Bez kategorii

Trener Andersona Silvy brutalnie zaatakował byłego podopiecznego za zmianę klubu – VIDEO

Wieloletni trener Andersona Silvy pobił byłego adepta swojej akademii sztuk walki w Kurytybie za… zmianę klubu i rzekomą zniewagę.

Diogenes Assahida – były wieloletni trener Muay Thai między innymi Andersona Silvy, u którego stał w narożniku zarówno w czasach bojów Brazylijczyka w Cage Rage, jak i w UFC – wsławił się właśnie w Brazylii nie lada „wyczynem”.

Assahida pochwalił się mianowicie na Instagramie (nagranie właśnie usunął), jak to „przywołał do porządku” jednego z byłych już adeptów klubu, jaki prowadzi w Kurytybie. W zakrwawionej jeszcze koszulce opowiedział, jakiej to obrzydłej zniewagi dopuścił się jeden z jego byłych podopiecznych, za co zmuszony był wymierzyć mu sprawiedliwość i dać życiową lekcję honoru i szacunku.

https://www.instagram.com/p/Bv-1sLsBIj7/

Co zatem uczynił tenże młody adept sztuk walki? Otóż, nie dość, że porzucił klub Assahidy na rzecz konkurencyjnego, to miał też krytycznie wypowiedzieć się o swoim byłym trenerze – Assahidzie, rzecz jasna – oraz spacerować przed jego klubem w koszulce tegoż konkurencyjnego, którego szeregi zasilił.

Zobacz także: Artem Lobov wyjaśnia, dlaczego walka na gołe pięści jest bezpieczniejsza od boksu i MMA

Reakcja porzuconego i znieważonego – jak zapewnia – trenera mogła być tylko jedna. Zaczaił się mianowicie na młodzieńca i gdy ten przechodził obok ulicą z jakąś niewiastą, poprosił go na stronę – tylko po to, by znienacka potraktować go z partyzanta, rozpoczynając natarcie. Młodzian w zasadzie nie wyprowadził żadnej ofensywy, jedynie się broniąc – ale zainkasował sporo ciosów i łokci.

Czy historia ta zakończy się na wspomnianym triumfalnym oświadczeniu Diogenesa Assahidy – który, nawiasem mówiąc, nie tylko szlifował technikę Andersona Silvy, ale też przygotowywał go do walk mentalnie – póki co nie wiadomo.

*****

TJ Dillashaw zawieszony na dwa lata przez Amerykańską Agencję Antydopingową

Powiązane artykuły

Komentarze: 14

  1. Tylko pytanie dlaczego zaatakowal mlodego z partyzanta? Pewnie i tak by sobie z nim poradzil, ale mlody chociaz mialby szanse sie „poskładać”, tymczasem rozmowa+nagly poczatkowy mocny kopniak na korpus bez jakiegokolwiek ostrzezenia juz przesądzily sprawe.

    Mlody niepotrzebnie prowokowal, ale ten trener w mooch oczach to szmaciarz ;-)

    Jak sie czuje taki mocny, to powinien powiedziec mlodemu „chodz na solo”, postawy i jazda

  2. Przecież widać, że trener osrany. Zaatakował z partyzanta, czyli bał się przygotowanego rywala. Po drugie młody tylko się bronił i obalił starego jak chciał, gdzie stary metody z mma, duszenie, owinął się na nim jak wąż i później na ziemi nogami go oplatał bezsensu. Dramat.

  3. Jeśli już miałby być takim „prawilniakiem” to nie z partyzanta. Żałosne.
    Nawet osoby które wyjaśniają takie sprawy na ulicy choć to i tak dno, mogą to robić z jakimś fasonem lub bez
    A ten zaatakował swego byłego ucznia, co już go stawia w lepszej pozycji (szacunek do sensei, oraz wiedza o słabych stronach i nawykach itd) to jeszcze z zaskoczenia
    Ciekaw jestem czy ma przez to większe problemy niż tylko potępiające komentarze na internecie

Dodaj komentarz

Back to top button