Typowanie UFC FN 50 – Jacare vs Mousasi II

Redakcyjne typowanie gali UFC Fight Night 50, na której Ronaldo Souza zmierzy się z Gegardem Mousasim.

Start gali w nocy z piątku na sobotę o godzinie 1:00.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

185 lbs: Ronaldo Souza vs Gegard Mousasi

naiver: Szczegółowo pozwoliłem sobie przeanalizować ten pojedynek w drugim odcinku cyklu Wykiwaj Buka. Skupiając się zatem na najważniejszych elementach…

Stójkowo Ormianin jest znacznie bardziej poukładanym strikerem. Nie ma może kowadła w ręce, ale potrafi doskonale kontrolować dystans, a twarda szczęka idzie mu w sukurs, gdy rywal przedziera się przez jego zasieki. Jacare jednak Machidą nie jest, bijąc czasami obszerne sierpowe, idealne do skontrowania dla Mousasiego. Ormianin od dawien dawna nie został zdominowany zapaśniczo (ostatni raz przeciwko Lawalowi), co poddaje w wątpliwość teorię o słabości jego defensywnych zapasów. Nie twierdze, że są wybitne, bo dowodów na to brak, ale myślę, że obniżona pozycja (jak w walce z Munozem) może bardzo utrudnić Brazylijczykowi ofensywne zapędy zapaśnicze.

Parter to zdecydowanie najmocniejsza strona Jacare, ale i Mousasiemu nie można tutaj wiele zarzucić. Ormianin raczej nie zagrozi w tej płaszczyźnie Brazylijczykowi, ale dysponuje narzędziami defensywnymi, by także nie dać sobie tam zrobić krzywdy.

Pojedynek w mojej ocenie zapowiada się na bardzo wyrównany, ale kickbokserska wyższość Mousasiego oraz doskonała kondycja okażą się kluczem do jego zwycięstwa. Absolutnie nie skreślam jednak rozpędzonego Souzę, bo każda szczęka kiedyś musi zostać skruszona, a i w parterze Brazylijczyk do wygranej potrzebować może jednego tylko błędu rywala.

Zwycięzca: Gegard Mousasi przez decyzję

Calo: Souza ostatnimi czasy poczynił ogromny postęp w stójce, jednak Mousasi prezentuje zupełnie inny poziom kickboxingu. Stójka będzie domeną Dreamcatchera i to w niej za wszelką cenę będzie starał się utrzymać pojedynek – mimo świetnego grapplingu, jaki sam prezentuje, ciężko byłoby mu toczyć parterowe boje z Aligatorem. Myślę jednak, że jego defensywa zapaśnicza będzie wystarczająca, by przez większość czasu utrzymywać pojedynek w stójce – a nawet jeśli da się obalić, wciąż nie będzie to gra do jednej bramki. Ormianin jest dla mnie bardzo minimalnym faworytem tego boju – scenariusz, w którym Jacare wygrywa większość rund, obalając i kontrolując przeciwnika, jest jak najbardziej realny.

Zwycięzca: Gegard Mousasi przez decyzję

Bolt: Walka ciężka do typowania, szczególnie uwzględniając pogłoski o rzekomej kontuzji Ormianina… Souza w swojej serii zwycięstw ubił Okamiego oraz wypunktował Carmonta, co świadczyć może o tym, że tylko jedno zwycięstwo dzieli go od walki o pas. Wybitny grappler, który odkrył w sobie bardzo dobrą stójkową dynamikę ma do pokonania jedynie człowieka, który raz już zostawił go na macie nieprzytomnego. Nie zamierzam jednak powoływać się na to starcie, bo minęło od niego kilka ładnych lat. W stójce przewagę będzie miał Gegard, którego rozmontował w tej płaszczyźnie jedynie Lyoto Machida. Owszem, progres poczyniony przez Jacare jest niesamowity, ale nie wierzę w jego szczególne sukcesy w tej płaszczyźnie. Grapplersko lepiej wypada Brazylijczyk, ale… Mousasi jest bardzo ciężki do poddania oraz w przypadku znalezienia się z góry może zagrozić potężnym GnP. Zapasy powinny być po stronie Ronaldo, jednakże z drugiej strony Dreamcatcher poczynił w tej płaszczyźnie duże postępy, także wcale bym się nie nastawiał na zapaśniczy triumf byłego mistrza Strikeforce w wadze średniej.

Zwycięzca: Gegard Mousasi przez decyzję

265 lbs: Alistair Overeem vs Ben Rothwell

naiver: Overeem jest zdecydowanie bardziej poukładanym uderzaczem, co wydaje się oczywistością w konfrontacji z Benem Rothwellem. Jednak jego dziurawa stójkowa defensywa w połączeniu z kiepskiej jakości szczęką powodują, że każdy ciężkoręki – a w królewskiej wadze takich nie brakuje i jest nim też Ben – zawodnik stanowi dla niego zagrożenie. Widzę dwa możliwe scenariusze w tej walce: w pierwszym (bardziej prawdopodobnym) Rothwell będzie obijany w stójce tak, jak było to ostatnio przeciwko Brandonowi Verze, tyle że Overeem bije mocniej, więc Amerykanin skończy na deskach. W drugim (mniej prawdopodobnym) Rothwell trafia jakimś cepem, narusza Holendra i dobija go w parterze. Spore znaczenie może mieć też kondycja – ostatnio Amerykanin zaprezentował się całkiem nieźle od tej strony, ale był wówczas na TRT, co powoduje, że trudno ocenić, który z nich będzie wyglądał w tym aspekcie lepiej. Tym niemniej…

Zwycięzca: Alistair Overeem przez (T)KO

Calo: Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno Overeem był wymieniany jako jeden z trzech najlepszych ciężkich świata obok Velazqueza i Dos Santosa. Zarówno w stójce, klinczu jak i (nieco niedocenianym) parterze Reem ma argumenty, by dosłownie zmiażdżyć Rothwella. W aspekcie kondycyjnym, co tu dużo mówić – obaj nie błyszczą. Trudno mi postawić Alistaira w roli pewniaka – jeden udany zryw Big Bena może spowodować zakończenie tej walki i nie uważam tego za abstrakcję, szczególnie jeżeli Demolition Man znów zbytnio „podpali się” (starcie z Brownem) lub przewalczy zbyt pasywnie (walka z Silvą), nie potrafiąc znaleźć złotego środka.

Zwycięzca: Alistair Overeem przez (T)KO

Bolt: Rothwell mimo olbrzymiego doświadczenia nigdy nie był i raczej nie będzie ścisłym topem swojej wagi. Chyba, że da radę pokonać Overeema, który to z kolei pod okiem Grega Jacksona miał stać się nowym zawodnikiem. Ben, pozbawiony TRT, ma jeden oczywisty atut, dzięki któremu Holender może bardzo szybko pożegnać się z marzeniami o pasie – silny cios. Amerykanin także przyzwoicie się porusza jak na wagę ciężką. Sądzę jednak, że odchudzony i inteligentniej walczący Alistair powinien udowodnić, że zasługuje na walki z lepszymi zawodnikami i zamiast przydługo obijać przeciwnika (BigFoot) czy rzucać milion uderzeń na początku i się spompować (Browne) odpowiednio wyważy swoją ofensywę i w końcu powali czymś przeciwnika.

Zwycięzca: Alistair Overeem przez (T)KO

265 lbs: Matt Mitrione vs Derrick Lewis

naiver: Derrick Lewis nie będzie nigdy w Top 5, ale jak dotychczas robi to, co do niego należy – obala swoich rywali i ubija ich w parterze. W konfrontacji z Mitrione będzie miał o tyle łatwiej, że defensywne zapasy Matta nie stoją na najwyższym poziomie. Lewis w stójce ustępuje może odrobinę bardziej technicznemu rywalowi, ale nadrabia to gabarytami, ciężkimi rękami, twardą szczęką i sercem do walki. Myślę, że będzie w stanie przenosić walkę do klinczu i stamtąd do parteru, zwyciężając dzięki temu na punkty.

Zwycięzca: Derrick Lewis przez decyzję

Calo: Mittrione jest szybszym i bardziej wszechstronnym strikerem. Lewis, jak przystało na zawodnika, który ścina do limitu kategorii ciężkiej, jest mocno ociężały – zarówno w stójce, jak i w zapasach, gdzie obalenia w jego wykonaniu są to czytelne szarże. Bez przekonania stawiam na zwycięstwo Meatheada, który nie dając się obalić, wypunktuje Derricka w stójce – biorąc jednak pod uwagę jego chimeryczność i nie do końca oszlifowaną obronę obaleń, uważam, że pojedynek może pójść w dwie strony.

Zwycięzca: Matt Mitrione przez decyzję

Bolt: Lewis to ciekawy przypadek. Fani się z niego nabijają, on sam nie prezentuje w zasadzie szczególnych umiejętności, nie ma kondycji, ale dysponuje potworną siłą i ma olbrzymie serce do walki. Mittrione to typowy przeciętniak – raz kogoś ładnie trafi w stójce, raz da się samemu trafić albo poddać. Nic specjalnego jednym słowem. Wydaje mi się, że Derick w swoim stylu (rzucić parę potężnych cepów, obalić, zatłuc GnP/poddać zamroczonego rywala) skończy go, ściągając na siebie kolejne kpiny i przybliżając się do naprawdę klasowych oponentów.

Zwycięzca: Derrick Lewis przez (T)KO

155 lbs: Joe Lauzon vs Michael Chiesa

naiver: Na papierze to bardzo wyrównana walka i pomimo tego, że takową może też okazać się w rzeczywistości, to gdy spotykają się spece od parteru, trudno wykluczyć tutaj poddanie. W stójce obaj prezentują podobne, średnie umiejętności, choć gabaryty Chiesy mogą mu się w tym aspekcie bardzo przydać. Również ich zapasy nie wyróżniają się niczym szczególnym. W parterze natomiast błyskotliwszym zawodnikiem jest bez wątpienia Lauzon, ale… jeśli nie skończy odrobinę bardziej metodycznego Chiesy w pierwszej rundzie, będzie mu trudno utrzymać tempo w dwóch kolejnych – przewaga kondycyjna zwycięzcy TUFa może okazać się jego kluczem do sukcesu. I na takie rozstrzygnięcie postawię – bez przekonania jednak.

Zwycięzca: Michael Chiesa przez decyzję

Calo: Obu lekkich fenomenalnie ogląda się w parterze – mimo, że żaden z nich nie jest posiadaczem czarnego pasa BJJ. Lauzon z pewnością jest agresywniejszy – częściej dąży do poddań, nawet kosztem utraty pozycji. Chiesa z kolei preferuje zasadę „position over submission” . Obaj natomiast mają bardzo mocne ground&pound. Zwycięzca piętnastego sezonu TUFa prezentuje coraz lepszą stójkę i będzie dysponował lepszą kondycją od J-Lau. Myślę, że wypunktuje Lauzona na dystansie trzech rund – nie skreślam jednak całkowicie jednego z najbardziej ekscytujących zawodników w UFC, który ma argumenty by zwyciężyć ten pojedynek – zarówno w stójce, jak i w parterze.

Zwycięzca: Michael Chiesa przez decyzję

Bolt: Powracający po długiej nieobecności spowodowanej bardzo ciężką sytuacją rodzinną weteran Lauzon staje naprzeciwko zwycięzcy TUFa , Chiesy. Jak walczy Lauzon każdy wie – mało kalkulacji, świetny grappling, jako – taka stójka cechująca się mocnymi ciosami i często bezradnością wobec sprawnych strikerów, do tego przeciętne w najlepszym wypadku zapasy. Chiesa to zawodnik w mojej opinii nieco bardziej wszechstronny – bardzo dobry zapaśnik z mocnym parterem i zaczynającą dobrze wyglądać stójką, do tego obdarzony przyzwoitym ciosem. Joe ma olbrzymią przewagę doświadczenia i gigantyczne serce do walki, ale czy to wystarczy? Nie jestem przekonany. W każdym aspekcie, może poza parterem, widzę przewagę Michaela. Kibicuję J-Lau, niemniej jednak…

Zwycięzca: Michael Chiesa przez decyzję

145 lbs: Charles Oliveira vs Nik Lentz

naiver: Obaj zawodnicy zmierzyli się przed trzema laty. Wówczas, jeszcze w kategorii lekkiej, Oliveira był zdecydowanie lepszym zawodnikiem i tylko wyjątkowemu pechowi (kolano na głowę w parterze) zawdzięcza, że walka zakończyła się wynikiem no contest. Obaj zawodnicy prezentują się bardzo dobrze po zejściu do kategorii piórkowej – Amerykanin dominuje swoich rywali zapaśniczo, Brazylijczyk błyszczy w parterze. Lentz na każde wspomnienie o pierwszym boju z Oliveirą odpowiada, że nie trenował wówczas w American Top Team i był zupełnie innym zawodnikiem. Wierzę mu. Nie na tyle jednak, by na niego postawić – jego najmocniejszą stroną są zapasy, a Brazylijczyk nie będzie miał prawdopodobnie nic przeciwko, by walczyć z pleców. Będzie dysponował dużą przewagą warunków fizycznych oraz nieco mniejszą kondycji – myślę, że prędzej czy później podda Amerykanina, choć nie będę zdziwiony, jeśli jednak Lentz zdoła ubić go w stójce (Brazylijczyk nie jest szczególnie twardym zawodnikiem) lub wymęczy decyzję.

Zwycięzca: Charles Oliveira przez poddanie

Calo: Oliveira będzie lepszym stójkowiczem i o wiele lepszym parterowcem. Jedyny sposób, w jaki Lentz może go pokonać, to zwyczajne „przeleżenie”. Oliveira prezentuje kreatywny parter – niekiedy przez dążenie do skończenia zdarza mu się jednak tracić pozycję. Nie wydaje mi się, żeby Nik dał radę przez przynajmniej dwie rundy kontrolować go w parterze – chociaż nie jest to dla mnie scenariusz, który wykluczam.

Zwycięzca: Charles Oliveira przez poddanie

Bolt: Oliveira był lepszym zawodnikiem w pierwszej walce i gdyby odrobinę poczekał z uderzeniem kolanem zgarnąłby ładne zwycięstwo do rekordu. Czy teraz jednak walka będzie przebiegać tak samo? Lentz moim zdaniem wykazał tylko jeden poprawiony element – w ostatniej walce ładnie zasypywał ciosami z klinczu. Charles z kolei jest jeszcze lepszym uderzaczem, jego parter to dalej najwyższy możliwy poziom, a całkiem wyrównana walka z samym Edgarem mówi sama za siebie.

Zwycięzca: Charles Oliveira przez poddanie

125 lbs: John Moraga vs Justin Scoggins

naiver: Justin Scoggins przegrał ostatnio z Dustinem Ortizem, którego wcześniej pokonał Johna Moragę. Jednak zwycięstwo tego ostatniego było bardzo kontrowersyjne, a Moraga do tej pory znany jest przede wszystkim z tego, że kiedyś był pretendentem do pasa mistrzowskiego. Ostatnie trzy walki w jego wykonaniu były jednak bardzo słabe, obnażając jego słabe strony – zwłaszcza w aspektach stójkowych. Scoggins przegrał co prawda ostatnio z wspomnianym Ortizem, ale Moraga nie jest tak dobrym i nieustępliwym zapaśnikiem jak ostatni przeciwnik Justina. W stójce natomiast kreatywność i aktywność Scogginsa powinny zapewnić mu uznanie w oczach sędziów.

Zwycięzca: Justin Scoggins przez decyzję

Calo: Moraga pokonał Ortiza, który pokonał Scogginsa – na moich prywatnych kartach sędziowskich było jednak zupełnie odwrotnie – w obu starciach. Uważam, że mimo większego doświadczenia Moragi, Justin ma lepsze umiejętności w każdej płaszczyźnie. Wprawdzie były pretendent może napsuć mu krwi w stójce, gdzie Tank niestety nie grzeszy defensywą, lecz mimo wszystko sądzę, że młodość pokona w tym boju doświadczenie.

Zwycięzca: Justin Scoggins przez decyzję

Bolt: Scoggins zawiódł mnie swoim ostatnim pojedynkiem, gdzie nie umiał sobie poradzić z zapasami Ortiza oraz zapomniał o częstszym odwoływaniu się do swojej bazowej stójki. Moraga z kolei to zawodnik, który jest w rankingach nieco wyżej niż powinien być, a wygrana nad wspomnianym już reprezentantem Roufusport była wspaniałym prezentem od losu. John ma niezły parter i czasami kreatywną stójkę, jednak w każdym z tych aspektów, a także w walce o obalenie faworyzuję Justina.

Zwycięzca: Justin Scoggins przez decyzję

155 lbs: Al Iaquinta vs Rodrigo Damm

naiver: Al Iaquinta przegrał na własne życzenie starcie z Mitchem Clarkiem po tym, jak zdemolował go w pierwszej rundzie, bezsensownie pchając się do parteru w drugiej. W starciu z Rodrigo Dammem wydaje się, że Amerykanin może przegrać również tylko w wyniku jakiegoś okrutnego błędu – pomimo tego, że Brazylijczyk mocno poprawił swoją stójkę, Iaquinta w tym aspekcie powinien mieć sporą przewagę. Jego defensywne zapasy powinny natomiast wystarczyć do stopowania parterowych zapędów Brazylijczyka. Amerykanin ma wszystko, by ubić Damma i tylko podobny błąd jak w ostatniej potyczce może mu w tym przeszkodzić.

Zwycięzca: Al Iaquinta przez (T)KO

Calo: Iaquinta, mając lepszą stójkę i dobry zapaśniczy background, powinien rozbić Brazylijczyka na przestrzeni trzech rund. Problemem klubowego kolegi Weidmana jest jego defensywny grappling – poddawany był w trzech dotychczasowych starciach w UFC. Myślę , że tym razem będzie ostrożniejszy i wygra pewną decyzją – nie odbieram jednak szans weteranowi brazylijskiego TUFa, którego parter stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Zwycięzca: Al Iaquinta przez decyzję

Bolt: Iaquinta po głupiej porażce w ostatnim starciu będzie chciał znowu zacząć budować ładny ciąg zwycięstw, a Rodrigo Damm wydaje się do tego celu dobrym startem. Brazylijczyk to bardzo dobry grappler o średniej stójce (jego zwycięstwo przez TKO nad Masvidalem często jest przywoływane jako przykład bardzo złej interwencji sędziowskiej), który ponosił już porażki z rąk zawodników świetnych (Melendez), dobrych (Magomedov) i średnich (Wilcox). Alowi najbliżej do tej środkowej kategorii. Agresywnie boksując i dodając co jakiś czas kopnięcia powinien spokojnie ugrać decyzję nad niezachwycającym w swoich walkach Brazylijczykiem. Obawiam się jedynie tego, że samemu znowu wepcha się w jakieś poddanie…

Zwycięzca: Al Iaquinta przez (T)KO

185 lbs: Rafael Natal vs Chris Camozzi

naiver: Przegrany najprawdopodobniej wyleci z UFC – Natal przegrał bowiem dwie ostatnie walki, Camozzi – aż trzy. Teoretycznie Brazylijczyk powinien mieć przewagę w każdej płaszczyźnie, ale Camozzi jest typem aktywnego, twardego zawodnika dysponującego dużym sercem do walki oraz dobrą kondycją. Jego ręce nie ważą jednak wiele, co z pewnością będzie na rękę Natalowi, którego szczęka zdaje się być nieco podejrzana. Brazylijczyk natomiast bije zdecydowanie mocniej, choć swoich szans i tak powinien szukać w parterze, bo wydaje się, że tam jego przewaga powinna być najwyraźniejsza. Pomimo swojej chimeryczności i okrutnie dziurawej czasami defensywy myślę, że poradzi sobie z Camozziom, kończąc przygodę tego ostatniego z UFC.

Zwycięzca: Rafael Natal przez decyzję

Calo: Przegrany tego boju zapewne pożegna się z największą organizacją świata. Jak będzie przebiegał pojedynek? Camozzi będzie starał się utrzymać walkę w stójce – Natal z kolei sprowadzić ją do parteru. Jeśli chodzi o defensywne zapasy, to na papierze Chris radzi sobie całkiem nieźle – w UFC obronił 55% prób sprowadzeń. Spodziewam się wyrównanej z początku walki – następnie, z uwagi na braki kondycyjne Natala, to Camozzi powinien radzić sobie lepiej. To jego minimalnie faworyzuję – słaby występ z Bruno Santosem sprawił jednak, że nie będę zdziwiony, jeżeli i w tym starciu polegnie.

Zwycięzca: Chris Camozzi przez decyzję

Bolt: Camozzi po ostatniej przegranej w słabym stylu (choć na dobrą sprawę ten pojedynek powinien przegrać także Santos…) dostaje swoją ostatnią szansę – musi pokonać Natala. Czy mu się to uda? Całkiem możliwe. Brazylijczyk to grappler z kruchą szczęką, mocnymi low kickami i nędzną defensywą przed ciosami, jego największe osiągnięcie to urwanie rundy (do czasu nokautu) kontuzjowanemu Kennediemu. Chris nie jest szczególnie łatwy do poddania, dobrze punktuje w stójce, jednak ma kiepskie zapasy. Walka jest bardzo trudna do wytypowania, ale zaryzykuję…

Zwycięzca: Chris Camozzi przez decyzję

135 lbs: Chris Beal vs Tateki Matsuda

naiver: Niepokonany Chris Beal jest przede wszystkim solidnym bokserem, który powinien mieć wyraźną przewagę w stójce nad biorącym tę walkę w zastępstwie Tateki Matsudą. Japończyk nie wyróżnia się szczególnie w żadnej płaszczyźnie, nawet nie jestem pewien, czy będzie miał przewagę w parterze – a przecież Amerykanin jest co najwyżej przeciętnym grapplerem. Matsuda nie przegrał jednak nigdy przez nokaut i nie spodziewam się, by Beal był pierwszym, który tej sztuki dokona. Amerykanin nie powinien mieć problemów z wypunktowaniem Matsudy, choć zmienne w postaci średnio-niskiego poziomu obu zawodników oraz debiutu Japończyka powodują, że nie można wykluczyć tutaj żadnego scenariusza.

Zwycięzca: Chris Beal przez decyzję

Calo: Beal nie ma potencjału na zawojowanie swojej dywizji, jednak zawodników pokroju Matsudy powinien raczej gładko odprawiać. Jest bardziej ułożony, wszechstronniejszy i szybszy w stójce. Ma jednak braki zapaśnicze i parterowe, lecz urodzony w Japonii Amerykanin nie jest na tyle dobrym grapplerem, by zdołał je wykorzystać. Dodajmy do tego, że Tateki bierze ten pojedynek z tygodniowym wyprzedzeniem, co może negatywnie odbić się na jego kondycji… która i tak nie jest wspaniała.

Zwycięzca: Chris Beal przez (T)KO

Bolt: Matsuda to zawodnik, który moim zdaniem nie nadaje się do UFC, nawet przy uwzględnieniu obniżającego się poziomu. Jeśli dodamy do tego, że wchodzi jako późne zastępstwo do pojedynku z mającym spory potencjał Baelem… Przewiduję łatwą robotę dla Chrisa jako lepszego uderzacza z niezłymi zapasami.

Zwycięzca: Chris Beal przez (T)KO

145 lbs: Chas Skelly vs Sean Soriano

naiver: Sean Soriano to jeden z zawodników, którego warto mieć na oku – 24-letni reprezentant Blackzilians jest wszechstronnym kickbokserem z mocarnymi lowkingami i ciężkim gnp z góry. W swoim debiucie w UFC poległ co prawda z Tatsuyą Kawajirim, ale sprawił sporo problemów Japończykowi, a pamiętać trzeba, że wziął tę walkę w zastępstwie. Chas Skelly jednak to zawodnik odrobinę podobny do Kawajiriego, co nie jest najlepszą wiadomością dla Soriano. Skelly, który dopiero co efektownie rozprawił się z Niinimakim, będzie dążył do parteru, a dzięki dobrym zapasom i tężyźnie fizycznej może napsuć wiele krwi Seanowi. Pewną niewiadomą jest jego forma po błyskawicznym (dwa tygodnie) powrocie do oktagonu, ale i tak wydaje mi się, że jest tutaj minimalnym faworytem. Soriano będzie zapewne zdecydowanie szybszy, ale jeśli da się złapać pod siatką… Szkoda, bo po dwóch porażkach Sean może wylecieć, a jestem pewien, że jest lepszy od połowy dywizji. Problem w tym, że Skelly prawdopodobnie jest w tej drugiej połówce.

Zwycięzca: Chas Skelly przez decyzję

Calo: Czynnikiem decydującym będzie defensywa zapaśnicza Soriano . Jeśli da radę uniknąć sprowadzeń, to powinien wypunktować Skelly’ego w stójce. Zawodnik z Miami w swoim debiucie uległ Tatsuyi Kawajiriemu, jednak, mimo wzięcia walki z krótkim wyprzedzeniem – zaprezentował się bardzo dobrze, broniąc wielu prób obaleń klasowego japońskiego grapplera. Stawiam go w roli minimalnego faworyta, jednak zwycięstwo Chasa absolutnie mnie nie zdziwi – jest to klasowy zapaśnik, który nie tak dawno odprawił świetnego parterowca w osobie Toma Niinimakiego.

Zwycięzca: Sean Soriano przez decyzję

Bolt: Skelly zanotował najcenniejsze zwycięstwo w karierze poddając Niinimakiego. Teraz podejmuje w zastępstwie walkę z dobrym uderzaczem w postaci Soriano. Problemem Seana jest nieco zbyt ryzykowny styl walki, co wykorzystał już Kawajiri. Czy walcząc spokojniej da radę uniknąć sprowadzenia na ziemię? Na to liczę, bowiem trenując w Blackzillians i przygotowując się na innego zawodnika z niezłymi zapasami prawdopodobnie poprawił swoją obronę przed obaleniami. Walka jest trudna do wytypowania, bo nie wiadomo jak wypadnie „kopana” stójka Seana z lubiącym boksować Chasem oraz czy Soriano będzie lądował na macie, gdzie łatwo może skończyć poddany.

Zwycięzca: Chas Skelly przez decyzję

WalkanaiverCaloBolt
Ronaldo Souza vs Gegard Mousasi
1.38 - 3.40
Mousasi Mousasi Mousasi
Alistair Overeem vs Ben Rothwell
1.26 - 4.40
Overeem Overeem Overeem
Matt Mitrione vs Derick Lewis
2.45 - 1.65
Lewis Mitrione Lewis
Joe Lauzon vs Michael Chiesa
2.25 - 1.74
Chiesa Chiesa Chiesa
Charles Oliveira vs Nik Lentz
1.63 - 2.50
Oliveira Oliveira Oliveira
John Moraga vs Justin Scoggins
3.10 - 1.43
Scoggins Scoggins Scoggins
Al Iaquinta vs Rodrigo Damm
1.18 - 5.80
Iaquinta Iaquinta Iaquinta
Rafael Natal vs Chris Camozzi
1.65 - 2.45
Natal Camozzi Camozzi
Chris Beal vs Tateki Matsuda
1.25 - 4.55
Beal Beal Beal
Chas Skelly vs Sean Soriano
1.48 - 2.90
Skelly Soriano Skelly

fot. UFC.com

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply