UFC

Rozczarowany Anderson Silva zapowiada koniec kariery: „Co tu się, ku*wa, wyprawia?!”

Anderson Silva jest tak rozczarowany wszystkim, co (nie) dzieje się w kwestii jego występu na gali UFC 212, że zapowiada koniec kariery.

Oszczędny na ogół w słowa i niepotrafiący sklecić dwóch zdań po angielsku były dominator kategorii średniej Anderson Silva spuścił psy werbalnej wojny, rzucając w audycji The MMA Hour gromy w kierunku Dany White’a i całego UFC. Ba, zrobił to po angielsku, wplatając nawet w swoje wypowiedzi wulgaryzmy.

Powód? Gala UFC 212, która odbędzie się 2 czerwca w Rio de Janeiro. Pierwotnie Pająk miał na niej pójść w tany z Kelvinem Gastelumem, ale ten wpadł na marihuanie i wypadł z gry. Silva nadal jednak garnie się do walki w Rio – ale nie byle jakiej walki. Chce stanąć w szranki z Yoelem Romero – i tylko pod warunkiem, że na szali znajdzie się tymczasowy pas mistrzowski kategorii średniej.

Ale oddajmy mu głos…

Jestem bardzo sfrustrowany, bo nic nie dzieje się w sprawie mojej walki w Rio. Goście ze mną nie rozmawiają. Nic się nie dzieje.

– rozpoczął Silva.

Dali mi kilka opcji na walkę, więc mówię: ok, mogę się bić z Yoelem Romero, bo szanuję Yoela Romero, to świetny zawodnik. Jest pierwszy w rankingu. Jest jednak jedna rzecz: dlaczego Yoel Romero ma przyjeżdżać do Brazylii i walczyć ze mną o nic? Yoel Romero mówi, że chce jechać na walkę do Brazylii, żeby bić się o tymczasowy tytuł.

Wiele obiecano mi w przeszłości i nic się nie spełniło. Gdy podpisywałem ostatni kontrakt, Dana White i Lorenzo Fertitta powiedzieli: ok, gdy Georges Saint-Pierre wróci, będziesz walczył z nim w super-walce. I nic się nie stało. Georges Saint-Pierre wrócił do walki i będzie się bił o pas. To nie ma sensu. Wiem, że chodzi o jebany biznes, ale ciężko pracuję od bardzo dawna, wiele razy pomogłem UFC, uratowałem UFC. Nie wiem, co się dzieje. Wiem, że Dana gada to, tamto, owamto, ale najważniejsza jest teraz moja walka w Brazylii.

Powtarzam swoim menadżerom, że chcę się bić z Yoelem Romero, nie mam z tym problemu – ale postawcie na szali tymczasowy pas. I to dobry biznes dla UFC, bo po pierwsze dwaj goście będą walczyć w Brazylii o pas. Po drugie – Yoel Romero jest pierwszym zawodnikiem w rankingu. Dlaczego nie zestawić tej walki w Brazylii?

Nie wiem co się dzieje, ale jestem bardzo rozczarowany.

Brazylijczyk zdradził, że menadżer Ed Soares przekazał mu, iż UFC bierze pod uwagę, że w ogóle nie wystąpi w Brazylii – co zdecydowanie nie przypadło mu do gustu.

Co? Dlaczego nikt mi tego nie mówi? Tracę czas, pieniądze, wszystko! A nic się nie dzieje! Jestem bardzo rozczarowany UFC. Przepraszam, ale taka jest moja opinia.

– powiedział.

Trenuję od dawna. To nie moja wina, że Gastelum wypadł. To nie mój problem. Moim problemem jest ciężki trening przed galą w Brazylii dla moich fanów. I co teraz z fanami, którzy za to zapłacili? To już drugi raz, gdy to się dzieje. Jestem tym zmęczony.

Wśród kandydatów zaproponowanych Andersonowi Silvie był też Luke Rockhold, ale Brazylijczyka, który ostatnio pokonał Dereka Brunsona, nie interesuje konfrontacja z rywalem powracającym po porażce.

W jego głowie jest tylko Yoel Romero i pas.

Nie będę bił się z Yoelem Romero o nic. Yoel Romero nie będzie przyjeżdżał tu, żeby bić się ze mną o nic. Rozmawiałem z teamem Yoela Romero i jesteśmy po tej samej stronie. Walczmy! Walczmy, ale o tymczasowy pas. To ma sens.

Wiem, że Dana White ma dużo powiedzenia, że to, tamto, ale to nie ma sensu. Sens ma położenie na szali tymczasowego pasa mistrzowskiego w naszej walce.

Jednocześnie Brazylijczyk przyznał, że otrzymał propozycję walki z Kubańczykiem – ale nie o tymczasowy pas mistrzowski. A taka opcja go zupełnie nie interesuje.

