawdzania się z nimi. Trenowałem ze wszystkim. Także z tatą braci Rajewskich. I a propos tego szacunku, to on u nich wprowadził ten szacunek. Mają sportowe podejście.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

– Dlatego, jak mówię, nie miałem ciśnienia, ale widzę, że Sebastian… To jest jego kariera, jego perspektywa. Wiadomo, jak dostanie walkę o pas, dostanie lepsze pieniądze, ten prestiż tego, że to jest walka o pas. I on tego chce. I nie patrzy, czy ja jestem fajnym gościem, czy nie, czy przegra, czy wygra. Chce po prostu wielkiej walki i nie mogę mu tego odbierać.

– Jeśli więc tak się złoży, że nas zestawią, jeśli Wojsław powie, że taka walka, to dobra, jedziemy z tym i będzie walka.

Teraz Marian Ziółkowski wybiera się na wakacje, ale po powrocie wraca do treningów. Do klatki KSW chciałby powrócić w okolicach czerwca, bo, jak przyznał, lubi walczyć latem. Czuję wtedy dużo energii.

Co powiedziałby natomiast, gdyby na trzecią obronę tytułu wyszykowano mu jakiegoś zagranicznego debiutanta?

– To by było też fajne, ale biorąc pod uwagę, ile KSW robi gal, że są już rankingi, to myślę, że trochę nie na miejscu byłoby, gdyby przyszedł ktoś z innej organizacji i zaraz dostałby walkę o pas – ocenił. – Chyba że byłby to jakiś Eddie Alvarez albo ktoś taki, że wszyscy powiedzieliby, że dobra, ten gość może się bić o pas.

– Ogólnie jednak jestem bliżej tego, żeby to miało sens, żeby doceniać tych zawodników, którzy biją się na galach KSW. Tym bardziej że są w końcu te rankingi. I fajnie, że są. Na razie one nie wyglądają może tak poważnie, ale spokojnie – mając na uwadze, że mamy co miesiąc gale, to za rok te rankingi będą naprawdę rzeczowe.

Cały wywiad poniżej:

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button