Polskie MMAUFC

„To moje wielkie marzenie” – Marcin Tybura chce rewanżu z Derrickiem Lewisem

Opromieniony cennym zwycięstwem z Benem Rothwellem Marcin Tybura chciałby w kolejnym starciu stanąć do rewanżu z Derrickiem Lewisem.

Marcin Tybura nie był bukmacherskim faworytem przed pojedynkiem z Benem Rothwellem, do którego doszło podczas sobotniej gali UFC Fight Island w Abu Zabi. Oktagonowa rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna od tej bukmacherskiej.

Świetnie dysponowany uniejowianin rozbił bowiem na pełnym dystansie Amerykanina, szczególnie w trzeciej rundzie spuszczając mu nie lada lanie. Trudno więc dziwić się, że podczas konferencji prasowej po gali humor mu dopisywał.

– Czuję się dobrze – powiedział Tybur. – Zrobiłem to, co planowaliśmy. Cieszę się więc, że trzymałem się planu. Wiedziałem, że w pierwszej rundzie pójdzie mocno do przodu i będzie starał się zasypać mnie uderzeniami. Plan zakładał unikanie wszystkich ciosów, ale to oczywiście nie było możliwe.

– Może początek pierwszej rundy nie był dla mnie dobry, ale wiedziałem, że będzie tracił siły, a ja będę przejmował kontrolę nad walką. Taki był plan.

Polak przyznał, że nie zdziwiło go tempo narzucone przez Bena Rothwella, bo takiego się właśnie spodziewał. Cieszy się, że mógł dać fanom lepszą i obfitszą w emocje walkę niż ostatnimi czasy.

Big Ben kilka razy zatańczył po uderzeniach Polaka, ale czy rzeczywiście było to następstwem mętliku w głowie? Tybura nie jest pewien.

– Trafiłem wieloma dobrymi uderzeniami – powiedział. – Było kolano na szczękę. Nie wiem. Ma jednak bardzo specyficzny styl walki i poruszania się. Odrobinę przypomina mi Tysona Fury’ego. Dziwny styl. Nigdy więc nie wiadomo.

– Pozostawałem jednak skupiony, pomimo iż to robił. Szedłem do przodu, ale nie miałem przekonania, że to już pora, aby go kończyć.

Dla uniejowianina zwycięstwo z Benem Rothwellem jest już trzecim z rzędu. Wydaje się, że pozwoli mu wrócić do czołowej piętnastki rankingu kategorii ciężkiej. W związku z tym ma już w głowie konkretnego rywala na kolejny pojedynek…

– Przed tą walką chodził mi po głowie ktoś z Top 10 – powiedział Marcin. – Moim wielkim marzeniem jest rewanż z Derrickiem Lewisem. Jest teraz na 7. miejscu, więc nie byłoby to złe zestawienie dla niego. Uważam, że rozwinąłem się od czasu naszej pierwszej walki.

Derrick Lewis i Marcin Tybura spotkali się po raz pierwszy w lutym 2018 roku. Polak zdominował Amerykanina zapaśniczo w dwóch pierwszych rundach, ale w połowie trzeciej padł pod jego uderzeniami.

– Wygrałem pierwsze dwie rundy, a potem mnie znokautował – przypomniał Marcin. – Wiem, że taki jest jego styl i robi to wszystkim rywalom, ale jestem pewien, że mocno się rozwinąłem i to byłaby dobra walka dla mnie.

Obecnie natomiast Derrick Lewis sposobi się do walki z Curtisem Blaydesem, która odbędzie się 28 listopada. Zapytany o swój typ na pojedynek, Tybura podkreślił, że z uwagi na ciężkie pięści nigdy nie można skreślać Czarnej Bestii, ale faworyzuje Razora.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Ma wielkie szczęście” – Cormier prowokuje Błachowicza, przekonany, że Polak nie chciałby z nim walczyć

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

Dodaj komentarz

Back to top button