Typowanie UFC 249: Ferguson vs. Gaethje

Analizy i typowanie gali UFC 249: Ferguson vs. Gaethje, która odbędzie się dzisiaj w Jacksonville.

Gala rozpocznie się dziś o godzinie 00:30 czasu polskiego w aplikacji UFC Fight Pass oraz na Polsat Sport – kanał ten pokaże na żywo wszystkie walki. Karta wstępna rozpocznie się o godzinie 2:00, a karta główna o 4:00.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

170 lbs: Donald Cerrone (36-14) vs. Anthony Pettis (22-10)

Bartłomiej Stachura: Obaj zawodnicy najlepsze lata swoich karier mają już dawno za sobą. Obaj nie grzeszą już wolą walki i sercem do niej, co tyczy się jednak szczególnie Anthony’ego Pettisa. Kowboj zawsze wolno się rozkręcał, będąc wtedy szczególnie narażonym na porażki – i trend ten się utrzymuje – a że nieco szybciej pada już na deski? Wieku nie oszukasz.

Sprawa nie wydaje się jednak tutaj szczególnie skomplikowana. Jeśli Pettis nie wygra w pierwszej rundzie przez nokaut – poddanie mimo wszystko jest znacznie mniej prawdopodobne – wówczas od drugiej rundy stery pojedynku powinien przejąć Cerrone. Pierwsze kilkadziesiąt sekund będzie jednak niezwykle ważne – spodziewam się sporej przewagi szybkościowej ze strony Showtime’a.

Od drugiej rundy Donald powinien jednak złapać wiatr w żagle – nawet jeśli zainkasuje sporo obrażeń w pierwszej odsłonie. Jego bak z paliwem nadal prezentuje się bardzo okazale. Dwie rundy z Tonym Fergusonem przewalczył na bardzo dobrym tempie i był gotów do trzeciej pod względem wytrzymałości. Pettis tymczasem słabnie bardzo szybko – a razem z bakiem z paliwem ulatuje z niego wola walki. I wcale nie potrzeba do tego agresywnych zawodników jak Ferguson, Diaz czy w tamtej akurat potyczce Poirier.

Wydaje się, że niższa ranga walki może okazać się błogosławieństwem dla Kowboja – to zawsze mniejsza presja. W jego przypadku jednak nigdy nie wiadomo, czy głowa zagra, więc warto mieć to na uwadze.

Tak czy inaczej, solidny kickboxing Cerrone wespół z jego kondycją oraz być może zapasami, jeśli zdecyduje się zaprzęgnąć je do działania, powinny wystarczyć do zrewanżowania się Pettisowi – pod warunkiem oczywiście, że w pierwszej rundzie przypilnuje wątroby oraz nie spróbuje jakiegoś nieprzygotowanego obalenia, oddając szyję.

Zwycięzca: Donald Cerrone przez decyzję

265 lbs: Greg Hardy (5-2) vs. Yorgan De Castro (6-0)

Bartłomiej Stachura: Pomimo swojego wyglądu i groźnych min, jakie lubi stroić w mediach, Greg Hardy walczy od kilku pojedynków w bardzo wyrachowany sposób. Mocno pracuje na nogach, hasa po łuku, korzysta przede wszystkim z bezpiecznych technik, tj. lewego prostego czy okolicznościowych kopnięć na nogi.

Mając natomiast na uwadze, że będzie miał nad Yorganem De Castro wyraźną przewagę wzrostu i zasięgu, to tego rodzaju taktyka jak najbardziej może przynieść mu powodzenie. Reprezentant Wysp Zielonego Przylądka będzie natomiast piekielnie niebezpieczny w półdystansie – o ile zdoła się tam przedrzeć. Nie mam wątpliwości, że ma szybsze i niewykluczone, że cięższe ręce. Potrafi rozpuścić srogie sierpy, także na rozerwanie klinczu.




Nie zdziwię się też, jeśli De Castro zaprzęgnie do działania srogie niskie kopnięcia, aby ograniczyć mobilność Amerykanina. I kto wie, co stanie się, jeśli kilkoma smagnie Amerykanina?

Spodziewam się jednak bardzo taktycznego podejścia do walki ze strony doświadczonego w bojach na pełnym dystansie i prawdopodobnie lepszego kondycyjnie Hardy’ego i – w skrócie – powtórki z walki z Sosolim, tyle że tym razem bez inhalatora.

Zwycięzca: Greg Hardy przez decyzję

145 lbs: Calvin Kattar (20-4) vs. Jeremy Stephens (28-17)

Bartłomiej Stachura: Calvin Kattar to doskonały bokser, który będzie miał też po swojej stronie przewagę zasięgu ramion oraz szybkości. Jeśli Bostończyk podejdzie do walki w taktyczny sposób, jak najbardziej powinien być w stanie porozbijać Jeremy’ego Stephensa z dystansu, tańcząc wokół niego z lewymi prostymi i krótkimi kombinacjami 1-2.

Lil Heathen posiada oczywiście w swoim arsenale srogie lowkingi na wysokości łydki, którymi może mocno utrudnić życie nadal odrobinę – mniej niż kiedyś ale jednak! – podatnemu na nie Kattarowi, ale mam wątpliwości, czy technika ta okaże się decydująca. Absolutnie nie wykluczam scenariusza, w którym Kattar kontrami ciosami prostymi wybija Stephensowi z głowy niskie kopnięcia.

W przeciwieństwie do chociażby ostatniej walki z Rodriguezem tutaj Stephens nie będzie miał po swojej stronie przewagi zapaśniczej ani kondycyjnej – a szczególnie bez tej ostatniej jego nieskomplikowany, chwilami toporny styl walki wiele traci.

Nie jest tak, że całkowicie skreślam Jeremy’ego, bo Calvin nie jest zawodnikiem, który jakoś szczególnie stroni od wymian w półdystansie – a tam właśnie swoje szanse może mieć Lil Heathen. Widzę jednak wyraźnego faworyta w Kattarze, który pracą na nogach i długimi, szybkimi i precyzyjnymi prostymi okrutnie sfrustruje i porozbija Stephensa.

Zwycięzca: Calvin Kattar przez (T)KO

265 lbs: Francis Ngannou (14-3) vs. Jairzinho Rozenstruik (10-0)

Bartłomiej Stachura: Do szczegółowej analizy pojedynku zapraszam – tutaj.

Zwycięzca: Francis Ngannou przez decyzję

135 lbs: Henry Cejudo (15-2) vs. Dominick Cruz (22-2)

Bartłomiej Stachura: Ujmijmy temat krótko – zdecydowanego faworyta widzę w osobie Henry’ego Cejudo, który będzie miał po swojej stronie przewagę szybkości, mocy w uderzeniach, zapaśniczą i najprawdopodobniej kondycyjną. Każda z nich może mieć gigantyczne przełożenie na przebieg pojedynku. Gra Dominatora zostanie wykastrowana z elementu zaskoczenia obaleniami. Ba, sam będzie musiał na takowe uważać.

Cruz swoje w karierze już osiągnął. Wprowadził na salony nowy, innowacyjny wówczas styl walki, oparty na niezwykłej mobilności. Jego ciało nie udźwignęło jednak tego ciężaru. Gigantyczne obciążenia dla kolan odcisnęły na nim brutalne piętno, stopując jego karierę.



Świat MMA poszedł natomiast do przodu. Zwycięstwo z rozemocjonowanym w pierwszych rundach TJ-em Dillashawem oraz późniejszy niezachwycający występ – choć zwycięski – z Urijahem Faberem zwiastowały powoli koniec ery Dominatora. Stracił nieco na mobilności, opierając się w większym stopniu na szukaniu mocnych uderzeń.

W starciu ze znacznie szybszym i kapitalnie wówczas usposobionym Codym Garbrandtem nie miał już wiele do powiedzenia, choć – owszem – uważam, że walka ta była bardziej wyrównana niż ją zapamiętano.

Grubo ponad trzy lata później, po kolejnych problemach ze zdrowiem, mając na karku już 35 lat, Dominick Cruz nie jest już zawodnikiem, który rozdawał kiedyś karty w 135 funtach. A jeśli nawet takowym na ten jeden wieczór się stanie – wszak swego czasu tego dokonał! – to… Cejudo i tak będzie miał po swojej stronie więcej atutów.

Król Cringe’u przetrwał najcięższe bomby Marlona Moraesa, powrócił z dalekiej podróży także w rewanżowym starciu z Demetriousem Johnsonem, któremu – uwaga! – nie ustępował szybkościowo. Zdemolował TJ-a Dillashawa, prezentując rewelacyjną formę.




Jego nieprawdopodobna szybkość, wyraźnie poprawiona praca na nogach i kontrola dystansu oraz znacznie cięższe ręce, a także swoboda zapaśnicza zagwarantują mu zwycięstwo nad znacznie wyższym, ale dysponującym tylko minimalną przewagą zasięgu Cruzem.

O ile nie wykluczam scenariusza, w którym przez kilka pierwszych minut – a może nawet przez rundę lub dwie – Cejudo będzie miał problemy z rozczytaniem Dominatora, wyczuciem jego rytmu, to w dalszej części walki z uwagi na zasobniejszy bak z paliwem przejmie jej stery w swoje ręce. Dominator nie przetrwa do końcowej syreny.

Zwycięzca: Henry Cejudo przez (T)KO

155 lbs: Tony Ferguson (25-3) vs. Justin Gaethje (21-2)

Bartłomiej Stachura: Szczegółowo walce wieczoru przyjrzałem się w osobnej analizie – tutaj.

Zwycięzca: Justin Gaethje przez (T)KO

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.
Ferguson - Gaethje
1.43 - 2.65

Gaethje
Cejudo - Cruz
1.41 - 2.70

Cejudo
Ngannou - Rozenstruik
1.31 - 3.20

Ngannou
Stephens - Kattar
3.10 - 1.33

Kattar
De Castro - Hardy
2.55 - 1.45

Hardy
Cerrone - Pettis
2.10 - 1.66

Cerrone
Oleinik - Werdum
3.35 - 1.28

Werdum
Waterson - Esparza
2.15 - 1.64

Esparza
Hall - Souza
2.05 - 1.71

Hall
Luque - Price
1.33 - 3.05

Luque
Rosa - Mitchell
2.30 - 1.55

Mitchell
Spann - Alvey
1.20 - 4.10

Spann
Ostatnia gala6-5
Łącznie1735-970
Poprawne64,14 %

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

Sierpem #72: oktagonowa rzeź – Ferguson vs. Gaethje

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. miedziak

    9 maja 2020 at 10:04

    Tzw. Breaking News zza oceanu. Jacare z potwierdzonym koronawirusem, walka z Hallem odwołana.

    Póki co gala ma się odbyć, ale może nas dzisiaj czekać piekło medialne.

    Ponoć „nadzwyczajne środki ostrożności” tj. duży dystans pomiędzy nim a Hallem i maseczki były spowodowane oczekiwaniami na wyniki testu. Jacare miał poinformować po przylocie do USA, że w jego rodzinie były ostatnio przypadki zachorowań i od tego czasu był izolowany w hotelu.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply