Nie ma przypadków, są tylko znaki – Joanna idzie po złoto


Od czasu utraty pasa mistrzowskiego kategorii słomkowej w listopadzie zeszłego roku Joanna Jędrzejczyk zapowiada jego odzyskanie – wygląda jednak na to, że życie pisze dla niej inny scenariusz.

Ledwie świat MMA obiegła informacja o pozbawieniu pasa mistrzowskiego kategorii muszej Nicco Montano, która przed kilkoma dniami z powodu problemów ze ścinaniem wagi nie była w stanie wyjść do pierwszej obrony złota podczas gali UFC 228 w Dallas, gdzie miała stanąć naprzeciwko Valentiny Shevchenko, a uznawany za najbardziej wpływowego dziennikarza w tym biznesie Ariel Helwani nie pozostawił wątpliwości co do tego, z kim najchętniej obejrzałby Kirgizkę w starciu o tytuł.

A zatem pas kategorii muszej kobiet został zwakowany.

Valentina Shevchenko powinna oczywiście walczyć o tytuł i jeśli o mnie chodzi, to jest tylko jedna osoba, z którą można ją zestawić, aby dywizja wróciła na odpowiednie tory…

To jednak nie wszystko, bo niezwykle popularny dziennikarz natychmiast zwerbował do swojego programu Ariel Helwani’s MMA Show Valentinę Shevchenko, której nie omieszkał zapytać właśnie o potencjalne starcie z Joanną Jędrzejczyk o pas 125 funtów.

Odpowiedź byłej pretendentki do tytułu kategorii koguciej – bo tam przed przejściem do dywizji muszej wojowała Shevchenko – nie pozostawiła żadnych wątpliwości. Jest w pełni gotowa na pojedynek z Polką, wierząc, że na walkę tę czeka cały świat MMA.

Obie zawodniczki mają bowiem za sobą historię rywalizacji w Muay Thai na wcześniejszych etapach swoich karier. Spotkały się między linami aż trzykrotnie – i wszystkie trzy boje padły łupem Shevchenko.

Na tym jednak Ariel Helwani i spółka nie zaprzestali budowy medialnych fundamentów pod kirgisko-polską konfrontację. Na głównej stronie giganta medialnego ESPN.com, gdzie na chleb zarabia tenże kanadyjski dziennikarz, wysmażono artykuł o wiele mówiącym tytule: „Valentina Shevchenko preferuje walkę z ‚prawdziwą profesjonalistką’ Joanną Jędrzejczyk”.

A wiedzieć trzeba, że po każdym poniedziałkowym programie Ariel Helwani’s MMA Show, w którym gości co najmniej kilka znanych osobistości – w większości najpopularniejsi zawodnicy UFC – ekipa ESPN zawsze wybiera najbardziej łakome zeń kąski – i to one w postaci artykułu trafiają na czołówkę sekcji portalu poświęconej MMA. Tym razem napisano właśnie o walce Valentiny Shevchenko z Joanną Jędrzejczyk, zamiast chociażby o peanach pochwalnych również goszczącego w najnowszej odsłonie programu mistrza kategorii półśredniej Tyrona Woodleya nad bożyszczem dużej części sceny społeczno-politycznej w Stanach Zjednoczonych Colinem Kaepernickiem.

Innymi słowy, ekipa ESPN z Arielem Helwanim na czele podeszła do sprawy poważnie – wyciągnięto najcięższe medialne działa, aby potencjalnej jeszcze na tym etapie walce Valentiny Shevchenko z Joanną Jędrzejczyk nadać odpowiedniego rozgłosu. A ten właśnie element – za którym ciągną się pieniądze – pełni kluczową rolę w decyzjach matchmakerów UFC.




Nie ulega też wątpliwości, że najbardziej medialną rywalką dla Valentiny Shevchenko w walce o pas 125 funtów – że będzie się o niego bić, potwierdził oficjalnie głównodowodzący UFC Dana White – byłaby oczywiście słynąca z niewykorzystywania okazji do siedzenia cicho Joanna Jędrzejczyk, która przez ponad dwa lata dzieliła i rządziła w kategorii słomkowej, będąc jej prawdziwym postrachem.

Wiadomo zatem, że do pojedynku z byłą polską mistrzynią garnie się zawodniczka z Kirgistanu. Wiemy, że gigant z ESPN położył już mocne medialne fundamenty pod to starcie – i najpewniej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w temacie. Wiemy, że szybko podchwycą to pozostałe media – co zresztą już ma miejsce, vide brytyjskie BT Sport.

Wiemy, że obie zawodniczki mają za sobą wspólną historię – co daje możliwość ukręcenie z niej interesującej narracji promocyjnej. Wiemy też wreszcie, że ze świecą szukać bardziej medialnej rywalki dla Valentiny Shevchenko niż Joanna Jędrzejczyk.

Co zatem sądzi o tym pomyśle Polka?

Otóż, na pozór: nic. Póki co nie zabrała bowiem publicznie głosu w temacie potencjalnej konfrontacji z Shevchenko o odebrane Montano złoto. Natomiast w przeszłości olsztynianka nie ukrywała, że ze wszech miar interesuje ją rywalizacja w dywizji muszej, a dopytywana właśnie o ewentualne starcie z noszącą wymowny przydomek Nabój – jest fanką wszystkiego, co strzela – Shevchenko, absolutnie takiego scenariusza nie wykluczała.

O ile zatem Joanna niczego nie potwierdziła, ani niczemu też nie zaprzeczyła, to jednak jeśli przyjrzeć się uważniej jej mediom społecznościowym w ostatnich dniach, odnieść można wrażenie, że coś jak najbardziej może być na rzeczy w temacie jej migracji do 125 funtów na walkę z Valentiną.

Gdy gruchnęła bowiem nowina o pozbawieniu pasa Montano, Jędrzejczyk zorganizowała na Facebooku transmisję video na żywo, odpowiadając między innymi na pytania fanów. Wśród tych ostatnich zdecydowanie najczęściej przewijało się oczywiście to o pojedynek z Shevchenko – ale polska zawodniczka akurat tych dostrzec nie chciała. W tajemniczy sposób odpowiedziała natomiast na pytanie o to, kiedy wróci do oktagonu.

Nie wiem, kiedy stoczę kolejną walkę, ale… Ale… – powiedziała z szelmowskim uśmiechem, puszczając oko do kamery – Wkrótce. Czekajcie cierpliwie. Czekajcie cierpliwie.

Tego samego dnia olsztynianka opublikowała też wymowny wpis w mediach społecznościowych, który może – choć oczywiście nie musi – wskazywać na to, że sposobi się do rychłego powrotu do oktagonu.

Jeśli zaś rzeczywiście ujrzymy Joannę w oktagonie wcześniej niż zapowiadała – a po powrocie na zwycięskie tory w starciu z Tecią Torres wspominała o dłuższej przerwie, celując w kolejne starcie dopiero w 2019 roku – wówczas w grę wchodzi właśnie kategoria musza. W słomkowej sytuacja jest bowiem jasna jak słońce – mistrzyni i dwukrotna pogromczyni Joanny Jędrzejczyk, Rose Namajunas w swojej drugiej obronie pasa pójdzie w oktagonowe tany z opromienioną ciężkim nokautem na Karolinie Kowalkiewicz, Jessicą Andrade. Do walki tej dojdzie najprawdopodobniej dopiero za kilka miesięcy, wobec czego na starcie ze zwyciężczynią tegoż boju – a takie miała plany! – reprezentantka American Top Team mogłaby liczyć dopiero w okolicach maja przyszłego roku.

Czy Joanna Jędrzejczyk rzeczywiście zamierza czekać tak długo? Wątpliwe.




Oczywiście, nie sposób wykluczyć, że jednak weźmie w międzyczasie starcie w kategorii słomkowej z, powiedzmy, robiącą furorę w dywizji Tatianą Suarez, ale… Nie tylko zaprzeczyłaby w ten sposób swoim solennym zapewnieniom, wedle których w najbliższej potyczce będzie się bić o pas mistrzowski, ale też pojedynek ten stylistycznie, sportowo i marketingowo nie miałby dla niej większego sensu. Khabib w spódnicy – tak bowiem określa się z uwagi na morderczy zapaśniczy styl walki Tatianę Suarez – radzi sobie ostatnimi czasy wybornie i stanowiłaby nie lada zagrożenie dla byłej polskiej mistrzyni. Jednocześnie jednak nadal nie ma wyrobionego nazwiska, wobec czego w takiej potencjalnej konfrontacji Joanna stawiałaby na szali furę, nie mając wiele do ugrania.

Nie jest też żadnym sekretem, że Joanna Jędrzejczyk dominującymi zwycięstwami w oktagonie i hałaśliwym stylem bycia w mediach zyskała sobie ogromną sympatię i swego rodzaju preferencyjne traktowanie ze strony Dany White’a, o którym sama zresztą wyrażała się zawsze z ogromnym szacunkiem. Ba, w Stanach Zjednoczonych w sprawach menadżerskich współpracuje z Bradem Slaterem, który z kolei jest częścią Endeavor – a zatem potężnej agencji zawiadującej UFC. Złośliwi twierdzą wręcz, że koneksje te nie pozostały bez wpływu na przyznanie Jędrzejczyk natychmiastowego rewanżu z Namajunas pomimo druzgocącej klęski – przegrała przez nokaut, nie mając nic do powiedzenia – w pierwszej walce.

Dobre relacje biznesowe oraz prywatne pomiędzy Jędrzejczyk i szefostwem UFC jak najbardziej mogą zatem pomóc polskiej zawodniczce w otrzymaniu szansy walki o pas 125 funtów.

Ba, w rozmowie z TSN.ca Dana White zapowiedział, że toczy już rozmowy z potencjalną rywalką dla Valentiny Shevchenko. Nie zdradził co prawda jej nazwiska, ale zdradził, że nie chodzi o Katlyn Chookagian. To bardzo cenna informacja, bo w tej chwili właśnie Amerykanka jest najwyżej sklasyfikowaną zawodniczką w rankingu kategorii muszej – poza Valentiną Shevchenko, rzecz jasna – która nie ma jeszcze żadnej zaplanowanej walki. A jednak – jeśli wierzyć White’owi – to nie ona jest przymierzana do potyczki z Valentiną. A zatem – kto?




Jak mawiał ks. Bronisław Bozowski, nie ma przypadków – są tylko znaki. A te nie pozostawiają wątpliwości – Joanna Jędrzejczyk idzie po drugi pas.

*****

Tyron 2.0, bezzębny Goryl i Karolina Chute Boxe – sześć wniosków po UFC 228


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *