„Zapłaćcie mnie, a nie temu je*anemu klaunowi” – Tony Ferguson ostro o Michaelu Chandlerze i UFC

W niezwykle chaotycznym wywiadzie Tony Ferguson opowiedział o fiasku zestawienia z Dustinem Poirierem i dalszych planach sportowych.

Nadal nie wiadomo, kiedy do oktagonu UFC powróci były mistrz kategorii lekkiej Tony Ferguson. Sternik amerykańskiego giganta Dana White od dobrych dwóch miesięcy kusił starciem El Cucuya z Dustinem Poirierem na okoliczność gali UFC 254 w Abu Zabi, ale kilka tygodni temu Luizjańczyk obwieścił, że nie doszedł z UFC do porozumienia w sprawie warunków finansowych.

Jednak Dana White szybko stwierdził, że Tony Ferguson zgodzi się wobec tego na starcie z nowym nabytkiem organizacji, byłym mistrzem Bellatora, Michaelem Chandlerem.

Nic takiego jednak się nie stało. Dlaczego? Jak całe zamieszanie z występem w Abu Zabi wyglądało z perspektywy Fergusona? O tym opowiedział on w najnowszym wywiadzie dla ESPN.com.

– Będę mówił szczerze – zapowiedział Ferguson. – Nie wiem, jakie mieli plany wcześniej czy później, ale byłem cały czas w gotowości. Liczyłem na to. Poważnie. Wkalkulowałem to w swoje plany. Nie jestem gościem, który szczególnie planuje, więc miałem to już wkalkulowane, ale wtedy Dana zaczął wypowiadać się w moim imieniu. Wyszedł tam i opowiadał, że „Tony weźmie tę walkę”. Brachu, nie jesteśmy przyjaciółmi. Nigdy nie powiedziałem, że jesteśmy przyjaciółmi.




– W końcu to tylko biznes, prawda? Jestem na miejscu, gdy mnie potrzebujesz. Jestem też oczywiście, gdy mnie nie potrzebujesz. Poważnie, stary. Jestem na kontrakcie. Robię swoje. Uwielbiam go, uwielbiam UFC i całą resztę, ale nie jestem tylko jakimś popychadłem. Rozumiecie?

– I nie chodzi o to, żeby znać swoją wartość czy o inne tego typu rzeczy. Jestem gotowy na podjęcie wyzwania. Dustin był na miejscu. Walka z Dustinem w Abu Zabi. UFC zwlekało jednak z poinformowaniem nas, że walka z Poirierem jest potwierdzona.

– Podczas gdy nadal trenowałem pod Dustina, pojawił się temat Chandlera. Ściągnęli nowego kolesia, o którym chuja wiem. Nie próbuję mu dojebać z marketingowego punktu widzenia, ale koleś ma mniej niż 100 tys. fanow na Twitterze.

– Próbujecie więc dać mu więcej rozpoznawalności, rzucając go na mnie w rozpisce gali z Khabibem. W porządku, rozumiem, ale jak możecie płacić chujowi więcej niż nam? Nie spędził w UFC ani sekundy. Nie wspominając o tych wszystkich sprawach z dopingiem i całą resztą, chociaż w to gówno wdawać się nie zamierzam.



– Znalazłem się w końcu w takim położeniu, że po prostu chciałem walczyć. Dobra, Chandler, chcesz, żeby cię przywitać? Chcesz tego, kurwa? Tak? Dobra, składamy podpisy. UFC, wykładajcie odpowiednie pieniądze. Zróbmy z tego coś ciekawego. Podnoszę sprzedaż PPV. Chcecie wartość, więc ją tworzę. Jestem na miejscu.

Tony Ferguson podkreślił wielokrotnie, że był dostępny dla UFC w maju, w czasach największej pandemii. Zgodził się na zmianę rywala z Khabiba Nurmagomedova na Justina Gaethje, zgodził się też na przełożenie walki o kilka tygodni. Dziś natomiast Dana White i spółka jakby o wszystkim zapomnieli.

– Wszyscy chcą teraz walki z Khabibem, tak? – kontynuował tyradę Tony. – Ja natomiast muszę na to teraz zapracować? Ok, w porządku. Z kim mam więc walczyć? Z Dustinem? Z Chandlerem? Mam na to wyjebane. Mówiłem już, żo to dla mnie turniej. Dodajemy do niego kolejnych uczestników? W porządku. Dobra. Jazda od początku. Dzisiaj świętujemy dwa lata od walki Khabiba z Conorem? Do tego gówna nie doszłoby, gdyby nie odebrali mi pasa. A więc pierdolcie się. Zapłaćcie mnie, a nie temu jebanemu klaunowi.




– Powtarzam jednak – Chandlerze, nic do ciebie nie mam. Dustinie, nic do ciebie nie mam. Nikomu już jednak nie zamierzam pomagać. Justinie Gaethje, nie ma, kurwa, za co. Dostałeś ten jebany pas, synu. Gwarantuję ci, że powiem ci, abyś zdobył mój pas, po dostaniesz solidny wpierdol. Idę po pas. Przesyłam więc wiadomość do was obu – do ciebie i tego jebanego głąba (Khabiba). Do was obu, barany. To moja mata i to mój czas.

Przypominający w tym wywiadzie pod względem chaosu w wypowiedziach i łączenia różnych wątków Nicka Diaza El Cucuy zapowiedział, że jest gotowy na walkę wieczoru jednej z dwóch numerowanych gal UFC – zaplanowanej na 21 listopada UFC 255 oraz UFC 256, która odbędzie się 12 grudnia.

A skoro mowa o Nicku Diazie, to i na taki pojedynek Tony Ferguson wyraził pełną gotowość, przekonując, że może z powodzeniem walczyć w kategorii półśredniej. Wszystko jednak uzależnia od wyłożenia przez UFC odpowiednich pieniędzy.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

Tymczasem Michael Chandler – sposobiący się do roli rezerwowego na wypadek, gdyby Khabib Nurmagomedov lub Justin Gaethje nie mogli wystąpić w walce wieczoru gali UFC 254 – odpowiedział na powyższe tyrady El Cucuya.

– Odmówiłeś walki ze mną na największej w tym roku gali 24 października… A teraz gadasz?

Poniżej cały wywiad z Tonym Fergusonem:

*****

„Ma wielkie szczęście” – Cormier prowokuje Błachowicza, przekonany, że Polak nie chciałby z nim walczyć

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply