Polskie MMAUFC

Zmiana kategorii wagowej? Michał Oleksiejczuk zdradził, ile wniósł do oktagonu na walkę z Modestasem Bukauskasem!

Michał Oleksiejczuk podsumował zwycięskie starcie z Modestasem Bukauskasem i zdradził, ile kilogramów wniósł do oktagonu.

W minioną sobotę Michał Oleksiejczuk odniósł bardzo cenne zwycięstwo, w ramach gali UFC 260 w Las Vegas pokonując niejednogłośną decyzją sędziowską Modestasa Bukauskasa.

W ten sposób polski półciężki przerwał czarna serię dwóch porażek, jakie zadali mu Ovince St. Preux i Jimmy Crute. Porażka postawiłaby go w bardzo trudnej sytuacji, ale jak zdradził w najnowszym wywiadzie udzielonym portalowi FighSport.pl, w ogóle nie podchodził do walki w ten sposób. Nie chciał nakładać na siebie dodatkowej presji.

Po walce pojawiło się natomiast sporo komentarzy na temat arsenału, jaki podopieczny Mirosława Oknińskiego zaprzęga do działania w oktagonie. Komentatorzy zwrócili bowiem uwagę, że polski zawodnik w zasadzie nie odwołuje się do technik nożnych. Dlaczego?

– Kiedyś jeszcze przed UFC, w sumie nawet w walce z Rountree kopałem – powiedział Michał. – Potem doznałem kontuzji i te kopnięcia mi się gdzieś tam porozmywały, bo mi uciekała noga. Ale wracam powoli do tego. Kolano mogę kopać bez problemu.

– Kopnięcia? Moim zdaniem i zdaniem trenera Oknińskiego to nie jest zbyt dobry pomysł, bo jestem zawodnikiem niższym i jak będę kopał bezpośrednio, to może mnie ktoś skontrować. I tak się często też na sparingach zdarzało. Gdy zaleczyłem kontuzję i chciałem kopać, to bardzo często było tak, że podczas próby lowkicka ktoś mi przechwytywał nogę i uderzał prostym.

– Skupiam się więc bardziej i będę się skupiał na zadawaniu uderzeń kolanami, łokciami, a kopnięcia to sobie na razie odpuszczę. Kiedyś potrafiłem kopać i nieraz nawet w zawodowej walce zaskoczyłem kopnięciami – i wysokimi, i tymi na korpus.

Dla Michała Oleksiejczuk starcie z Modestasem Bukauskasem było już szóstym stoczonym pod sztandarem UFC. Przed walką nie chciał o tym mówić, ale teraz przyznał, że w drodze do gali czuł się doskonale.

– Trafiłem dość szybko do UFC i tak naprawdę dopiero będąc w UFC, zbierałem doświadczenie, uczyłem się, jak robić wagę, szukałem kogoś, kto mi w tym pomoże – powiedział. – Na początku to wszystko raczkowało, ale w tej walce przyszedł taki moment, że mam już to wszystko w 95% poukładane. I to zaprocentowało.

– Nie chciałem tego mówić, bo wiadomo, walka to walka i wszystko to mogło się różnie skończyć, ale czułem się bardzo dobrze. Bardzo dobrze zrobiłem wagę i bardzo dobrze później to uzupełniłem.

– W dniu walki tak naprawdę ważyłem 100 kilogramów, gdzie wcześniej mi się to w ogóle nie zdarzało. Wcześniej w walkach ważyłem po 96 kg i byłem zmęczony. To była najlepsza moja dyspozycja. Mojemu trenerowi Łukaszowi Borkowi trzeba podziękować, bo naprawdę konkretny facet i bardzo mi w tym wszystkim pomógł.

Właśnie temat kategorii wagowej – tj. potencjalnego przejścia do wagi średniej – jest poruszany przy każdej niemal walce Michała Oleksiejczuka. Polski półciężki ustępował Litwinowi o 7 centymetrów, jeśli chodzi o wzrost i aż o 10, jeśli chodzi o zasięg.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Czy zatem 26-latek rozważa przejście do 84 kilogramów?

– Teraz podciągnąłem ten atletyzm i ciągle to idzie do góry – powiedział Michał. – W dniu walki ważę 100 kilogramów, a to nie jest już mało. Myślę, że do kolejnej walki też to pójdzie do góry.

– Tutaj oglądając tą walkę, to wizualnie byłem mniejszy od swojego rywala, ale jeśli porównać mnie z tej walki i z walki z (Jimmymm) Crute, to różnica była bardzo duża. Poprawiłem, wniosłem na wagę o 4 kilogramy więcej. To wszystko jest do podciągnięcia.

– W tej wadze dobrze się też czuję szybkościowo, dużo widzę. Jak mi dobrze idzie, to widzę te ciosy. Często mam przewagę szybkości nad dużymi zawodnikami, więc… Zostaję na razie w tej kategorii. 84 kg? Nie wiem, zobaczymy. Wygrałem walkę, więc ciągniemy to dalej.

Co ciekawe, mistrz 205 funtów Jan Błachowicz, który uchodzi za dużego półciężkiego, wnosi do oktagonu właśnie około 100 kilogramów, a jak sam wielokrotnie przyznawał, zawsze celuje w 99 kilogramów – wtedy bowiem czuje się najlepiej.

Co zaś tyczy się powrotu do akcji, to Lord mierzy w listopad lub grudzień, ewentualnie późny październik. Chce bowiem wykorzystać dłuższą przerwę, aby poprawić swoje umiejętności oraz nabrać głodu walki.

Cały wywiad poniżej:

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Dyrygent oktagonu

Powiązane artykuły

Komentarze: 3

  1. Wagowo prawie tyle samo co Janek, ale to mistrz ma znacznie lepsze warunki pod walki wzrost/ zasięg. Fizycznie też jest silniejszy.

    Główny problem jaki mam z Michałem, to obawa czy jego styl walki nie będzie wyniszczający na dłuższą metę. Presja, kondycja, boks to się świetnie ogląda. Tylko no niestety on musi w każdej walce przez multum czasu nacierać, wchodzić w wymiany w bliskim dystansie, a wiadomo, że to jest niebezpieczne, wyniszczające.
    Nie ma prawie innych opcji nie pójdzie w parter, ani z góry, ani z dołu, nie powalczy w dystansie, nie przytrzyma w klinczu. Ciągłe wymiany, przynajmniej na ten moment.
    Chociaż może tak dopracuje te swoje mocne strony, że i tak będzie dominował w walkach. Albo z czasem doda nowe elementy.

Dodaj komentarz

Back to top button