Typowanie UFC FN 71 – Mir vs Duffee

Redakcyjne typowanie gali UFC Fight Night 71 – Mir vs Duffee.

Transmisja z gali rozpocznie się o godzinie 1:00 w nocy ze środy na czwartek.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

265 lbs: Frank Mir (17-9) vs Todd Duffee (9-2)

naiver: Czy Frank Mir może podążyć śladami Andreia Arlovskiego, Fabricio Werduma czy nawet Marka Hunta i jeszcze raz włączyć się do wyścigu o pas mistrzowski kategorii ciężkiej? Amerykanin w lutym tego roku powrócił po rocznej przerwie i czterech kolejnych porażkach, świetnie rozprawiając się z Antonio Silvą na wrogim brazylijskim terenie. Pomimo tego, że BigFoot od dłuższego czasu przeżywa mocny spadek formy, to dyspozycja byłego mistrza UFC musiała się podobać – wyraźnie widać, że podczas nieobecności najmocniej szlifował swoje umiejętności bokserskie, czego zresztą nie ukrywa też przed pojedynkiem z Toddem Duffeem. Kombinacja lewego prostego i lewego sierpa, którą skończył Brazylijczyka, jak żywo przywodzi na myśl boje Daniela Cormiera z Antonio Silvą, gdy dokładnie tą samą kombinacją obecny mistrz kategorii półciężkiej demolował rywala. Mir to kawał cwanej, zaprawionej w bojach bestii!

Wierzę mu, gdy mówi, że widzi mnóstwo luk technicznych w stójkowych poczynaniach Duffeego – bo te w istocie da się zaobserwować. 29-letni reprezentant American Top Team nawet w ostatnim zwycięskim pojedynku z Anthonym Hamiltonem nie stronił od ryzyka, wdając się w szalone wymiany, czy też skracając dystans z wysoko uniesioną, nieruchomą szczęką. Mający więcej bokserskiej finezji Mir (nie spodziewałem się, że kiedyś to napiszę…) wcale nie będzie na straconej pozycji w wymianach na pięści z chaotycznym i chwilami sztywnym, zostawiającym nogi za sobą Duffeem. Pewnikiem za to jest, że to ten ostatni podejmował będzie większe ryzyko w stójce, każdym niemal ciosem próbując odesłać Mira do krainy Morfeusza. Nie jestem pewien, czy stricte techniczna przewaga Franka będzie wystarczająco duża, by uniknąć ciężkich rąk młodziana. Czasami bywa bowiem tak, że ten, kto atakuje z większym animuszem, zwycięża – zwłaszcza, gdy jego ręce ważą sporo. A tak jest w przypadku Todda.

Mir najchętniej przeniósłby ten pojedynek do parteru, gdzie jego przewaga powinna być znaczna, ale nie sądzę, by sztuka ta mu się powiodła – nie grzeszył bowiem nigdy jakimiś szczególnymi umiejętnościami zapaśniczymi.

Wbrew zapewnieniom Mira poddaję też w wątpliwość jego motywację do tego pojedynku. Przypomnijmy, że przez jakiś czas był przekonany, że zmierzy się po raz trzeci z Brockiem Lesnarem, a tymczasem otrzymał niskobudżetową walkę z Toddem Duffeem, którego największym skalpem w karierze jest… Anthony Hamilton? Philip de Fries? Nie wierzę w zapewnienia Mira, że trashtalk Duffeego był dla niego zastrzykiem jakiejś dużej motywacji. Zresztą jego forma na ważeniu nie wyglądała szczególnie dobrze, nawet pomimo tego, że ważył ledwie funt więcej niż w starciu z Antonio Silvą.

Przewagi fizyczna i najprawdopodobniej kondycyjna powinny należeć do młodszego Duffeego, którego nie oglądaliśmy co prawda od dawien dawna w pojedynkach, które wyszłyby poza pierwszą rundę, ale ostatnim razem, gdy tak było (walka z Mikiem Russowem), jego wydolność wyglądała bardzo solidnie.

Ostatecznie bez większego przekonania stawiam na to, że jednak stary pies Frank Mir nie zdołał przyswoić wystarczająco wielu nowych sztuczek, aby sprostać dopiero wdrapującemu się na szczyt i słynącemu z zaangażowania oraz ciężkiej pracy Toddowi Duffeemu, którego trenerzy z ATT z pewnością coś na starego lisa przygotowali.

Zwycięzca: Todd Duffee przez (T)KO

155 lbs: Josh Thomson (20-7) vs Tony Ferguson (18-3)

naiver: Thomson ma już 36 lat, jego ciało jest przetrzebione kontuzjami, a on sam od jakiegoś czasu przebąkuje o emeryturze. Z drugiej strony mamy Tony’ego Fergusona, który znajduje się na fali pięciu zwycięstw w UFC, a gdyby nie złamana ręka w walce z Michaelem Johnsonem, być może miałby ich na koncie aż dziewięć z rzędu. Znajdujący się prawdopodobnie w najlepszym momencie swojej kariery El Cucuy będzie cieszył się też przewagą warunków fizycznych.