Zapytany, jak UFC argumentuje swoją niechęć do postawienia na szali tymczasowego złota, Silva odparł:

Mówią, że nie, bo to, bo tamto, bo owamto. Bo, o, Georges Saint-Pierre wrócił do walki, bo Michael Bisping jest gotowy do walki. To kompletna bzdura. Przepraszam, ale jestem tym zmęczony. Zmęczony ciągłym mówieniem, że, ok, UFC, zrobię to, zrobię tamto. Jestem zmęczony ciągłym ratowaniem ich.

Straciłem wiele pieniędzy, przepadły mi różne możliwości.

Wygrałem w Londynie z Bispingiem. Dlaczego nie zestawili mnie z Bispingiem? Nie dbam o pas, ale wygrałem tę walkę. Dlaczego jej nie zrobić? Georges nie jest przecież gotowy do walki z Bispingiem (w lipcu). Co tu się, kurwa, wyprawia? Jestem tym zmęczony, zmęczony przytakiwaniem UFC i Danie White’owi. Wielokrotnie ratowałem im dupę i jestem tym zmęczony. To wszystko jedno wielkie gówno!

A co, do kurwy, stało się z Jacare? Wygrywał wszystkie walki i nigdy nie dali mu walki o pas. A teraz przegrał. Nigdy nie dostanie już szansy. I to samo z Yoelem Romero. Co, kurwa, stało się ze mną? Byłem mistrzem przez lata i nic się nie dzieje. Nie wierzę już w żadne gadki Dany, bo jestem bardzo rozczarowany.

To jednak nie wszystko, bo Anderson stawia sprawę na ostrzu noża.

Jeśli nie dojdzie do tej walki, kończę. Nie walczę więcej. Nie potrzebuję tego więcej. Nie wierzę już w nic, co mówi Dana.

– zapowiedział, przypominając następnie ponownie zaoferowanie pasa Georgesowi Saint-Pierre’owi.

Gdy podpisywałem ostatni kontrakt, Dana i Lorenzo powiedzieli: ok, gdy wróci GSP, walczycie w super-walce. Mówię: ok, ok! Ufam wam. I nic się nie stało!

No i któregoś dnia GSP wraca, czekam na tą walkę, a on dostaje walkę o pas. Myślę sobie, o mój Boże, to nie ma sensu. Wiem, że Dana White powie, że, o, Georges wygrywał, był mistrzem, to ma sens, żeby walczył o pas. Bla bla bla. To wierutna bzdura.

Silva przypomniał, że w swoim kontakcie nie miał ani słowa o noszeniu odzieży Reeboka, jednak gdy Dana White i Lorenzo Fertitta pojawili się u niego w klubie, prosząc, by pomógł w promocji marki, zgodził się.

Pomóż nam – mówili. Odpowiadam, więc, że ok. Ja pomogę wam, wy pomożecie mi. Zmieniłem kolory, straciłem kontrakt z Nike – i nic się nie wydarzyło.

Wspomniał również, że UFC nigdy nie poszło mu na rękę, zezwalając na jego wymarzoną bokserską walkę z Roy Jones Juniorem.

Zapytany, czy na pewno zakończy karierę, jeśli nie wystąpi w Rio de Janeiro – a przypomnijmy: interesuje go wyłącznie walka z Yoelem Romero o pas tymczasowy – stwierdził:

Myślę, że to będzie koniec. Biję się od dawna. Jestem znieważany. Mam już swoje dziedzictwo, historię. Jestem bardzo sfrustrowany, bo to drugi razy, gdy nie walczę w swoim kraju. Jeździłem, żeby bić się w Londynie, w innych krajach. Wiele razy mówiłem, że chcę się bić w Brazylii i nic z tego nie wyszło.

Tracę na to czas, tracę na to pieniądze, tracę na to energię.

Pracuję w tej jebanej robocie od tak dawna – i nic się nie dzieje. Oddałęm serce temu sportowi, poświęciłem czas, który mógłbym spędzić z rodziną. I nic się nie dzieje. UFC powinno teraz odwzajemnić to, co dla nich zrobiłem. Co się dzieje? To jest, kurwa, pojebane!

W trakcie rozmowy z Silvą do programu dodzwonił się też Romero, który potwierdził słowa Brazylijczyka. Marzy o walce z nim na UFC 212, ale tylko wtedy, jeśli na szal znajdzie się tymczasowy pas mistrzowski kategorii średniej.

Na koniec Pająk raz jeszcze skrytykował zestawienie GSP z Bispingiem. Uważa, że jest obraźliwe dla wszystkich zawodników w kategorii średniej.

Brazylijczyk zapowiedział również, że będzie rozmawiał ze swoimi prawnikami na temat możliwości uwolnienia się od kontraktu z UFC.

Jestem już o wiele za stary. To koniec. Przepraszam. Wiem, że trzeba szanować fanów – i szanuję swoich fanów. Przepraszam, przyjaciele. Kocham ten sport, kocham walkę, walka to moje życie. Ale za dużo tu gówna.

*****

John McCarthy: „Nick i Nate lubią nazywać ludzi suką”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button