W praktyce zatem mamy tu przykład pojedynku starego lisa w osobie Thomsona z młodym wilkiem w osobie Fergusona. Nie jestem w ogóle przekonany, czy mimo wszystko ten ostatni rozwinął się już tak mocno, aby prześcignąć starzejącego się Punka. Thomson to bowiem zawodnik, który jest w stanie dać wyrównaną walkę z każdym w dywizji – piekielnie inteligentny, twardy jak skała, z solidnym boksem, mocnymi zapasami i kapitalnym klinczem, bardzo dobrym parterem i świetną kondycją. O ile tej ostatniej z pewnością nie można odmówić też Fergusonowi, który na dodatek jest aktywniejszym zawodnikiem niż Thomson, to wcale nie jestem pewien, czy rzeczywiście dyktował będzie warunki w stójce – nadal bowiem nie korzysta ze swoich warunków fizycznych tak, jak moglibyśmy od niego oczekiwać.

Kluczowym aspektem w tym pojedynku może okazać się wspomniana agresja (aktywność) Fergusona, który od początku wywiera ostrą presję na swoich rywalach, ale… jeśli powracającemu po rocznej przerwie, ale dysponującemu przewagą doświadczenia i techniki w każdej płaszczyźnie Joshowi Thomsonowi zostało jeszcze coś z zawodnika, który bez najmniejszych problemów radził sobie z permanentnymi atakami Nate’a Diaz’a, doskonale pracując na nogach i raz po raz zmieniając pozycje, ubije Fergusona. I taki jest też mój typ, choć absolutnie nie zdziwi mnie zwycięstwo rozpędzonego Tony’ego.

Zwycięzca: Josh Thomson przez decyzję

135 lbs: Scott Jorgensen (15-10) vs Manny Gamburyan (14-8)

naiver: Obaj zawodnicy nie zachwycają ostatnimi czasy i pytanie, na jakie trzeba sobie odpowiedzieć, brzmi: który z nich jest mniej słaby? Od strony szybkościowej i być może kondycyjnej przewagę powinien mieć Jorgensen, ale zapaśniczo i siłowo karty rozdawał będzie Gamburyan. Myślę, że kluczem do jego zwycięstwa może okazać się jego firmowa gilotyna, który może doprowadzić do tego, że Jorgensen nie będzie aktywny od strony zapaśniczej, obawiając się, by nie skończyć w morderczym uścisku.

Zwycięzca: Manny Gamburyan przez decyzję

155 lbs: Kevin Lee (10-1) vs James Moontasri (8-2)

naiver: To znacznie bardziej wyrównane starcie, niż mogłyby na to wskazywać kursy bukmacherskie, wedle których Kevin Lee jest zdecydowanym faworytem.

Wywodzący się z taekwondo Moontasri ze swoim przebogatym arsenałem ofensywnym w stójce jest prawdziwym potworem. Ma jednak jeden poważny problem, którym jest ogromna tendencja do podejmowania ryzyka i przedkładania efektowności nad efektywność. Często odwołuje się do szalonych obrotówek czy latających kolan, narażając się na ataki czy obalenia, podczas gdy wystarczyłoby trzymać rywala na dystans. Z tego właśnie powodu Kevin Lee to dla niego bardzo niebezpieczny przeciwnik – dysponujący świetnym zasięgiem Amerykanin nadal wydaje się poszukiwać swojego stylu, ale z każdą walką prezentuje się coraz lepiej. Mniej w nim efektowności i udawanego boksera (jak z pojedynku przeciwko Alowi Iaquincie), a więcej zawodnika, który jest świadomy swoich mocnych i słaby stron, nie starając się już za wszelką cenę być efektownym i nonszalanckim. Dobrze pokazało to jego starcie z Jesse Ronsonem, w którym długimi fragmentami wciskał rywala do siatki, poświęcając błyskotliwość na ołtarzu zwycięstwa.

Trenujący w Black House Moontasri nie powala swoją pracą na nogach, dając się zamykać pod siatką takim przeciętnym zawodnikom jak Joe Ellenberger czy Cody Pfister. Wygląda zatem na to, że i zapaśniczo przewyższający tę dwójkę Lee nie będzie miał problemów z przechodzeniem do klinczu i szukaniem z tej pozycji obalenia. Wspomniane cofanie się na siatkę w wykonaniu Moontasriego spowodowane jest najprawdopodobniej jego przesadnym dążeniem do efektownych akcji – na ogół właśnie cofając się w linii prostej, poluje na latające kolano, podczas gdy mógłby po prostu odejść do boku i razić swoich rywali z dystansu. Jeśli w starciu z Kevinem Lee również stawiał będzie na błyskotliwość kosztem skuteczności, czeka go długa i ciężka noc, bo nie ulega wątpliwości, że w walce na chwyty przewaga należeć będzie do 22-latka. Myślę też, że i od strony kondycyjnej przywykły do zapaśniczego grindu Lee może mieć przewagę, zwłaszcza, jeśli walka dłuższymi fragmentami toczyła będzie się w klinczu.

Moontasri mocno pracował nad swoją defensywą zapaśniczą, ale nie ulega wątpliwości, że Lee jest zawodnikiem, który może położyć go na plecach – a jeśli tak się stanie, przejmie stery pojedynku w swoje ręce.

Jestem niemal pewien, że Kevin wyjdzie do tego starcia jeszcze dojrzalszy, bardziej wyrachowany niż ostatnio i z pewnością naładowany pewnością siebie – wszak chciał brać walkę z Alem Iaquintą w zastępstwie za Gilberta Melendeza. Pytanie jednak, czy również i Moontasri w końcu „wydorośleje”. Jeśli nadal popełniał będzie błędy ze swoich dwóch poprzednich walk w UFC, to albo zostanie zdominowany zapaśniczo (bardziej prawdopodobne), albo czymś pięknym ustrzeli Lee (mniej prawdopodobne). Natomiast jeśli pójdzie po rozum do głowy i zrobi wszystko, aby zmienić to starcie w typowo kickbokserski pojedynek na środku oktagonu, jego szanse znacznie wzrosną, nawet pomimo coraz lepszego boksu i przewagi zasięgu młodziana.

Bez najmniejszego przekonania przewiduję jednak, że brak zapaśniczych zagrożeń ze strony Moontasriego spowoduje, że Lee w stójce trzymał będzie ręce wyżej niż w ostatniej walce z Michelem Prazeresem (gdy przyjął sporo ciosów), nie pozwalając się ustrzelić. Być może Moonwalker zawalczy rozważniej, ale sądzę, że jednak nie oszuka swoich nawyków (jeszcze nie teraz) i próbując efektownych uderzeń, kończył będzie na siatce w klinczu lub w parterze, ostatecznie przegrywając na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Kevin Lee przez decyzję

170 lbs: Alan Jouban (11-3) vs Matt Dwyer (8-2)

naiver: Alan Jouban to piekielnie kreatywny kickbokser, który jednak czasami daje się ponosić emocjom, wdając się w szalone wymiany, które kończy z naruszonym błędnikiem. Tak było w każdej z jego dotychczasowych walk w UFC. W starciu z Mattem Dwyerem będzie musiał mieć się na baczności, bo ten potrafi mocno uderzyć, ale… stójkowa defensywa 194-centymetrowego wieżowca woła o pomstę do nieba. Podobnie z jego szybkością. Oddać trzeba jednak Dwyerowi, że w swoim ostatnim boju przeciwko Wiliamowi Patolino zaprezentował się nad wyraz dobrze, dużo pracując na nogach i świetnie kontrolując dystans długimi kończynami, by ostatecznie na wrogiej ziemi ubić Brazylijczyka spektakularnym ciosem supermana. Myślę, że trenujący w Black House Jouban prędzej czy później znajdzie w końcu sposób na skrócenie dystansu i ubicie Dwyera – zwłaszcza, że w klinczu jest piekielnie niebezpieczny, a i w pojedynku z Kanadyjczykiem śmiało będzie mógł również odwoływać się do zapasów, by pokazać, czego nauczył się pod okiem Eddiego Bravo. Szybkość, kreatywność i wszechstronność Joubana powinny okazać się większymi atutami niż warunki fizyczne Dwyera.

Zwycięzca: Alan Jouban przez (T)KO

PODSUMOWANIE

WalkanaiverBoltWilk
Frank Mir vs Todd Duffee
2.75 - 1.53

Duffee

Duffee

Mir
Josh Thomson vs Tony Ferguson
2.85 - 1.50

Thomson

Thomson

Ferguson
Holly Holm vs Marion Reneau
1.50 - 2.85

Holm

Reneau

Holm
Manny Gamburyan vs Scott Jorgensen
1.67 - 2.40

Gamburyan

Gamburyan

Gamburyan
James Moontasri vs Kevin Lee
3.25 - 1.41

Lee

Moontasri

Moontasri
Alan Jouban vs Matt Dwyer
1.23 - 4.80

Jouban

Jouban

Jouban
Sam Sicilia vs Yaotzin Meza
1.53 - 2.75

Sicilia

Sicilia

Sicilia
Jessica Andrade vs Sarah Moras
1.30 - 4.00

Andrade

Andrade

Andrade
Masanori Kanehara vs Rani Yahya
1.91 - 2.00

Yahya

Kanehara

Yahya
Igor Araujo vs Sean Strickland
4.15 - 1.29

Strickland

Strickland

Araujo
Ildemar Alcantara vs Kevin Casey
1.95 - 1.95

Alcantara

Alcantara

Casey
Andrew Craig vs Lyman Good
3.45 - 1.38

Good

Craig

Good
Ostatnia gala4-74-79-2
Łącznie356-195339-2049-2
Poprawne64,60 %62,43 %81,81%
Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply